-
Liczba zawartości
949 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez szy
-
[sakwy rowerowe] Jakie sakwy rowerowe do bagażnika roweru Kross Trans 7.0
szy odpowiedział bosman1974 → na temat → Sprzęt turystyczny
Ale sobie Kross to mocowanie bagażnika wymyślił A w kwestii Twoich wątpliwości, myślę że sprawnie odpowie Ci sam Extrawheel np. przez Facebooka. (gdyby nikt nie pomógł tutaj) Szy. -
[Napęd turystyczny] Piasta Alfine 11 i pasek Gates - wrażenia
szy odpowiedział szy → na temat → Napęd rowerowy
Czekaj, czekaj - "po przetarciu zewnętrznego oplotu", to znaczy którego miejsca dokładnie na mojej focie? Szy. -
[Napęd turystyczny] Piasta Alfine 11 i pasek Gates - wrażenia
szy odpowiedział szy → na temat → Napęd rowerowy
@HSM, tak jest, podpisuję się również pod takim podejściem. Pisząc o tym, co mi się przydarzyło, nie chcę zniechęcać do systemu. Dalej jestem zadowolonym użytkownikiem. Chociaż, gdyby taka awaria paska wydarzyła mi się gdzieś dalej, a w sakwie nie byłoby zapasu, pewnie trochę nerwów by to kosztowało. Jedna uwaga do powyższego: jeśli wymieniać i używać dalej w turystyce, wiedząc też, że to się może posypać w taki sposób, to jednak warto te parę złotych dołożyć do zapasowego CDX, nie CDN. Szy. -
[Napęd turystyczny] Piasta Alfine 11 i pasek Gates - wrażenia
szy odpowiedział szy → na temat → Napęd rowerowy
Jeszcze za nowości roweru wymieniane były opony, więc to mógłby być dobry trop. Teraz jeszcze coś znalazłem: chciałem porównać stan mojego paska z paskiem Oli - obydwa rowery kupione były razem, jednak Ola przejechała gdzieś o połowę dystansu mniej, mniej waży, mniej wozi i jeździ delikatniej. I co? Generalnie zęby w nieuszkodzonej części u mnie i zęby u Oli wyglądają bardzo podobnie, poprawnie, normalnie, zupełnie nie sugerują jakiegoś nadchodzącego problemu. Ale: dopiero teraz przejechałem palcem po pozostałych moich zębach i widzę, że dwa pojedyncze, niesąsiadujące ze sobą zęby w "zdrowej" cześci paska są już w połowie oderwane. Można je odchylić palcem 😱 Czyli raczej nie można mówić o przypadku, a o rzeczywiście mocno zużytym pasku. Niewłaściwie napięcie paska, miejska wersja i moja waga mogły się złożyć na taki efekt. No i - tak, też nadal uważam że warto 😊 Szy. -
[Napęd turystyczny] Piasta Alfine 11 i pasek Gates - wrażenia
szy odpowiedział szy → na temat → Napęd rowerowy
Nawet bardziej 3-4 tysiące, niż 7-8. Przód jest kompozytowy, tył metalowy. Wydaje mi się, że widziałem oznaczenie CDN na przedzie, na tyle - nie wiem. Metalowy to zawsze CDX? Znalazłem podobną fotę na reddicie, sprzed trzech miesięcy - wygląda identycznie. Tam ktoś sugeruje niewłaściwy poziom napięcia paska. S. -
[Napęd turystyczny] Piasta Alfine 11 i pasek Gates - wrażenia
szy odpowiedział szy → na temat → Napęd rowerowy
Trzy lata później Niedzielna przejażdżka, spokojne kręcenie, nagle jakieś dziwne dźwięki z tyłu, pasek spada i widzę że zęby z paska Gates zostały powyrywane z korzeniami. Nie zerwał się cały pasek, jak podobno dzieje się to po długim czasie, ale nie wytrzymały zęby. Początkowo wyleciały 3-4, po czym, po chwili, po założeniu paska w takim stanie i próbie kontynuowania jazdy, kolejne kilka. Pasek - w wersji CDN - ma niecałe trzy lata. Przejeździł jakieś kilka tysięcy kilometrów. Zmieniłem na zapasowy pasek CDX, który, mam nadzieję, będzie bardziej wytrzymały. Same zębatki wyglądają w porządku. Zastanawiam się, czy to oczekiwane w tym rozwiązaniu, że zęby wylatują ze starości? Czy może to jakaś losowa awaria - może jakieś mechaniczne uszkodzenie pojedynczego zęba, potem może krzywe złapanie przez zębatkę i przypadkowa konsekwencja w postaci wycinania następnych przez ostrą tylną zębatkę? Szy. -
Kumam. To może pomoże Ci fakt, że to człowiek z forum podrozerowerowe.info. Na priva mogę podesłać bliższy namiar. Całkiem realny, długo bawiący się w rowery człowiek. Jeśli to kwestia "tylko" jakiegoś rowerowego zakupu, a nie powierzenia setek tysięcy złotych, to myślę że godzien zaufania. Szy.
-
Na Facebooku: https://www.facebook.com/ultracyclingbygravelbike Szy.
-
Grupa, o której mowa w artykule: https://www.facebook.com/groups/longcovidsuportforenduranceathletes/ Szy.
-
Odnośniki, liczby, badania, w tym myszy i makaki, specjalnie dla Ciebie z fachowego źródła: https://www.mp.pl/szczepienia/ekspert/ekspert-covid-19/337459,co-wiadomo-o-skutecznosci-szczepionki-nuvaxovid-przeciwko-covid-19 Oraz opinia specjalisty, autorytetu: https://www.prawo.pl/zdrowie/szczepionka-novavax-na-covid-19-wywiad-z-krzysztofem-pyrciem,524255.html * * * @KrissDeValnor, szanuję oczywiście Twoją prośbę, ale mam nadzieję, że nie obrazisz się za rzeczową odpowiedź na - w sumie zasadne (w tych dniach, w tym wątku) - wątpliwości @leejoonidasa I postaram się już 🤐, dzięki. Szy.
-
Ale akurat to - w świetle aktualnej dostępności szczepień - jest bezsprzeczne Szy.
-
@marvelo, jeszcze raz Cię zapytam: jakie masz wykształcenie medyczne, jak wygląda Twoja ścieżka kariery medycznej, że uznajesz, że kolejne głupie teorie spiskowe godne są rozpowszechniania, a tym samym dezinformowania społeczeństwa i działania na jego szkodę? Bo ja nie mam żadnego, więc zdaję się na wiedzę i rekomendację tych, którzy je posiadają. A czasem używam wyszukiwarki, by znaleźć uznane, wiarygodne źródła, które wspierają lub obalają interesujące mnie materiały. Jak tutaj: https://demagog.org.pl/fake_news/plandemia-i-falszywe-testy-pcr-w-wywiadzie-z-reinerem-fullmichem/ ... gdzie czytam: "Reiner Füllmich nie ma wykształcenia medycznego. Na jego stronie w rubryce „główne obszary działalności” znajdziemy punkt „prawo medyczne”. Nie oznacza to jednak, że prawnik jest autorytetem w kwestiach dotyczących ochrony zdrowia." Albo sam jesteś trolem, albo nie widzisz, że jesteś narzędziem w rękach innych troli. Dajesz się wodzić za nos tym, którym zależy na osłabianiu społeczeństwa. Wspierasz teorie spiskowe. Dezinformujesz. Szkodzisz. I gdybyś tylko siebie w ten sposób pakował do grobu - Twoja sprawa. Ale niestety ktoś kiedyś Cię tu przeczyta, znajdzie Twoje bzdury i położy się obok Ciebie. Szy. Btw, jestem w niewielkim gronie osób, którym udało się zaszczepić Nuvaxovidem. Zachęcam.
-
A możesz jeszcze poprzeć swoje przekonanie wspominając Twoje wykształcenie w tym kierunku oraz listę dokonań, którymi uwiarygodniłbyś się i tym samym przekonał mnie czy innych tutaj, że wiesz co robisz promując nazwiska, o których istnieniu jeszcze rok czy dwa lata temu nie miałeś pojęcia? Szy.
-
@marvelo, żeby wyrobić sobie zdanie na temat tej "deklaracji" wystarczy przejrzeć kilkanaście pierwszych linków z Google'a: https://www.google.com/search?q=great+barrington+declaration Ktoś kiedyś wróci do tego wątku i weźmie takie posty i bezrefleksyjnie podawane stwierdzenia za uwiarygodnienie czyjegoś szaleństwa. Może jednak trzymajmy się twardych osiągnięć nauki, a nie "oświeconej" szarlatanerii. Szy.
-
O, to, to. Nasze doświadczenie było dość oryginalne. I był to chyba mój największy fckp w historii przygotowań do wyjazdów rowerowych. Otóż jadąc na szlak zamków Loary pomyślałem o wszystkim, tylko nie o tym, by sprawdzić covidowe statsy we Francji. I dzień, w którym Francja odnotowała rekord dziennych zakażeń ich 3. fali - ponad 200,000 przypadków - ... (źródło) ... był też dniem, w którym zobaczyliśmy pozytywny wynik naszych testów To musiało się tak skończyć po tym, gdy przez kilka wcześniejszych dni zwiedziliśmy 12-13 zamków i pałaców, zwykle licznie odwiedzanych, a wszystkie wieczory spędzaliśmy przy 2-3-godzinnych leniwych kolacjach w małych, francuskich restauracjach - znowu - pełnych ludzi. Na szczęście między szlakiem Loary a Szlakiem Jezior w Szwajcarii mieliśmy zaplanowany dzień na przejazd, dwa dni na odpoczynek i zwiedzanie Zurychu, które w praktyce okrutnie przemęczyliśmy w łóżkach z prawie 40-stopniową gorączką. I teraz najlepsze - po dwóch dniach nasilającego się "przeziębienia" jeszcze we Francji, którego nawet nie podejrzewaliśmy o bycie covidem, oraz po kolejnych trzech dniach kompletnego rozłożenia na łopatki, kolejnego dnia przypadał nasz pierwszy, zaplanowany dzień jazdy w Szwajcarii - bo zaplanowane noclegi, bo jeszcze dwa wyjazdy zaplanowane po tym. I co? Obudziliśmy się w podejrzanie dobrej formie, wsiedliśmy na rowery, ruszyliśmy w szwajcarskie "przedalpie" i... mieliśmy niesamowite wrażenie świeżości i mocy. Czyli obydwoje, wspólnie, w tym samym czasie, przeszliśmy zakażenie bardzo intensywnie, dość szybko (jakieś 5 dni) i bez późniejszego wpływu na naszą wydolność fizyczną. Zupełnie nie chcę bagatelizować problemu, jestem zwolennikiem szczepień i przed zakażeniem obawiałem się ewentualnych powikłań po covidzie właśnie w świetle mojego rowerowego zajęcia. Ale rzeczywiście muszę dziś przyznać, że tamten covid nie wyrządził nam krzywdy (albo po prostu jeszcze o tym nie wiemy). Czy pomógł w tym rower? Być może, ponieważ nasza wycieczka po szlaku Loary była najbardziej intensywnym wyjazdem od lat. Mieliśmy poumawianych przewodników i godziny zwiedzania, które w razie spóźnienia by poprzepadały. Pomiędzy zwiedzaniem musieliśmy jeszcze przejechać trasę, robić zdjęcia, posiłki, oglądać inne miejsca. Tę skuteczną obronę przed covidem tłumaczę więc sobie naprawdę intensywnym trybem w którym funkcjonowaliśmy w momencie infekcji i taką mimowolną, nieświadomą obroną przed głębokim wtargnięciem wirusa w organizm. A czy słusznie? Nie mam pojęcia. Szy. PS. Zapraszam, oczywiście 👇
-
A, sorry, myślałem że mówimy o borealisie. Szy.
-
Niebieska? W 8a cena za pomarańczową czy zieloną to 400+ za model z kapturem, 300+ za model bez. Szy.
-
Niech się dobrze noszą. Ostatnio w borealisie jeździłem przy 8-12 stopniach, pod spodem w zwykłej koszulce (krótkie rękawki) z domieszką merino i dość ciepłej, choć nie zimowej, bluzie i... to chyba dolne granice możliwości tego materiału przy takim zastosowaniu. Przy zimnym wietrze jednak nie miałem pełnego komfortu, przewiewało mnie wyraźnie. I po dwóch dniach przeskoczyłem w paclite'a. Ale wciąż bardzo lubię borealisa, krój jest naprawdę ok. Niekrótkie plecy, świetne kieszenie gdzie fajnie chowa się mapę albo rękawice na płasko, kaptur wchodzący na kask. Udana rzecz. I to, że odpowiedział Ci Rab na mejla - też spoko z ich strony Szy.
-
[Pomorze Zachodnie] Velo Baltica, czyli teraz EuroVelo 10, a kiedyś R10
szy odpowiedział szy → na temat → Turystyka rowerowa
@WaGiant, na pewno. Ale to kwestia wyboru - czy ma być bardziej naturalnie, bez inwestycji w drogi rowerowe, z piaszczystymi czy blotnistymi przeprawami, więc wyłącznie dla bardziej wprawionych, silnych rowerzystów, czy jednak - właśnie - warunki powinny bardziej cywilizowane, po prostu łatwiejsze, by przejechały to również rodziny z dzieciakami i inni "defaworyzowani" ze względu na wiek czy inne życiowe sprawy. Odcinek w Pomorskiem też się zmienia, choć przez inny model prowadzenia prac, jest trochę z tyłu za Pomorzem Zachodnim. Ale na trasie EuroVelo 10 nie ma już Kluk i bagiennej przeprawy za nimi, nawet na piaskach koło Gaci i Żarnowskiej planowane są zmiany. Wygląda więcna to, że kolarstwo "przygodowe" będzie miało nieco pod górę nad Bałtykiem Szy.- 5 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- znajkraj
- wycieczki rowerowe
- (i 10 więcej)
-
[Naprawa odzieży] Sposoby na naprawę odzieży rowerowej
szy odpowiedział seba8121 → na temat → Pytania i porady odzieżowe
Nie odpowie to dokładnie na Twój problem, ale to na tyle ciekawa i wartościowa inicjatywa, że pozwolę sobie wtrącić, że: używaną odzież outdoorową różnych marek cyklicznie i podczas różnych akcji czy wydarzeń naprawia Patagonia - bezpłatnie. Ostatnio widziałem, że akcja organizowana była podczas Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju. Cytuję z programu imprezy: Jeśli to dla Ciebie ważny, dobry ciuch, a naprawę trudno przeprowadzić inaczej, to może przypilnować kolejną edycję? Szy. -
Cześć! Bardzo nam się rowerowo pozmieniało nad Bałtykiem w ostatnich latach. Z jednej strony Pomorze Zachodnie, z drugiej Pomorskie - obydwa regiony znacząco odświeżyły swoje połowy nadmorskiej trasy rowerowej. Za "trzecią połowę" nikt się nie bierze - sensowne ogarnięcie tematu niestety przekracza możliwości Warmińsko-Mazurskiego. Kiedyś symbol R10 mówił wszystko - słońce w oczy, piach na szlaku, smażona flądra i przepocone koszulki. Dzisiaj symboli R10 już nie spotyka się często, świezo malowane widziałem tylko za Świnoujściem, czyli tam, gdzie europejska inwestycja jeszcze nie doszła do skutku, a jakoś szlak znakować w końcu trzeba. Na reszcie szlaku malowane na drzewach R10 zastępują "drogowe", pomarańczowe tabliczki z europejskimi symbolami EuroVelo 10 (i 13, bo "dycha" biegnie tędy razem ze Szlakiem Żelaznej Kurtyny nr 13). I dobrze, bo nareszcie całość zaczna wygląda na cywilizowaną trasę. O EuroVelo 10 na Pomorzu Zachodnim napisałem właśnie sporo na blogu, zapraszam 👇 Velo Baltica. Szlak rowerowy EuroVelo 10 na Pomorzu Zachodnim A Was, tutaj, zapraszam do przeglądu tych znaczących, najważniejszych rowerowych odcinków trasy, bo pod tym względem zadziało się najwięcej właśnie na Pomorzu Zachodnim. Te najbardziej efektowne, nawet spektakularne - w dalszej części, proszę przewijać cierpliwie Start w Świnoujściu - tu szlak nie biegnie bezpośrednio plażą, ale wśród polecanych miejsc do zobaczenia jest Stawa Młyny, której bez wejścia na plażę nie zobaczysz. Jesienią było twardo, bardzo przejezdnie nawet na kółeczko 1.6, a z paskiem Gatesa to nawet piachu się nie boję Potem przykry moment, kiedy z właściwego przebiegu na awaryjny kieruje blokada przed budową gazoportu koło Świnoujścia: I lądujemy w lesie. Nie jest najgorzej, a poza czymś bardzo kamienistym, ale krótkim, naprawdę nie ma dramatu. A potem już leśny odcinek do Międzyzdrojów, ten, gdzie jeszcze europejski powiew świeżości i nowoczesności nie dotarł - jest swojsko i naturalnie. Potem pierwszy z nowych, efektownych kawałków szlaku - około 2,5 kilometra szutrowej drogi rowerowej do Międzyzdrojów, tuż przy plaży: Potem Woliński Park Narodowy - naturalna, ale twarda, wystarczająca nawierzchnia i świetny klimat wokół: Po wyjeździe, zmieniony przebieg szlaku i zamiast szosami jak stary R10, wpadamy na nowe drogi rowerowe wybudowane własnie w ramach inwestycji EuroVelo: Okolice Łukęcina, na chwilę wracamy do lasu - bardzo przyjemny kawałek, chociaż niedługi: Okolice Trzęsacza i Rewala to znów nieco nowej infrastruktury: A w Niechorzu wjeżdżamy na kilka kilometrów drogi rowerowej do Pogorzelicy wzdłuż Nadmorskiej Kolei Wąskotorowej: Potem znów nowe drogi rowerowe - tych nawet nie zamieszczam wszystkich, jest ich tak znacząco wiele. Bardzo, bardzo mało jedzie się w ruchu ogólnym - świetnie dla dostępności turystyki rowerowej. Za Dźwirzynem znajduje się jeden ze szlakowych "fajerwerków" czyli kilkusetmetrowa drewniana kładka pieszo-rowerowa, oddzielająca Dźwirzyńską Patelnię od plaży i morza: Rowerowo daje radę Kołobrzeg. Ewidentnie ludzie przyjeżdżający tu z rowerami na urlop i ci, ktrórzy przejeżdżają tylko jednodniowo po EuroVelo 10, wymusili budową infrastruktury i długiej nadmorskiej promenady dla pieszych i rowerzystów. A potem kolejna z pocztówek z EuroVelo 10, czyli kilka kilometrów nadmorskiej trasy do Ustronia Morskiego, z punktem centralnym na drewnianym pomoście między Ekoparkiem Wschodnim (i Solnym Bagnem) a Morzem Bałtyckim - miejsce piękne, nie z drona również Kolejny dzień to jeszcze jeden z ładnych odcinków, choć krótkich, z Gąsek do Sarbinowa - tu uwaga na samochody, które skracają sobie dystans miedzy miejscowościami: Las koło Mielna z kilkoma miejscami do rzucenia okiem po drodze, między innymi dwa niemieckie bunkry i łódź, ciekawie prezentująca się w środku lasu: Bardzo mi się podoba przejazd nad Jamnem, chociaż remont nawierzchni jest miejscami więcej niż pilny: Potem nieco z dala od morza, między miejscowościami, po drodze rowerowej wzdłuż płytowej drogi dla samochodów, więc widok auta na ddr znowu nie jest rzadki: Na koniec jeszcze jeden cukiereczek, czyli mierzeja między jeziorem Kopań a Bałtykiem - warunki do budowy czegoś nowego są trudne, pewnie za trudne i zbyt ryzykowne, więc kilka kilometrów jedzie się po płytach, ale czy komuś to tutaj przeszkadza? Przed Jarosławcem jeszcze jedna droga rowerowa - szeroka, wygodna, bo będąca również pieszym dojściem na plaże: Na sam koniec, przed wyjazdem w Pomorskie, jeszcze coś, co pokazuję w moich prezentacjach o dobrych praktykach, a o czym nie wiedziałem, że jest na R10/EuroVelo 10, czyli szosa "2+1" - dwa pasy rowerowe po bokach i jeden dla samochodów na środku, fajne: Podsumowując - mnóstwo świetnej roboty. Kiedyś mocno przygodowy szlak, z dużą liczbą piaszczystych miejsc, czasem naprawdę trudno dostępny dla słabszych rowerzystów, robi się bardziej przejezdny, po prostu - łatwiejszy. Na pewno nie wszystkich to ucieszy, ale jednak zadaniem turystyki rowerowej jest jednak wyciągać szerokie rzesze rowerzystów na rower, także w rodzinnych konfiguracjach, a nie być torem treningowym dla ambitniejszych rowerzystów. A dodam jeszcze, że bardzo zwiększył się poziom organizacji szlaku. Nierzadkie są takie widoczki jak niżej, gdzie "rozmawia się" z turystą, podsuwa lepsze objazdy latem, czy komunikuje w sprawie utrudnień i objazdów - świetnie, naprawdę. Nareszcie na rowerze można poczuć się jak człowiek pierwszej kategorii . I jeszcze zwracam uwagę na spójną estetykę tych komunikatów, które drukuje się jak w formie graficznej zbliżonej do tablic szlaku. Lubię! A po mapę, szczegółowy i bardzo aktualny ślad, wrażenia krajoznawcze, estetyczne - niestety, jakieś drobne polecenia (i zniechęcenia) gastronomiczne i inne sprawy zapraszam do artykułu na blogu Velo Baltica. Szlak rowerowy EuroVelo 10 na Pomorzu Zachodnim Z pozdrowerem Szy.
- 5 odpowiedzi
-
- 10
-
-
- znajkraj
- wycieczki rowerowe
- (i 10 więcej)
-
[blog podróżniczy] Znajkraj - rowerem po Polsce i Europie
szy odpowiedział szy → na temat → NIERowerowe forum na max!
Był czas podróży, jest czas pisania. Pierwszą jesienną nowością na Znajkraju jest Uckermark - najbardziej na północ położony powiat Brandenburgii, jednocześnie największy i trzeci najrzadziej zaludniony Niemiec - zapraszam na blog 👇 Brandenburgia na rowery: Uckermark, czyli Marchia Wkrzańska Kilka najbardzej charakterystycznych scen z naszego wyjazdu do Uckermarku - mural odtwarzający dawną oś widokową w Schwedt: Zachowany układ urbanistyczny Angermünde: Rezerwat przyrody Blumberger Mühle Fischteiche: Ratusz i stare miasto w Templinie: Leśna droga rowerowa przez rezerwat biosfery Schorfheide-Chorin: Zamek w Boitzenburgu: Pensjonat dla rowerzystów w odrestaurowanej wieży bramnej w Prenzlau: Młody dzięcioł zielony gdzieś po drodze: Szlak dookoła Uckermarku w Dolinie Dolnej Odry: Zapraszam też do wątku na forum z większą liczbą zdjęć Szy.- 149 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- wycieczki rowerowe
- podróże rowerowe
- (i 6 więcej)
-
[Rower trekkingowy] KTM Life 1964 vs. Unibike Globtrotter GTS
szy odpowiedział kacper86krk → na temat → Miejskie i trekkingowe
Jestem zdecydowanym zwolennikiem prądnicy w piaście i "stałego" oświetlenia w turystyce. Nie musieć myśleć o oświetleniu, tylko je po prostu masz i używasz. To też jedna rzecz mniej do ogarniania podczas wyjazdów. Nie musisz ładować aku, nie musisz wozić powerbanka, nie musisz oszczędzać energii włączając późno lampkę, a potem wcześnie ją wyłączając - możesz włączyć i zapomnieć, możesz jeździć dokładnie cały czas na światłach. Bo potem może okazać się, że taka stale świecąca lampka gdzieś w jakimś nieoczekiwanym, kilkusetmetrowym tunelu uratuje Ci życie. Bo przecież mialeś do przejechania 50 km w jasny dzień i do głowy Ci nie przyszło, by zabrać oświetlenie. Liczba luksów pewnie nie zawsze znaczy to samo, bo jeszcze liczą się dane konkretne warunki, prądnica, itp, ale - świecą nam teraz B&M Lumotec IQ2 Eyc T Senso Plus i swoimi 50 luksami sprawiają, że turystyczna jazda nocą, po leśnych drogach, jest bardzo wygodna. Z jednym zastrzeżeniem - tą samą nocą, w tym samym w lesie, w którym jazda jest świetna, po zatrzymaniu z prądnicą robi się ciemno i to jest dla mnie niestety jedyny feler tego typu zasilania. Wracając do tych rowerów - Unibike ma tutaj aż 80 luksów, też od B&M, więc jeszcze więcej, więc zdecydowanie nie nazwałbym tego słabą lampką. Chociaż... nie wiem, czy odcięcie przy tak mocnym światełku nie jest nieco za szerokie? Szy. -
[blog podróżniczy] Znajkraj - rowerem po Polsce i Europie
szy odpowiedział szy → na temat → NIERowerowe forum na max!
Jeśli macie blisko do Wejherowa, zapraszam na 11. Festiwal Przygody Wanoga - jutro, 7 października 2023 r. Podczas pierwszej sobotniej prezentacji opowiem o jednym z tych najlepszych miejsc do turystyki rowerowej w Polsce, czyli o trasach (i szlakach) rowerowych w Małopolsce. Małopolskie szlaki porównam też do szlaków, którymi możemy się cieszyć za granicami kraju. Które mogą, a może nawet powinny być, naturalną kontynuacją turystyczno-rowerowej pasji, gdy już przejedziecie wszystko, co dobrego mamy w kraju. Będzie rowerowo i krajoznawczo. Pokażę jak dobrą infrastrukturą rowerową jeździ się po Małopolsce, ale też rzucimy okiem na miejsca, które można przy okazji zobaczyć. Postaram się, by było też praktycznie. Czyli dokąd dojechać pociągiem lub gdzie zostawić auto, by sprawnie dotrzeć na start i szczęśliwie wrócić. A później, także w sobotę, wystąpi niesamowita Maria Garus. Cały program Wanogi na fanpage'u festiwalu 👇 https://www.facebook.com/FestiwalWanoga Szy.- 149 odpowiedzi
-
- wycieczki rowerowe
- podróże rowerowe
- (i 6 więcej)
-
Ciężkie jest życie rowerowego gryzipiórka O tych aż 60 wagonach combo chciałbym pisać tylko chwaląc i ciesząc się z takiej zmiany, bo to rzeczywiście ogromny skok liczbowy i jakościowy w taborze PKP, a tu jak na złość zamontowali te nieszczęsne haki. To zdjęcie wyżej jeszcze uzupełniałem w prezentacji ujęciem kierownic, które przez tę samą wysokość haków nie tylko utrudniają wieszanie rowerów, ale które przez całą drogę ocierają się wzajemnie powodując uszkodzenia chwytów, uchwytów - tu wszystkie rowery się o siebie opierają: ... i jeszcze pokazałem, jak bardzo wysoko zamontowano stelaż z uchwytami. Teraz bądź kimś słabszym - dzieckiem, panią rowerzystką czy seniorem i weź sobie poradź z takim wyzwaniem - masz nie tylko hak, ale w dodatku wisi on jakieś dwa metry nad podłogą: I naprawdę, nie chcę potępiać PKP w czambuł, bo jednak o naszych potrzebach tam pomyślano, wagony powstały, jeżdzą, widzę je na trasach i z nich korzystam. Ktoś ewidentnie chciał dobrze. Ale jednocześnie ręce załamuję, że znalazł się inny ktoś na "drodze" takiego wagonu, kto swoim brakiem wiedzy spieprzył taką inicjatywę. Szy.
