Skocz do zawartości

Mentos

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 033
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Mentos

  1. No to masz tu, pewnie wg Ciebie ta ciężarówka po prawej jak jedzie rowerzysta może to zlać i mi wyjechać przed 'maskę' bo nie mam pierwszeństwa, dobre, dobre, nie brnij waćpan, nie brnij 😉
  2. Nie bym krytykował, też uważam, że te obowiązki jazdy DDR, ale zwłaszcza CPR to wymyślał jakiś debil. I to mówię ja, człek co po 35 latach przeprosił się z barankiem. No ale by nie było, przeprosił się tylko dlatego, że powstały geavele. Bo ja na szosie próbowałem ze 3 razy, i zawsze mnie mierziła ta 'sportowa' pozycja a'la doopa wyżej głowy łamiąca kręgosłup i nakazująca mi trzymać się zębami mostka, ta jazda główniejszymi drogami bo dobry asfalt z nieprzyjemnymi typami w autach, te wszystkie p.....e golenia nóg, te wąskie kiery i to wszystko co wokół szosy się kręcie typu lajkry, obcisłe koszuleczki, białe podkolanóweczki, waty, napierdzielanie jak bajszybciej po płaskim itp, a fu, a błeeee 😄 Chciałem tylko powiedzieć, że tu w niektórych tylko sytuacjach, zgadzam się, że niektórzy 'szosofcy' przeginają pałę i nie dziwię się wkurvovi kierowców.
  3. I to jest konktetny agument za, niemniej jednak nie tak że nierozwiązywalny, ładując 3ci rower na środkowy bagażnik z 3 używam tego patentu poniżej i problem rozwiązany. A osobiście nie cierpię SUVów, w sensie są dla mnie wszystkie paskudne, ich proporcje, wolę kombiaki i po problemie 😉 https://allegro.pl/oferta/amio-podest-stopien-pedal-dodatkowy-do-samochodu-15140323427
  4. Tu chodziło o różnicę taką, że wożąc na dachu się nie ryzkuje zniszczenia przez najechanie. Naprawdę warto sobie uzmysłowić jak niewielka prędkość jest potrzebna do całkowitegi zniszczenia roweru/rowerów w takim wypadku. A najechania na tył są chyba najczęstszymi kolizjami. I tu już abstrachując czy OC najeżdżającego się wypnie czy nie, czy sami mamy jakieś ubezpieczenie to obejmujące. Pieprzemie się z likwidacją takiej szkody, czas, nerwy, zwalony wyjazd na wakacje, bo wygodnie. Ja za taką wygodę i za takie ryzyko podziękowałem zastanawiając się nad Thule na hak, i wolę wozić mimo wszystko rowery na dachu - też Thule, ale za ośkę. Te nowe zatrzaskowe są bardzo wygodne w zakładaniu roweru. I tu nie zgodzę się absolutnie, że argumentem jest "leje na to", takie rzeczy się zdarzają, ale są nie do przewidzenia, po to mam jakieś tam ubezpieczenie. To kompletna logiczna sprzeczność, bo jak to nie do przewidzenia, właśnie tutaj to przewidujemy i już o tym wiemy, i nawet możemy jak chcemy temu zapobiec !!! A uprzedzaĺem bardziej tych, którzy się nad wyborem bagażnika zastanawiali, teraz wiedzą jakie poza samymi ohamiahami wady i ryzyka z tym związane.
  5. Tylko że to czy skasujesz sobie rowery na dachu zależy TYLKO ! od twojej mądrości/głupoty, natomiast ŻADNEGO wpływu nie masz na to czy Ci ktoś skasuje rowery za kilka dych na haku! DZIĘUJE ZA TAKI 'SHEET HAPPENS' - akurat tego goovna i wszystkich z tym związanych problemów wolę uniknąć, zwłąszcza skoro mogę to ryzyko świadomie wyeliminować ! Ale nie rozumiem tej 'Obrony Częstochowy'. Osobiście mam to gdzieś jak ktoś wozi rowery, jak ktoś lubi ryzykować bo wygodniej, to co mi do tego? Ja tylko ostrzegałem, a skoro lepiej wiecie jak działąją OC, jego gwiazdki, kruczki, wyłaczenia, jak działąją potem ubezpieczyciele, no to lepiej wiecie, powodzenia.
  6. Jak to nie ma, a to na fotce poniżej czyli wyznaczony pas rowerowy na jednej jezdni z wyraźnie zaznaczonym przerywanom linią przejazdem przy poprzecznej drodze to co to jest?
  7. I tu się z Tobą zgadzam. Też zawsze biorę OC w życiu prywatnym razem z ubezp. domu i zioram co obejmuje. Przy okazji przestrzegam już bardziej ogólnie w 2 innych, ale podobnych wypadkowych kwestiach powiązanych z OC: 1. wszystkich jeżdżących na ulepach elektrycznych, albo na oficjalnych elektrykach, ale z pościąganymi blokadami itp. Nikt tego nie kontroluje i owszem, ale jak dojdzie do zdarzenia drogowego i ktoś to wyczai, że rower elektryczny nie jest 'legalny', a bądźcie pewnie, że biegły od ubezpieczyciela będzie szukał wszystkiego do zaczepienia się, to ubezpieczyciel nie omieszka podważyć wypłatę nawet jak jest winny kierowca. I albo będziecie współwinni albo w ogóle winni i ubezpieczyciel wypłacając z polisy też do takiego użytkownika może wrócić z regresem całkowitym bądź częściowym. Tu mała dygresja/mała gwiazdka * - nie dotyczy oczywiście przedstawicieli liberal/lewo 'elyt' typu Najsztub i inni podobni. Oni jak widać martwić się nie muszą, oni bez prawka, z zakazem sądowym, bez OC, bez badań, po pijaku mogą przejeżdżać wbiegające na przejście staruszki i są przez sędziego debila uniewinniani. I dygresja - tu szkoda, że nie udało się rozpędzenie tej nadzwyczajnej pokomunistycznej kasty i jej resortowych dzieci, która rękami i nogami się broni by samemu się wybierać i sądzić - to jest straszne, że w innych krajach udało się to rozwiązać i sędziowie nie są bezkarnii a u nas nie. 2. wszystkich uważających, że bagażniki na hak są super hiper. Otóż nie chodzi o to że mają chore ceny, i wiemy że są bardzo wygodne. Przestrzegała przed nimi mnie moja brokerka. Chodzi o to że taki bagażnik i jego zawartość to wyposażenie montowane na zewnątrz auta, którego nie obejmuje standardowe OC a każdy takie kupuje. Czyli jak ktoś nam najedzie na dupę a na haku mamy 3 elektryki po 40tys każdy to za szkody na aucie z OC sprawcy nam wypłacą, ale za szkody na rowerch nie! Oczywiście mając protokół z policji możemy wytoczyć pozew cywilny o odszkodowanie, ale życzę tu sukcesu, zwłaszcza jak nam wiedzie ktoś jakimś gruzem i nie będzie z czego ściągać. Taką sytuację mi brokerka właśnie opisała, jej klient na szczęście bogaty, wygrał po 2 latach, ale i tak goovno mu komornik ściągnął. Tak że ja osobiście z takiego bagażnika świadomie zrezygnowałem i każdemu się radzę nad tym zastanowić, bo naprawdę takie najechania na tył nie są wcale rzadkie, a prędkość naprawdę nie musi być wysoka by połamać doszczętnie wszystkie tak wiezione rowery, nawet 15km/h starczy, tu robotę robi masa najeżdżającego i umiejscowienie rowerów. A na dachu wystarczy Thule za ośkę, zdjęte koło i bateria redukuje sporo wagę, i nawet przy udeżeniu 50km/h nic się rowerom wielkiego stać nie powinno.
  8. abo tak, koniec, początek, koniec początek, to już lepsze te stopy albo tójkąty
  9. A właśnie że ma gdy rowerzysta jedzie główną jezdnią wzdłuż której jest też poprowadzony/wydzielony pas dla rowerów a drogą poprzeczna ma ustąp pierwszeństwa. Dobrze to pokazał i w końcu wyjaśnił o co biega @some1 na poniższym obrazku, choć ja wskazywałem pas dla rowerów wzdłuż glównej jezdni ! W tym drugim przypadku (lewy obrazek) to jasne, że jest inaczej, ale to można było ten DDR pokazać i 300m przed tym skrzyżowaniem dla lepszego zobrazowania ocokaman, choć wówczas nie pokazywało by to sutuacji ze skrętem z głównej w prawo. Ciekawe co by było gdyby ten przejazd był jeszcze trochę głębiej w podporządkowanej, ale nie 300 a np. 15m dalej. A jak już tak trudno sobie wyobrazić o czym piszę, proszę bardzo, konkret z KRK jak na fotce. Wzdłuż jezdni idzie wytyczony pas dla rowerów. Droga poprzeczna z prawej jest podporządkowana, niech mi ktoś teraz jeszcze wciska, że jadąc główną nie mam pierwszeństwa przed wyjeżdżającymi z podporządkowanej po prawej w takiej sytuacji to zabiję 😉
  10. Ja pierdziu, no przecież ja cały czas mówię że w obu przypadkach rowerzysta jedzie wzdłuż głównej drogi !!! Co tu jest niezrozumiałego? Aż Ci to łopatologicznie narysowałem o co chodzi choć opis mi się wydaje był jednoznaczny. A więc oba pojazdy skręcające w prawo muszą ustąpić pierwszeństwa rowerzyście, o to się mnie rozchodziło!!!
  11. No przecież w obu przypadkach rower jedzie wzdłuż tej samej głównej drogi !!! 😉 Różnica tylko taka skąd i w którą drogę skręca auto. W przypadku pierwszym auto skreca z głównej w poprzeczną w prawo, a w drugim z tej poprzecznej skręca też w prawo w tą główną. W obu przypadkach auto przecina przecież tą samą drogę rowerową biegnącą wzdłuż głównej drogi. Prościej już nie umiem tego opisać.
  12. Bo póki co "można" się przejechać nową Zakopianką z Chabówki do Nowego Targu i nazat. Polecam.
  13. Też to zauważyłem i chyba faktycznie tak jest, fanatyzm antyalkoholowy właśnie w takiej postaci zerojedynkowej włącza się u wspomnianych grup najwyraźniej najczęściej. Taką dosłownie hejterską krucjatę niektórzy wręcz prowadzą. Rozumię taką postawę u rodzica któremu pijak zabił dziecko, ale sporo jak widać mamy takich nawrìconych kapłanów moralizatorów jak wspomniałeś.
  14. Ja to teraz zgłupłem o ci się rozchodzi. Co to za różnica gdy skręcamy autem z głównej w prawo (skrzyżowanie bez świateł) a tam mamy przejście dla pieszych i przejazd dla rowerów, a skręcamy z tej poprzecznej w tą samą główną w prawo i natrafiamy na to samo przejście/przejazd? Przecież w tej sytuacji ten przejazd jest w ciągu głównej ulicy i rowerzysta ma pierwszeństwo w obu sytuacjach.
  15. Chyba nam chodziło o inne sytuacje. W każdym razie mnie o taką gdzie jest główna droga, wzdłuż niej DDR/CPR j jak ktoś z głównej skręca w prawo przecinając DDR/CPR to rowerzysta ma bezwzględne pierwszeństwo nawet zbliżając się do takiego przejazdu, zresztą najczęściej łączonego z przejściem dla pieszych. I mówię o takim bez sygnalizacji. Podobnie jakby tam były tory tramwajowe. A Tobie chyba chodzi o DDR, który po prostu przecina poprzecznie jakąś drogę bez znaków dla rowerzystów i niby wówczas to skrzyżowanie równorzędne i rowerzysta nadjeżdżający z prawej ma pierwszeństwo. Były takie przejazdy np. w KRK na Focha, ale już postawili tam stopy czy ustąp dla rowerzystów. To niebezpieczne i faktycznie zawsze taki goły DDR w poprzek powinien mieć znak chociaż ustąp pierwszeństwa.
  16. Tak jest! Takie hasło marketingowe proponuję, " Piana dla Pelikana" 😆. A tak w ogóle to mam w d..czym ktoś sobie łańcuch myje, może i myć moczem popijając wcześniej inhibitory i wmawiać benzyniarzom i piankowcom, że to najlepsze rozwiązanie, nie o to się mam wrażenie w tym temacie rozchodziło.
  17. Po to by uświadomić rewolucjonistów piankowców, że jak już się rotuje łańcuch i się go ściąga to warto go dogłębnie wyczyścić i schować na następną podmiankę. A psikanie pianką i zmywanie wodą to jakiś nonsens, pełno syfu wewnątrz zostaje + rdzewueje wrwnątrz. To takie pudrowanie, może i "psu jajca się świecą" i użytkownik zadowolony bo się z zewnątrz ładnie świeci, ake co z tego. Na tej zasadzie mechanik ci myjką umyje pordzewiałe podwozie, wysuszy i psiknie barankiem i podwoziectakie ładne, take cacy zabezpieczone. Teraz rozumiesz why? Logiczne? No! A poza tym pytanie było jak po szejkowaniu postępować z benzyną, to się "pelikany od piany zleciały" ze swoją rewolucją 😁 Urzekła mnie Twa historia, I kto tu troleje, poproszę o jeszcze więcej marketingowych mądrości 😄
  18. Hmmm, dziwne bo wielu uważa, że PamyCZ właśnie są oszczędne dla baterii telefonu. Nawiguję też czasem Komootem bo na nim co plus można ściągnąć GPX i go edytować, a na MapyCZ nie wiem czemu się nie da, i nie widzę różnicy by któraś apka była energochłonniejsza. Notabene po oststnich jazdach na Komoocie, szkoda, że na MapyCZ nie da się dołożyć ekranu tego z profilem wysokości i kropką gdzie się aktualnie jest jak poniżej, chyba że cos nie wiem?
  19. powiedział co wiedział, cikawe czy takie "mądre" rady dajesz też mechanikowi samochodowemu - panie spsikaj pan ten łańcuch rozrządu piankom 😁
  20. nie, to piankowy marketing 😆
  21. ^^^^ no tak punkt widzenia szosowca, który bez białych podkolanówek i bez gładziutkuegi po asfaltu nie pojedzie 😁. Zaaraz Ci pokaże gravela, który w terenie dużo lata. I nie "wszystko łykają" tylko np te super pianki czy woskiem, które akurat próbowałem, i wiem co dają, dają dokładnie gówno, to taka super pianka dla pelikanów 😁
  22. Nie smaruję masłem łańcucha, ani rzepolem, ani nawet smalcem, nie jeżdżę też po rzeźni 😉, więc nigdy nie zauważyłem by mi jakiekolwiek tłuszcze na nim zostawały, a po szejku w benzynce, jest zawsze czyściutki do cna, także wewnątrz. I wcale nie myję łańcucha co chwile benzyną, bo nie mam na to czasu i nie chce mi się tak babrać. Zwykle przecieram szmatą, zeskrobuję śrubokrętem syf z kółeczek, dosmarowuje, znów przecieram i jazda., bo nie mam śruby na temat idealnie czystego łańcucha. Tania benzynka tylko jak już i tak ściągam łańcuch gdy rotuję. I rozumiem/współczuję, że gdy ktoś nie ma swojego garażu to chce unikać smrodzenia w szuflandii.
  23. ^^^ Zużywa baterię bo pewnie nie masz pościąganych map offline i apka cały czas porównuje Twoją pozycję z GPS i z neta cały czas ciągnie mapę w około.
  24. No to powyżej niestety jest notoryczne, w większości przypadków nie jest to celowe działanie się mi zdaje a po prostu kierowcy na takie duperoły jak DDR czy CPR nie zwracają uwagi. I tak dobrze że gość nie jakiś burak który od razu by się zabierał do klepania. Kiedyś spotkałem takiego barana, już się brał do rękoczynów ale nie zauważył że za nim policja jechała i widzieli co się działo, koguty, zjechali, mi kazali jechać dalej a z panem się rozliczyli ;-).
  25. Ciekawe. Wrzuć sobie dla sprawdzenia Twoich 'teorii' ten umyty nawet kilka razy tą 'nowoczesną chemią co poszła naprzód' łańcuch do zwykłej benzyny i wyszejkuj porządnie, i potem go wypłukaj ze 2 razy. Albo taki wymyty w super/hiper myjce ultradźwiękowej i sto razy i zrób tak samo. Wszystko zlej do słoika i pozwól mu odstać z tydzień, po czym odlej odstaną klarowną benzynę i weź sobie na papier to czarne ścierniwo na dnie które jeszcze z łańcucha wylazło. Ludzie to łykają ten marketing jak lezie widzę. I nie dziękuj, nie dziękuj.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...