Skocz do zawartości

Ranking

  1. elkaziorro

    elkaziorro

    Użytkownik


    • Punkty

      611

    • Liczba zawartości

      2 128


  2. Sansei6

    Sansei6

    Użytkownik


    • Punkty

      339

    • Liczba zawartości

      4 863


  3. sznib

    sznib

    Mod Team


    • Punkty

      332

    • Liczba zawartości

      11 391


  4. CoolBreezeOne

    CoolBreezeOne

    Użytkownik


    • Punkty

      244

    • Liczba zawartości

      1 374


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 25.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. W związku z tym, że pojawiło się trochę pytań o tegoroczną edycję Cape Epic, wrzucam krótkie podsumowanie z mojej perspektywy. Jeśli ktoś ma pytania o przygotowanie, sprzęt czy logistykę wyjazdu do RPA — chętnie pomogę. 8 dni, 707 km, ponad 15 900 m przewyższenia. Teoretycznie (i w praktyce 😉) najtrudniejszy etapowy maraton MTB na świecie. Taki „Tour de France” dla kolarstwa górskiego — również ze względu na bardzo mocno obsadzone kategorie PRO. Skąd w ogóle ten pomysł? Cape Epic to wyścig, o którym prędzej czy później słyszysz — i który albo Cię odstrasza, albo wciąga. Nas zdecydowanie wciągnął, zwłaszcza, ze już zrobiłem Swiss Epic i Andora Epic i ukończenie Cape dawało mi tytuł epickiej legendy... 🙂 Start odbywa się w parach i to absolutny fundament tej imprezy. Nie możesz zostawić partnera — musicie dojechać razem i zmieścić się w limicie czasu. Pojechałem z kolegą o bardzo podobnym poziomie i była to jedna z najlepszych decyzji w całym projekcie. Przygotowania? Głównie treningi w Szwajcarii. Alpy robią świetną robotę pod kątem kondycji, ale ośmiu dni ścigania dzień po dniu nie da się w pełni zasymulować. Trasa 2026 — Meerendal → Stellenbosch Prolog w Meerendal (okolice Kapsztadu), potem transfer do Montagu, przez Greyton i finał w Stellenbosch. • Prolog: 20 km / 650 m • Etap 1: 90 km / 2150 m • Etap 2: 102 km / 2250 m • Etap 3: 140 km / 1750 m • Etap 4: 87 km / 1750 m • Etap 5: 134 km / 2750 m • Etap 6: 76 km / 2450 m • Etap 7: 58 km / 2150 m Spaliśmy w namiotach i generalnie warunki mieliśmy mocno podstawowe. Generalnie można dokupić: pakiet serwisowy dla rowerów, spanie w lepszych namiotach lub hotelu albo masaże. My przyoszczędziliśmy 😊 Charakter trasy i przebieg wyścigu Trasy były raczej interwałowe — podjazdy najczęściej po 200–400 metrów, chwila w dół i znowu to samo. Osobiście lepiej czuję się na długich wspinaczkach, więc to nie był „mój” profil. To co się wyróżniało na plus to super oznakowana trasa. Nie mieliśmy śladów GPS, ale to nie był problem, bo nigdy nie było sytuacji, że nie wiadomo, dokąd jechać. Technicznie: w skali S0–S5 dominowały odcinki S0 i S1. Raz kojarzę może 10 metrów czegoś w stylu S2 😉 Czyli generalnie do przejechania dla każdego — oczywiście z różną prędkością. Sam wyścig mieliśmy dość „czysty”. Jedyny poważniejszy problem to zerwany łańcuch na etapie 2, mniej więcej w połowie dystansu. Na szczęście szybka naprawa i jedziemy dalej. To dobrze pokazuje, że Cape Epic to nie tylko noga, ale też podstawowa mechanika. Na trasie nie ma „lawety”. Najtrudniejszy etap to zdecydowanie etap 5. Najdłuższy czasowo i… pięć godzin ciągłego deszczu oraz zimno. Po kilku dniach kurzu trasa zamieniła się w rzekę błota. Koła się kleją, każdy podjazd kosztuje dwa razy więcej energii, a zjazdy stają się loterią. Ten wyścig momentami naprawdę sprawia wrażenie, jakby chciał Cię zniszczyć. Dojeżdżasz do bazy — i jeszcze „bonusowa” rundka z dodatkowymi przewyższeniami. Albo 5 km do mety i zamiast szybkiego dojazdu… techniczne, męczące single do samego końca. Często pada pytanie po powrocie: „upał najbardziej dawał w kość?” Nie do końca. Upał był wyzwaniem, ale do opanowania — choć szczególnie na początku zdarzały się sytuacje, gdzie ludzie dosłownie schodzili z trasy, chowali się w cieniu czy „odcinali prąd” na naszych oczach. Dla nas jednak prawdziwym przeciwnikiem była kumulacja zmęczenia. 8 dni z rzędu. Każdego dnia wstajesz zmęczony, siadasz na rower i zaczynasz od nowa. Bez dnia przerwy, bez taryfy ulgowej. I to właśnie to „zabija” — nie pojedynczy etap. Nam udało się wjechać do pierwszej setki — 98. miejsce w kategorii Masters. Ale ~30% zespołów nie ukończyło wyścigu. Przy takim nakładzie czasu i kosztów nie jestem pewien, czy jakby się tym razem nie udało to czy łatwo byłoby się zmotywować, żeby próbować robić to drugi raz 😉 Cape Epic to nie tylko wyścig — to projekt życiowy skondensowany do jednego tygodnia 🙂. Uczy zarządzania kryzysem, słuchania organizmu, pracy zespołowej i tego, żeby nie odpuszczać, kiedy jest najciężej. Sporo osób musiało zrezygnować z powodów zdrowotnych – wypadków, a zwłaszcza problemów żołądkowych, więc tu też trzeba bardzo uważać co i jak się je. Sprzęt Obaj jechaliśmy na Orbea Oiz — i sprzętowo naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Na plus też opony Vittoria Mezcal i Barzo — ani jednego kapcia i bardzo dobre trzymanie (no, poza błotnym etapem 5 😉). I jeszcze kilka zdjęć:
    30 punktów
  2. Bo jak szumi potok, to jedzie się przyjemniej 😉
    29 punktów
  3. 27 punktów
  4. Bo takie tam 25%* * - kto tędy wjeżdżał, ten wie, że...
    27 punktów
  5. Samotny byk z ciężkim sercem przemierza opustoszałe knieje, spóźniony na najważniejszy spektakl natury - rykowisko. W ciszy wiosennego poranka jego dumny niegdyś ryk staje się jedynie cichym wspomnieniem przegapionej szansy. (Czytała Krystyna AI Czubówna)
    26 punktów
  6. Ufff, jak ja się cieszę, że w tym roku nie będę miał problemów z urlopem w lecie. Ktoś nałożył 100% cło na lato. Lata nie będzie. Będzie (już jest) od razu jesień. Ile kasy zaoszczędzę. Hura.
    25 punktów
  7. Gdyby Józef Chełmoński jeździł na grawelu, to taki pejzaż na pewno by machnął.
    25 punktów
  8. Musiałem robić zdjęcie niemal z ziemi, żeby nie złapać w kadrze dwóch niewiast, które ćwiczyły jogę czy coś takiego. Nie ukrywam, że dopiero po 30 min zauważyłem, że w tle też są całkiem fajne widoki.
    25 punktów
  9. 25 punktów
  10. Bo Breezer w naturalnym środowisku.
    24 punktów
  11. Ciemno już, zgasły wszystkie światła
    24 punktów
  12. Bo nie mogłem się zdecydować, którą eko-stopkę wybrać
    23 punktów
  13. Bo prasłowiańska brzoza chroni w swoich gałęziach rower, taką mam koncepcję.
    23 punktów
  14. Bo ostatnio fajną wycieczkę z potomstwem swoim miałem
    23 punktów
  15. bo już nie da się ukryć, że wiosna
    23 punktów
  16. 23 punktów
  17. Bo wczoraj wyszedłem na szybki gravel i taki oto widoczek z technicznej drogi POK* się mym oczom ukazał. Zwykłym starym szajsungiem 21, szkoda że można dodać tylko jedno zdjęcie bo fotka Babiuszki też revelka 😉 *POK - Północna Obwodnica Krakowa
    23 punktów
  18. By zachować równowagę od spożywania kalorii.
    23 punktów
  19. 23 punktów
  20. Robin Hood, hood aż tak shood, że musiał zmienić ciśnienie w amorkach swojego ogiera, bo się uginać przestały.
    23 punktów
  21. Czekałem na prom. Nie doczekałem się, więc zawróciłem.
    23 punktów
  22. Bo chodzi ślimak koło drogi nie ma ręki, ani nogi ale, jak to dobrze wiecie, domek dźwiga na swym grzbiecie
    22 punktów
  23. Znalazłem wylinkę jakiegoś węża. Wiecie może co to za gatunek?
    22 punktów
  24. Bo było fajnie, a tam wyżej jeszcze fajniej 😉
    22 punktów
  25. Bo kolory coraz bardziej soczyste
    22 punktów
  26. Bo mieli rację - faktycznie w lesie łba nie urywało w odróżnieniu od otwartych przestrzeni
    22 punktów
  27. 22 punktów
  28. Bo jakiś mały ten rower, a fitter mówi, że mógłbym nawet rozmiar mniejszy mieć 😅
    22 punktów
  29. Próbowałem połączyć kropki, ale zaczęło mi wychodzić coś w stylu "kup nowy rower", więc dla własnego bezpieczeństwa przestałem. @CoolBreezeOne Zachęciłeś mnie swoimi fotkami do wypadu w te okolice. Mam je niemal pod nosem, a jakoś tak zawsze mi nie po drodze.
    22 punktów
  30. Na dole zieleń, powyżej góry dosiadłem dzisiaj od treka fury
    21 punktów
  31. Ponieważ randkowałem z Orbeją pierwszy raz od września, zabrałem ją w romantyczne miejsce. Dałem jej całego siebie, ona w zamian dała mi ból pleców i drętwienie nadgarstków. Zaczynam zastanawiać się, czy ta relacja ma sens.
    21 punktów
  32. Byłem na jagodach, ale jagody o tym nie wiedziały i były nieobecne.
    21 punktów
  33. 21 punktów
  34. Bo inwestycja powoli się zwraca😄
    21 punktów
  35. 21 punktów
  36. Bo... plastikowe sakwy? ( nie moje)
    20 punktów
  37. Pozostałości po powodzi z lata 2024.
    20 punktów
  38. Bo jeszcze dzisiaj fotkę na śniegu ustrzeliłem.
    20 punktów
  39. Też tam wczoraj kręciłem, a nawet cyknąłem focię w tym samym miejscu, tyle, że bez autoportretu:)
    20 punktów
  40. Bo niby w Polsce ale tak nie do końca 🤪
    20 punktów
  41. 20 punktów
  42. Bo kładka na księżyc się skończyła
    20 punktów
  43. @elkaziorro, musisz bardziej na wschód odbić Tak jak pisałem wcześniej, lubię jeździć po Karkonoszach i Izerach, ale... Sowie i okolice mają swój klimat. Inaczej się jeździ co nie musi oznaczać, że lżej Polecam coś z karty: https://www.strefamtbsudety.pl/trasy-2/ . Ostatnim wypadem zrobiliśmy całą zieloną Głuszyca-Walim i miks niebieskiej i czarnej Głuszycy. Świetne kręcenie było. Bo... na żywo jest piękniej.
    20 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...