Skocz do zawartości

Ranking

  1. elkaziorro

    elkaziorro

    Użytkownik


    • Punkty

      594

    • Liczba zawartości

      2 115


  2. sznib

    sznib

    Mod Team


    • Punkty

      360

    • Liczba zawartości

      11 376


  3. CoolBreezeOne

    CoolBreezeOne

    Użytkownik


    • Punkty

      320

    • Liczba zawartości

      1 370


  4. Sansei6

    Sansei6

    Użytkownik


    • Punkty

      291

    • Liczba zawartości

      4 854


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 14.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. W związku z tym, że pojawiło się trochę pytań o tegoroczną edycję Cape Epic, wrzucam krótkie podsumowanie z mojej perspektywy. Jeśli ktoś ma pytania o przygotowanie, sprzęt czy logistykę wyjazdu do RPA — chętnie pomogę. 8 dni, 707 km, ponad 15 900 m przewyższenia. Teoretycznie (i w praktyce 😉) najtrudniejszy etapowy maraton MTB na świecie. Taki „Tour de France” dla kolarstwa górskiego — również ze względu na bardzo mocno obsadzone kategorie PRO. Skąd w ogóle ten pomysł? Cape Epic to wyścig, o którym prędzej czy później słyszysz — i który albo Cię odstrasza, albo wciąga. Nas zdecydowanie wciągnął, zwłaszcza, ze już zrobiłem Swiss Epic i Andora Epic i ukończenie Cape dawało mi tytuł epickiej legendy... 🙂 Start odbywa się w parach i to absolutny fundament tej imprezy. Nie możesz zostawić partnera — musicie dojechać razem i zmieścić się w limicie czasu. Pojechałem z kolegą o bardzo podobnym poziomie i była to jedna z najlepszych decyzji w całym projekcie. Przygotowania? Głównie treningi w Szwajcarii. Alpy robią świetną robotę pod kątem kondycji, ale ośmiu dni ścigania dzień po dniu nie da się w pełni zasymulować. Trasa 2026 — Meerendal → Stellenbosch Prolog w Meerendal (okolice Kapsztadu), potem transfer do Montagu, przez Greyton i finał w Stellenbosch. • Prolog: 20 km / 650 m • Etap 1: 90 km / 2150 m • Etap 2: 102 km / 2250 m • Etap 3: 140 km / 1750 m • Etap 4: 87 km / 1750 m • Etap 5: 134 km / 2750 m • Etap 6: 76 km / 2450 m • Etap 7: 58 km / 2150 m Spaliśmy w namiotach i generalnie warunki mieliśmy mocno podstawowe. Generalnie można dokupić: pakiet serwisowy dla rowerów, spanie w lepszych namiotach lub hotelu albo masaże. My przyoszczędziliśmy 😊 Charakter trasy i przebieg wyścigu Trasy były raczej interwałowe — podjazdy najczęściej po 200–400 metrów, chwila w dół i znowu to samo. Osobiście lepiej czuję się na długich wspinaczkach, więc to nie był „mój” profil. To co się wyróżniało na plus to super oznakowana trasa. Nie mieliśmy śladów GPS, ale to nie był problem, bo nigdy nie było sytuacji, że nie wiadomo, dokąd jechać. Technicznie: w skali S0–S5 dominowały odcinki S0 i S1. Raz kojarzę może 10 metrów czegoś w stylu S2 😉 Czyli generalnie do przejechania dla każdego — oczywiście z różną prędkością. Sam wyścig mieliśmy dość „czysty”. Jedyny poważniejszy problem to zerwany łańcuch na etapie 2, mniej więcej w połowie dystansu. Na szczęście szybka naprawa i jedziemy dalej. To dobrze pokazuje, że Cape Epic to nie tylko noga, ale też podstawowa mechanika. Na trasie nie ma „lawety”. Najtrudniejszy etap to zdecydowanie etap 5. Najdłuższy czasowo i… pięć godzin ciągłego deszczu oraz zimno. Po kilku dniach kurzu trasa zamieniła się w rzekę błota. Koła się kleją, każdy podjazd kosztuje dwa razy więcej energii, a zjazdy stają się loterią. Ten wyścig momentami naprawdę sprawia wrażenie, jakby chciał Cię zniszczyć. Dojeżdżasz do bazy — i jeszcze „bonusowa” rundka z dodatkowymi przewyższeniami. Albo 5 km do mety i zamiast szybkiego dojazdu… techniczne, męczące single do samego końca. Często pada pytanie po powrocie: „upał najbardziej dawał w kość?” Nie do końca. Upał był wyzwaniem, ale do opanowania — choć szczególnie na początku zdarzały się sytuacje, gdzie ludzie dosłownie schodzili z trasy, chowali się w cieniu czy „odcinali prąd” na naszych oczach. Dla nas jednak prawdziwym przeciwnikiem była kumulacja zmęczenia. 8 dni z rzędu. Każdego dnia wstajesz zmęczony, siadasz na rower i zaczynasz od nowa. Bez dnia przerwy, bez taryfy ulgowej. I to właśnie to „zabija” — nie pojedynczy etap. Nam udało się wjechać do pierwszej setki — 98. miejsce w kategorii Masters. Ale ~30% zespołów nie ukończyło wyścigu. Przy takim nakładzie czasu i kosztów nie jestem pewien, czy jakby się tym razem nie udało to czy łatwo byłoby się zmotywować, żeby próbować robić to drugi raz 😉 Cape Epic to nie tylko wyścig — to projekt życiowy skondensowany do jednego tygodnia 🙂. Uczy zarządzania kryzysem, słuchania organizmu, pracy zespołowej i tego, żeby nie odpuszczać, kiedy jest najciężej. Sporo osób musiało zrezygnować z powodów zdrowotnych – wypadków, a zwłaszcza problemów żołądkowych, więc tu też trzeba bardzo uważać co i jak się je. Sprzęt Obaj jechaliśmy na Orbea Oiz — i sprzętowo naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Na plus też opony Vittoria Mezcal i Barzo — ani jednego kapcia i bardzo dobre trzymanie (no, poza błotnym etapem 5 😉). I jeszcze kilka zdjęć:
    30 punktów
  2. Bo udalo sie ukonczyc Cape Epic. Morderczy wyscig, chyba najtrudniejszy jakikolwiek jechalem. Dodatkowo zostalem epicka legenda 🙂 za ukonczenie trzech epicow.
    30 punktów
  3. Bo jak szumi potok, to jedzie się przyjemniej 😉
    29 punktów
  4. Bo takie tam 25%* * - kto tędy wjeżdżał, ten wie, że...
    27 punktów
  5. Samotny byk z ciężkim sercem przemierza opustoszałe knieje, spóźniony na najważniejszy spektakl natury - rykowisko. W ciszy wiosennego poranka jego dumny niegdyś ryk staje się jedynie cichym wspomnieniem przegapionej szansy. (Czytała Krystyna AI Czubówna)
    26 punktów
  6. Bo góreczka z ostatniej wrzutki zdobyta w pięknych okolicznościach przyrody - uwielbiam taki klimat w lesie
    26 punktów
  7. Musiałem robić zdjęcie niemal z ziemi, żeby nie złapać w kadrze dwóch niewiast, które ćwiczyły jogę czy coś takiego. Nie ukrywam, że dopiero po 30 min zauważyłem, że w tle też są całkiem fajne widoki.
    25 punktów
  8. 25 punktów
  9. Jak wiecie, księżyc świeci światłem odbitym. Mówi się, że niby słonecznym, ale prawda jest zupełnie inna. P.S. Wybaczcie, że nie świeci co noc, ale przyznaję, że czasem nie nadążam z ładowaniem latarki.
    25 punktów
  10. Bo Waligóra cierpliwie czeka i zaprasza majestatem
    25 punktów
  11. Ciemno już, zgasły wszystkie światła
    24 punktów
  12. A gdy drogi nie znajdujesz, strzałka drogę pokazuje.
    24 punktów
  13. 23 punktów
  14. 23 punktów
  15. Bo wczoraj wyszedłem na szybki gravel i taki oto widoczek z technicznej drogi POK* się mym oczom ukazał. Zwykłym starym szajsungiem 21, szkoda że można dodać tylko jedno zdjęcie bo fotka Babiuszki też revelka 😉 *POK - Północna Obwodnica Krakowa
    23 punktów
  16. By zachować równowagę od spożywania kalorii.
    23 punktów
  17. 23 punktów
  18. Robin Hood, hood aż tak shood, że musiał zmienić ciśnienie w amorkach swojego ogiera, bo się uginać przestały.
    23 punktów
  19. Czekałem na prom. Nie doczekałem się, więc zawróciłem.
    23 punktów
  20. bo jeszcze niedawno była tu trasa narciarska
    23 punktów
  21. Pod drzewem sobie stoję, saren się nie boję Bo skowronki są straszniejsze, mimo że znacznie mniejsze.
    23 punktów
  22. Jak masz czas, to jedź w las.
    23 punktów
  23. Ehh te kolory wiosny, aż dają po oczach...
    23 punktów
  24. Bo kolory coraz bardziej soczyste
    22 punktów
  25. Bo mieli rację - faktycznie w lesie łba nie urywało w odróżnieniu od otwartych przestrzeni
    22 punktów
  26. 22 punktów
  27. Bo jakiś mały ten rower, a fitter mówi, że mógłbym nawet rozmiar mniejszy mieć 😅
    22 punktów
  28. Próbowałem połączyć kropki, ale zaczęło mi wychodzić coś w stylu "kup nowy rower", więc dla własnego bezpieczeństwa przestałem. @CoolBreezeOne Zachęciłeś mnie swoimi fotkami do wypadu w te okolice. Mam je niemal pod nosem, a jakoś tak zawsze mi nie po drodze.
    22 punktów
  29. Dobra, dobra. Nie po to wiozłem całą drogę płyn do kąpieli w bidonie, żeby teraz się nie móc wykąpać.
    22 punktów
  30. Bo Pilen Lyx i nawet w niedzielny poranek mam ochotę jechać po bułki.
    22 punktów
  31. Nie zmieściłem się w kadrze. Na mecz z Albanią również.
    22 punktów
  32. Bo za chwilę Włodarz ⛰️
    22 punktów
  33. Bo inwestycja powoli się zwraca😄
    21 punktów
  34. 21 punktów
  35. Bo pojechałem sobie w pozytywnych okolicznościach, kiedy nagle zadzwoniła dentystka, że ma wolny termin za 1,5 godziny. Powrót na szybkości, dlatego zrobiłem tylko 1 zdjęcie dziś.
    21 punktów
  36. Bo ja nie robię fotek dla leniwców, którym nie chce się obrócić telefonu o 90st.
    21 punktów
  37. Bo Projekt Riese (kompleks "Włodarz")
    21 punktów
  38. Bo najlepszy widok ze szczytu Włodarza 🤣
    21 punktów
  39. 21 punktów
  40. Ja tam nie wiem skąd wy tę wiosnę bierzecie. U mnie dalej jesień.
    21 punktów
  41. Bo się komuś zestawy Lego pomieszały
    21 punktów
  42. Rzeczywiście, te wczesnowiosenne kolory jakieś takie... mało kolorowe.
    21 punktów
  43. Trzymajce kciuki, jutro start 🙂
    21 punktów
  44. 21 punktów
  45. Byle do przodu. 2025. Aha, żeby zdjęcia umieszczane bezpośrednio na forum miały ,,jakość" to trzeba na nie kliknąć. Wiem, nikomu się nie chce .
    20 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...