Nie wiem czy oszukałem śmierć, ale 5 minut mi z nagrania życiorysu uwaliło. Jak każdy normalny, zdrowy psychicznie, człowiek jechałem do roboty endurówką, akurat zjeżdżałem ze schodów (Kato, Park Kościuszki, dla wtajemniczonych) z V=30km/h po czym całkowicie z nieznanych przyczyn znalazłem się na betonowej kostce. Kask rozwalony ( uratowau mi rzyćie!!!11 ), okazało się, że obojczyk w częściach, dzięki czemu jestem cyborgiem.
OP za to ma zajechany blat lub kasetę. Więc napęd na 99% do wymiany w całości - tzn blaty, kaseta, kieta i pewno kółka przerzutki.