Wszystko zależy od człowieka. Ja mam dużą tolerancję na pozycję. Przez zimę kręciłem na trenażerze, na alu ramie, nie zauważyłem że sztyca mi siadła o centymetr. Wsiadłem na rower "wyjściowy" i od razu poczułem różnicę, ale ani na jednym, ani na drugim nie czułem się gorzej, nie czułem bólu. Obie ramy oczywiście mają inne geometrie, choć są dość zbliżone. Z kolei mam koleżankę, u której 3mm różnicy wysunięcia sztycy, jakiś stopień różnicy pochylenia siodełka, czy obrotu kierownicy wokół mostka dosłownie powoduje ból i drętwienie. Do tego jest początkująca i sama nawet nie wie, w którą stronę i co zmieniać. Do tego potrzeba wiedzy i czasu na zrozumienie co i jak działa.
Do tego dochodzi długoletnie przyzwyczajenie. Jak ktoś jeździł latami w pozycji ustawionej przez siebie, to po prostu jest do niej przyzwyczajony i jak fitter ustawi pozycję obiektywnie bardziej optymalną, to ona przede wszystkim jest inna, a po drugie może powodować bóle, bo ciało się "ustaliło" w starej pozycji. Dobry fitter potrafi i to wziąć pod uwagę.
Po trzecie, tak jak ktoś wspomniał, fitting gdy ktoś jest początkujący i dopiero zaczyna jazdę na szosie, nie ma trochę sensu, o ile ból nie jest taki, że nie da się jeździć nawet godzinę. Warto spędzić kilkadziesiąt-kilkaset godzin na siodełku, zrobić kilka dłuższych jazd, żeby wyczuć co doskwiera, po jakim czasie, oraz co chcemy na rowerze osiągnąć.