Ziemia znowu zaczyna płonąć, w sensie zaczyna się rozgrzewać, lodowiec zaczyna ustępować, więc... hopka na rower. Lajtowy wypad zrobiłem, żeby przewietrzyć głowę z pomysłów na trenażer i zobaczyć czy da się jakoś w miarę sensownie pokręcić po lasach. Tak, da się. Ale skilla trzeba uruchomić i nie dać się porwać euforii - styczniowa zmarzlina z dokładką tej z lutego tylko czekają na chwilę nieuwagi Najważniejsze, że aleja zasp przejezdna - do lasu można dojechać. Powoli, ostrożnie, ale do przodu