To ile będziesz w stanie ukręcić zależy tylko i wyłączonie od mocy którą jesteś w stanie wygenerować. Możesz założyć sobie napęd z najwyższym przełożeniem 60/10, co nie oznacza, że kiedykolwiek rozkręcisz go do sensownej kadencji. Sztuka doboru przełożeń polega na tym, aby mieć takie zębatki, coby mieć wygodną kadencję na każdą okazję w której na rowerze się często jeździ. Generalnie, to masz 22 możliwe porzełożenia, i dobrze byłoby z tej ograniczonej puli wyciągnąć maksimum, bez wstawiania sobie przełożeń "ambitnych" na wysokim końcu lub przygotowywać się na alpejskie przełęcze mieszkając we Wrocku.
Poniekąd, to już zrobiłeś zmieniając kasetę na 12-25.
Enyłej.
Praca to iloczyn siły i przesunięcia. Na korbie 172.5 jeden obrót to 1083mm i cisnąc w pedały siłą, "ile tam masz w nogach" rozkręcasz się do "prędkości przelotowej".
Zmienisz na 165mm, to jeden obrót to 1036mm. 4.5% mniej. Aby dostać tę samą pracę co ostatnio, to teraz albo ciśniesz 4.5% mocniej, albo kręcisz 4.5% szybciej. Albo po prostu pojedziesz wolniej. Skoro już zmieniasz korbę, to najprościej skompensować to 5% mniejszymi zebatkami. To w naturalny sposób zachęci do szybszego kręcenia. W Chinach dostępne są zębatki 48/32.
Przy czym - w moim doświadczeniu, rowery szosowe sprzedawane na rynku konsumenckim są sprzedawane hetero samcom których ambicja przekracza FTP. Zębatki 5x to są dla sexownych, giętkich jak kot, dolce takich jak @KNKS , którzy kierownicę mają do piasty przymocowaną, bo aero.
Znaczy się, są zestawione zbyt ambitnie dla przeciętnego zjadacza chleba i kartofli. 53/11 to prozak rozkręca na trwającym 30s finiszu Tour De France.
W szosówce mam korbę 48/32, 180mm długości, na kole 27.5 ( więc to 46/30 na kole 700c ). Przełożenie 48/11 zapinam dokładnie w trzech miejscach na mojej standardowej pętli, na łącznie ok 2 minuty podczas 2 godzinnego treningu. Prędkością terminalną jest 50km/h, wszystko ze sporej góry.