Skocz do zawartości

[Rowerowa pasja] a opinie otoczenia


zahas

Rekomendowane odpowiedzi

Widzę, że nie jestem odosobniony w tym temacie. Generalnie ja też to próbuję olewać, ale gdzieś tam zostaje jednak trochę goryczy.

Co do żartów (o których pisze TocaS) to również mnie to spotkało: kiedyś nadzorowałem pracowników przy wycince lasu, poszedłem na drugi koniec zrębu a oni w tym czasie użyli wciągarki linowej skidera (takiego ciągnika do zrywki drewna) do pochylenia niedużej brzozy, po czym zawiesili mój rower na jej czubku i powoli poluźnili linę. Kiedy wróciłem, zobaczyłem mój rower na czubku kilkumetrowej brzózki - naprawdę szczerze ubawił mnie ten widok.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja jeżdżę z kumplem właściwie do roboty bo jest nas dwóch i często dochodzi do sprzeczek, głównie zawsze to na żarty, ale czasami jest to wkurzające, maksymalna prędkość u połowy może wzbudzić zainteresowanie. Przeważnie wszystko musi być obrócone w żart by było tylko śmiesznie dla nich. Dalej... rodzice jakoś nie przydzielają temu wielkiej uwagi, są przyzwyczajeni. Spytają nawet gdzie byłem, za czasów szkolnych to może miałem głupie pytania ale to już historia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A u mnie się cieszą wszyscy, że jeżdżę :D czasem stwierdzą, że mnie pogięło jak w temperaturze bliskiej zera zrobię 90 km, ale zawsze wszystko pozytywnie i z uśmiechem, poklepią po ramieniu :) raz kumpel stwierdził, że mi zazdrości nawet. Totalne różne otoczenia, do szkoły dojeżdżam w kasku i nikt tego nie komentuje, żartów też sobie ze mnie nie robią ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

U mnie generalnie pozytywnie...rodzice na początku troche kręcili nosem na coraz większe wydatki, mama czasem sie denerwowała jak jakaś poważniejsza gleba była ale teraz już sie przyzywczaili i w 100% zaakceptowali, dalej czasem sie dziwią jak mówie ile musze wydac na to czy na to ale wiedzą że to tyle kosztuje i kropka. Co do wyglądu to odkąd mam kask typu "orzech" to mają polew że wyglądam jakbym na wojne szedł i że z rurką od bukłaka wyglądam jak z kroplówką ale z tego to ja sam sie śmieje :) Oni i tak nie zrozumieją dlaczego jeżdżę, dlaczego ubieram sie jak ubieram i dlaczego kupuje części za 2 tysiące...dla nich dalej to co jest przy kierownicy to są przerzutki a nie manetki więc po co sie męczyc z tłumaczeniem czegokolwiek...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak apropo, ja aktualnie naśmiewam się z osób które kupują kijki do nordic-walkingu i pociskają tym po prostym chodniku w mieście. Gdy jeszcze spotkam kogoś w terenie (np lesie) jest to dla mnie zupełnie zrozumiałe, ale gdy tylko widzę jak ktoś walczy z chodnikiem przy pomocy kijków wbija mi się do głowy myśl jakby ten ktoś ubierał się w kombinezon do chodzenia w górach i ruszał w ten sposób na miasto do supermarketu :)

 

Te kijki nie służą ułatwieniu chodzenia, tylko uruchomieniu większej liczby mięśni - nieważne więc, po czym się chodzi, można i po chodniku. Twoje naśmiewanie się jest więc nieuzasadnione. ;P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

heh u mnie podobnie. Na stwierdzenie kolegi (niczym sie nie zajmuje) ze fajki to zdrowie a rower to (juz nie pamietam co, ale anyway nie zdrowie ), ja z bananem na pysku (jak nigdy) potwierdziłem jego słowa,nie komentujac ich w zaden sposob, poniewaz jestem zdania ze z debilami sie nie dyskutuje ;] A tak to kontynuuje sezon dopoki mam czas i w miare jasno jest ;] Ludzie których mijam dziwnie na mnie patrza ale usmiecham sie do nich i mam wyje**** ;)

 

ps. żółwik dla kolegi z pare postów wyzej :) - ja jak mnie ktos pyta po sekundzie od zobaczenia czegos "ile dałem" zawsze odpowiadam "tysiac piecset sto dziewiećset" ;) Irytuja mnie strasznie takie pytania.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Każdy ma jakieś zainteresowanie, jedni lubią się uczyć, drudzy zapić żółwia, trzeci oglądać Tańce z pustakami, a my kochamy jeździć. Zawsze uważałem że człowiek tym co robi, wyraża siebie, a wyrażając siebie szczególnie dziś w tych sztucznych czasach zawsze będziemy osobami oryginalnymi, indywidualistami, skazanymi na obgadywanie i kpiny, ale najważniejsze to się nie poddawać, w końcu to indywidualiści tworzyli epoki. Osobiście robiąc to co lubię, stawiając sobie kolejne i następne cele, po prostu czuję że żyje i nie oczekuję od życia niczego więcej :)

 

 

Heh Pozdrawiam

 

P.S.Niech gadają ! Przez gadanie do nieba i tak nie pójdą ;) OLAĆ.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Najgorszy jest mój mąż, który ciągle czeka aż znudzi mi się rower, aż zagroził że zrobi mi dzieciaka ;);):) i w ogóle śmieje się z tego, że on jeżdzi sobie samochodem, a ja za nim rowerem...

 

 

 

dlatego ja szukam kobiety z podobnym zainteresowaniem, ale takiej jeszcze nie znalazłem

 

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dlatego też pożegnałem jedną dziewczynę, nie podobało jej się, że lubię spędzać czas na rowerze ;) Szczęśliwie latem udało mi się poznać dziewczynę która lubi jazdę rowerem, choć nie jest to jej pasja, w każdym razie studiuje na AWFie więc jest pozytywnie bo rozumie moje zainteresowanie i nie wjeżdża na banię gdy chcę pojeździć :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na szczęście jeśli chodzi o dziewczyne to nie ma z tym problemu, nigdy jej to nie przeszkadzało a nawet często namawiała mnie żebym zabrał ją ze sobą na jakąś wycieczkę także jeśli chodzi o to to super :) Co do rodziny tez raczej nie ma problemów tylko jeśli chodzi o kasę to nie rozumieją że po prostu taka i taka część tyle kosztuje no i koniec, ale i tak jest lepiej niż było kiedyś... A co do znajomych to zawsze zdziwienie, że chce mi się tyle pedałować ;) Olewać wszystkie głupie stwierdzenia z otoczenia i tyle ;) Pozdro dla rowerowej rodziny :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ze mnie nikt się nie śmieje . Kiedyś w pracy jak powiedziałem ,że przejechałem np 80 km uznali mnie za wariata , teraz jeden z koleów trochę jeździ i dłuższe dystanse budza co najwyżej respekt . Mnie irytują ludźie w górach , a dokładnie to ,że piechurów spotyka się zawsze na najtrudniejszych odcinkach trasy - gdzie walczy się o każdy metr , czasem podpórka , czasem z buta . Choć nie powiem słowa podziwu też padają .

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trzeba olać głupie komentarze i dalej kręcić na rowerku ile wlezie :) U mnie jest tak, że ja szanuje zainteresowania innych a oni moje, wiec nie ma problemu. Czasem nawet zdarza, że podziwiają to co robię. Niektórzy nawet nie zwrócili uwagi na ogolone nogi, bo kolarstwo im się z tym kojarzy i nikt mnie nie uważa za jakby to brzydko nazwać "pedała". A reszta zrozumiała to kiedy podałem kilka argumentów za i czasem się dziwą, że mam nie dogolone nogi i pytają się czy mam jakąś przerwę czy coś ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja osobiście nie mam żadnych problemów ani z rodzinką, ani z kolegami. Wśród znajomych kilkadziesiąt km robi wrażenie. A w rodzinie to po tym jak kupiłem sobie rower, to i siostra kupiła, a niedługo brat :wallbash: Jedynie co mnie wkurza, to to że rodzice cały czas się pytają po co inwestuję kasę w rower. Jednak już wiedzą, że mi się to podoba i fundują mi strój rowerowy i kask. W przyszłym sezonie zasponsorują mi również jakiś maraton. Jednak części muszę sobie sam kupować z własnej kasy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

W moim srodowisku nikt na mnie nie patrzy krzywo czy sie smieje. W sumie kazdy z moich blizszych jeździł bądź jezdzi ale nie jak jak dla przyjemnosci tylko jako srodek transportu.

 

Na wakacjach zanim kumpel poszedł do roboty to razem robilismy małe traski. NIkt tez nie reaguje jak powiem ze wydałem kilka setek na cos, zato miny podziwu zrobili jak kupiłem kasete XT (bądź co bądź orientuja sie w sprzecie) z lancuchem XTR za 15zł i do dzis na niej jeżdze(i jeszcze spory zywot przed nia).

 

Gorzej z dziewczyna ... ona jak słyszy rower ... no to tego no mniejsza z tym ale raczej nie lubi tego tematu co jest ciezkie przy pytaniu co dzis robiłem...skoro poł dnia siedziałem w garazu i sobie grzebałem przy napedzie a pozniej drugie poł dnia robilem czasówki :P

 

Jedynie czasami ludzie dziwnie sie potrafią patrzec jak np. jade miejscem ktorym oni by w zyciu nie pomysleli ze da sie iść a co dopiero jechac. Raz wjechałem sobie na kopier w pobliskim mieście. Jest dość nawet dość dosćstromy i wejsć po schodach jest meczące a ja sobie po trawce wjechałem, i pewna pani "matko boska skąd sie pan tu wzią" a ja na to ze z dołu :wallbash:

Kolezanki mowią ze za szybko jeżdze :P

 

Ale to co inni mysla zawsze miałem tam gdzie Kapitan Bomba wsadza lufe kosmitom :) i wam tez tak radze. Nie przejmowac sie i robic swoje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No mi brat ciągle truje i nie rozumie dlaczego wydaje tyle kasy na rower. Mam na to olewkę - kasa moja i ja decyduje na co ją wydaję:wallbash: A wśród sąsiadów, koleżanek czy innych znajomych jest duży respekt i mówią że mam kondycję czy coś:) A kumple się ze mnie śmieją jak mówię że kupiłem sobie nowe lżejsze coś. A oni na to tak i 100g poczujesz itp itd... Ogólnie olewka na to. Ja nawet o 24 potrafię wyjść na rower. Ostatnio się tak zdarzyło nawet:) Jestem w swoim żywiole...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

...A oni na to tak i 100g poczujesz itp itd...

Powiedz im tak : na kierownicy zysk 50gram, na korbie 150, na przerzutce 100 itd...(przykładowo oczywiści) w koncu sie nazbiera nawet 2-3 kilo. Wtedy weź np 2-3 workli cukru rzuć w jednego i zapytaj czy nie poczuł :rolleyes:

 

Ja u siebie na samych oponach ok 1000g zyskałem i musze przyznac ze było czuć róznice. matka sie dziwnie z ojcem patrzy ze ciagle krece przy rowerze, brat mowi ze sie wreszcie mechaniki nauczyłem a znajomi mowia ze tez by sobie kupili ale szkoda im kasy :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Przywykłem że gdy zaczynam mówić coś o rowerach to patrzą na mnie jak na świra, tym bardziej, że zawsze opowiadam z emocjami :) Czasem trafiają się głupawe komentarze, jednak coraz więcej ludzi uprawia jakiś sport i w pewnym sensie potrafią to zrozumieć. A jak ktoś nie kuma to niech sobie grzeje dupsko w swoim wygodnym fotelu, jego problem. A dalej będę się kręcił wokół dwóch pedałów :rolleyes:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie wiem, u mnie sie tak zlozylo ze wiekszosc znajomych uprawia jakis sport. cale miasto kreci sie wokol hokeja i to w sumie juz determinuje jakies takie zdrowe podejscie :rolleyes: czesto spotykam sie ze znajomi sami zaczynaja temat 'slyszalem ze byles tu czy tam, jak poszlo, jak bylo'' lub 'fajne zdjecia z tych czy tamtych zawodow'. czesto tez deklaruja sie 'a w przyszlym sezonie bede jezdzil tez' lub 'na nastepne zawody jade z toba', ale tutaj to juz na deklaracjach sie konczy ;)

 

a przyklad najlepszy - znajomy jak jeszcze jezdzil, ekhm, wyczynowo :) to jego zona na treningach robila mu za obwozny serwis - choc sama wogole nie jezdzi na rowerze, czesto samochodem obwozila/zawozila go tu i tam, czy nawet jezdzila za nim samochodem a on przed nia rowerem (!). to sie nazywa poswiecenie. a moze milosc ? :P

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Moja żona dopiero co przestała marudzić mi, że wydaję kasę na rower, no bo ona przez 10 lat na jednym jeździ i nawet protestowała by cokolwiek przy nim robić bo szkoda pieniędzy. Znajomi jakoś normalnie do tego podchodzą, tylko na początku kolesie z pracy trochę się podśmiewywali, że jeżdżę, ale teraz jak postanowiłem jeździć w ciuchach rowerowych to jakoś jest ok. Jeden koleś ostatnio mówi (jak zimno się zrobiło) "masz zdrowie, żeby jeździć" to odpowiedziałem "właśnie dlatego mam bo jeżdżę" :D.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...