Skocz do zawartości
krzysmal

[Złamany obojczyk] Kiedy z powrotem na rower po złamanym obojczyku?

Rekomendowane odpowiedzi

krzysmal
Napisano (edytowane)

W piątek złamałem sobie obojczyk podczas wyskoku na nie rozpoznanym bliżej terenie, gdzie po lądowaniu okazał się być dół. Efekt złamany lewy obojczyk z przemieszczeniem. Założyli mi ósemkę z gipsu. Mam pytanie - jak spać, kiedy do pracy i kiedy powrót na rower? Ogólnie jak sobie radziliście z tym?

Edytowane przez krzysmal

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
turysta

Takie pytania to raczej do lekarza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Sol

Spałem na siedząco, później półsiedząco, do pracy poszedłem po tygodniu, a na rower wsiadłem jak się zrosło.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
tomek040982

Kolego nie gniewaj się , ale śmieszą mnie takie pytania. O ile jak spać to jeszcze rozumiem , ale kiedy do pracy, kiedy na rower to do lekarza takie pytanie. Ja ci napiszę że z gipsem możesz normalnie jeździć i co wsiądziesz na rower? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
krzysmal
Napisano (edytowane)

Spałem na siedząco, później półsiedząco, do pracy poszedłem po tygodniu, a na rower wsiadłem jak się zrosło.

 

Dzięki za konkretną odpowiedź. Lekarza opinie już znam. Chce poznać Wasze doświadczenia ze złamanym obojczykiem:-) - jak spać, jak się zrastało i czy w przyszłości nie będzie kłopotu z jazdą rowerem. Kto nie miał złamanego obojczyka niech milczy:-).

Edytowane przez krzysmal

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
topol
Napisano (edytowane)

8-10 tyg. Mi strzelił prawy.

Z przemieszczeniem i odłamkiem.

Do dziś znosi lekko w prawo.

Edytowane przez topol

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GoHa

Po złamaniu obojczyka spędziłam 6 tygodni w gipsie. Do pracy nie szłam, bo studiowałam, akurat zbiegło mi się to z obroną, a potem wakacjami. Na rower wsiadłam po ponad 3 miesiącach i to dopiero wtedy, kiedy dostałam zielone światło od ortopedy (pierwsza opcja była- dopiero po pół roku). Nawet w lekkim terenie czy na dziurawym asfalcie bolał ponad rok. O dźwiganiu plecaka (np. w góry) nie było mowy. 

Generalnie po złamaniu widziało mnie kilku ortopedów i każdy jak mantrę powtarzał- obojczyk zostawiony sam sobie zrośnie się, jak zaczniemy go składać operacyjnie- niekoniecznie.

Spałam na plecach. 2 pierwsze tygodnie to była masakra, bo nie umiem spać na plecach. Potem już zasypiałam ze zmęczenia. Podkładałam sobie poduchę pod uda, żeby mieć lekko uniesione w tym miejscu nogi, bo inaczej okropnie bolał mnie odcinek krzyżowy kręgosłupa (nie mam problemów kręgosłupowych, po prostu odcinek krzyżowy był sobie w powietrzu). Dopiero po zmianie na bardzo miękki materac ta poducha nie była potrzebna.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sapero
Napisano (edytowane)

Ja miałem złamany obojczyk ponad rok temu. Learze w szpitalu nie chcieli operować - twierdzili że samo się zrośnie. Ale ja widziałem na zdjęciu, że przecież będzie krzywo bo kości nachodzą na siebie i nie są w osi. Poza tym unieruchomienie ósemką jest bardzo upierdliwe - mało stabilne, rusza się i  nie wiadomo jak spać. Doczytałem też w internecie, że w przypadku sportowców operacja jest oczywistością. Zrobiłem więc operacje w prywatnej klinice - zespolenie płytką tytanową. Od razu po zabiegu znaczna poprawa, ponieważ wszystko jest ładnie ustabilizowane i nic więcej nie boli. Po kilku dniach po operacji wróciłem do pracy zawodowej  przy komputerze. Po miesiącu od operacji zacząłem rehabilitacje (nie trzeba z rehabilitacją czekać na pełen zrost, bo płytka trzyma wystarczająco). Rehabilitacja (głównie rozruszanie barku) trwała ok. miesiąca. 3 miesiące po operacji lekarz stwierdził zrost i powiedział że mogę robić wszystko co chcę. Po roku wyciągnąłem płytkę (zabieg - jednodniowa wizyta w klinice). Teraz mam wszystko ładne osiowo pozrastane i wiem że jest ok. Gdybym przechodził to jeszcze raz, zrobiłbym na pewno tak samo.

Edytowane przez sapero

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
krzysmal

Po złamaniu obojczyka spędziłam 6 tygodni w gipsie. Do pracy nie szłam, bo studiowałam, akurat zbiegło mi się to z obroną, a potem wakacjami. Na rower wsiadłam po ponad 3 miesiącach i to dopiero wtedy, kiedy dostałam zielone światło od ortopedy (pierwsza opcja była- dopiero po pół roku). Nawet w lekkim terenie czy na dziurawym asfalcie bolał ponad rok. O dźwiganiu plecaka (np. w góry) nie było mowy. 

Generalnie po złamaniu widziało mnie kilku ortopedów i każdy jak mantrę powtarzał- obojczyk zostawiony sam sobie zrośnie się, jak zaczniemy go składać operacyjnie- niekoniecznie.

Spałam na plecach. 2 pierwsze tygodnie to była masakra, bo nie umiem spać na plecach. Potem już zasypiałam ze zmęczenia. Podkładałam sobie poduchę pod uda, żeby mieć lekko uniesione w tym miejscu nogi, bo inaczej okropnie bolał mnie odcinek krzyżowy kręgosłupa (nie mam problemów kręgosłupowych, po prostu odcinek krzyżowy był sobie w powietrzu). Dopiero po zmianie na bardzo miękki materac ta poducha nie była potrzebna.

 

Mnie nic nie boli, tylko jak podnoszę. Zaobserwowałem dziś po 6 dniach od złamania gulę w miejscu pęknięcia oraz skóra zmieniła kolor na zółty po stronie złamania na całej lewej piersi. Ciekawe, czy to dobrze? Za dnia idę do lekarza, więc się dowiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
GoHa

Póki miałam gips to i mnie nic nie bolało :D Bo gips mi tę łapę trzymał. Ale po zdjęciu okazało się, że mięśnie jednak osłabły i np. długie stanie z opuszczonymi rekami bolało. Nie pamiętam jak długo to trwało, ale chyba niezbyt długo. Tak czy inaczej nie był to ból wyciskający łzy z oczu ;)

 

Ja byłam dosyć pokiereszowana, bo obojczyk (i nie tylko) był skutkiem wypadku komunikacyjnego. Około 3 tygodnie po założeniu gipsu byłam na wizycie u chirurga i on sprawdzając, czy nic złego pod gipsem się nie dzieje (miałam pozdzierane plecy, było ryzyko zakażenia, a nawet martwicy) sprawdził obojczyk i obwieścił mi, że on już wyczuwa zrost. Żółte przebarwienie to może być po prostu efekt wynaczynienia krwi, czyli mówiąc prościej siniak. Gula- to może być po prostu spuchnięcie, bo przy złamaniu dochodzi do naruszenia okolicznych tkanek, pojawia się stan zapalny, a tkanki, żeby się regenerowały, potrzebują też m.in. wody. Ale lekarzem nie jestem, dlatego dobrze, jak cię lekarz zobaczy ;)

 

Powrotu do zdrowia :) I pamiętaj: nic na siłę!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kabe30

Ja miałem dwa razy kasacje obojczyka, raz narty i raz rower (wtedy też z łopatką). Po ponad miesiącu odpakowali mnie z Desaulta (w międzyczasie była wymiana), rekonwalescencja jeszcze ok. dwóch miechów. Codziennie pole magnetyczne oraz rozciąganie przykurczonych mięśni. Po 3 miesiącach w zasadzie było dobrze, obecnie nie mam żadnych problemów z motoryką stawów. Myślę, że pomogło pole i kumpel fizjoterapeuta, zmuszający mnie codziennie do ćwiczeń. Wyczuwalne zgrubienie na szczycie uszkodzonego barku wynika pewnie z częściowego przemieszczenia  obojczyka. I tak już zostanie, raczej standard. Trzymam kciuki za szybki powrót do realu,

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
krzysmal

Jestem 6 tydzień po złamaniu obojczyka i odczuwam kucie w miejscu złamania. Czy ktoś też tak miał?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lukas85

Nie miałem złamanego obojczyka, ale po 6 tygodniach to chyba normalne, że jeszcze boli, jak będzie bolało po kilku miesiącach to będzie gorzej, ale pewnie wszystko zależy od rehabilitacji. 

Ja w tej chwili jestem 3 tygodnie po zerwaniu więzadeł w barku 3 stopnia, 2 tygodnie byłem w gipsie, ale na szczęście mi go zdjęli i teraz chodzę w ortezie.  

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Kolmark

Jestem 6 tydzień po złamaniu obojczyka i odczuwam kucie kłucie w miejscu złamania. Czy ktoś też tak miał?

Obojczyk potrafi zaboleć i rok po złamaniu. Wiem, bo miałem złamany dwa lata temu. W 1983 roku straciłem palec i do dziś czasami mnie "boli" ta część, której nie ma, a uczucie lokalnego zdrętwienia mam CAŁY CZAS PRZEZ PONAD 30 LAT. Tak po prostu bywa, co nie znaczy, że Tobie nie przejdzie bez śladu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kosteko

Ja 3 tyg od złamania mogłem już jeździć całkowita sprawność po ok 2-3 msc

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
piter614

ja po złamaniu wsiadłem po około 2 miesiącach lecz oprócz obojczyka lewego ramienia miałem wieloodłamowe złamania twarzoczaszki taki mały upadek na MTB niby nic a jednak

na dodatek krzywo się zrosło jednak mam nadzieje że będzie dobrze

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
teraw

Obojczyk potrafi zaboleć i rok po złamaniu. Wiem, bo miałem złamany dwa lata temu. W 1983 roku straciłem palec i do dziś czasami mnie "boli" ta część, której nie ma, a uczucie lokalnego zdrętwienia mam CAŁY CZAS PRZEZ PONAD 30 LAT. Tak po prostu bywa, co nie znaczy, że Tobie nie przejdzie bez śladu.

I przez tyle lat ani jeden lekarz nie zaproponował Ci operacji? Nacięcie na 1 szew ok 5 cm od blizny i przecina się równo dokuczający nerw. Mój dziadek miał to samo, bóle fantomowe straconego palca i po takim zabiegu ustąpiło i nie wróciło do końca życia. A robili mu to chyba w latach 60 albo 70

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kantele

Panowie, jakieś wykopki robicie, czy co? Tzn ja rozumiem, jesień... ale bez przesady ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ishi

Tak jak sie wykopało to jak ktoś jest z Wwa to możę podesłałby mi na priv jakiś sprawdzonych rehab/fizjo?

 

Dziś mija 2 tyg od operacji. Wsadzili mi płytke hakową i mam przez 6 tyg nosic temblak :( na razie siedze w domu

 

Pierwsze 10 dni non stop na prochach bylem bo tak bolalo. Teraz jest już lepiej i chyba zaczyna sie zrastać. Boję się tylko co będzie dalej czy odzyskam pełną sprawność w łapie bo już teraz czuje, że zrobila mi sie blokada w ramieniu.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
piter614

to tylko tak wygląda ja miałem złamanie z małym przemieszczeniem mówili że takie przemieszczenie może być dziś mija dwa miesiące od kraksy jutro jade na szosę

obojczyk boli ale rano potem już nie

na chwilę obecną mam krzywo zrośnięte kości ale nie mam jakiś problemów z obręczą barkową

sądzę że szybko minie czas leczenia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Fonika

Od siebie napiszę drobne ostrzeżenie jeżeli chodzi o obojczyk.

Naprawdę warto zainwestować w dobrego, prywatnego lekarza. Obojczyki zrastają się łatwo ale tylko przy zwykłych złamaniach, nie leczonych operacyjnie. Każda ingerencja może stać się sporym problemem, jeżeli złamanie nie jest mocno przemieszczone i nie ma odłamów  tj. nie będzie skutkowało niczym w przyszłości to lepiej operacji unikać.

 

Po upadku na rowerze (kilkumetrowy drop, za mała prędkość, lądowanie na głowie i barku), sama wstałam, doszłam do samochodu - niby specjalnie nie bolało, ale kości gruchotały. W najbliższym szpitalu rtg = złamanie wieloodłamowe z przemieszczeniem. Operacja jak najszybciej, na drugi dzień rano, bo obojczyk napinał skórę. Stabilizacja mogła odbyć się płytką albo drutem kirschnera, ostatecznie założyli mi  tą nieszczęsną płytkę tytanową, sprzedali ortezę i kazali nosić 6 tygodni. Niby wszystko ok, obojczyk na zdjęciu dobrze wyglądał, wspomnienia i ból po operacji oczywiście straszne no ale w końcu to operacja. Wypisali mi całe 10 tabletek przeciwbólowych, starczyły na 3 dni, potem jeszcze tydzień spać z bólu nie mogłam...

 

Po 6 tygodniach zrost na rtg niewidoczny. Ortopeda zalecił ściąganie ortezy ale na razie bez podnoszenia czegokolwiek itp. Po następnych 6 tygodniach zrostu nadal nie było. Stwierdzono, że po operacji jest opóźniona mineralizacja kości i prawdopodobnie zrost jest ale go nie widać, szczególnie że w badaniu nie było żadnego bólu, ręka miała pełen zakres ruchu, nie był wyczuwalny ruch w miejscu złamania, żadnego strzykania, klikania itp. Zalecona fizjoterapia i kontrola za 3 miesiące.

 

Miesiąc później stojąc w supermarkecie poczułam nagle jakieś kliknięcie w obojczyku i ręka zrobiła się jakby luźna. W panice ją złapałam, na szczęście byłam z rodzinką więc od razu biegiem na pogotowie, kolejne zdjęcie rtg i co? Pękła płytka.

I tutaj nasza cudowna służba zdrowia zaszalała - kazali mi założyć znowu ortezę i zapisać się do ortopedy. Najbliższy możliwy zapis był w nowym roku (a był początek września :D). Przetrząsnęłam trochę znajomości i informacji w internecie i udałam się w końcu do prywatnego lekarza, jednego z lepszych jeżeli chodzi o obojczyki w Polsce.

 

Lekarz na starcie zapytał czy płytkę zakładał mi chirurg dziecięcy, ręce mi opadły ;). Stwierdził, że przy moim złamaniu w ogóle nie powinna być zastosowana płytka (no ale co zrobić jak w większości szpitali to jedyna metoda leczenia?!). Jeszcze w tym samym tygodniu przeszłam kolejną operację wyciągnięcia płytki i wsadzenia tytanowego gwoździa śródszpikowego. Mimo, że była to bardziej rozległa operacja od poprzedniej to ból niemal zniknął po 3 dniach od operacji. W Polsce ta metoda jest dopiero od 5 lat i stosowana ledwie w kilku szpitalach, bo łatwiej i szybciej niestety wstawić płytkę i mieć z głowy...

Tak czy siak czekam teraz na zdjęcie po operacji, jeszcze 1,5 tygodnia. Mam nadzieję że w końcu będzie w porządku.

 

Dlatego jeżeli macie problem z obojczykiem to naprawdę polecam przeboleć utratę pieniędzy i skonsultować sprawę przynajmniej z 2-3 ortopedami, najlepiej polecanymi i zajmującymi się obojczykami. Pod nóż - tylko ze sprawdzonym chirurgiem..

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ishi

ja tez ostro rozwalilem obojczyk (stroma scianka + nieduzy drop w polowie i niestety tam gdzie sie wczesniej ladowalo czekala mnie piaskownica na ktorej sie wylozylem przy jakis 30-40kmph), ladowanie identyczne jak u ciebie i wieloodlamowe zlamanie obojczyka. niestety tez musialem isc ze 5 km zeby wyjsc z lasu.

 

trafilem na sor i pare dni pozniej po przejsciach na ortopedie tego samego lokalnego szpitala, tam mieli mi zalozyc plytke lsc czy lcs nie pamietam dokladnie ale po dokladniejszym obejrzeniu zdjec ordynator stwierdzil ze lepszym wyjsciem bedzie wlasnie hakowa bo jak stwierdzil "nieciekawie polamalem obojczyk"

 

jutro mija 3 tyg od operacji i bol poooowoli ustepuje (pierwsze 10 dni bylo z tym slabo nawet na prochach).

kontrole i zdjecie szwow powinienem miec tydzien temu ale takie kolejki ze dopiero ide 10tego! takze szwy musialem isc zaplacic 150pln i usunac w prywatnym centrum medycznym bo nie chcialem tego przeciagac zeby mi sie nie wrosly. rana w zasadzie jest juz wygojona.

 

dzis pierwszy normalny prysznic (yeay!)

 

no i teraz jak to przeczytalem to co napisalas to zaczynam sie bac co mi powiedza na kontroli :/

 

zaczynam miec schize ze oprocz obojczyka cos sie tez stalo z barkiem bo w ramieniu cos mi strzyka/przeskakuje. nawet jak odwracam glowe. nie wiem czy to normalne przy takim złamaniu.

 

Ramie mam juz zblokowane tak ze w przod/tyl jest ok ale w bok to max 30 cm jestem od biodra ramie podniesc. takze bede ich cisnac na tej kontroli aby mi dali skierowanie na fizjo/rehab.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Fonika

Mi po upadku też barku nie badali, tylko prześwietlali, więc nigdy do końca nie wiadomo co tam w środku siedzi. 

Na początku nie ma co panikować, ja po glebie miałam tak obitą rękę, że miałam ograniczony ruch w łokciu, nie mogłam w ogóle obrócić przedramienia, a bark bolał i ciągnął. Wszystko jednak znikało po kolejnych tygodniach odciążania ręki, przed pęknięciem płytki ręka była w pełni sprawna tylko słabsza (zanik mięśni). Po operacji warto pójść na masaże barku, szczególnie miejsc w okolicach blizny. Nie jest to przyjemne ale od operacji robią się zrosty i u mnie to powodowało własnie ból barku. Znajomy fizjoterapeuta pokazał mi jak to rozmasować i już po kilku dniach była znaczna poprawa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
ishi

dzis stalem chyba godzine pod prysznicem z goraca woda i sluchawka ustawiona na bicze wodne :] matko jedyna, jaka to byla ulga!

 

cały bark i czesc szyji po prostu sztywne! faktycznie trzeba to rozmasowac.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
piter614

ja już jestem dwa miesiące po złamanym obojczyku dziś nadal nie boli ale lekarz mówił  że bolało będzie więc boli mam w sumie krzywo zrośnięte ale mówili że takie przesunięcie może być

generalnie na rowerze już jeździłem

czas rehabilitacji i tu jest internet popatrzyłem poruszałem i dziś normalnie ruszam całym ramieniem bez problemu stopniowo sam sobie rozruszałem i jest oki na rehabilitacje dopiero na grudnia i tu nasz NFZ jest świetny bo to dopiero pod dopłacie 2zł do zabiegu bo tak to na lutego :woot:

operacji nikt mi nie proponował więc obyło się bez

czytałem różne wypowiedzi i kiedyś dawali lub stosowali ósemkę a dziś świrują z ortezami które się nie sprowadzają 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

  • Podobna zawartość

    • krzysmal
      Przez krzysmal
      W piątek złamałem sobie obojczyk podczas wyskoku na nie rozpoznanym bliżej terenie, gdzie po lądowaniu okazał się być dół. Efekt złamany lewy obojczyk z przemieszczeniem. Założyli mi ósemkę z gipsu. Mam pytanie - jak spać, kiedy do pracy i kiedy powrót na rower? Ogólnie jak sobie radziliście z tym?
    • Koovert
      Przez Koovert
      Witajcie!
       
      W 2 słowach: ochraniacz, obojczyk.
       
      Po mojemu, czyli historyjka:
      Ostatnio (to znaczy w lutym, ale teraz dopiero powoli wracam na rower) ponownie załatwiłem sobie obojczyk i zaczynam się na poważnie zastanawiać nad jazdą w jakimś ochraniaczu na tę część ciała. A że pierwszy uraz miałem z deski, gdzie takie złamanie to też "norma" zastanawiam się nad kupnem ochraniacza, który mógłbym wykorzystać przy obydwu sportach.
      Wymagania to przede wszystkim ochrona obręczy barkowej i komfort użytkowania: swoboda ruchów i przewiewność na lato.
      Jeżeli chodzi o przedział cenowy, to wiem, że są zbroje po 200zł i po 1600. Nie wiem jeszcze jak bardzo chcę się zabezpieczyć i ile na to wydać, bo niezbyt wiem, jak jest ze skutecznością takiego rozwiązania, a to od tego głównie zależy. Jak to pic na wodę, fotomontaż, to i 200zł nie dam, a jak zbroja wytrzyma upadek z 10 piętra, to 2000 dam z miejsca. Przerysowuję oczywiście, ale mam nadzieję, że widać o co mi chodzi.
      Na desce jeżdżę zjazdowo i.. można to nazwać odpowiednikiem funcarvingu narciarskiego. Bez żadnych skoków, rur, itd, ale wyciągam większe prędkości.
      Na rowerze najbardziej niebezpieczne to wypady po górskich szlakach pieszych o umiarkowanym stopniu trudności (Izery, Beskidy), a w mieście: wyższe krawężniki, schody i niższe murki.
      Praktycznie zawsze jeżdżę z dużym, 90-cio litrowym plecakiem na grzbiecie. Dobrze się kompresuje, zakrywa całe plecy i ma szeroki i gruby pas biodrowy. Poza tym mam gdzie trzymać kurtkę, części zapasowe i większe ilości wody latem czy termos i polar zimą. Zaliczyłem w nim parę upadków i, poza uderzeniem barkiem, sprawuje się dostatecznie dobrze jako ochraniacz: oberwałem trochę, tak samo jak on, ale obeszło się bez większych urazów i uszkodzeń. Niestety dwie wywrotki barkiem do przodu zakończyły się dla mnie źle i zastanawiam się nad kupnem ochraniacza.
      Nie interesują mnie rozwiązania nie chroniące obojczyków, bo na razie plecak wystarcza w tej materii. Raczej jeździłbym w niej i z plecakiem, bo wygodnie się w nim przewozi rzeczy. Była by wykorzystywana praktycznie na co dzień (może poza bardzo lekkimi przejażdżkami).
      Jest sens kupować zbroję? ochraniacz? buzer? żółwia? Coś jeszcze innego? Czym toto się właściwie od siebie różni? Jak bardzo trzepnie to po kieszeni? Panikuję i mam to sobie odpuścić? No i jak tak, to jakąś konkretną byście polecili?
    • chrzanu
      Przez chrzanu
      Witam
      Dnia 22.07.13 zlamalem obojczyk podczas zbyt mocnego skretu w lewo. Po prostu zbyt mocno polozylem sie na zakrecie w wyniku czego przednie kolo mi ucieklo (zle opony, zla nawierzchnia). Lekarz zalozyl mi osemke na 4-6 tygodni. Samo zlamanie bez przemieszczenia w miejscu w ktorym kosc nie wystaje, lekarz nazwal je dwu poziomowym bez odlamkow (dokladnie nie nie widzialem zdjec, bede jew miec jutro). Podobno fartem uniknalem operacji. Jak moge wspomoc zrastanie sie tak aby juz po 4 tygodniach moc zdjac gips? Moge normalnie spac na prawym zdrowym boku? Podczas chodzeia w wyniku opuchlizny i otarcia boli mnie troche ale pewnie to minie za kilka dni. Jak wyglada sprawnosc po 4 tygodniach? Rozumiem ze na rower predko nie wsiade ale np samo trzymanie kierowcy w samochodze bedzie sprawialo mi problem? Wyjezdzam za idealnie 4 tygodnie i zalezy mi abym nie mial gipsu. 
×

Powiadomienie o plikach cookie

Ta strona korzysta z plików cookies. Możesz dowiedzieć się więcej tutaj: Polityka prywatności, Regulamin.