Skocz do zawartości

[pogadajmy] czyli co dziś robiłeś rowerowego - reaktywacja cz. 18


Rekomendowane odpowiedzi

Tylko że my wyjechaliśmy dzies po 11 :D   A 4h później było po prostu chłodno. Poza tym są takie miejsca gdzie nagle się robi zimno potem gorąco...   Ogólnie przerąbane, bo zawsze jest albo za ciepła albo za zimno....  I jak się nie obrócisz D z tyłu.

A kolana cierpią niestety od wiatru...

Edytowane przez KrisK
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja dzisiaj miałem plan powrotu na rower.... Jednak okazało się 100m po wyjeździe ze hak przerzutki zgięty... Wiec se siedzę i prostuje ;(

 

PS 
Operacja zakończona sukcesem działa....  2,5km przejechane.  Rower wygląda na sprawny więc najsłabszym ogniwem nadal pozostaję ja :D

Edytowane przez KrisK
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nowy rekord życiowy. Do 3 razy sztuka :) Za pierwszym razem zabrało czasu (pilna sprawa w domu), za drugim razem odpuściłem z powodu upału, aż w końcu...

A konkretnie: 150 km w czasie 6:24, średnia prędkość 23.1 km/h, średni puls 75% HRmax

Nigdy więcej :) A przynajmniej na rowerze innym, niż szosówka lub gravel (powyższego dokonałem na ATB z oponami semislick 26 x 1.9, trasa to szosa).

I nie, nie jestem teraz "wypruty". 

  • +1 pomógł 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jak już o rekordach mowa: 56, 300 km, w czasie 02.04 , z rekordową średnią 28.2 km/h, planowałem w tym roku zrobić średnią 30km/h, ale doszedłem do jakiejś ściany i to 28 było granicą nie do przejścia, może na rowerze crossowym będzie ciężko do tych 30 dobić, ktoś śmiga po szosie crossowcem, jakie macie średnie przebiegi ??? 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@kosmonauta80 Gdzie się wypuściłeś?  


A ja dzisiaj kolejne 50 po przerwie... Plan na jutro był na górzyste  200  ale niestety rozsądek mówi, żeby odpuścić choć możliwe, że to ostatni tak ładny i ciepły weekend. Bark po 50 km zaczyna sie buntować i cierpnąć....   :(  

 

Edytowane przez KrisK
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj  porzucone palny i chyba dobrze.  Halny nie jest przyjazny rowerzystom :D  27km wiatru  z boku i w pysk. :( Na powrocie tak się dokręcił, że popychać nie chciał tylko z boku wiał.  Sam  jechałem i jakoś tak bez weny więc chciałem mieć to szybko z głowy, ale zupełnie  nie szło.
Na domiar złego sie zrobiłem głodny a jedzenie zostało w drugiej kurtce. :D  Więc takie trochę wymęczone płaska 50  gdzie nie mogłem złapać rytmu... To, co mnie cieszy to kadencja średnia wyszła 90. 

49.30 km
Dystans
1:46:46
Czas
1:46:37
Czas ruchu
1:50:51
Upłynęło czasu
27.7 km/h
Średnia prędkość
27.7 km/h
Średnia prędkość ruchu
47.8 km/h
Maksymalna prędkość
156 m
Wzrost wysokości
90 rpm
Średni rytm pedałowania
114 rpm
Maksymalny rytm pedałowania
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...

Cóż - dorwało mnie jakies choróbsko i trzymało z miesiąc. Niby nic poważnego ale kaszel, podwyższona temperatura, bóle pleców .... zapach i węch OK : ) Do tego inne zajęcia i rower poszedł w odstawkę. Po roku jeżdżenia z 5 dni w tygodniu.

Wczoraj z żoną spacerek na kawę i ciacho (obłędna beza w Konstancinie, kawa też świetna) a dziś samemu. Raaaany, po niespełna 30 km w bardzo słabym tempie czułem się jak po maratonie. Moc -30%, szybkość -20%. Zobaczymy co będzie dalej ; )

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, wkg napisał:

Raaaany, po niespełna 30 km w bardzo słabym tempie czułem się jak po maratonie. Moc -30%, szybkość -20%. Zobaczymy co będzie dalej ; )

Zima będzie to i wiele lepiej pewnie się kręcić nie będzie...
Ja zaliczyłem po upadku niecały tydzień przerwy potem próba dwa razy i z dwa tygodnie pauzy, bo pogoda pod psem była a bolący bark i nadgarstek były dobrą wysoką, żeby na rower nie wsiadać w deszczu.   W miedzy czasie jaieś choróbsko próbowało ale przedawkowałem witaminę D i C  przez dwa dni i cholera jak ręką odjął.  
Ale ja, mimo że czuć, że słabiej sie jedzie i ogólnie z czasem słabo to i tak czuję ze odżywam po powrocie na rower.

33 minuty temu, Sansei6 napisał:

Czyli jesteś po Covid - 19 ;) 

A skąd pewność, że 19?  Jest ich cała masa i dają podobne objawy.  Do tego są grypy pseudo grypy i cała masa innych syfów. 
W otoczeniu moim sporo ludzi jest po badaniach nieraz kilkukrotnych. I ci chorzy  często  dość ciężko przechodzący infekcje nie mają covida a jakieś inne badziewie.
Mam wrażenie, że oprócz naszej koronki sieje sie jeszcze jakieś inne świństwo i to dość mocno.

Edytowane przez KrisK
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, Sansei6 napisał:

Czyli jesteś po Covid - 19 ;) 

Wątpię. Chciałbym ale wątpię. 

7 godzin temu, KrisK napisał:

Zima będzie to i wiele lepiej pewnie się kręcić nie będzie...

Chomik będzie :) 

7 godzin temu, KrisK napisał:

Ja zaliczyłem po upadku niecały tydzień przerwy potem próba dwa razy i z dwa tygodnie pauzy

Tydzień to może pomóc, dwa to już dużo ale trzy lub więcej to się wraca do stanu sprzed roweru :/

8 godzin temu, KrisK napisał:

Ale ja, mimo że czuć, że słabiej sie jedzie i ogólnie z czasem słabo to i tak czuję ze odżywam po powrocie na rower.

No, dokładnie. Jej, jak ja lubię swój rowerek :D

8 godzin temu, KrisK napisał:

Mam wrażenie, że oprócz naszej koronki sieje sie jeszcze jakieś inne świństwo i to dość mocno.

Też tak sądzę. W sumie nic nie wiemy, mało wciąż o tym świństwie wiadomo. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W dniu 28.10.2020 o 09:51, wkg napisał:

Chomik będzie 

Ja bym chyba nie umiał... Znienawidziłbym rower. 

A dziś ponieważ ładnie i cmentaże zamknięte to zamiast do Rabki do dziadków pojechałem  taką sobie 100 do myślenic żeby odbębnić w tym miesiącu 100km 

Wyszło jak zwykle.  Z 109 w wersji z podjazdem na Chełm  zrobiło się prawie 120.  Przewyższenia tylko 1743m Oczywiście wyjechaliśmy za późno na starcie urwała się linka od przerzutki (cholerna tiagra) naszczęście pod serwisem. Więc na Chełm wjechaliśmy po 16 A to była połowa trasy.  Zjechaliśmy już po ciemku A zoąb z podjazdu zrobił się na zjeździe już mocno niemiły.  Powrót byłby spoko gdyby nie cholernie zimna mgła.  2st  i mgła dawały się we znaki.  Naszczęście w Dobczycach udało się coś zjeść i napić ciepłej cherbaty.  Ostatnie 35km jakoś się doturlaliśmy.

Chyba moje  najcięższe 120km w życiu. Nie wiem czy to przerwa czy zmiana warunków.. może różnica temp między startem a połową dystansu....  

W każdym razie była lekka żeź. 

Średnia 17.6 ;(   

6:40 netto  9:40 brutto.  Lekka masakra...

Ale było w sumie fajnie ;) tylko na górne stacje kolejek wyciągów narciarskich chyba trzeba jednak wyciągiem się dostawać a nie na rowerze :D przynajmniej jak temp. Do zera się zbliża niebezpiecznie. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kolejne 40km dzisiaj...  niespełna 24 średnia 1,47 wszystko zajęło. Za późno jak zwykle, bo najpierw praca potem rodzinka znalazła mi zajęcie.... Trochę bardzo zadaniowo. Nabić km. Pierwsze 20km nawet szło, ale potem zrobiłem się tak głodny że myślałem tylko o tym. Batonika w kurtce nie było, bo zapomniałem a do torby nie chciało mi sie sięgać, bo ziąb się już zrobił pieroński i każde zatrzymanie  jest poprostu mało komfortowe.    10k w tym roku się oddala. Musiałbym codziennie 35km zrobić. Niby nic a jednak czarno to widzę.   

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dlatego ja wolę po lasach się chować. Też 40km ale tempo mizerne, bo ponad 4h mi zajęło. No ale to miał być spacer a nie trening czy wyścigi.
Temp. około 5° i spory wiatr z południa ale las i górki dobrze osłaniały, więc nie było problemu z zatrzymaniem się i wygrzebaniem z plecaka czegoś do przegryzienia.

Moje 8k też już nierealne. Musiałbym dziennie dołożyć 5km lub w weekedny robić >80km.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tylko z lasem ten problem, że trzeba dojechać.  Bo ile można po Wolskim się kręcić? A i tak mam do niego z 30min przez miasto. 
Miałem swoją "30" po polach, laskach, łąkach z bagnami i innych bezdrożach gdzie wyjechałem z domu i do domu wracałem ledwie liżąc asfalt to zaczęli obwodnice budować i poprzecinali mi ją w kilku miejscach. :(  A była idealna na jesienne i zimowe popołudnia.
Chwilowo nie mam weny, żeby szukać nowych pomysłów więc męczę niemal wszystko gravelem.  Do tego stopnia juz doszło to zwichrowanie, że wczoraj z Chełmu (koło Myślenic) o mało nie pchnęliśmy się przez Parwka do Grotówki. Kusiło strasznie, bo  to mocno by skróciło mało romantyczną ruchliwą szosę, ale trochę ryzyko kopania się w nocy w błocie zaważyła na zjeździe asfaltem.  Gdybym znał trasę i wiedział, że nie ma kopnego błota to bym wybrał las.  Ba jak by się nie ściemniało też bym pewnie zaryzykował. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dzisiaj chciałem pośmigać i co? Guano! Akurat CENTRALNIE NAD Krakowem musiała przejść chmura i wszystko zmoczyć :down:

Chyba już pora zamykać sezon. 2 cele w sumie osiągnięte...

Oczywiście nie mówię, żeby powiesić rower na haku i czekać do wiosny. Teraz jazdy i tak będą rekreacyjne, bo co to za trening typu 2 tygodnie pauzy bo pogoda, 1 dzień jazdy i znowu tydzień przerwy. Tak samo jazda po zmroku. Już nie mówię o nadchodzącym lockdownnie. 

Jak to dobrze, że w lipcu na wyprzedaży kupiłem orbitreka :) 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...