Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

Na wstępie zaznaczę że jestem z tych co lubią ciepło, a tłuszczu nie mam praktycznie wcale, co wykazało badanie składu masy ciała.

Mam problem z właściwym doborem ubrać, na temperatury jakie mamy teraz, czyli 10-15 stopni.

Wczoraj było jakieś 12 stopni, dość silny wiatr. Miałem na sobie:

- Długie spodnie, od wewnątrz pokryte polarem, z szelkami i pasem osłaniającym +/- połowę pleców

- Bokserki

- Grube skarpetki

- Koszulkę termo, średniej długości, długie rękawy

- Kurtkę, od wewnątrz pokrytą polarem

- Czapkę + komin + kask + okulary

Praktycznie wszystkie ubrania z Decathlon, ze średniej półki.

W nogi mi było w sam raz, ani za zimno, ani za ciepło. W głowę tak samo. Problem pojawił się z górą, a właściwie z plecami, bo w ręce czy tułów z przody było ok.

Już po chwili, poczułem że zaczyna mi być nieprzyjemnie w plecy. Nie powiem że było zimno, nie było to też "podwiewanie". Po prostu zacząłem czuć, że spocone plecy, zwłaszcza w dolnej części, zaczynają parować i jest nieprzyjemnie.

Co robię źle? Logika podpowiada że jeżeli zaczynam płynąć do tego stopnia, że robi się chłodno, to znaczy że jest za grubo. Z drugiej strony, nie bardzo wyobrażam sobie wyjść w taką temperaturę z cieniutką jak szmata koszulką termo i samą kurtką.

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Polary przy 12 stopniach? Chyba naprawdę lubisz ciepło. 

Jak dla mnie problemem zawsze jest kurtka, bo na wiatr dobrze ją mieć ale zawsze jest za ciepło. Mam przeciwdeszczową z membraną, żadnych polarów, tam nic nie grzeje ale też nic nie przepuszcza. Tzn na papierze owszem ale w praktyce... Ale też póki się nie rozepnę to może i płynę ale dalej jest mi ciepło. 

Natomiast ma świetny patent z odpinanymi rękawami, robiąc kamizelkę. Wtedy w plecy czy brzuch jest ciepło, a ramiona zapewniają chłodzenie. To był jakiś niebieski Berkner z Intersportu.

Wg mnie zdecydowanie za grubo się ubrałeś. Jeździsz z plecakiem? Jak nie to spróbuj i kombinuj z kurtką czy bez. Plecak sam w sobie grzeje w plecy, a przy okazji można w nim zawsze jakiś dodatkowy ciuch wozić.

Spodnie z polarem? Masakra ;) Dla mnie gacie Endury Singletracki II są idealne. Tam jest tylko Cordura, choć dość gruba ale nie ma ocieplenia, są za to wywietrzniki. I tak od 5 do 15 stopni dla mnie jest ok. Ale przy 12 stopniach to już można się pokusić o gacie 3/4 o ile wiatr nie jest za duży.

Chyba najważniejsze, żeby było ciepło w głowę, ręce i stopy, a jak wychodzisz z domu to ma Ci być chłodno. Potem się rozgrzejesz.
U mnie problemem są jeszcze górki. Na płaskim spoko, pod górę się zwyczajnie spocę, a jak potem trzeba jechać w dół to czasami muszę wręcz hamować.

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bluzka z 78% merino u mnie rozwiązała ten problem  prawie całkowicie.  Dopiero musze stanąć na dłużej żeby sie wychłodziła i żebym chwile czuł chłód na plecach ale nieporównywanie szybciej uzyskuje z powrotem komfort termiczny.  Do tego zakup endura mt500 freeazing point bardzo pomógł.  W sumie przy 12st to już dla mnie w niej lest lekko za ciepło ale tak do 10 +wiatr się sprawdza przy mniej intensywnej jeździe nazwijmy to spacerowo-turystycznej. Tak ma cieniutkie plecy i czuć wyraźnie że jst w nie chłodniej ale nie zimno. No i nie przepacam ich. Mogę się z przodu przepocić ale nie na plecach i merino +ona eliminuje te ciary.  Ogólnie kurtka daje olbrzymi zakres temperatur komfortu.  Rozpięcia pomagają jak jest za ciepło po spoceniu sie dalej grzeje ja jestem berdzo zadowolony.  Merino bluza i ona dawały radę przy -10  Jak wiało dokładałem na wierch mt500 i było idealnie (regulacja ciełoty zamkami w jednej i drugiej. wedle uznania. ) 
Jak jadę mocniej to w okolicach 5-10 zwykłą mt500 biorę i merino pod to.  Ale wtedy się prawie nie zatrzymuje a stopy na światła np załatwia merino. Nie ma ciar na plecach i innych takich nieprzyjemnych odczuć od mokrej koszulki.  A potrafię sie przepocić tak ze koszulka do rana nie wyschnie jak wieczorem wracam.  (merino kiepsko schnie )

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, skom25 napisał:

Wczoraj było jakieś 12 stopni, dość silny wiatr. Miałem na sobie:

- Długie spodnie, od wewnątrz pokryte polarem, z szelkami i pasem osłaniającym +/- połowę pleców
- Bokserki
- Koszulkę termo, średniej długości, długie rękawy
- Kurtkę, od wewnątrz pokrytą polarem

W nogi mi było w sam raz, ani za zimno, ani za ciepło. W głowę tak samo. Problem pojawił się z górą, a właściwie z plecami, bo w ręce czy tułów z przody było ok.

...Co robię źle?

 

Rozumiem, że spodnie bez wkładki i do tego bokserki z wkładką. Moim zdaniem problemem są w tym przypadku ocieplane spodnie i ich pas do połowy pleców. Od 10 stopni mi się dużo lepiej sprawdzają normalne krótkie gacie z wkładką, z laikry z ocieplaczami długimi niż spodnie zimowe. Teoretycznie np te moje (endury PRo SL) są dedykowane do 12, ale właśnie na plecach grzeją już za mocno od 10. Same nogi nie są tak wrażliwe i mają większą tolerancję na +  i na -.
Do tego kwestia co ma na plecach kurtka.  Bo jeśli to samo co z przodu to pewnie lekko za ciepła, szczególnie połączona z termo zamiast z potówką. A przy 15 to już ogólnie polarki są za ciężkie jeśli coś mocniej kręcisz. Bardziej uniwersalny może być komplet  mogą być np koszulka termo z długim + bluza + kamizelka. Kamizelką sobie regulujesz komfort. Jak nadal za zimno to pod termo potówka.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, kipcior napisał:

Chyba najważniejsze, żeby było ciepło w głowę, ręce i stopy, a jak wychodzisz z domu to ma Ci być chłodno. Potem się rozgrzejesz.

To powinno być napisane drukowanymi literami i tłustym drukiem gdzieś na górze działu ubiór. Oczywiście bez chyba na początku :) Natomiast cała reszta jest sprawą tak indywidualną i zależy od tylu czynników że nie sposób coś komuś doradzić sensownie. No może poza jednym. Pocisz się ? Ubrałeś się za ciepło.

Mogę dać jeszcze jedną radę kiedy nie trafimy z ubiorem - zwolnić, nawet bardzo znacznie. Lepiej nie dopuścić do totalnego zapocenia niż to zrobić i dopiero kiedy już się z nas leje zmniejszyć tempo jazdy.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pocisz się ? Ubrałeś się za ciepło.

Tiaaaaa  sorry ale ile można taka bzdurę powtarzać?    Jest wysiłek jest pot.  Wyjdzie sie w zimnie na pole i zacznie intensywnie ćwiczyć to tez się człowiek spoci. zdarzyło się w podkoszulku na mrozie czuć jak mi zamarza pot na plecach.  Graliśmy w kosza lało się z nas strumieniami a jak się na moment zatrzymaliśmy wszystko zamarzało.  Za ciepło ubrani byliśmy?   

Pocić się będziemy przy wysiłku. Tego się nie da opanować.  Cała zabawa z ubiorem polega na tym jak schniemy. Jaki nam komfort ubiur zapewni jak się już  spocimy...   Jak się nie pocimy na rowerze znaczy że to jest spacerek i to bardzo ale to bardzo leniwy. 

Oczywiście są osoby z niską potliwością ale to nie jest standard. Takie osoby zasadniczo nie powinny dawać  rad bo nie rozumieją tematu . 

@chrismel a może nie zwalniać tylko dojechać do domu w silnym tempie?  Wtedy zapocony wrocisz ale nie zmarzniesz...  wiele razy tak robiłem i nie było problemu. Za cienki ubiur i leciałem sobie tak żeby nie stygnąć.  I to że byłem mokry kompletnie jenprzeszkadza w czasie wysiłku 

Edytowane przez KrisK
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a może nie zwalniać tylko dojechać do domu w silnym tempie?

To jest bardzo dobra metoda. Ja często tak robię. Ruszam powoli a kiedy jestem coraz bliżej domu i mam pewność że sił wystarczy zaczynam przyspieszać. Tylko trzeba uważać żeby nie przeszarżować i nie musieć zmniejszyć tempa kiedy się z nas leje. Generalnie im chłodniej na dworze tym bardziej musimy być ostrożni.

Edytowane przez chrismel
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla tego że oprócz jazdy powiedzmy wielkie słowo treningowej głównie się włączymy to jednak kupuje czy merino czy endure z promaloft.... dają pewien komfort.  Ale też zawszecwoze że sobą taka folie NRC.  W razie W  taki drobiazg może uratować tylek a nawet życie.  Zarówno w zimie jak i w lecie. 

Co do zasady zima jest lekko trudną w ubraniu.  Dobre ciuchy bardzoooooo pomagają.

Za to to teraz świństwo przejściowe to prawdziwy dramat. O wiele łatwiej mi się robiło 100 w grudniu niż teraz... w zimie zasady gry są jasne.  Teraz....  8 stopni i słoneczko  i nagle spada śnieg i się robi 2st...   Potem deszcz i godzine dalej już jest 5 na plusie... A my marzniemy mimo ciepłego ciuchu bardziej niż w zimie... Taki urok marca i kwietnia.  W maju zacznie grzmieć i łac popołudniami ;)

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z poceniem to nie ma cudów, jest wysiłek, jest i pot. Fajnie jest być cały czas suchym, ale ten stan można utrzymać przy niskiej intensywności. Z kolei na parogodzinnych zimowym wypadzie ciężko dopierniczać przez 100% czasu i siłą rzeczy będą momenty wychłodzenia.  Przy takim układzie podejście membrana na potówkę kompletnie się u mnie nie sprawdza.  Wole coś grubszego, ale względnie przewiewnego. Im szybciej z niego wilgoć uciekała tym lepiej. I tu mi jako potówka nie sprawdziła mi się merino, bo mimo że mokra lepiej grzeje to na dłuższą metę dla mnie, za dużo tej wilgoci trzyma. Dobry syntetyk, szybciej schnie i lepiej tą wilgoć separuje od ciała. Za to już kominiarkę i komin mam z merino i tu pełen sukces. Na kominiarkę ląduje przewiewna czapka  i całość działa idealnie.

Co do okresu przejściowego to udało mi się trafić kiedyś na kurtkę Endurę Pro SL HC i problemy mi się skończyły.
Oficjalnie zakres temperatur to 0-15. U mnie sprawdza się nawet poniżej zera, przy czym od 4 w dół wrzucam pod nią dodatkowo bluzę (też Pro SL). Za to na przedział od 4 do 12 sprawdza się idealnie z samą bielizną z długim Transrib. Jak ma być dłużej przy tym niższym zakresie, czy też jest zagrożenie spadkami, to dokładam potówkę (Translite). 
Z kolei górny zakres do 15-tu już lepiej wypada z samą potówką. Generalnie jest to chyba najbardziej uniwersalny ciuch na ten okres, na jaki trafiłem. Niestety nie jest w pełni deszczoodporna, choć lekkie kropienie i mgła jej niestraszne. Nie lubi niestety plecaków, bo drastycznie i błyskawicznie się mechaci od szelek!
Mam też cięższa kurtkę Thermal Windproof II, ale ta wisi w szafie praktycznie bezrobotna i w ruch idzie dopiero w okolicach zera, mimo że teoretycznie służyć by mogła do 12 ale jest od wersji HC mniej wygodna.

 

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też ubieram się tak, by było ciepło w czasie ruchu - czy to na rower czy na piesze wypady. Wolę ograniczyć pocenie. W czasie postoju wyciągam coś z plecaka czy sakwy i zarzucam, jak jestem spocony albo jest chłodno. Na rower zimą zakładam takie dwuczęściowe wdzianko z Decathlonu - jest dość ciepłe, chociaż nie jeżdżę w typowo zimowej aurze, raczej mam na myśli słoneczne dni z dodatnią temperaturą.

U mnie problemem są marznące stopy i ręce :)

W dniu 3.04.2021 o 11:01, kipcior napisał:

U mnie problemem są jeszcze górki. Na płaskim spoko, pod górę się zwyczajnie spocę, a jak potem trzeba jechać w dół to czasami muszę wręcz hamować

W dodatku podjazd jest często w słońcu, a zjazd w cieniu :)

Edytowane przez spidelli
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ze mną chyba jest coś jest nie tak. Przy 12 stopniach było mi dobrze w cieniutkiej potówce, koszulce z długim rękawem i kurtce.

Ja nie wiem. Ze mnie albo jest giga zmarźluch, albo te ubrania tylko wyglądają na ciepłe.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie pociskasz na elektryku? ;)

U mnie cienkie ubranie się sprawdza, resztę robi ruch. Co prawda na dłonie i stopy nie mam jeszcze patentu.

 

Edyta: wolę ubrać się lekko niż zapocić. To dużo gorsze.

Edytowane przez spidelli
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może kluczem do Twojego komfortu nie jest ocieplenie, ale dobra izolacja od wiatru? Przy takiej temp. (lub czasem i niższej) zakładam koszulkę termo, kamizelkę przeciwwietrzną z deca i kurtkę Vezuvio z gemexu. W ogóle to ta kamizelka z deca to świetna sprawa. Bardzo często z niej korzystam.

https://www.decathlon.pl/p/kamizelka-rowerowa-700-corporate-czarno-rozowa/_/R-p-128845?mc=8525573

Przód jest cieniutki ale wiatroszczelny, tył jest z siatki. W połączeniu z kurtką z gamexu daje bardzo fajny komfort nawet przy zimnym wietrze.Niestety kamizelka nie ma kieszeni z tyłu ani nawet otworów przez które można dostać się do kieszenie koszulki.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@skom25 a zawsze tak miałeś?  Może głodny jesteś? 🤣   to wygląda na jakiś problem z zakresu innych niż ubiur.     Za takie odczucie zimna odpowiadać może  żywienie albo coś z krążeniem.... czasem hormony.

Jest też opcja że to kwestia nastawienia i adaptacji.  Cała zima za mną a teraz przy pięciu stopniach jak mam wyjechać na rower to mi się zimno robi na samą myśl.   Dwa trzy dni jazdybi już człowiek się przyzwyczaja. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raczej ostatni akapit. Krążenie dobre, niedawno wykonane obszerne badania wyszły idealnie.

Dwa lata temu jeździłem w 8 stopniach, nawet jak kropił deszcz i było mokro.

Po prostu mocno mnie dziwi, że jak jeżdzę w długich, podszytych ubraniach, a tam wylatuje typ w krótkim komplecie :D Nie umiem dobrać odpowiedniego zestawu, bo zawsze mam wrażenie że będzie za zimno.

W lato problemu nie ma, na chłodniejsze wieczory można wziąć rękawki i nogawki, czy dobrać ubranie tak żeby było dobrze i na słońcu i pod wieczór późnym latem.

Mam taką barierę psychologiczną, że boję się że zmarznę. Odwagi nie dodają zatoki. Ostatnio przy 8 czy 10 stopniach wyszedłem na 1h z domu, z czego 80% czasu spędziłem w samochodzie. Następnego dnia ból głowy. Oczywiście przyczynę znam po diagnozie, ale mamy Covid, więc tematu nie ruszam.

Co do samych ubrań, to zaczynam mieć mieszane uczucia. Ktoś chyba trafił w sedno, że one puszczają wiatr. Długie spodnie z szelkami i osłoną pleców, od wewnątrz cienki polar. Wyszedłem w te 11 stopni. Czułem że jest w miarę ciepło, ale jednocześnie wiatr robił swoje. Nieprzyjemne uczucie.

No i jeszcze jedna kwestia odnośnie wagi o której wspominałem. Ja nie mam tłuszczu który grzeje. 2 lata temu byłem na pomiarze składu masy ciała. Tłuszczu chyba wyszło 4,5%, to jest tyle co nic. Dodam tylko że mam tak od zawsze, taka moja uroda.

Zbawieniem i przekleństem równoczesnie jest to, że z pracy mogę co miesiąc wykupować Vouchery do Decathlon. Jak ma się możliwość kupna kurtki za 300 zł od producenta X, albo za 150 zł - 50/100 zł w Decathlon, to ekonomia jednak wygrywa, zwłaszcza gdy kupuje się coś co będzie używane sporadycznie.

Z letnich ubrań z Decathlonu jest zadowolony, nie mogę złego słowa powiedzieć, nawet na te ze średniej półki. Mam wrażenie że trochę gorzej jest z tymi na chłodniejsze dni.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A spróbuj jak masz taki dyskomfort zjeść chałwę...  takie 50g..   Ciekawe czy odzyskasz komfort.   4,5% to masz poziom tłuszczu jak anorektyczka w rzucie choroby... To że Jest Ci cały czas chłodno nie jest dziwne.   Poleciłbym Ci mt500 freazing point, ale boje sie ze i tak będzie problem z przewiewaniem bo nie jest 100% odporna na wiatr. No i cena jest mocno niezachęcająca.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, skom25 napisał:

Zbawieniem i przekleństem równoczesnie jest to, że z pracy mogę co miesiąc wykupować Vouchery do Decathlon.

Sprzedawaj vouchery :D

A jeźdżąc robisz przystanki? Kłopot z cialem czy z dłońmi i stopami ?

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo istotną kwestią jest odcięcie wiatru. Przy czym wcale nie musi to być membrana. Ja jestem zmarźluchem, jeżdżę raczej rekreacyjnie i jestem w szoku jak cienko mogę się ubrać żeby mi było ciepło odkąd zacząłem zakładać nieprzewiewne ciuchy. Druga kwestia to równomierne ocieplenie całego ciała. Czyli jak jest chłodniej to nie zakładamy tylko cieplejszej kurtki. Lepiej założyć cieplejsze leginsy, grubsze (lub 2 pary) skarpetki, cieplejsze rękawiczki, cieplejszą czapkę. I może się okazać że już nie musimy w ogóle docieplać korpusu.

Niedawno troszkę nie trafiłem z temperaturą, ochłodziło się niespodziewanie a trasa mi się przedłużyła. Było około 2-3 stopni, padał deszcz ze śniegiem i mocno wiało. Miałem na sobie cienką koszulkę merino, na to cienką koszulkę z długim rękawem merino i na wierzch tylko kurtkę z Goretex Active (te jak wiadomo nie mają żadnej warstwy termicznej, sama cerata). Wystarczyło że pojechałem ciut bardziej intensywnie i było mi już bardzo komfortowo ciepło. Ale miałem bardzo ciepłe rękawice, grube leginsy z polaru i zimowe buty. W komplecie z kurtką która w ogóle nie przepuszcza wiatru strój okazał się idealny.

Także warto eksperymentować ubierając się za chłodno i dobrać pod siebie odpowiedni do temperatury i stylu jazdy strój. Na początku raczej niedaleko domu żeby w razie czego była możliwość szybkiego powrotu.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, wkg napisał:

Sprzedawaj vouchery :D

A jeźdżąc robisz przystanki? Kłopot z cialem czy z dłońmi i stopami ?

Nie robię przystanków.

Widzisz, to nie w tym problem, stąd temat.

To nie jest tak że wychodzę i nagle się piekę lub zamarzam. To nie jest tak jak chyba niektórzy sobie wyobrażają, że po wyjściu na zewnątrz zmieniam się w kostkę lodu albo cierpie jakieś katusze :D

Nie umiem trafić z ubiorem i nie wiem z czego to wynika. Tak jak pisałem wyżej, wszystko jest ok, po czym od początku czuję że plecy parują, czyli robi się na nich chłodno od potu, mimo że za ciepło mi nie jest ( w sensie że cała reszta jest ok).

Poczytałem, od założenia tematu jeździłem chyba dwa razy i dochodzę do wniosku że to chyba kwestia ubrań. Wspominaliście że kurtki mają wzmocniony przód itd. U mnie wszystko jest jednolite, pewnie dlatego gdy z przodu jest ok, to z tyłu się gotuje. Mam wrażenie że to właśnie wiatr dawał mi się najmocniej we znaki.

Pewnie to też kwestia nastawienia, bo ciężko się zmusić do wyjścia gdy wieje i jest 10 stopni

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nieprzewiewny przód i przewiewny tył to podstawa.  Z takim "ortalionikiem" na plecach przy 10 stopniach to się można zagotować.

Ja tam na ubiór uwagi nie zwracam i jeżdżę w starym górskim shoftshellu ale jak sie wybieram z moja Panią żeby wyglądac jak człowiek zakładam kurtkę Rogelli bardziej chroniąca przód a z tyłu lzejszą. Czuć różnicę zdecydowanie.

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolega się zbyt intensywnie poci, o czym sam wspomina w pierwszym wątku. Wg mnie, ubiera się za ciepło. Wiadomo, że pocenia się nie uniknie ale jeśli plecy "płyną" to jest chyba za ciepło, a potem to mokre na wietrze daje poczucie zimna.

Do tego pewnie kwestia osobniczych uwarunkowań. Ja np. po kilku godzinach siedzenia przed kompem marznę w stopy i momentalnie mam wodnisty katar. Jak rozgrzeję stopy - mija. W stopy i dłonie też najbardziej marznę na rowerze ale to kwestia doboru butów, ja jeżdżę w zwykłych butach do biegania z goreteksu.

Ja się troszkę nauczyłem "siebie" chodząc po górach - zaczynałem od ciężkich i grubych kurtek, w których szybko robiłem się mokry, a zdjąć nie bardzo było jak, bo ponad linią lasu wiało. Dlatego teraz chodzę/jeżdżę na lekko, a jak się zatrzymam (albo wyjdę wyżej, gdzie wieje), to robi mi się chłodno - wtedy sięgam po kurtkę albo zakładam drugi polar itp. Czyli zamiast klasycznej "cebulki" tj. ściągania z siebie jak się robi ciepło - "cebulka" odwrócona - dokładam jak się robi chłodno. I dlatego biorę cienką kurtkę i dwa polary, zamiast jednej, grubej...

Edytowane przez spidelli
  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
58 minut temu, skom25 napisał:

Nie umiem trafić z ubiorem i nie wiem z czego to wynika. Tak jak pisałem wyżej, wszystko jest ok, po czym od początku czuję że plecy parują, czyli robi się na nich chłodno od potu, mimo że za ciepło mi nie jest ( w sensie że cała reszta jest ok).

Poczytałem, od założenia tematu jeździłem chyba dwa razy i dochodzę do wniosku że to chyba kwestia ubrań. Wspominaliście że kurtki mają wzmocniony przód itd. U mnie wszystko jest jednolite, pewnie dlatego gdy z przodu jest ok, to z tyłu się gotuje. Mam wrażenie że to właśnie wiatr dawał mi się najmocniej we znaki.

Pewnie to też kwestia nastawienia, bo ciężko się zmusić do wyjścia gdy wieje i jest 10 stopni

Pojeździłbyś trochę przy -5 to nastawienie by Ci się poprawiło. 10 to już komforcik 😉.
BTW Ogólnie powyżej 10 stopni to już się powinno myśleć o zdejmowaniu kurtek zimowych, szczególnie jak to minimalna a jeszcze po drodze temperatura wzrasta. Spodnie zimowe podobnie. Jest grupa ciuchów dedykowanych na wiosnę i jesień i te się lepiej sprawdzą, ale to jak też od konkretnego modelu zależy. 
Na krótko to poniżej 16 ze względu na kolana  bym się raczej nie wybierał. 
 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Najgorsze są takie zmienne warunki - w słońcu +15 a w cieniu koło zera, do tego górki, zjazdy w cieniu , a jeszcze jak jest wiatr ("Najgorszy jest wiatr + kalesony w toytoyu" - KMN) to już ciężko o komfort. Tu się upocisz, a potem chłodek.

Ja się kiedyś latem drapałem szosą z Walimia przez Rzeczkę do Sokolca - upociłem się, schlapałem wodą ze strumienia a potem zjazd był w cieniu i nie było zbyt komfortowo :D

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...