Mnie serwis Scotta zdopingował do nauki samodzielnego ogarniania roweru. Pierwszy rower karbonowy jaki miałem (używka 3 letnia), bałem się w nim cokolwiek robić to oddałem na przegląd ogólny do serwisu (sklep Scotta, gdzie był kupowany i serwisowany przez poprzedniego właściciela z książeczką itd.). Zapłaciłem pod 500pln (2022 rok) i jak zobaczyłem rower to się zapytałem czy żartują, pancerze przy wejściu do ramy mechate tak samo jak przed serwisem, przy kręceniu kierownicą coś pyka w środku ramy jak pykało bo "addict tak ma", smar taki nie do końca wyczyszczony chociaż miałem nadzieję, że to oznaka używania smaru a nie tylko brudnych rękawiczek. Okazało się, że linki, pykanie itd. to Panie dodatkowo płatne.
Zabrałem rower a że był mi potrzebny w miarę szybko to z polecenia pojechałem do Cosmo Bike w Izabelinie, zaopatrując się wcześniej w suport ninja. Pan przy mnie pijącym kawę w niecałe 2h rozkręciła cały rower, wymienił suport, pancerze, linki, wyczyścił łożyska sterów i do tego lekko wyprostował koła a pykanie też zniknęło. Zapłaciłem za to z częściami znacznie mniej.