Skocz do zawartości

[rowerowa etykieta] Zwyczaj??


Rekomendowane odpowiedzi

Cześć,

wczoraj po raz kolejny zdarzyło mi się coś dziwnego, mianowicie nadjeżdżający z naprzeciwka rowerzysta pozdrowił mnie gestem ręki i powiedział "cześć"... O mało się nie wywróciłem, bo nie muszę wyjaśniać, że człowieka tego nie znałem :-o.

Domyślam się, że taki jest wewnętrzny zwyczaj rowerzystów, żeby tych, którzy zaliczają się do "naszych" w jakiś sposób odróżniać, chciałbym jednak dowiedzieć się, jak dokonuje się selekcji? Nie będę przecież krzyczał "cześć" do wszystkich dziadków wracających z bazaru, wąsatych panów dojeżdżających do pracy na victusach z bagażnikiem z tyłu albo dzieciaków na Tigerach? :P

Czy wystarczającym kryterium jest posiadanie kasku, okularów rowerowych i porządnej maszyny? A może chodzi o zabłoconą ramę? A może decydujące jest zawzięcie widoczne na twarzy, o, tak jak u tego pacjenta -> :twisted: ? :-D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość Anonymous

W górach, na szlakach to akurat jest częsty zwyczaj. Każdy turysta powinien się przywitać, a poza szlakami, na rowerach także powinniśmy się pozdrawiać, chociażby poprzez podniesienie ręki, bo to przecież miły zwyczaj.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

w górach na szlakach, na jeziorach i rzekach na spływach, to raczej normalne, ale faktycznie że na rowerze się jeszcze z czymś takim nie spotkałem... Ale na pewno miły gest

 

Przyznać muszę, że nie każdemu macham. Zwykle podpowiada mi wygląd zewnętrzny kto jeździ rowerem, a kogo prowadzi rower. To widać już na pierwszy rzut oka.

Kolarza można rozpoznać nawet w dżinsach. Po pierwsze rower... nie jakiś makrokesz. Przede wszystkim zadbany. I nie chodzi tutaj o czystą ramę. Chodzi o części, które rzucają się w oczy.

 

Np. rogi przy kierownicy. Rowerzysta, który "zna się na rzeczy" ustawi je pod bardzo małym kątem. Zaś kto inny będzie je miał pod kątem prostym - bo mu wygodniej, albo myśli, że "tak ma być".

 

Potem odpowiednia pozycja na rowerze. Kolarz ubrany w dżinsach jadący do sklepu po bułki, będzie miał pozycję lekko, nawet czasem mocno pochyloną. Prawidłowo ustawione siodełko. Zaś inni będą siedzieli jak na kanapie przed telewizorem.

 

Ubiór - choćby rękawiczki rowerowe, znaczy to, że ktoś wydać 30 złotych na rower... "być może go ceni".

 

Ja zwykle macham rowerzystom, których wpierw oceniam według tych kryteriów. Czasem się zdarza, że nie odpowie i ze ździwioną miną mierzy mnie wzrokiem...

Ale jak podniosę rękę jakiemuś kolarzowi, prawie zawsze jest odpowiedź i gest w postaci uśmiechu :smile: To bardzo przyjemne uczucie...

Gest pozdrawiania jest właściwie podstawową umiejętnością życia w społeczności bikerów ;-)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Dziwi mnie to, że nie spotkaliście się z tym. W samej wawie to mało kiedy się rowerzyści pozdrawiają, troche rowerów śmiga po mieście i trudno by było aby wszyscy wszystkich pozdrawiali ale wystarczy wybrać się troche dalej np kampinos i tam takie gesty to norma :P

Natomist na dłuższych trasach takie pozdrawianie jest b. częstym widokiem :wink:

To takie pozdrowienie chyba na wzór motocyklowego, tylko oni nie mogą sobie mówić "Cześć" bo poprostu się nie usłyszą :wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gdzies juz o tym pisalem na tym forum, na podstawie wlasnych doswiadczen. W lesie na trasie wlasciwie zawsze pozdrawiam i jestem pozdrawiany, podobno jest taka niepisana zasada zjezdzasz-pozdrawiasz, podjezdzasz-cierpisz :P (Jak na szlakach w gorach, przynajmniej za moich mlodych lat tak bylo) Zawsze jak smiagam w dol staram sie pierwszy podniesc reke, albo jak jest to niemozliwe powiedziec czesc lub chocby skinac glowa. Inna sprawa jest w miescie, tutaj sie tego nie stosuje lub bardzo sporadycznie. Juz tez o tym pisalem, ogolnie chlopaki z XC, maraton sie pozdrawiaja, natomiast dirtowcy/streetowcy to wlasna mafia, wlasny swiat, do siebie z szacunkiem a do reszty... margines. Tak mi sie zdaje... A jak powinno byc, wg mnie w miescie ciezko jest machac do kazdego, w 3city w sezonie strasznie duzo ludzi smiga na sciezkach, niewyobrazam sobie machac/kiwac do kazdgo. Ale w terenie, kazdy jest Twoim bratem!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no ja wlasnie sobie jechalem w czerwcu, jeszcze na starej "maszynie" czyli moim Grandzie ale juz mialem kask i okulary. Widze z naprzeciwka nadjezdzajacego true mega total mastah komando bikera no i znizam glowe w gescie uwielbienia, patrze katem oka a on mnie pozdrawia! Facet na Treku, z bombowcem, caly w Uvexach i innych tego typu profeszynal stafach (nie jestem pewien, ale mozliwe, ze to byl Bizon)

Normalnie tak sie dowartosciowalem, ze caly dzien z bananem na twarzy chodzilem. Od tej pory pozdrawiam kazdego, jesli uznam, ze jeździ na rowerze nie tylko po zakupy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

człowiek bez kasku to tylko kierujący rowerem a nie rowerzysta  :grin:

 

Nie jestem tego pewien ;-)

Ja mam kask i ubieram go jak jadę w teren, ale jak jadę do babci, lub na drugi koniec miasta na działkę, to go nie zabieram - więc nie jestem bikerem?

A nie raz zdarzało mi się machać kolarzom, gdy byłem "po cywilnemu" i zawsze odpowiedź była :smile:

 

Co ciekawostka, troszkę wkurza mnie jak czasem szosowcy nie odpowiadają na takie gesty. To troszkę "niegrzeczne" z ich strony :-(

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co ciekawostka, troszkę wkurza mnie jak czasem szosowcy nie odpowiadają na takie gesty. To troszkę "niegrzeczne" z ich strony
No tak już jest zazwyczaj - szosowcy pozdrawiają szosowców, crossowcy crossowców, dh-owcy, streetowcy itd trzymają się razem.

 

Dziwią mnie wypowiedzi niektórych że NIE spotkali sięz takim zwyczajem. Zawsze (prawie zawsze :P ) pozdrawiam wszystkich bikerów xc (oczywiście poza miastem), większość bikerów jadących z naprzeciwka, jeśli ne podniosą łapy pierwsi, to zawsze odpowiadają [nie ma to jak poprwne gramatycznie zdanie :twisted: :lol: ]

 

Co do tego komu machać a komu nie... Mysle że wszystkim bikerom ze swojej kasty :) W moim przypadku crossowcy w kasku. Jak ktoś nie ma kasku, to żeby nawet jechał na Lapierre z SIDem i na full XTRrze, z megafonem i darł się "CZEEEEŚĆ !!!", to i tak nie machne :) - jak to powiedział Żaba, "Kask wyznacznikiem prawdziwego rowerzysty" :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To prawda - od kiedy jeżdżę w kasku, częściej jestem obiektem pozdrawiania :) . Bardzo często mnie to spotyka, zwłaszcza w terenie (również ze strony pieszych turystów ;-) ) - ale i w mieście: jeśli nie rączka, to chociaż usmiech ;) . A że u mnie wystepuje naturalna zależność: stopy na pedałach = uśmiech na twarzy :grin: , więc z pozdrawianiem/odpowiadaniem na pozdrowienia nie ma problemu - robi się samo :lol: .

Pozdrówko wyszczerzone :-) :-) :-) .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

a mi sie czesto zdarza jazdzic bez kasku ale np w czapeczce i takze mnie wszyscy pozdrawiaja ;) wiec kask raczej nie jest wyznacznikiem przynajmniej ja sie z tym nie zgadzam :wink:

Co ciekawostka, troszkę wkurza mnie jak czasem szosowcy nie odpowiadają na takie gesty. To troszkę "niegrzeczne" z ich strony

nie prawda :!: jesli spotykam jakiegos crossowca na ulicy to zawsze pozdrawiam ale niestety na moich cieniutkich oponkach nie moge jezdzic po terenie wiec tam sie nie spotkamy dlatego szosowcy najczesciej pozdrawiaja szosowcow bo sie nawzajem zazwyczaj mijaja :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...