Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

szy

Cześć.

Czy ktoś z Was podróżował po Europie z rowerem i z biletem Interrail?

Wybieramy się w kilkutygodniową podróż, a między trasami zamierzamy przemieszczać się koleją, właśnie z biletami Interrail. W większości przypadków należy wykupić dodatkowy bilet na rower. Czasem mogę to zrobić przez Internet, a czasem nie - np. dlatego, że nie będę znał kolejnego miejsca docelowego z wyprzedzeniem. A może gdzieś na europejskiej prowincji trafię na mało ogarniętego pracownika, który nie będzie potrafił mi takiego biletu do biletu Interrail wydać?

Ktoś z Was testował Interrail z rowerem?

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
life4club

Biletu Interrail nie testowałem, ale jak jedziesz na totalnym spontanie to jest ciekawa strona https://kolejnapodroz.pl/ na której dla danego kraju można znaleźć stronę, gdzie znajdzie się informacje o rozkładach, kupnie biletów itp ;) świetnie jest tam większość rzeczy opisanych ;) często też pojawiają się informacje o tym, jak transportować rower

Ostatnio też czytałem, że można na niektórych trasach Flixbusa rower przewozić. Też warto to rozważyć :) nie testowałem tego jeszcze, ale kiedyś spróbuję na pewno ;)

Jakbyś był w Szwecji to fajnie jest zapoznać się z typami pociągów, gdzie można lub nie, zabrać rower. Jest to opisane tu: https://www.fly4free.pl/forum/z-rowerem-w-szwedzkim-pociagu,1411,138313

To tak z grubsza. Udanego tripu! ;)

  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
szy

@life4club, dzięki, Kolej na podróż znam, zaglądam czasem. Flixbusem też jechałem - te linie, które wiozą rowery są całkiem spoko sposobem na transport z rowerem.

A z tripa z Interrailem już wróciliśmy, właśnie wrzuciłem na F. zdjęcia z 20 przejazdów pociągami przez Niemcy, Austrię, Włochy i Holandię. Było mega, wróciliśmy zadowoleni i zresetowani. Przyjdzie czas na szczegóły :)

Część pierwsza naszego lata z rowerem w pociągu:

 

... oraz część druga, z krótkim podsumowaniem:

 

Szy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Podobna zawartość

    • szy
      Przez szy
      Cześć.
      W ostatnich dniach sierpnia zajrzałem na Piastowski Trakt Rowerowy w Wielkopolsce, który - teoretycznie - powinien pękać w szwach od rowerzystów, w praktyce zaś...
      Od strony krajoznawczej - pierwsza liga, te najważniejsze miejsca dla polskiego turysty: Ostrów Tumski w Poznaniu, Brama Poznania, potem okolice Lednicy - Pola Lednickie, Ostrów Lednicki, skansen niedaleko, w końcu Gniezno z masą atrakcji, a na koniec Trzemeszno i Mogilno. Dość proporcjonalnie rozrzucone po trasie, w łatwym terenie, ze świetnym dojazdem. Wymarzone tło historyczno-krajoznawcze na rowerową wycieczkę.
      Ale sam szlak... Jak rozmawiałem z rowerowym znajomym, kiedyś to była rzeczywiście także rowerowa pierwsza liga. Mniejszy ruch, lepsze nawierzchnie, świeże oznakowanie. Nikt nie słyszał o przygotowanych długodystansowych trasach rowerowych, więc i brakowało perspektywy do porównania. Dzisiaj na takie trasy już się patrzy inaczej. Rowerowe rodziny oczekują lepszych warunków, bezpiecznego prowadzenia dla dzieci, jednocześnie rośnie rok przeciętnego turysty rowerowego i rosną oczekiwania. Niestety, po efektownym odświeżeniu w okolicach 2010 roku Piastowski Trakt Rowerowy popadł w zapomnienie.
      Mimo nienajgorszej orientacji i przyzwyczajenia do różnych numerów sam dwukrotnie wybieram złe drogi jeszcze pod Poznaniem. Znaków albo brakuje, albo kora, na których były namalowane, skutecznie je zdeformowała. Poza Poznaniem często znaków nie ma w ogóle. Gdzieś za Gnieznem nawet ich już nie szukam wzrokiem i jadę według śladu ze świetnej strony GPS Wielkopolska. Nauczony lepszego traktowania w Małopolsce i na Pomorzu Zachodnim, także na Kaszubskiej Marszrucie, jestem irytowany nawet kruszywem, jakim uzupełniane są nawierzchnie w kilku miejscach pod Poznaniem. Na jeszcze gorszy materiał pod kołem trafiam na gruntowych odcinkach gdzieś pod Pobiedziskami - po tym naprawdę słabo się jedzie turystyczną oponą. 
      Po świetnych trasach z Niemiec mam ogromne wrażenie marnowania szansy na rozwój oferty turystycznej w Wielkopolsce, na rozruszanie społeczeństwa, na oderwanie ludzi od komputerów i telefonów. To trudne do uwierzenia, że dzieje się to w tak naprawdę niezwykłej, bardzo wyjątkowej przez nasze korzenie, Wielkopolsce.
      Więcej oczywiście na Znajkraju, zapraszam serdecznie:
      www.znajkraj.pl/piastowski-trakt-rowerowy-atrakcje-poznania-i-wielkopolski

       
      Obrazkowo wyglądało to tak... Na przywitanie piękne kolorki na koniec dnia na Starym Rynku w Poznaniu:

      Naturalnym początkiem szlaku wydaje się bazylika na Ostrowie Tumskim, ale oficjalnie szlak startuje nad Maltą. W oddali, między wieżami, stosunkowe nowa Brama Poznania, czyli muzeum Ostrowa Tumskiego:


      Brama Poznania warta uwagi, bo inna, świeża, współczesna:


      Za rogiem najsłynniejszy mural w Polsce:

      A potem już Malta i 2-kilometrowa autostrada rowerowa:




      Na podpoznańskich terenach rekreacyjnych spotykam fajne miejsca odpoczynku - prostota, drewno - lubię:


      Oznakowanie w tej samej okolicy potrafi być irytujące - to na przykład jest skręt w lewo:

      Irytuje sposób prowadzenia - szlak biegnie tędy i schodami w tle:

      Rowerzystów jednak sporo, jest bardzo przyjemnie. Okolica wygląda na popularną, są biegacze i spacerowicze:


      Przez Pobiedziska dojeżdża się do okolic jeziora Lednica, gdzie ze szlaku zjeżdżam chcąc zobaczyć Pola Lednickie i słynną bramę - na miejscu robi wrażenie wyraźnie mniejszej, także teren spotkań młodzieży nie jest tak ogromny.

      Pięknie z góry prezentuje się Ostrów Lednicki - tysiąc lat temu prowadziły na wyspę nowoczesne (wtedy) mosty:

      Zahaczam o Hawaje:

      Jest i skansen - Wielkopolski Park Etnograficzny:


      W końcu jest Gniezno - z bazyliką...


      ... i Muzeum Początków Państwa Polskiego:


      Na koniec dwa charakterystyczne obiekty - bazylika w Trzemesznie, dziś barokowa, ale nawet widoczny tył świątyni wspomina romańskie korzenie:

      ... i klasztor w Mogilnie:

       
      Chciałoby się, by po tak pięknych miejscach prowadziło coś więcej, niż zapomniana dzisiaj trasa.
      Z pozdrowerem
      Szy.
    • szy
      Przez szy
      Cześć.
      Na sprzedaż:

      1. sakwy rowerowe Extrawheel Wayfarer Premium (duże, 25l):

      Więcej o sakwach:
      https://extrawheel.com/pl/sakwy-rowerowe-tylne-wayfarer-50l/
      Cena:
      500 złotych
      Ogłoszenie:
      https://www.olx.pl/oferta/nowe-sakwy-rowerowe-extrawheel-wayfarer-premium-50-litrow-CID767-IDB8WdY.html

      2. sakwy rowerowe Extrawheel Rambler Premium (małe, 12,5l):

      Więcej o sakwach:
      https://extrawheel.com/pl/sakwy-rowerowe-rambler-25l/
      Cena:
      350 złotych
      Ogłoszenie:
      https://www.olx.pl/oferta/nowe-sakwy-rowerowe-extrawheel-rambler-premium-25-litrow-CID767-IDB8W1N.html

      Szy.
    • szy
      Przez szy
      Cześć,
      to jeden z tych tematów, które warto przeczytać, bo takie rzeczy nie dzieją się często
      Pomorze Zachodnie w drugiej połowie roku zaczęło oddawać pierwsze znaczące fragmenty nowej, liczącej 1120 (!) kilometrów, sieci szlaków rowerowych. Całość składać się będzie z 4 szlaków przebiegających po całym województwie. Obserwując prace na profilu na Facebooku, na razie najlepszym źródle aktualności o trasach Pomorza Zachodniego, od dawna widać dużą aktywność na odcinkach EuroVelo (10 i 13) nad morzem i na zachodzie. I właśnie na zachodzie - między Gryfinem a Siekierkami - powstało koło 80 kilometrów gotowej, spójnej, prawie wykończonej trasy, na której juz w listopadzie można było urządzić sobie całkiem fajny, całkiem europejski, rowerowy weekend. 
      Pełna relacja - dłuuuga, 23k znaków, o wszystkim co mi wpadło w oko - na Znajkraju:
      https://www.znajkraj.pl/blue-velo-i-trasa-pojezierzy-zachodnich-pomorze-zachodnie-na-rowerze
      A dla szanownej rowerowej braci tutaj to co najlepsze - o samych rowerowych trasach. 
      "Albo grubo, albo wcale" musieli sobie chyba kiedyś powiedzieć w Szczecinie i Pomorze Zachodnie stara się oprzeć całą swoją sieć o wydzielone, odseparowane od innego ruchu trasy. Region ma dużo szczęścia, bo pruskie Pomorze i Brandenburgia nabudowały kiedyś wiele kilometrów linii kolejowych, które w komunistycznej Polsce popadały, a w ostatnich latach zarastały chwastami. Do tego ma brzegi i wybrzeża - Odry, Zalewu Szczecińskiego i Bałtyku, które otaczają wały przeciwpowodziowe. I to wykorzystaniem między innymi takich obiektów Zachodniopomorskie chce budować swoją sieć.
      Do rzeczy - przejechałem dwa długie fragmenty dwóch z budowanych dróg: Blue Velo z Gryfina do Trzcińska-Zdroju i Trasę Pojezierzy Zachodnich z Trzcińska-Zdroju do Siekierek. Na łącznym dystansie (koło 80 km) trasy Gryfino-Siekierki aż ponad 60 km to trasy po dawnych liniach kolejowych. 
       
      Tak zaczyna się pokolejowe Blue Velo pod Gryfinem (wcześniej w mieście są klasyczne drogi rowerowe):


       
      Wjazdy na wszystkie odcinki są zagrodzone słupkami, nawet gdzieś na dawnych drogach przecinających, wszystko jest oznakowane, malowanie poziome wskazuje organizację tylko w miejscach skrzyżowań:


       
      Robią wrażenie przejazdy - przed szosą zawsze robią mały zakręt i przecinają pod kątem 90 stopni, bezpośrednio przy szosie nie ma żadnych barierek - ten sam przejazd z dwóch stron:


       
      Foty "z trasy":




       
      Po pierwszych 10 kilometrów następuje przerywnik - 4 km po słabym, lesnym trakcie, ale z wkurzającymi kamieniami, w części luźnymi, w części wciśniętymi w nawierzchnię. Nierówno, irytująco, chociaż w sumie do końca nie wiadomo, czy to nie efekt porównania tej drogi z wcześniejszą




       
      Na szczęście po chwili wraca się na pokolejową trasę - szlak biegnie tą miedzą:

       
      I nawet przejeżdża przez odbudowany most nad Tywą:

       
      Ostatni fragment kolejowego Blue Velo przed Swobnicą:


       
      Do Trzcińska dojeżdża się znowu kawałkiem przez las, ale już lepszą drogą:

       
      W Trzcińsku kończy się gotowe Blue Velo - dużym skrzyżowaniem tylko dla rowerów...:

       
      ... i zaczyna Trasa Pojezierzy Zachodnich, czyli 36 kilometrów ciągłego asfaltu aż pod most w Siekierkach - chyba jeden z najdłuższych odcinków drogi rowerowej w Polsce, po Wiślanej Trasie Rowerowej, akurat trafiam w przepiękny, jesienny zachód Słońca:





       
      Rano mróz, na drzewach szadź, oczka wodne skute lodem:




       
      Tu widać słupki wstawione gdzieś na trasie:

       
      Piękna sprawa - wszystkie bariery stawiane na trasie są drewniane:



       
      Za Moryniem kilka wiaduktów:


       
      I ostatni (pierwszy) znak szlaku pod mostem w Siekierkach:

       
      Oznakowanie - między innymi takie jak w Małopolsce:


       
      Do tego standardowe już pomarańczowe znaki pionowe plus nowe, wymyślone przez Pomorze Zachodnie oznakowanie obiektów przy trasie:

       
      I pierwsze tablice na TPZ - nawet ze wskazaniem miejsc ze znaków wyżej na schemacie po lewej i profilem trasy:

       
      Na końcu most w Siekierkach - w ciągu dwóch lat ma zostać zrobiony remont i most ma być połączeniem sieci dróg rowerowych Pomorza Zachodniego z Brandenburgią - Niemcy mają już swoją drogę rowerową podciągniętą pod most:



       
      Podsumowując - kawał dobrej roboty, a to zaledwie 10% planowanej długości całej sieci. Oczywiście nie wszystko będzie w śladzie kolei, ale będą też wały przeciwpowodziowe - nawet na Blue Velo, między Szczecinem a Międzyzdrojami i mam nadzieję, że naprawdę fajny wybór dróg publicznych. Może w końcu ktoś się odważy, żeby skutecznie zamykać drogi tylko dla mieszkańców i rowerzystów, jak w Niemczech.
      Po treść krajoznawczą zapraszam już na bloga
      Zdrowia
      Szy.
×