Skocz do zawartości

kipcior

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 135
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    49

Ostatnia wygrana kipcior w dniu 21 Sierpnia

Użytkownicy przyznają kipcior punkty reputacji!

3 obserwujących

Dodatkowe informacje

  • Imię
    Marcin
  • Skąd
    Bielsko-Biała

Ostatnie wizyty

12 536 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika kipcior

Emeryt

Emeryt (13/13)

  • Conversation Starter
  • Reaktywny
  • Bardzo popularny Rzadka
  • Automat Rzadka
  • Collaborator

Ostatnio zdobyte

5,7tys.

Reputacja

  1. Jak do tej pory jeździliście po płaskim to to jest normalne i po prostu mięśnie czy może bardziej stawy muszą się przyzwyczaić. Zwyczajnie przejdzie z czasem i nic nie trzeba kombinować. Mnie też boli jak pierwszy raz w sezonie pojadę na jakiegoś Twistera. Druga sprawa to pewnie Twoja żona boi się prędkości i hamuje cały czas, ale na to nie wiem co pomaga. Wyprostowana sylwetka i luźna wiatrówka dająca opór powietrza Przecież nie rozpędza się do nieskończoności i może da radę powoli się przyzwyczaić do wyższych prędkości. A hamować może pulsacyjnie, a nie cały czas i to też pomoże. Czyli zwolnić z 50 do 30 i znowu się grawitacyjnie rozpędzać.
  2. Używam z Rudym 40mm od 2 lat. Działa to bardzo dobrze i można powiedzieć wspomaga pracę amora. Ale czy ma to sens z większym skokiem to nie wiem. Przypuszczam, że z Paragonem to jeszcze może mieć, natomiast przy 130mm raczej nie. W każdym razie w moim fullu 120mm nie czuję takiej potrzeby i przez 6 lat posiadania amortyzowanego mostka nie chciało mi się nawet tego sprawdzać.
  3. Np. Kona Stinky. A że to ma jakieś 15-20 lat to cóż. No ale da się.
  4. Dołóż amortyzację i problem zniknie. Amortyzowana sztyca pod tyłkiem zapewni wygodę na pojedynczych dziurach, a amortyzowany mostek (Redshift) też wystarczy by poczuć się komfortowo w takich warunkach. Baranek poprawia komfort ale nie od dziur tylko możliwości różnego ułożenia rąk na dłuższym dystansie. No i przez aerodynamikę jest minimalnie szybciej.
  5. Też bym patrzył za jakimś fitnesem czy inaczej "gravelem z płaską kierownicą" typu Marin DSX, wywalił ją w cholerę i zamontował corner bara. Choć nigdy na takiej nie jechałem. Ale miałoby to zalety baranka bez jego wad w postaci napędu na klamkomanetki. Przynajmniej w teorii. Choć właściwie dlaczego nie po prostu gravel z barankiem? Wybór szeroki i nie trzeba za wiele kombinować.
  6. Tak naprawdę nie ma znaczenia jaki wieszak na ubrania kupisz Ja mam już drugi, oba używane. Choć bardziej były "używane". Pierwszy zajechałem. Będziesz chciał jeździć to pojeździsz na każdym. Gorąco polecam postawić przed komputerem i puszczać serial. Nie jedziesz to nie oglądasz, bo trzeba mieć jakąś motywację. Inna sprawa to książki, a konkretnie ebooki czytane na monitorze. Monitor lepiej żeby miał pivot. Po prostu musza być wystarczająco duże litery żeby dało się czytać siedząc ten metr czy 1,5m od ekranu. Spokojnie wystarczy 24 cale FHD, żebv całą stronę wyświetlić ale oczywiście im większy tym lepszy. Kindle się tu nie sprawdzi, tradycyjna książka tym bardziej. Człowiek się przy tym dramatycznie poci. Jeśli masz miejsce i własny wygodny rower to lepiej sprawdzi się trenażer. Siodełko w rowerze stacjonarnym niekoniecznie będzie wygodne, a nie idzie go zmienić.
  7. kipcior

    [FAT Bike] Warto?

    Ja mogę potwierdzić, że da się fatem robić trasy po 200km ze średnią 20+. Po płaskim. Choć to nie moje wyniki więc nie pamiętam dokładnych danych. Ale też bym nie uwierzył jakbym tego nie zobaczył. A po Pustyni Błędowskiej bez problemu można jeździć na 40c. W końcu zbudowali tam betonową Velo Przemsza
  8. kipcior

    [FAT Bike] Warto?

    A po co Ci niskie ciśnienie do jazdy asfaltem? W terenie to co innego i zawsze lepiej mniej niż więcej. Albo i nie
  9. kipcior

    [FAT Bike] Warto?

    Ja jeszcze mogę dodać że przejechałem się fatem sztywnym, ht, fullem i e-ht. Jak nie elektryk to osobiście szukałbym sztywniaka, szczególnie jak chcesz tym zimą jeździć i najwyżej dołożył mostek Redshifta. Amor to zawsze większe koszty, a i tak na mrozie to tępo pracuje. No i zawsze to dodatkowa waga w rowerze który już z założenia jest za ciężki. Oczywiście do ostrej jazdy po górach duży balon amora nie zastąpi i nie ma się co czarować. Ale poza tym nie musi go być. Inna rzecz co się na rynku trafi, bo zwyczajnie nowych za bardzo nie ma i trzeba polować na to co jest. Nie wiem gdzie @Tyfon79 jeździsz, może nie rozglądasz się zbyt uważnie czy coś. Ja tam widzę kilkanaście fatów rocznie. Część z tego to jakieś paździerze z marketu ale prawilne też jeżdżą. Nie jest to częste zjawisko ale nie jest to jakiś niezwykły widok.
  10. kipcior

    [FAT Bike] Warto?

    Czemu stalowego? Normalny jest z alu, a z carbonu też znajdziesz, choć nie było ich dużo i będą drogie. Na pewno była taka wersja Canyon Dude i Trek Farley. Znam trzech takich co mi udowodnili, że da się jeździć dłuższe trasy. To tylko kwestia kondycji. Opon też. Jakaś Kenda Juggernaut to kotwica, ale takie Schwalbe Jumbo Jim jako tako jadą. Czy przesiadka będzie bolesna to zależy czego oczekujesz. Fat nie przyśpiesza i sam się nie toczy. Przestajesz pedałować to od razu hamujesz. Ale za to jest banan na gębie z racji jazdy czołgiem. Ja już się z 5 lat zastanawiam czy sobie nie kupić
  11. A tu jak zawsze znajduje się gniazdo środowiska, które aż dziw że uznaje coś innego niż bicykl, bo reszta to po co to komu i dlaczego 😂
  12. Wiem że było, 5 lat temu był taki zielony. Ale wtedy był dostępny tylko w stanach i chyba nawet jeszcze drożej niż ten Trek dzisiaj. Nadal jest to niegłupi model, choć nie najpiękniejszy.
  13. To Trek wreszcie coś sensownego zrobił dla mnie, tylko 5 lat za późno. Szkoda że 1x choć pod górę to odpowiednik 22x30 w MTB, co już się robi przyzwoite. No ale przy tej cenie to raczej zbyt często go w górach nie zobaczę.
  14. Baranek to dobre lekarstwo na ból pleców. Jak pojeździsz w dolnym chwycie i będziesz zadzierał głowę do góry żeby coś widzieć, to szyja będzie boleć tak, że zapomnisz o plecach
  15. Na analogu to byłoby bez sensu. Jasne, że na dziurach różnicę byś odczuł, jest wyraźnie wygodniej choć taki NCX na pojedynczych dziurach radzi sobie niewiele gorzej. Ale taki rower ogólnie jest nieco bardziej mułowaty na asfalcie. Trochę się tej energii traci na zawieszeniu. O ile jeszcze robiąc tak ze 30-40km to powiedzmy wszystko jedno, to jadąc koło setki jest to już wyraźnie bardziej męczące. Ale na elektryku właściwie czemu nie? O ile Cię koszty serwisu fulla nie przerażają, bo potrafią być większe niż samochodu. Choć znowu asfalt tego tak szybko nie zabije. Nie musisz jeździć po kamieniach ale zawsze możesz. Za to jeśli na pewno nie wpakujesz się w cięższy teren to możesz też powalczyć ze zmniejszeniem ciśnienia w amorach. Przy nieco zbyt niskim to po dziurach płynie i komfort jest fantastyczny, Tylko można go dobić więc trzeba to wycyrklować. Kiedyś załadowałem 20kg bagażu na fulla bez regulacji zawieszenia i to było najprzyjemniejsze 2x70km jazdy jakie zrobiłem A najlepiej po prostu wypożycz fulla, choćby i analoga i się przejedź. Tylko weź ze sobą pompkę do amorów.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...