Skocz do zawartości

lewocz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 921
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez lewocz

  1. Faktycznie moloch.,,jak się żyje w takim tyglu? Trudno mi sobie wyobrazić ale z mojej perspektywy to koszmar...przynajmniej tak się wydaje. No ale życie układa się po swojemu i z reguły lubi się to co się ma.
  2. Ja od kilku lat w okolicy 6-7 tys rocznie. W tygodniu słabo z czasem, jak już to takie przejażdżki tylko do 70 km, a częściej wokół komina 25-30km. Za to w weekendy ruszam gdzieś dalej za miasto ( Kraków) dosyć często wybijam z rowerem na aucie gdzieś w ciekawsze miejsca i stamtąd pykam pod fajnych terenach. Moja ulubiona destynacja to Limanowa, stamtąd mam w zasięgu na szosie cały Beskid Wyspowy, Gorce, Sądecki, a i o Pieniny można zahaczyć.Do tego Szczawnica, Piwniczna, fajne miejscówy na szosę i MTB. W tym roku w świętokrzyskie wyskoczyłem chyba ze dwa razy, okolice Andrychowa, Żywca, Wadowic, Maków. Planując trasy aż do przesady wybieram zadupiaste drogi. Jak lecę na kolorarce to sprawdzam na StreetV albo satelicie czy jest droga, a jak MTB to lecę byle droga lub ścieżka była. Prawdziwe MTB w prawdziwych górach jakoś słabo ostatnio mi idzie. Może już lata nie te i traski zajmują mnie sporo czasu co mnie trochę odstrasza bo lubię zatrzymać się w schronisku, wypić kawkę, usiąść na polance i popatrzeć na widoczki. A to zajmuje czas i cały dzień może zejść, a dystans 50-60 km ledwie. Ale fajnie tam jest. W tym roku spenetrowałem w końcu mocniej Pogórze Rożnowskie i wyszło, że obłędne trasy na rower. Na gravela jak ulał, totalnie zagubione na zadupiach wąskie asfalciki przeplatane szutrówkami i w ostateczności krótkimi odcinkami ścieżek czy szlaków. Rewelacja. Byłem kilka razy w tym roku, startowałem z Żegociny i Zakliczyna. Mniam mniam.
  3. PETZL Pixa 3 - może nie stricte rowerowy zakup ale na wyjazdy rowerowe kupiona więc możną ją pod ten temat podpiąć. Wzrok coraz słabszy bo lata lecą więc szukałem solidnej czołówki z opcją mocowania do kasku co by służyło jako uzupełniające oświetlenie podczas jazdy nocą. Czytałem opinie i ludzie chwalili ale trafiały się też teksy, że zbyt duża i ciężka ( 160g). Dzisiaj ją odebrałem ze sklepu i muszę stwierdzić, że jestem rozczarowany. Faktycznie kawał lampki jest ale nie ma dramatu i mógłbym to przeżyć. Za to mocowanie do kasku jakieś ...nie teges...mi się wydaje. Niby jest specjalna płytka do kasku ale jak ją do tego kasku zamocować to jeszcze nie rozkminiłem i nie zapowiada się dobrze. Nawet jeśli uda mi się tą płytkę ( adapter) jakoś zamocować to system wsuwania i wysuwanie lampki jest dosyć upierdliwy i wymaga użycia sporej siły. Ta czynność wykonywana gdy lampka była by wpięta do kasku może być jeszcze trudniejsza bo nie wtedy wygodnego chwytu za lampkę. Będę jeszcze kombinował z tym mocowaniem adaptera do kasku, może jakiś paski zaciskowe itp..zobaczy się. Co do samego oświetlenia to dobrze daje ale też nie zwala z nóg. Trzy tryby są, pierwszy i drugi to światło rozproszone. Pierwszy tryb to raczej taki "postojowy" Drygi tryb już całkiem fajny, można już a nim jechać. Trzeci tryb to już dosyć solidny snop światła skupiony w wąskim kącie. Może nie szperacz, ale coś w tym stylu. Myślę, że można by już nawet porządne MTB z tym jechać. Tak więc nie jest źle, ale porównywałem to ze swoim starym Petzlem Tikka. Tikka ma też trzy tryby i chociaż nie ma szperacza to na najmocniejszym tryby niewiele ustępuje Pixa 3. A jest trzy razy tańsza i pewnie tyle razy lżejsza. Tak więc niby fajna lampka ale to co oferuje ( odporność na uderzenie, wodoszczelność ) nie przedstawia dla mnie wielkiej wartości) natomiast w innych kwestiach jest porównywalna do starej Tikki. Oddawał nie będę bo to nie w moim stylu. Pojeżdżę z nią trochę, zobaczę co wyjdzie w praniu. W najgorszym razie pójdzie na sprzedaż jako używana. Na zdjęciu porównanie z Petzl Tikka
  4. Chiba Touring to są rękawiczki długopalczaste ale letnie. Kiedyś miałem Chiba Classic, były bardzo w porządku ale teraz trudno kupić. Teraz kończę Rogelli Alberta, wytrzymały kilka lat, rękawiczki jak rękawiczki
  5. Może skrzynka przepełniona...usunąłem kilka. Jak w samych skarpetach wejdziesz do wody to stopy masz suche. Tylko, że to jest tak samo jak ze liczeniem spalanie samochodów
  6. I tak i nie. To tak jak każdy ciuch z membraną, nie działa to tak jak bym sobie wyobrażał bo woda podczas deszczu może się dostać choćby od góry spływając po nodze. Ale generalnie komfort jest trochę lepszy.
  7. E tam...znam amora co wybierał liście leżące na drodze
  8. Zamiast filmu wolał bym ślad z GPS, kilka-kilkanaście fotek z komentarzem i ewentualnie jakąś dłuższą relację dla chętnych do poczytania. Zejdźmy na ziemię - takie filmy ( widzę, że ponad pół godziny) to oglądają tylko ich autorzy
  9. Nie każdy jest od razu oszustem
  10. CHIBA Touring - używam obecnie. Przedtem miałem jakiś model Zienera ale nie widzę ich teraz.
  11. No widzisz...a z moich doświadczeń wynika, że najpierw są heble SHIMANO, potem długo nic...Tektro są w porządku. Kiedyś Avid był w porządku ale dawno nie miałem do czynienia.
  12. Giyo to się raczej z pompkami kojarzy. Za to Chiba to od zawsze rękawiczki ..dobre rękawiczki. Używałem wielu modeli. Gel Comfort w porządku Bioexcell Super Fly - super Gel Premium - super Touring ( długopalczaste) - super
  13. Montaż jest podobny ale blackburn to tylko stelaż, a geosmina już jest z torbą. Cena oczywiście inna ale to już każdy musi sobie skalkulować czego oczekuje i co sie bardziej opłaca.
  14. Topeak Versamount się zsuwa. Mocniej nie da się dokręcić bo całość z plastiku. To działa ale raczej nie na widelcu. Topeak Versacege jest mocowany za pomocą Versamount więc niewiele to zmieni. Jak już to lepsze by były jakieś opaski zaciskowe powlekane jakimś materiałem antypoślizgowym - coś na kształt Raceone Jeko. Jak dobrze ściśnie to faktycznie mocno siedzi. Jest kwestia czy potrzebujesz to stricte pod bidon czy jako dodatkowe miejsce na ekwipunek. Bo może lepiej spróbować jaką torbę np Geosmina Cargo lub Ortlieb Fork.
  15. Bikepacking i sakwiarstwo to są dwie różne filozofie podróżowania, nie da się tego porównać do siebie
  16. Z tych co używałem - ORTLIEB - bardzo dobry / Topeak - w miarę przyzwoity Z tych co macałem - Geosmina - przyzwoita
  17. Dzień teraz długi to pewnie za bardzo nie potestuję, ale faktycznie świeci fajnie, wykonanie bardzo przyzwoite. Wyjdzie w praniu.
  18. Jeśli nie będzie końca świata to niebawem lecę na kilkudniowy wypad w góry wobec czego wpadło kilka rzeczy na pokład. Paski zaciskowe FixPlus - 35 i 46 cm. Pasek jak pasek...działają Blackburn Outpost Cargo + Geosmina Cargo - wziąłem dwa rodzaje bo nie za bardzo wiem co mi bardziej podejdzie. Gesomina to w zasadzie pełnowartościowa i wodoszczelna torba na wideleC. Blackurny to taki koszyczek z funkcją wożenia bagaży. Zobaczymy jak to wyjdzie gdy się zacznę pakować. W każdym razie podobają mi się oba więc pewnie zostawię sobie jeden i drugi. Skerpety wodoszczelne DexShell Lampka INFINI TRON Jakieś drobiazgi typu linka przerzutki, pancerz itp
  19. Z tej perspektywy nie wygląda tak efektownie
  20. Nie wiem jak teraz to wygląda ale jakieś 2-3 lata temu zacisk BB7 z aliexpress nijak się miały do oryginałów. Na forum podrozerowerowe.info był temat ale nie chce mi się szukać.
  21. Najłatwiej to jest wprowadzić przepisy..paragrafy ustawodawcy są zadowoleni bo zadbali o dobro obywateli. No i co z tego, że takie paragrafy istnieję skoro nikt ich nie przestrzega. Dlaczego? Z wielu powodów - bo nikt się nimi nie przejmuje, bo ich autorzy nie zdają sobie sprawy jaka jest cena ich wprowadzenia, bo często gęsto przedsiębiorcy nawet o nich nie wiedzą. Że importerzy sprzętu rowerowego nie tłumaczą - idźcie sobie do Lidla, do Selgrosa, do Castoramy, do Obi i zerknijcie na etykiety A w ogóle to skoro tacy wszystkie świętoszki to może warto pomyśleć samemu o przestrzeganiu paragrafów. Brak instrukcji w języku polskim to przestępstwo,..czy wykroczenie..nie wiem ale w każdym razie złamanie prawa. Ale pragnę zauważyć że łamaniem prawa jest również - jazda samochodem powyżej 50 w terenie zabudowanym - przekraczanie linii ciągłej - wyprzedzania na przejściu dla pieszych - jazda powyżej 140 na autostradzie - zakup na firmę sprzętu do prywatnego użytkowania - zakupy na aliexpress bez opłacenia VAT i cła - jazda na rowerze po parkach narodowych poza wyznaczonymi szlakami - jazdy na rowerze bez dzwonka - jazdy na rowerze bez lampek ( z tyły nawet dwie muszą być) Mam wymieniać dalej
  22. Syty głodnego nie zrozumie - więc z mojej perspektywy przyjęcie odpowiedniej ilości dobrego żarcia to nie jest żaden problem. Ja raczej muszę sobie odmawiać jedzenia. Nie jeżdżę teraz dużo bo czasu niewiele, w 2020 zrobiłem 7 tys. tylko, ale były takie lata kiedy pukałem po 15 tys i raczej musiałem sobie odmawiać niż kombinować jak zjeść coś więcej.
  23. Jedzenie to jedna z większych przyjemności w życiu. Osobiście nie zamierzam się jej pozbywać czy też rozbijać na czynniki proste poprzez liczenie przyjmowanych węgli lub protein. Zróżnicowana dieta wszystkożercy nie będącego wyczynowym sportowcem i będącego zdrowym "ludziem" nie potrzebuje żadnych diet. Trzeba po prostu zachować zdrowy rozsądek.
  24. Ja tam nie eksperymentuję...jem to co mi smakuje. A jestem wszystkożerny no...tych płatków nie cierpię ale chyba niewiele tracę bo to też sztuczne raczej jest. Chociaż z drugiej strony mam kilka razy w roku ochotę na taką papkę, ale wtedy sam sobie robię. Płatki owsiana, jogurt naturalny i do tego pakuję orzechy, śliwki suszone, słonecznik itp. Ale ty tylko kilka razy w roku nachodzi mnie taka odmiana. Z mlekiem się nie chwycę
  25. Co ja jem? Jazdy do 2 godzin to z reguły nic. Czasem wezmę kilka sucharów, a jak nie mam to jakiegoś grześka albo pince polo. Batonów typu corny czy inne santy nie trawię...paskudztwo. Na dłuższe trasy jeśli jadę w grupie to kombinuję coś energetycznego i szybkozjadalnego, banany, z batonów lubię takie owocowe z decathlonu, taka galareta zbita. Jeśli jadę sam to biorę zwykłe kanapki. To już zależy od upodobań z czym..ja lubię w zasadzie każdy, może być z serem z szynką, z rybą itp. Musowo przerwa na kawę + jakieś dobre ciacho. Kebaby czy pizza po drodze raczej niechętnie. Jeśli już to wolę typowe dania obiadowe w jakiejś knajpie- schabowy, wątróbka, gulasz itp. Co do śniadań to po prostu nienawidzę tej płatkowej paszy. A już jak widzę to z mlekiem to mnie odrzuca. Wolę tradycyjne polskie śniadanie, jajeczniczka, żurek z wkładką, kanapeczki z solidną porcją białka itp
×
×
  • Dodaj nową pozycję...