Skocz do zawartości

szy

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    949
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez szy

  1. Pomyślałem, że mam tak dużo do napisania, że jeszcze trochę czasu zmarnuję malując rowery na pociągach Czyli jakby mogły wyglądać pociągi w Polsce, gdyby polscy przewoźnicy traktowali rowerzystów tak samo poważnie, jak chociażby niemieckie ODEG czy DB (na końcu) - po kolei nowe impulsy Kolei Mazowieckich, wagon combo PKP Intercity, Koleje Małopolskie i Łódzka Kolej Aglomeracyjna: I wspomniane inspiracje z Niemiec - pociągi ODEG (kursujące we wschodniej Brandenburgii, od tego sezonu także Frankfurt-Berlin nowym kissami) i DB: Szy.
  2. Nie z tą ekipą :), a przynajmniej nie na razie. I nie chcę przez to powiedzieć, że ekipa jest zła, bo jest najlepsza na świecie :), ale myślę że dla większości byłoby to po prostu zbyt dużym wyzwaniem. I również pewnym zaburzeniem wypracowywanej przez lata równowagi pomiędzy różnymi aspektami takiej rowerowej podróży jak chociażby wysiłek fizyczny przy jednoczesnej przyjemności z jazdy. Czyli - coś za coś Szy.
  3. I wspomniana świeżynka na blogu, chociaż w praktyce to taki recykling treści : zestawienie tych najbardziej zauważalnych, najciekawszych szlaków rowerowych prowadzących po dawnych, nieczynnych, zlikwidowanych liniach kolejowych - tych, po których jeździliśmy. Wstęp ma miejsce tutaj: https://www.facebook.com/znajkraj/posts/pfbid0XpXjYhXoatR4XU5Bx2iGVGnC7BeHjgQtpynHV96w2KBLhHzmBXQKGNFX4WBgoE4cl Tam wylądowały m.in. obrazki ze szlaku Alpe-Adria, szlaku wokół Tatr, Kolejowego Szlaku Rowerowego Hesji czy Starego Kolejowego Szlaku: A całe zestawienie dwunastu naszych rowerowych szlaków kolejowych jest dostępne na blogu, zapraszam: Kolej na rowery. 12 kolejowych szlaków rowerowych w Polsce i w Europie (Znajkraj) Szy.
  4. @CoolBreezeOne, ale że owoce morza nie dla Ciebie? Nie no, szkoda życia na niejedzenie takich pysznych rzeczy A w takich właściwych dla nich klimatach smakują jeszcze inaczej - może "prawdziwiej"? Delikatniej? Dziewczyny z ekipy też tak niechętnie na początku, bo niby też nie przepadały. Ale po spróbowaniu, przełamaniu się, jedli wszyscy. Zachęcam 😆 @forscher, na pewno AA to jednak trasa dolinna i nigdy górskimi widokami nie dorówna tym drogom, które lecą 100 metrów wyżej . Ale dla każdego coś miłego, coś za coś. Tu masz rezygnację z tych najwyższych klimatów na rzecz grupowego, wesołego wyjazdu. To jest ta zaleta turystyki rowerowej, którą bardzo lubię, bardzo doceniam i właśnie którą staram się pokazywać i promować. Na takich trasach szczególnie A Via Claudia Augusta też w planach, razem z Monachium-Wenecja. Te transalpejskie szlaki to jest jednak kawał świetnej przygody - zróżnicowane pod każdym względem, a jednak przygotowane tak, że są spokojnie w zasięgu przeciętnego rowerzysty. W sumie nasz Szlak wokół Tatr też jest taki. Szy.
  5. Najpierw - formalności. Naszą Alpe-Adria wcześniej już wrzuciłem tutaj: ... ale dla kompletności wątku jeszcze dołożę w postaci linka do bloga: Szlak Alpe-Adria, czyli rowerem przez Alpy nad Morze Adriatyckie (Znajkraj) ... i kilku ulubionych obrazków (wszystkich, z całej trasy, w linkowanej wyżej galerii jest prawie 400): A za chwilę blogowa nowość. Szy.
  6. Cześć, zapraszam na przejażdżkę po Alpe-Adria, prawdopodobnie najbardziej atrakcyjnym, turystycznym szlaku rowerowym w Europie. Na to transalpejskie "naj" składa się wiele czynników, włącznie z genialnymi inwestycjami w odświeżenie starej infrastruktury i dopracowanymi usługami transportowymi. Na blogu wyszło tego aż ponad 50 tysięcy znaków i prawie 400 zdjęć: Szlak Alpe-Adria, czyli rowerem przez Alpy nad Morze Adriatyckie Warunki do turystycznej jazdy rowerem, czyli wygodne nawierzchnie, bezpieczeństwo, odsunięcie od ruchu samochodowego, atrakcyjność krajobrazowa - na naprawdę wysokim poziomie. Jeździmy właściwie po wszystkim, są i asfaltowe drogi rowerowe, i jakieś lokalne asfaltki między gospodarstwami dla rowerów i gospodarzy, sporo szutrów, ale zawsze twardych i przyjemnych, zdarzają się fragmenty trasy po zwykłych drogach publicznych, ale zawsze w przy bardzo niewielkim ruchu. Nie było momentu, gdzie jest wprost niebezpiecznie, chociaż jadąc z małym dzieckiem na kilku kilometrach w Austrii przed Werfen trzeba jednak uważać, podobnie jak na zjeździe z Mallnitz do Karyntii. Ogólny poziom satysfakcji - top , przy takiej pogodzie, ze wszystkimi atrakcjami, z włoskim żarciem, całą organizacją - naprawdę, perfekcyjny rowerowy urlop. Przy okazji - jedzie się około 7 dni, dojeżdża się około dwóch w każdą stronę, jakiś zapas na pogodę czy odpoczynek i wychodzi z tego 14-dniowy wyjazd. Uśmiechnięte pyski naszej ekipy mówią chyba same za siebie. Zapraszam do szybkiego przeglądu trasy , to początek, pierwsze 100 km z hakiem do Bad Gastein, oczywiście wybrane obrazki: Za Bad Gastein z solidnym podjazdem wpadamy na jeden z tych "czynników" pokazujących poziom organizacji szlaku. Ponieważ w tej okolicy przez Wysokie Taury, czyli najwyższe pasmo Alp w Austrii, nie prowadzi żadna droga (alternatywą jest przejazd przez słynny Hochtor i Grossglocknerstrasse, dwie doliny dalej), samochody i rowery przewożone są tunelem przez tzw. śluzę kolejową - 11-minutowe wahadłowe połączenie między stacjami Böckstein i Mallnitz. Pociąg ciągnie kilkanaście platform dla samochodów i kilka wagonów osobowych, w tym jeden całkowicie przystosowany na nasze, rowerowe potrzeby, który o tej porze (ok. 9 rano) był całkowicie wypełniony. Potem zjazd do Karyntii - najpierw szosa, serpentyny, potem zjeżdżamy na drogi rowerowe i jakieś lokalne drobiazgi. Jesteśmy trzeci rok pod rząd w Karyntii i trzeci rok cieszymy się przyjazdem. Cisza, spokój, widoczki, świetne turystyczne trasy rowerowe. Podobał mi się wyjazd z Villach - zanim dojechaliśmy na włoski, pokolejowy odcinek, jechaliśmy przez leśne okolice pod Villach, sprytnie wyprowadzeni z dość gwarnego obszaru: A potem jest ten odcinek, który dominuje w artykułach o Alpe-Adria, w prospektach czy reklamach biur podróży - 60 kilometrów po linii kolejowej z Tarvisio do okolic Carni, którą pod koniec XX wieku "przełożono" w nowy dwutorowy ślad, czasem na drugą stronę doliny, czasem w nowe, lepsze tunele. Ze starej infrastruktury zostały budynki, dworce, mosty, tunele, którymi teraz cieszą się rowerzyści. W dodatku w tym kierunku dzieje się to na delikatnym, 1-2%-owym zjeździe, więc przy dobrej pogodzie, przy dobrych widokach, to jest naprawdę chyba najlepsze co zrobiono dla turystyki rowerowej w Europie. Kilka obrazków (więcej w galerii na blogu): Prawie na końcu tego odcinka znajduje się stary dworzec w Chiusaforte, który pełni rolę miejsca spotkań rowerzystów - to chyba miejsce, gdzie spotkaliśmy największą grupę ludzi na rowerach na raz. Fajny rowerowy klimat, pełne stoliki ludzi, a na nich piwo, wino, espresso. Końcówka jest mniej efektowna, ale to nadal przyjemna jazda w zróżnicowanych warunkach po Nizinie Weneckiej - ddry, szutry, polne ścieżki, drogi lokalne, jakieś różne infrastrukturalne niespodzianki, ale cały czas wygodnie, twardo, równo. ... aż docieramy do końca, na 5-kilometrową groblę przez lagunę przed Grado: Na sam koniec jeszcze jedno rozwiązanie transportowe, jakie oferują lokalni przewoźnicy właśnie rowerzystom na Alpe-Adria - bezpośrednie połączenie autobusowe Grado-Salzburg z opcjonalnym przystankiem w Villach. Jest znacznie droższe od najtańszego pociągu (z kilkoma przesiadkami), niewiele droższe od najszybszego pociągu (z jedną przesiadką), ale nas do skorzystania z usług takiego przewoźnika skłoniły remonty na liniach kolejowych we Włoszech, przez które zamiast pociągów kursowały autobusy ze znacznie mniejszą (o ile w ogóle) liczbą miejsc dla rowerzystów. No i wylądowaliśmy w jednym z takich autobusów z budowaną na zamówienie przyczepą: Wśród wspominanych "czynników" jest jeszcze infrastruktura noclegowa - wszystkie z ośmiu miejsc, w których spaliśmy, posiadało swoje miejsce na rowery. Nigdzie recepcjonista nawet nie mrugnął słysząc pytanie, gdzie bezpiecznie zostawić rowery. Ale w jednym miejscu - B&B w Udine - była to tylko otwarta, chociaż monitorowana, wiata na terenie hotelu. A jak mowa o spaniu, to musi być też wspomnienie o jedzeniu... Powiem tylko, że wrzucając te foty sam przełykam ślinę. W końcu Włosi nie są narodem, który do jedzenia zniechęca Oczywiście na trasie są jeszcze ciekawe, krajoznawcze miejscówki, które robią za kolejny dobry, urozmaicający element wyprawy, ale o nich to już w szczegółach na blogu - zapraszam , tu tylko rzucam kilka obrazków: Z pozdrowerrrem Szy.
  7. Tyle dobrego, że kolejarz jednak chciał człowieka zabrać, że sprzeciwił się ochroniarz. Prawda. Jakieś dwa miesiące temu płynąłem z rowerem tramwajem wodnym przez Sprewę, zdaje się że najstarszym takim połączeniem w Berlinie. Właśnie tamtędy Niemcy poprowadzili szlak rowerowy Sprewy. Wszystko można, gdy się chce Szy.
  8. Na Znajkraju nowy przeglądowy artykuł o tym, jak wozi się rowery w pociągach, czyli zdjęcia z prawie 40 naszych kolejowych podróży z rowerami. Są i nasze lokalne pomorskie doświadczenia, i trochę z Europy, i kilka obrazków z naszej podróży z biletami Interrail, i różne inne doświadczenia z naszych wyjazdów, gdy chociażby korzystamy z lokalnych połaczeń żeby tylko wrócić z końca szlaku na początek do czekającego tam samochodu a trafiamy na przepiękny pociąg dla rowerzystów w Dolinie Loary. Zapraszam: Rower w pociągu. 36 podróży koleją z rowerem [2022] Wśród zdjęć między innymi - Polska z dawnym wagonem pocztowym 609A: Francja ze specjalnym pociągiem dla rowerzystów w Dolinie Loary: Austria z - ponownie - specjalnym wagonem dla rowerzystów na szlaku Alpe-Adria: Niemcy z wagonem w całości dla rowerzystów z relacji Berlin-Amsterdam: Austria - z fatalnie rozmieszczonymi pojedynczymi miejscami dla rowerzystów: Szwajcaria - z przedziałem rowerowym w górskiej, wąskotorowej kolei zębatej: Zapraszam na blog po ponad 30 innych kolejowo-rowerowych doświadczeń Szy.
  9. Hej, odświeżam wątek - zebrałem nasze kolejowe doświadczenia (większość) i wyszła z tego fajna paczka rowerowych obrazków z pociągów. Od maleńkich miejsc na dwa-trzy rowery, po całe wagony oddawane do dyspozycji rowerzystom we Francji i w Niemczech. Patrząc na te obrazki można pomyśleć, że nie powinniśmy w Polsce narzekać na warunki przewozu rowerów. Ale jak jest, wiadomo - to jeszcze nie ten moment, by odtrąbić rowerowy sukces na kolei. Rower w pociągu. 36 podróży koleją z rowerem [2022] (Znajkraj) Kilka wybranych zdjęć z artykułu: Francja, Dolina Loary - pociąg, w którym rowerzystów obsługuje specjalny steward, latem wiezie nawet 83 rowery Austria, Karyntia - śluza kolejowa na szlaku Alpe-Adria podczas przecięcia głównego grzbietu Alp Polska - pociąg "Rybak" kilka lat temu i duża przestrzeń rowerowa Polska - dawny wagon pocztowy 609A, PKP od kilku lat zmieniają 14 sztuk takich wagonów na wagony rowerowe Polska - nowy wagon combo, od 2022 kursuje kilkadziesiąt sztuk takich wagonów Polska, Pomorskie - tzw. bonanza zamieniona na wagon rowerowy przez Polregio, zabiera 28 rowerów Polska, Małopolska - nowy Newag Impuls z poziomymi uchwytami na rowery Polska, Niemcy - wagon rowerowy kursujący obecnie w pociągu "Gedania" do Berlina Polska, Austria - wagon rowerowy z dwoma pojedynczymi miejscami na końcach wagonu, kursuje obecnie z Przemyśla przez Katowice do Wiednia i Grazu Austria - kuszetka w nocnym pociągu Nightjet z Innsbrucka do Niemiec z miejscami na rowery Niemcy - wagon rowerowy Deutsche Bahn kursujący z Berlina do Amsterdamu Dania, Kopenhaga - przedział rowerowy w pociągu podmiejskim z ustalonym kierunkiem ruchu Zapraszam na Znajkraj po jeszcze 24 inne nasze rowerowe chwile: https://www.znajkraj.pl/rower-w-pociagu-36-rowerowych-podrozy-kolejowych Szy.
  10. Cześć, zapraszam na spotkanie z turystyką rowerową i najlepszymi szlakami rowerowymi w Polsce i w Europie podczas Międzynarodowych Targów Turystycznych TT Warsaw w Nadarzynie. Spotkanie odbędzie się w ramach targowego festiwalu podróżników w sobotę, 26 listopada, w godz. 10:30-11:30. Idealna pora, by posłuchać o rowerach, przejść się po targach i... zdążyć wrócić na mecz MŚ z Arabią Saudyjską. Na uczestników spotkania czekać będą (bezpłatne) przewodniki po szlakach rowerowych Małopolski i po Szlaku wokół Tatr 💪 * * * Nie znałem! Dzięki Szy.
  11. @marcesco, w którym to jest miejscu? Szy.
  12. Tak jest I robię tak nawet jeśli czasem czytam, że takie zdjęcie pokazuje widok, którego najprawdopodobniej nikt potem nie zobaczy w ten sam sposób. To oczywiście jest prawda, jednak nawet ja - autor zdjęcia, pilot - nie widzę danego miejsca w sposób, w jaki widzi je "oko" drona. Ale mimo wszystko uważam, że to jednak wzbogaca relację, wzbogaca wiedzę o danym miejscu czy regionie, pozwala lepiej je sobie wyobrazić, zrozumieć. To chyba jedne z najlepszych przykładów - zdjęcia dawnych górniczych terenów wokół Lipska w Niemczech, których niemal nikt nie zobaczy na własne oczy z takiej perspektywy. A jednak, to jakaś informacja, jak wyglądają obecnie, jak woda reaguje w kontakcie z pozostałościami minerałów, a może jakichś chemikaliów. Czyli: jak wygląda drugie życie takich zdegradowanych ciężkim przemysłem miejsc. Szy.
  13. Bo w górach Jury nigdy nie jesteś sam O naszej wycieczce po Szlaku Jury, tej prawdziwej - w Szwajcarii: Szy.
  14. Nowe na blogu - druga część rowerowego lata w Szwajcarii - góry Jury, a w nich Szlak Jury - 300 kilometrów z Nyonu nad Jeziorem Genewskim do Bazylei nad Renem. Po drodze kolebka szwajcarskiego zegarmistrzostwa w miastach La Sentier i La Chaux-de-Fonds, kraina absyntu w Dolinie Travers i dużo przyjemnych, spokojnych górskich, rowerowych klimatów. Zapraszam - na blog po cały artykuł, zdjęcia, ślad gpx: Rowerowy Szlak Jury. Wakacyjna wycieczka po zachodniej Szwajcarii I do forumowej piguły: Na kilku zdjęciach: Szy.
  15. Szybka wrzutka autopromocyjna i zaproszenie do Warszawy, za miesiąc "Velo Małopolska - jak to się stało, że się udało?" Na taki temat rozmawialiśmy z autorami sieci szlaków rowerowych w Małopolsce podczas 1. Europejskiego Kongresu Sportu i Turystyki w Zakopanem. A ja miałem jeszcze możliwość pokazania krótkiej prezentacji, pokazującej jak wyglądają szlaki rowerowe w Małopolsce na tle Europy. Zdjęcia: Biuro Prasowe UMWM Na kolejne spotkanie z turystyką rowerową w offlinie zapraszam za miesiąc do Warszawy na Międzynarodowe Targi Turystyczne TT Warsaw. Myślę, że szczególnie ciekawa okaże się prelekcja poświęcona najlepszym praktykom stosowanym na szlakach rowerowych, którą przygotowuję specjalnie na tę okazję. To będzie zbiór rowerowych rozwiązań, obiektów i różnego rodzaju rzeczy z Polski i z Europy, dzięki którym turystyka rowerowa staje się lepsza: przyjemniejsza, wygodniejsza, bezpieczniejsza. Zbieraliśmy je przez kilka ostatnich lat naszych rowerowych podróży i... będzie w tym dużo turystyczno-rowerowego mięcha Szczegóły targowego wydarzenia - wkrótce. Szy.
  16. To bezsprzecznie nie jest najmłodszy tekst na blogu i wypadałoby wybrać się już na objazd pełnej, najdłuższej (około 300 kilometrów) trasy Szlaku wokół Tatr. Tymczasem jednak nieco odświeżyłem treść i zdjęcia jesiennych klimatów pod Tatrami, w końcu jesień to prawdopodobnie najlepszy moment na objazd Tatr. Takie widoki tylko w październiku/listopadzie: Zapraszam: Szlak rowerowy wokół Tatr: przyroda, historia i kultura (Znajkraj) Szy.
  17. Bo tu zaczynał się najfajniejszy fragment wyjazdu po Szlaku Jezior w Szwajcarii: ... z którego mnóstwo fot wrzuciłem tu: Szy.
  18. Pierwsza powakacyjna nowość na blogu - bardzo atrakcyjny, bardzo dostępny Szlak Jezior w Szwajcarii, czyli 500 kilometrów znad Jeziora Bodeńskiego przez (między innymi) jeziora Zuryskie, Czterech Kantonów, Brienzersee, Thun aż nad Jezioro Genewskie. Wszędzie na trasie mnóstwo przykładów dojrzałego, przyjaznego podejścia dla rowerzystów o których wspominam i na blogu: Szwajcaria na rowerze: Szlak Jezior w Alpach Szwajcarskich (Znajkraj) ... i - jak zawsze - w wersji skróconej, rowerowej na forum: Kilka zdjęć z wyjazdu: Zapraszam! Szy.
  19. Bo fajny bajer na rowerowej trasie: - albo tyle samo kmów w poziomie, mniej pod górę, ale zwykłą szosą, - albo szlakiem rowerowym - boczkami, po cichutku, bez samochodów, ale więcej podjazdów. Twój wybór, człowieku (wszystko to na "urzędowej" drogowej tablicy informacyjnej) Te i inne rowerowe udogodnienia ze Szlaku Jezior w Szwajcarii we wczorajszym poście na Facebooku: https://www.facebook.com/znajkraj/posts/pfbid02HgWFQTW2BwkQ4CCLmkPTJHGfCoHQ8RpNX4JJ9SXqvkC3t4mzkMRq7sR8KpLMkqdzl Szy.
  20. Tytuł nieco chybiony, bo haki w pociągach to mimo wszystko nie jest największy problem, ale zapraszam - kilka słów o warunków przewozu rowerów w pociągach w Polsce: https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/przestancie-wieszac-rowery-109561.html "Kolej jest jednym z najważniejszych czynników rozwoju turystyki rowerowej w regionach. Większe możliwości planowania rowerowych wyjazdów, zwiększenie zasięgu rowerowych wypadów, transport w razie awarii, załamania pogody lub wypadku, mniejsze koszty i zwykle szybszy czas przejazdu niż w przypadku transportu samochodem, a w końcu mniejszy wpływ na środowisko naturalne - to prawdopodobnie największe zalety przejazdu pociągiem dla przeciętnego turysty rowerowego." Szy.
  21. E-podróżnik - tu poszukaj. Będzie podany przewoźnik - zadzwonisz i zapytasz, ewentualnie poprosisz o jakiś wyjątek od ich reguł. BlaBlaCar? Szy.
  22. Nasze zeszło- i tegoroczne doświadczenia mówią, że jeśli szukać roweru turystycznego z piastą wewnętrzną, to Alfine 11 to absolutne minimum. Wiem, że nawet tutaj są koledzy, którzy jeżdżą turystycznie z Nexusem 7 i dają radę, ale ja jestem bardzo sceptyczny wobec takiego rozwiązania. Do oporu powietrza nie przykładałbym aż takiego znaczenia, przynajmniej nie w zakresie typowo turystycznych prędkości, ale w pozostałych kwestiach dotyczących pozycji to się z @chrismelem zgodzę A z Gazeli lepsza ta z numerem 9. Wiadomo... Szy. PS. Przejrzyj archiwalne wątki z wiosny - było więcej o damskich trekkingach.
  23. Pewnie, podobnie jak warto mieć oko na każdą inną naszą rzecz w publicznym miejscu 🤓 Szy.
  24. Dobrze myślałeś - nowe wagony "combo" mają linkę i zamek szyfrowy - zobacz trzecie zdjęcie w tym wątku, obok czyjegoś zielonego zamknięcia zwisa srebrna linka. Gdy jadę w dzień, krótko i siedzę w wagonie, w którym widzę rower, rzadko to robię. Ale na dłuższej trasie, albo gdy siedzę w innym wagonie - tak, praktycznie zawsze. I myślę że warto, dla świętego spokoju. Można podejrzewać, że komuś kiedyś w tym pięknym kraju wpadnie do głowy pomysł na takie dość łatwe kradzieże. Szy.
  25. A tym razem o tym, że nie zawsze jest tak kolorowo jak na zdjęciach - na Facebooku: https://www.facebook.com/znajkraj/posts/pfbid02u1ba89WTZiYTroVgTVucWQYfb82QhvB7HUAynQ7xPKvwDzaUaYeS5zKCA7D7PbNSl Szy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...