Skocz do zawartości

kipcior

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 145
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    49

Ostatnia wygrana kipcior w dniu 21 Sierpnia 2025

Użytkownicy przyznają kipcior punkty reputacji!

3 obserwujących

Dodatkowe informacje

  • Imię
    Marcin
  • Skąd
    Bielsko-Biała

Ostatnie wizyty

12 906 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika kipcior

Emeryt

Emeryt (13/13)

  • Conversation Starter
  • Reaktywny
  • Bardzo popularny Rzadka
  • Automat Rzadka
  • Collaborator

Ostatnio zdobyte

5,7tys.

Reputacja

  1. Jest wręcz przeciwnie. Mieszkając w górach i jeżdżąc na fullu po zakupie gravela zapuszczam się coraz dalej w teren. I ciągle potrafię się zdziwić, że to daje radę i co jestem w stanie przejechać. Co nie znaczy, że pcham się świadomie na beskidzką rąbankę. Ale dróg w górach jest tyle, że zawsze coś fajnego da się znaleźć. Nawet jeśli gdzieś trafię na 100m odcinek, który chce mnie zabić, to co z tego, jeśli to tylko mały wycinek powiedzmy 100km trasy?
  2. Tylko to się tyczy każdego typu roweru. Jasne, że fullem w górach jest lepiej i bezpieczniej niż gravelem. Ale dodajmy, że przy tej samej prędkości i potem tam gdzie na gravelu walczy się o życie, na fullu mamy tryb nieśmiertelności i przesuwa się granice. Frajda z jazdy jest większa tylko to bywa złudne. To jest realny problem ale dotyczy właśnie trudnych technicznie odcinków, a nie szutrówek gdzie takie problemy mogą się zdarzyć głównie jak gdzieś woda kamienie naniosła. Zawsze można rower sprowadzić, tak jak i wypchać. Tzw. pchajduro jest rzeczą naturalną i występuje nawet na elektryku. Jest jeszcze jedna wada i są to słabe hamulce, gdzie gravel jest porównywalny z najtańszym mtb, choć klamkomanetki kosztują tyle co cały rower pseudo-górski
  3. Gravel daje radę w górach ale żeby było miło to jednak dobrze ogarnąć amortyzację. RS Rudy albo chociaż amortyzowany mostek. Poza tym trzeba szukać szutrowek, dróg pożarowych i unikać singli. Najlepiej znaleźć zdjecia czy filmy pokazujące jak dana droga wygląda. Zapuszczanie się w nieznane lepiej robić na mtb. Wadą graveli w górach są też zbyt twarde przełożenia i trzeba mieć kondycję żeby to uciągnąć. Piszesz o bagażniku, a to średni pomysł, bo dokladasz niepotrzebnie wagi i zaburzasz rozkład masy. Lepsza opcja to torby, podsiodłowa, w ramie i na kierownicy. Ktoś tam pisał, że baranek jest słaby w terenie, ale to nieprawda. W dolnym chwycie to bardzo wygodna kierownica w terenie ale w połączeniu z amortyzacją.
  4. Proponuję tak nie pisać, bo jeszcze ktoś w to uwierzy i kupi w tym celu Wbrew nazwie sugerującej możliwość jazdy w bagnie, to sobie tak samo radzi w błocie jak w MTB Race King czy inny Mezcal. No lepiej tego nie robić. Natomiast ma wyraźny pseudo terenowy bieżnik i to zapewnia trochę większą dzielność w suchych warunkach poza asfaltem. Czyli przykładowo jadąc pod górę drogą szutrową, tam gdzie Thundero na tylnym kole straci przyczepność i będzie się obracał w miejscu walcząc o resztki przyczepności, tam Swampero pojedzie dalej przy tym samym ciśnieniu. I tak samo z racji bieżnika Thundero będzie dawać trochę mniejsze opory na asfalcie. A przynajmniej w testach można to na cyferkach zobaczyć, bo czy to się realnie poczuje to inna kwestia. Sam zajeździłem jeden i drugi komplet tych opon. W błocie różnica jest taka, że na "łysej" oponie połamiemy obie nogi, a na Swampero tylko jedną. Niby lepiej ale nadal nie o to chodzi
  5. Tufo Swampero HD. Są dość pancerne to powinny dać radę. Ale osobiście tak niskie ciśnienie to co najwyżej z przodu ustawiam.
  6. Tani Race King niby jeszcze jest ale ma już następce - Dubnital i też się zrobiło jakby luksusowo.
  7. Sztyca będzie działać w każdym położeniu ale regulacja siodła poprawnie tylko w jednym. A jak ma być to pewnie zależy od modelu, mnie się też kiedyś udało zamontować odwrotnie.
  8. Jak dla mnie to ten rower jest całkiem spoko i bardzo fajnej cenie. A że dużo waży? Przecież tam jest bagażnik, nóżka, błotniki i opony 2,6", to ile ma ważyć? Jakby to zdjąć to będzie pewnie "normalne" jak na elektryka ok 24kg. To jest luksusowy trekking, taki jak powinien być dla emeryta Full jest wygodny, choć to nie jest cel zawieszenia tylko jego skutek uboczny. A że serwis będzie drogi? No będzie, luksus kosztuje. Jeśli zamierzasz robić te 1000km po asfalcie/szutrach to rzeczywiście wiele się z tym dziać nie będzie. Choć łańcuch to elektrykiem możesz dać radę zajechać. Ale generalnie przy takim przebiegu nie ma się co za bardzo przejmować zaleceniami serwisowania co 50h czy ile oni tam chcą. Tylko że nadal jest to sprzęt mechaniczny i po prostu warto o niego dbać żeby był sprawny, bo inaczej po kilku latach nic nie robienia po prostu będzie to powolutku pracować coraz gorzej. I jak Ci przyjdzie zrobić pełny serwis obu amorów, wymienić łożyska, a na to się jeszcze nałoży zwykła eksploatacja typu kaseta, łańcuch, klocki, tarcze, opony to nagle wydasz 3-4k. I to zaboli znacznie bardziej niż regularny serwis... Albo zaczniesz się zastanawiać nad nowym rowerem, co będzie kosztować jeszcze więcej. A niech jeszcze coś padnie w środku sezonu, trzeba będzie dać na serwis, a tam powiedzą że to tak za 2 miesiące będzie. Dlatego choć jakiś minimalny przegląd warto robić co roku.
  9. kipcior

    [Opony] do Gravel-a

    Swampero HD - bardzo odporne na przebicia, pierwsze miałem po 5 tys km. I mniej więcej tyle wystarczy żeby tylny bieżnik się powoli kończył. Kupiłem taką samą. Wyglebiłem się na nich na czarnym lodzie ale tu by raczej żadna normalna opona nie pomogła.
  10. Elektrykiem nie przejedziesz przez potok ale za to możesz jechać wzdłuż rzeki aż do źródła i objechać górą
  11. Jak do tej pory jeździliście po płaskim to to jest normalne i po prostu mięśnie czy może bardziej stawy muszą się przyzwyczaić. Zwyczajnie przejdzie z czasem i nic nie trzeba kombinować. Mnie też boli jak pierwszy raz w sezonie pojadę na jakiegoś Twistera. Druga sprawa to pewnie Twoja żona boi się prędkości i hamuje cały czas, ale na to nie wiem co pomaga. Wyprostowana sylwetka i luźna wiatrówka dająca opór powietrza Przecież nie rozpędza się do nieskończoności i może da radę powoli się przyzwyczaić do wyższych prędkości. A hamować może pulsacyjnie, a nie cały czas i to też pomoże. Czyli zwolnić z 50 do 30 i znowu się grawitacyjnie rozpędzać.
  12. Używam z Rudym 40mm od 2 lat. Działa to bardzo dobrze i można powiedzieć wspomaga pracę amora. Ale czy ma to sens z większym skokiem to nie wiem. Przypuszczam, że z Paragonem to jeszcze może mieć, natomiast przy 130mm raczej nie. W każdym razie w moim fullu 120mm nie czuję takiej potrzeby i przez 6 lat posiadania amortyzowanego mostka nie chciało mi się nawet tego sprawdzać.
  13. Np. Kona Stinky. A że to ma jakieś 15-20 lat to cóż. No ale da się.
  14. Dołóż amortyzację i problem zniknie. Amortyzowana sztyca pod tyłkiem zapewni wygodę na pojedynczych dziurach, a amortyzowany mostek (Redshift) też wystarczy by poczuć się komfortowo w takich warunkach. Baranek poprawia komfort ale nie od dziur tylko możliwości różnego ułożenia rąk na dłuższym dystansie. No i przez aerodynamikę jest minimalnie szybciej.
  15. Też bym patrzył za jakimś fitnesem czy inaczej "gravelem z płaską kierownicą" typu Marin DSX, wywalił ją w cholerę i zamontował corner bara. Choć nigdy na takiej nie jechałem. Ale miałoby to zalety baranka bez jego wad w postaci napędu na klamkomanetki. Przynajmniej w teorii. Choć właściwie dlaczego nie po prostu gravel z barankiem? Wybór szeroki i nie trzeba za wiele kombinować.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...