U mnie dzisiaj 44 km, ale z glebą - lekki szlif na śliskim asfalcie ( ogólnie 70% w terenie ), bo zachciało mi się odbić na mikro pętelkę, i podczas skrętu rower się położył...
Próbowałem skręcać z fasonem ( góra 20 km/h, ale ślepy zakręt zza winkla - około 60 stopni ), akurat szli jacyś ludzie, i nawet pytali czy wszystko OK, a ja od razu wstałem, powiedziałem, że tak, obejrzałem rower i ruszyłem
Bilans "strat" minimalny : lekko przytarte siodełko, chwyt i tylny zacisk, a u mnie obita lewa noga z boku pod kolanem, naciągnięta łydka, i ślad na wewnętrznej stronie prawej dłoni ( oczywiście byłem w rękawiczkach, ciekawe że spodni nie przetarłem, a dzisiaj wziąłem dość cienkie ).