Skocz do zawartości

Ranking

  1. elkaziorro

    elkaziorro

    Użytkownik


    • Punkty

      557

    • Liczba zawartości

      2 110


  2. CoolBreezeOne

    CoolBreezeOne

    Użytkownik


    • Punkty

      335

    • Liczba zawartości

      1 366


  3. sznib

    sznib

    Mod Team


    • Punkty

      331

    • Liczba zawartości

      11 370


  4. Sansei6

    Sansei6

    Użytkownik


    • Punkty

      197

    • Liczba zawartości

      4 845


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 05.03.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. Bo udalo sie ukonczyc Cape Epic. Morderczy wyscig, chyba najtrudniejszy jakikolwiek jechalem. Dodatkowo zostalem epicka legenda 🙂 za ukonczenie trzech epicow.
    30 punktów
  2. W związku z tym, że pojawiło się trochę pytań o tegoroczną edycję Cape Epic, wrzucam krótkie podsumowanie z mojej perspektywy. Jeśli ktoś ma pytania o przygotowanie, sprzęt czy logistykę wyjazdu do RPA — chętnie pomogę. 8 dni, 707 km, ponad 15 900 m przewyższenia. Teoretycznie (i w praktyce 😉) najtrudniejszy etapowy maraton MTB na świecie. Taki „Tour de France” dla kolarstwa górskiego — również ze względu na bardzo mocno obsadzone kategorie PRO. Skąd w ogóle ten pomysł? Cape Epic to wyścig, o którym prędzej czy później słyszysz — i który albo Cię odstrasza, albo wciąga. Nas zdecydowanie wciągnął, zwłaszcza, ze już zrobiłem Swiss Epic i Andora Epic i ukończenie Cape dawało mi tytuł epickiej legendy... 🙂 Start odbywa się w parach i to absolutny fundament tej imprezy. Nie możesz zostawić partnera — musicie dojechać razem i zmieścić się w limicie czasu. Pojechałem z kolegą o bardzo podobnym poziomie i była to jedna z najlepszych decyzji w całym projekcie. Przygotowania? Głównie treningi w Szwajcarii. Alpy robią świetną robotę pod kątem kondycji, ale ośmiu dni ścigania dzień po dniu nie da się w pełni zasymulować. Trasa 2026 — Meerendal → Stellenbosch Prolog w Meerendal (okolice Kapsztadu), potem transfer do Montagu, przez Greyton i finał w Stellenbosch. • Prolog: 20 km / 650 m • Etap 1: 90 km / 2150 m • Etap 2: 102 km / 2250 m • Etap 3: 140 km / 1750 m • Etap 4: 87 km / 1750 m • Etap 5: 134 km / 2750 m • Etap 6: 76 km / 2450 m • Etap 7: 58 km / 2150 m Spaliśmy w namiotach i generalnie warunki mieliśmy mocno podstawowe. Generalnie można dokupić: pakiet serwisowy dla rowerów, spanie w lepszych namiotach lub hotelu albo masaże. My przyoszczędziliśmy 😊 Charakter trasy i przebieg wyścigu Trasy były raczej interwałowe — podjazdy najczęściej po 200–400 metrów, chwila w dół i znowu to samo. Osobiście lepiej czuję się na długich wspinaczkach, więc to nie był „mój” profil. To co się wyróżniało na plus to super oznakowana trasa. Nie mieliśmy śladów GPS, ale to nie był problem, bo nigdy nie było sytuacji, że nie wiadomo, dokąd jechać. Technicznie: w skali S0–S5 dominowały odcinki S0 i S1. Raz kojarzę może 10 metrów czegoś w stylu S2 😉 Czyli generalnie do przejechania dla każdego — oczywiście z różną prędkością. Sam wyścig mieliśmy dość „czysty”. Jedyny poważniejszy problem to zerwany łańcuch na etapie 2, mniej więcej w połowie dystansu. Na szczęście szybka naprawa i jedziemy dalej. To dobrze pokazuje, że Cape Epic to nie tylko noga, ale też podstawowa mechanika. Na trasie nie ma „lawety”. Najtrudniejszy etap to zdecydowanie etap 5. Najdłuższy czasowo i… pięć godzin ciągłego deszczu oraz zimno. Po kilku dniach kurzu trasa zamieniła się w rzekę błota. Koła się kleją, każdy podjazd kosztuje dwa razy więcej energii, a zjazdy stają się loterią. Ten wyścig momentami naprawdę sprawia wrażenie, jakby chciał Cię zniszczyć. Dojeżdżasz do bazy — i jeszcze „bonusowa” rundka z dodatkowymi przewyższeniami. Albo 5 km do mety i zamiast szybkiego dojazdu… techniczne, męczące single do samego końca. Często pada pytanie po powrocie: „upał najbardziej dawał w kość?” Nie do końca. Upał był wyzwaniem, ale do opanowania — choć szczególnie na początku zdarzały się sytuacje, gdzie ludzie dosłownie schodzili z trasy, chowali się w cieniu czy „odcinali prąd” na naszych oczach. Dla nas jednak prawdziwym przeciwnikiem była kumulacja zmęczenia. 8 dni z rzędu. Każdego dnia wstajesz zmęczony, siadasz na rower i zaczynasz od nowa. Bez dnia przerwy, bez taryfy ulgowej. I to właśnie to „zabija” — nie pojedynczy etap. Nam udało się wjechać do pierwszej setki — 98. miejsce w kategorii Masters. Ale ~30% zespołów nie ukończyło wyścigu. Przy takim nakładzie czasu i kosztów nie jestem pewien, czy jakby się tym razem nie udało to czy łatwo byłoby się zmotywować, żeby próbować robić to drugi raz 😉 Cape Epic to nie tylko wyścig — to projekt życiowy skondensowany do jednego tygodnia 🙂. Uczy zarządzania kryzysem, słuchania organizmu, pracy zespołowej i tego, żeby nie odpuszczać, kiedy jest najciężej. Sporo osób musiało zrezygnować z powodów zdrowotnych – wypadków, a zwłaszcza problemów żołądkowych, więc tu też trzeba bardzo uważać co i jak się je. Sprzęt Obaj jechaliśmy na Orbea Oiz — i sprzętowo naprawdę ciężko się do czegoś przyczepić. Na plus też opony Vittoria Mezcal i Barzo — ani jednego kapcia i bardzo dobre trzymanie (no, poza błotnym etapem 5 😉). I jeszcze kilka zdjęć:
    29 punktów
  3. Bo góreczka z ostatniej wrzutki zdobyta w pięknych okolicznościach przyrody - uwielbiam taki klimat w lesie
    26 punktów
  4. Jak wiecie, księżyc świeci światłem odbitym. Mówi się, że niby słonecznym, ale prawda jest zupełnie inna. P.S. Wybaczcie, że nie świeci co noc, ale przyznaję, że czasem nie nadążam z ładowaniem latarki.
    25 punktów
  5. Bo Waligóra cierpliwie czeka i zaprasza majestatem
    25 punktów
  6. Samotny byk z ciężkim sercem przemierza opustoszałe knieje, spóźniony na najważniejszy spektakl natury - rykowisko. W ciszy wiosennego poranka jego dumny niegdyś ryk staje się jedynie cichym wspomnieniem przegapionej szansy. (Czytała Krystyna AI Czubówna)
    24 punktów
  7. 24 punktów
  8. A gdy drogi nie znajdujesz, strzałka drogę pokazuje.
    24 punktów
  9. Koledzy pomóżcie. Są opinie, że powinienem udać się do fryzjera. Ja jednak uważam, że do Einsteina mi jeszcze daleko, oczywiście bardziej umysłem niż fryzurą, ale jednak, więc nie mam się jeszcze co spieszyć. Mam rację, prawda?
    24 punktów
  10. Bo takie tam 25%* * - kto tędy wjeżdżał, ten wie, że...
    23 punktów
  11. Czekałem na prom. Nie doczekałem się, więc zawróciłem.
    23 punktów
  12. bo jeszcze niedawno była tu trasa narciarska
    23 punktów
  13. Pod drzewem sobie stoję, saren się nie boję Bo skowronki są straszniejsze, mimo że znacznie mniejsze.
    23 punktów
  14. Jak masz czas, to jedź w las.
    23 punktów
  15. Ehh te kolory wiosny, aż dają po oczach...
    23 punktów
  16. 23 punktów
  17. Bo popołudniowe szybkie wypady do lasu nad wodę fajne są
    23 punktów
  18. Robin Hood, hood aż tak shood, że musiał zmienić ciśnienie w amorkach swojego ogiera, bo się uginać przestały.
    22 punktów
  19. Próbowałem połączyć kropki, ale zaczęło mi wychodzić coś w stylu "kup nowy rower", więc dla własnego bezpieczeństwa przestałem. @CoolBreezeOne Zachęciłeś mnie swoimi fotkami do wypadu w te okolice. Mam je niemal pod nosem, a jakoś tak zawsze mi nie po drodze.
    22 punktów
  20. Dobra, dobra. Nie po to wiozłem całą drogę płyn do kąpieli w bidonie, żeby teraz się nie móc wykąpać.
    22 punktów
  21. Bo Pilen Lyx i nawet w niedzielny poranek mam ochotę jechać po bułki.
    22 punktów
  22. Nie zmieściłem się w kadrze. Na mecz z Albanią również.
    22 punktów
  23. Bo za chwilę Włodarz ⛰️
    22 punktów
  24. Bo pojechałem sobie w pozytywnych okolicznościach, kiedy nagle zadzwoniła dentystka, że ma wolny termin za 1,5 godziny. Powrót na szybkości, dlatego zrobiłem tylko 1 zdjęcie dziś.
    21 punktów
  25. Bo ja nie robię fotek dla leniwców, którym nie chce się obrócić telefonu o 90st.
    21 punktów
  26. Bo Projekt Riese (kompleks "Włodarz")
    21 punktów
  27. Bo najlepszy widok ze szczytu Włodarza 🤣
    21 punktów
  28. 21 punktów
  29. Ja tam nie wiem skąd wy tę wiosnę bierzecie. U mnie dalej jesień.
    21 punktów
  30. Bo się komuś zestawy Lego pomieszały
    21 punktów
  31. Rzeczywiście, te wczesnowiosenne kolory jakieś takie... mało kolorowe.
    21 punktów
  32. Trzymajce kciuki, jutro start 🙂
    21 punktów
  33. Bo na Mazurach robi się pogoda na kręcenie km .
    21 punktów
  34. Postanowiłem utrudnić sobie życie i na rower przestaję zabierać aparat, a zdjęcia będą jedynie z telefonu. Po jednym takim dniu przyznaję, że nie jest to łatwe i gratuluję wszystkim, którzy tak na co dzień działają.
    21 punktów
  35. Bo wiosna za zaułkiem się czai. Żyję, w styczniu i lutym była rowerowa masakra, kilka prób wyjazdu, ale przeważnie kończyło się to frustracją...
    21 punktów
  36. Ciemno już, zgasły wszystkie światła
    20 punktów
  37. @elkaziorro, musisz bardziej na wschód odbić Tak jak pisałem wcześniej, lubię jeździć po Karkonoszach i Izerach, ale... Sowie i okolice mają swój klimat. Inaczej się jeździ co nie musi oznaczać, że lżej Polecam coś z karty: https://www.strefamtbsudety.pl/trasy-2/ . Ostatnim wypadem zrobiliśmy całą zieloną Głuszyca-Walim i miks niebieskiej i czarnej Głuszycy. Świetne kręcenie było. Bo... na żywo jest piękniej.
    20 punktów
  38. Bo Gravele dwa. Dzięki jeszcze raz @Eathan za wspólny wypad
    20 punktów
  39. Bo kwiatki wiosenne, a otoczeniem jakby jeszcze jesienne
    20 punktów
  40. Jak pokazują badania - 2/3 osób przeglądających internet robi to na smartfonie. Tylko ok 20% przekręca telefon w poziom, gdy zdjęcie jest tradycyjnie wykadrowane. Co też ciekawe, niemal 95% oglądających nie zauważa, jeśli zdjęcie nie trzyma pionu/poziomu. Wychodzi na to, że nie ma co przejmować się trzymaniem standardów, trzeba dostosować się do obecnych przyzwyczajeń. Będzie ciężko, ale będę się starał. P.S. Badania pokazują też, że jeśli do zdjęcia jest długi opis, większość czyta tylko pierwsze zdanie. Tak że gratuluję tym, którzy dotrwali do końca - pewnie nie jesteście zetkami
    20 punktów
  41. 20 punktów
  42. Bo czasem DP, a czasem na szagę
    20 punktów
  43. Mi tam drzewa/krzaki nie przeszkadzają. Jak mam opcje wypadu w np. Karkonosze/Izery albo Sowie, to wybieram Sowie, które uwielbiam. A widoki... Bo zawsze można lekko odbić ze szlaku
    20 punktów
  44. Bo mój pociąg nie nadjechał zatem kręciłem na inną stację…
    20 punktów
  45. 20 punktów
  46. W końcu znalazłem trochę zieleni.
    19 punktów
  47. @CoolBreezeOne Ostatnio byłem tam z 15 lat temu, więc jak tylko odzyskam formę, to na pewno wybiorę się. Tymczasem u siebie tropię ogromnego węża boa. Ślad zostawił imponujący.
    19 punktów
  48. 19 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
×
×
  • Dodaj nową pozycję...