@Eathan, ale mnie pocieszyłeś z terminem przedawnienia konsekwencji fikołka. Powiem tak, u mnie najgorzej było dwa/trzy dni. Nie mogłem sobie pozwolić na L4 czy jakąś tam labę. Wiadomo w granicach rozsądku, ale łapa musiała pracować. Taki przyspieszona rehab. Teraz mobilność mam w całym zakresie, tylko jeszcze wyczuwalny jest punk kontakty barku z asfaltem i takie wrażenie jakby ktoś mnie trzymał za bark. Nie jakiś ból, tylko takie lekkie uczucie uścisku - nie wiem czy bardziej bolesne, czy upierdliwe. Fakt, zdarza się, że muszę się dobrze ułożyć, żeby sobie kimnąć na lewym boku. Plus jest taki, że rowerem mogę śmigać. Nie wiem czy to pozycja na rowerze, ale w ogóle nie odczuwam dyskomfortu nawet na porządnych górskich wyrypach. Minus - blokada w głowie jeszcze działa i robi wszystko, żeby w razie "W" fiknąć na drugi bark