Wczoraj przedświątecznie pomalowałem ścianę, powiesiłem kilka półek (kilka jeszcze przede mną), oświetliłem choinkę, a dzisiaj poszedłem pohasać sobie na mrozie. Fajnie się kręciło w, tak ja wiem..., kalesonach było nawet fajnie cieplutko. Króciutkie 33.8km wpadło. U mnie najgorzej kręcić w lecie na odcinkach z wycinką. Koleiny po maszynaach pozamarzały i nieźle można glebnąć. No i buchtowiska na leśnych ścieżkach... też miekko i szybko nie jest. W związku z powyższym kręciłem na najniższym ciśnieniu ever - 1,4-1,5bar.