Skocz do zawartości

zekker

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8 513
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    103

Zawartość dodana przez zekker

  1. Zdecyduj się. Zważ obecną, to będzie można ocenić ile się urwie. Jeżeli waży w okolicach 500g, to tanio można zrzucić około 200g wymieniając na standardową, nawet nie wylajtowaną. Odpadnie też masa manetki i przewodu. Niekoniecznie. Tak jak pisali wyżej, najpierw zważ, wtedy będzie można cokolwiek powiedzieć ile i za ile. Np. w treku fabryczne miałem 1,9kg, za 2,5k poskładałem 1,8kg ale na lepiej toczących się piastach i szerszych obręczach. Zejście do okolic 1,5kg to już koszty rzędu 4-5k. Jeżeli obecne ważą do 2kg, to tanio urwie się niewiele, a drogo też nie aż tak dużo. Trzeba razem z kołami, żeby wiedzieć jakie będzie docelowe mocowanie kasety i wtedy zorientować się co ile waży. Tak czy inaczej najlżejsze kasety zaczynają się od okolic 1000zł. Jak taniej, to urwie się ze 100g, może 150 jak się dobrze poszuka. Obecny widelec waży w okolicach 2kg, żeby zejść do 1,5-1,6kg trzeba wydać w okolicach 4-5k. Jeżeli chcesz zejść o ponad 2kg, to zapewne wydasz tyle co na dwa rowery grawelowe średniej klasy, które na starcie będą ważyć nie więcej niż 12kg, a można wyrwać coś w okolicach 10kg.
  2. Zleży jaki rower i jak użytkowany. Jeżeli tylko rekreacyjnie, to faktycznie nie problem pojechać innym, inna trasę, choć jak za dwa dni wyjazd na urlop, to może być już kłopot. Jeżeli jeden z rowerów służy mi jako podstawowy środek transportu, to od tak sobie go nie podmienię na fulla. Nie ta wartość, żeby zostawić na dłużej na mieście, nie ta funkcjonalność, żeby robić zakupy bez sakwy. Przerabiałem awarie piast wielobiegowych i potrafi trochę czasu zejść na załatwieniu owej lub naprawie/wymianie gwarancyjnej. Stare koło z górala, stary napęd z fulla i mieszczuch nie miał długiego przestoju. Kiedyś złożone koła pod górala użyłem do złożenia grawelowego. Także miały na sobie opony 1,75", 2,1", 2,25" i finalnie w góralu 2,3", potem w grawelowym 42mm i finalnie powiedzmy 50mm. Opony też zdarzało mi się przekładać, np. wspomiane 42 zaczęły w mieszczuchu na jednych kołach, a skończyły w grawelowym na innych; zimówki Kendy kupiłem do górala, miały później epizod w fullu, a ostatniej zimy w mieszczuchu. W starym mieszczuchu zdarzyło mi się pożyczyć koła z crossa, żeby zimą nie zabić się na 28mm slickach. Czy dużo ludzi tak wachluje? Pewnie nie, bo zdecydowana większość ma jeden rower. Jednak im więcej rowerów w domu do ogarnięcia, tym bardziej docenia się kompatybilność, nie tylko w kołach.
  3. Obręcze są identyko, kwestia jedynie jak dana opona siądzie na danej szerokości. Wiadomo, że szosowa cienka kiszka nie podejdzie w obręcz 30mm, tak samo szeroka xc/enduro w najwęższe szosowe. Tylko pomiędzy tymi skrajnościami jest cała masa średniaków i spokojnie wsadzisz praktycznie dowolną oponę. Np. takie 19-20mm obręcze przyjmą praktycznie każdą oponę, powiedziałbym że od 28mm do 58mm co miałem okazję wypróbować. Dętki tak samo, skrajności nie pożenisz ale mimo wszystko zakresy szerokości są dosyć duże. Np. od 1,75 do 2,5" (47-62mm) co ogarnie od szerszych grawelowych i crossowych/miejskich, po jedne z najszerszych XC czy nawet enduro. Tak czy inaczej awaryjnie da się przełożyć komplet ogumienia z jednego roweru na drugi o ile rama i widelec przyjmie. Problem zaczyna się z piastami, szerokością osi. O ile stare qr można dowolnie przekładać, tak sztywne osie niestety łamią kompatybilność. Jeszcze pół biedy ze 142mm jak ma się wymienne końcówki, tak boost zdaje się, że jest kompletnie niezamienny (chyba że o czymś nie wiem i da się konwertować do 142mm). Niemniej sztywne osie, boost to jest promil rynku. Cała reszta jedzie na standardowych 135mm z tyłu, 100mm z przodu. Większość ludzi kupuje jednak tańsze rowery, a tam dalej jest qr.
  4. Bo wycieczki rowerowe to nie sama jazda, można też coś zwiedzić: Kwidzyn, zwiedzanie rzutem na taśmę, bo od września rozpoczął się remont, który potrwa do 2030. Nie wiem, nie próbowałem Internet identyfikuje jako łuskwiak zmienny/opieńki zmienne/łuszczak zmienny ale nic sobie za to nie dam ciąć. Jakby inne mapy nigdy na manowce nie wyprowadziły
  5. Nie opieraj opinii na jednym niedokładnym filmie z YT. Miej na uwadze, że różne konstrukcje zawieszenia różnie się zachowują. Ty zdaje się masz jedną z mniej uginających się przy pedałowaniu, ja mam taką że bez blokady dampera bym się pochlastał. To mówimy o jeździe rekreacyjnej, czy jednak na wynik? W pierwszym przypadku racja, w drugim chyba jednak ciśnie się mocno, nie mniej niż pod górę.
  6. I mam nadzieję, że skończy się jak z plusami, fatami i podobnymi wynalazkami. Jednym z lepszych aspektów 29" była kompatybilność obręczy praktycznie z każdym typem roweru. Od mieszczuchów, przez trekkingi, górale, szosy, wszystko w końcu było na tej samej średnicy. Jak 32" nie wyjdą poza XC, to rynku nie zawojują. A najtrudniej będzie z rynkiem tych najpopularniejszych rowerów, czyli wszelkich odmian mieszczuchów do codziennej jazdy. To jest tak ogromna masa sprzętu i producentów, że zmiana geometrii ram, rozmiarów widelców, pewnie szerokości piast, będzie bardzo trudna.
  7. Wszystko można, problem w ludziach, którzy nie ogarną i będą tym jeździć po ścieżkach i chodnikach. Według mnie standardowy elektryk z ograniczeniem do 25km/h i mocą 250W jest do większości zastosowań wystarczający. Jak potrzeba czegoś szybszego to po prostu kupuje się skuter, względnie s-pedelec. Jedyne co być może trzeba poprawić, to rejestrację takich motorowerów elektrycznych, bo chyba trochę wymykają się z definicji skutera.
  8. Bo wszystkie proste zużyli na ekspresówkę:
  9. Masz jakieś doświadczenia, gdzie ubezpieczyciel przyczepił się do dzwonka? Wątpię, żeby w przypadku kiedy kogoś uszkodzisz lub coś zepsujesz rowerem, chcieli robić oględziny roweru. Raczej oprą się na protokole z kolizji lub wypadku, a tam będzie stało np. nieudzielenie pierwszeństwa pieszemu. Musieliby wykazać, że brak dzwonka przyczynił się do zdarzenia, a to według mnie jest nierealne. To nie jest część odpowiedzialna za aktywne przeciwdziałanie zderzeniu, tak jak hamulce, kierownica, względnie napęd. Jeżeli nie było czasu na hamowanie lub zmianę toru jazdy, to tym bardziej nie było na użycie sygnału.
  10. Bo może nie premium szuter ale przynajmniej urozmaicony:
  11. Jak będzie koniecznie chciał, to nie przejdzie. Rowerzysta i jego wyposażenie nie jest wyposażeniem roweru Żeby nie było, chodzi o tył i ma być na stałe, nie obejmuje go możliwość zdjęcia tak jak lampek. Nie jest. Może lepiej niż zwykle ale na pewno nie w pełni poprawnie:
  12. A uwierzyłbyś w zapieczenie uszczelnionego, plastikowego korka pedałów? Też nie chciałem wierzyć ale jak już go po kawałku wygrzebałem, to w środku było widać charakterystyczny biały nalot korodującego aluminium. Poza tym zimowa sól jeńców nie bierze
  13. Bo wyżej w Pomorskim się nie da: Szczyt wieży widokowej na Wieżycy, około 350m n.p.m. Widok na północny zachód, w dolinie Jezioro Ostrzyckie. Jak widać jesień już si tutaj wkrada.
  14. Czyli było źle ustawione, pewnie za mocno pochylone do przodu. Jeżeli powierzchnia siodła trzyma spodenki w miejscu, a tyłek zjeżdża, no to będą się wżynać w pachwiny i obcierać. A ja nie polecę. Konsystencja taka, że ciężko się aplikuje, no i przede wszystkim nie pomaga. Jak miałem podrażnioną skórę, to tak samo jeśli nie gorzej po tym specyfiku. Już lepiej zasypka się sprawdzała. Na wiosnę dostałem ze sklepu kilka saszetek z kremem do wypróbowania. Nie idealnie ale zdecydowanie lepiej. Na razie się tego trzymam.
  15. To jazdę na rowerze też warto skonsultować ile można bezpiecznie dawkować wysiłku. Jeżeli kilkanaście minut, pół godziny spokojnego spaceru męczy, jest dużym obciążeniem dla organizmu, to przypuszczam, że na rowerze maksimum to będzie godzina tak samo spokojnego tempa. Trochę jeździsz, to napisz czy faktycznie tak to wygląda. Przy takich ograniczeniach na wysiłek, na tym etapie nie ma co traktować roweru jako środka na przepalenie kalorii. Żeby organizm przestawił się na tłuszcz potrzeba, żeby wysiłek jakiś czas trwał, do tego na wyższym poziomie niż spacer. W tej chwili bardziej patrzyłbym, że to narzędzie do rehabilitacji, rekonwalescencji, który pozwoli na ruch ale nie obciąży tak mocno stawów jak chodzenie. W takim przypadku elektryk nie jest złym wyborem, pozwoli na dłuższy ruch z kontrolą wysiłku, jak jeździsz z kimś, to można szybciej jechać i ta druga osoba się tak nie nudzi. Rozumiem, że chodzi o to że czuć wyboje itp. Full niekoniecznie ten problem rozwiąże, zwłaszcza że jak nie jesteś rozjeżdżony, to tyłek i tak będzie cierpiał. Druga kwestia to ciśnienie w oponach. Pewnie trzeba pompować w górnych granicach ale nie znaczy że trzeba na kamień. Spróbuj dobrać tak, żeby mogły się ugiąć na nierównościach ale nie dobijały do obręczy na krawężnikach. Trzecia to technika jazdy, jak jest jakaś większa przeszkoda, seria mniejszych to po prostu trzeba podnieść tyłek z siodła i niech nogi i ręce zamortyzują. Co do pochylonej sylwetki, to można stosunkowo tanim kosztem trochę zmienić pozycję. Jeżeli obecnie mostek kierownicy masz ustawiony na minus, to przełożenie na plus masz za darmo i kierownica będzie wyżej. Przy okazji można zobaczyć czy nie da się przełożyć podkładek i dać mostek na samą górę. Wydając koło 100zł można kupić mostek o wzniosie 17-20° co też podniesie kierownicę. Są przedłużki, adaptery do rur sterowych, które podniosą kierownicę. Z uwagą, że do jazdy w terenie bym nie używał, zwłaszcza jakiejś ambitniejszej. Koszt około 100zł. Można zmienić kierownicę na taką ze wzniosem lub giętą do tyłu, co podniesie lub cofnie. Tutaj nie orientuję się jakie koszty ale przypuszczam, że w granicach 150zł można coś sensownego dostać. Wywaliłbym obecną sztycę z offsetem (nie wiem który rocznik roweru ale przypuszczam, że wszystkie podobnie mają) i wstawił prostą. Przypuszczam, że amortyzacja i tak poprawnie nie działa lub się szybko pod twoją masą popsuje. Da się kupić sensowne w granicach 100zł. Można jeszcze kombinować z przesunięciem siodła do przodu, byle z rozsądkiem, żeby nie przegiąć (kwestia wytrzymałości konstrukcji i wpływu na kolana). Nie zaszkodzi poćwiczyć pleców, rozciąganie i rozruszanie, wzmocnienie mięśni. Na koniec taka refleksja, że z zakupem nowego to raczej jeszcze trochę czasu zejdzie, a wchodzimy już w jesień i okienko na sensowną pogodę pewnie skończy się w październiku, więc czasu na jazdę za dużo w tym roku nie zostało. Wymiana sztycy, mostka (o ile nie będzie problemu z długością pancerzy) idzie zrobić prawie od ręki i jest szansa na nieco wygodniejszą pozycję.
  16. O ile prawdziwe i do pierwszego błota
  17. Bo widzę, że nie tylko ja: @Cross90 Jeszcze powiedz, że to było też 2 września
  18. Ceny paliw szaleją od pół roku, to dopiero zacznie mieć wpływ na ceny. Energia i płace, to trzeba patrzeć tam gdzie się produkuje, a nie u nas. Koszt produkcji, logistyki, sprzedaży. Są jakieś do poniesienia, żeby cokolwiek wykonać, jest jakaś marża, żeby każdy w łańcuchu zarobił. Nierealna, to marża przebijająca kilkukrotnie koszty lub w drugą stronę, obniżka poniżej kosztów.
  19. Jakby ludzie byli normalni, to problemu by nie było. Niestety nie są i tych lampek czy trybów dziennych używają jak jest ciemno, więc walą po oczach. Mieszam luxy i lumeny, bo niestety ale nikt przeważnie nie podaje ile lm mają lampki na dynamo, żeby dało się łatwo porównać. Tak samo nikt nie podaje luxów dla tych bardziej terenowych konstrukcji, nie wspominając o latarkowych. Ile mam lumenów mogę jedynie szacować po mocy znamionowej i przypuszczalnej wydajności ledów (teoretycznie można by rozebrać i spróbować odczytać model led, potem wygrzebać parametry techniczne ale i tak nie wiadomo ile mocy daje sterownik). Przypuszczalnie mają w granicach 200 może 250 lm. Mimo odcięcia, zarówno Luxos, jak i Cyo Premium są na tyle jasne, że mogą być uciążliwe dla innych, a mówimy tutaj o powierzchni klosza zdecydowanie większej niż w tej Offbondage. Ta powierzchnia też ma znaczenie, bo przy takim samym strumieniu światła, mniejsza będzie relatywnie jaśniejsza i będzie bardziej oślepiać. Do jazdy dziennej potrzeba innego skupienia, a nie miliona lumenów. Tutaj muszą świecić na wprost, w zasadzie w oczy. Jak się przejrzy te na dynamo z trybami dziennymi, to właśnie tak to wygląda. Główna z odpowiednim lustrem, dzienne praktycznie gołe ledy na wprost.
  20. @Greg1 Dlaczego zakładasz, że na tych kilku sztukach z obniżką w granicach 30% zarabiają, ewentualnie że to jest realna cena? Jeżeli sprzeda się np. 20 szt. z marżą 10%, to ostatnią zalegającą w magazynie można puścić w promocji -20%. I teraz pytanie, czy taka marża to zdzierstwo, czy jednak jak się policzy koszt lokalu, pracowników itp. to już tak różowo nie będzie? Leżaki magazynowe to też koszt, jak taki niechodliwy towar leży, to nie masz miejsca na nowy, więc czasem i poniżej kosztów się puszcza, byle pozbyć, najczęściej z minimalną marżą lub zerową, żeby chociaż straty nie wygenerować. W innych branżach bywają obniżki rzędu 50%, a czasem więcej. Jakoś nie kojarzę, żeby ktoś jęczał jak rżną klientów.
  21. Z samoprzylepnymi jedyny problem miałem z takimi przezroczystymi. Po jakimś czasie (dłuższym, rzędu roku czy coś) potrafiły pękać i puszczać. Z zapisków wynika, że to były Topeak Flypaper ale gdzieś mi się kołacze, że Park Toola też mi się przewinęły.
  22. Czy wiesz co w obecnym jest nie tak, że się źle jeździ? Jeżeli nie, to skąd pewność, że na innym będzie lepiej? Zacząłbym od tego, żeby zidentyfikować przyczyny tej mordęgi. Np. czy to kwestia zajechanego, nie zadbanego roweru; niewygodnej pozycji; niedostosowania typu do tras. Nie jest to prawdą. Waga 136kg odnosi się do łącznej wagi roweru, rowerzysty i bagażu. I tak raczej jest w większości przypadków. Czy to za mało - niekoniecznie. Nie pamiętam już czy kolega z pracy dobijał do 140 czy raczej w granicach 130 kilogramów, tak czy inaczej przekraczał oficjalne maksymalne obciążenie. Wybrał Treka (bodajże Marlin 6) i rower daje radę, mimo że na zjazdach kolega się nie certoli. Pierwsze padły mu pedały, potem kolejne, obecne chyba na razie ok. Po dłuższym czasie szprychy w tylnym kole, wtedy wymienił na mocniejsze. Jak nie będziesz szalał, to imo takie rowery powinny wytrzymać ale tak czy inaczej trzeba się liczyć z szybszym zużyciem tylnego koła, pedałów, hamulców. Warto też pamiętać o nie jechaniu jak worek kartofli i jednak odciążaniu kół i siodła jak się przejeżdża przez jakieś progi, dołki, czy cokolwiek innego co walnie mocniej w konstrukcję. To zależy, czy całą robotę będzie odwalał silnik, czy jednak tylko trochę wspomagał (na podjazdach trochę więcej). Jak się całość zostawi silnikowi, to wiadomo, że niewiele kalorii się przepali, choć zawsze to jakiś ruch. Jak się pracą podzieli, dociśnie to można się nieźle zmachać. Tutaj mała uwaga, że jak nie jesteś rozjeżdżony, nie masz za bardzo opanowanej techniki, to tym bardziej nie przesadzaj z mocą i rozpędzaniem się. Przy normalnym rowerze brak siły skutecznie hamuje przed nadmierną prędkością. Na silniku zbyt łatwo się rozpędzić, a całą tą masę trzeba umieć opanować, wyhamować w razie co. Druga uwaga, to sensownie dawkować dystans i czas jazdy, żeby nie było, że na silniku łatwo się jedzie, a jak się zagapi i bateria wyczerpie, to kaplica. W sumie czy elektryk, czy zwykły, to dobrze planować trasy tak, żeby dało się łatwo wrócić. Bardziej jakaś pętla w promieniu kilku km od domu, żeby w razie co tylko taki dystans musieć wracać, niż odjazd na 20-30 km i mieć tak samo daleki powrót. Trzecia, to nie traktuj roweru jak panaceum na wagę, nie zakładaj natychmiastowego efektu i najważniejsze nie głodź się przed i podczas aktywności. Najgorsze co można robić, to wyjazd na głodnego, brak posiłków w trakcie dłuższych wyjazdów i skończyć na odcięciu (w najlepszym razie). Wiadomo, że nie obżerać się burgerami czy innym tłustym kotletem, kartonem słodyczy, ale baton w czasie kryzysu nie zaszkodzi. Szczegółami diety lepiej jak zajmą się profesjonaliści, skoro jeszcze wplątana jest anemia.
  23. Bo miałem opowiedzieć legendę o tym, że jak się ten krzyż łamie, to znaczy, że gdzieś na morzu zatonął polski statek, ale nie mogę nigdzie jej znaleźć. Ktoś mi głupot 20 lat temu naopowiadał? Rezerwat Beka, krzyż upamiętniający dawną wieś, która najpierw spłonęła, a później morze ja zabrało. Jak ktoś chce odwiedzić tą część, to trzeba się przygotować na zamoczenie butów, zwłaszcza na odcinku od strony północnej. Zakaz jazdy na rowerze, wspomniany odcinek ciężki do przepchnięcia się z rowerem (wąsko, wysoka trawa/trzcina). Od marca do końca lipca ścieżka edukacyjna zamknięta ze względu na okres lęgowy. Wieża widokowa bez szału, większość widoku na rezerwat zasłonięta przez drzewa (widać nie w pełni Rewę, trochę w kierunku na Kazimierz, Rumię).
  24. Że rower to nie apteka i nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy takie ustawienie zawieszenia ma jakikolwiek sens i jak się faktycznie przekłada na jazdę. Za dużo zmiennych, zbyt subiektywne odczucia, żeby dało się takie cyferki przełożyć na coś zrozumiałego, czy uniwersalnego. Inne geometrie rowerów i zawieszenia, inne amortyzatory, tłumiki, inne masy ludzi, inny styl jazdy. Wartości są przydatne, żeby wiedzieć jak ustawiać rower pod siebie, łatwiej wbić znane ciśnienie, niż za każdym razem sprawdzać czy ugina się o odpowiednią wartość. Ale do porównywania się z innymi, a tym bardziej pytań czy jest ok, to ja tego nie widzę. Nie wiem czy jest jakiś sens przejmować się regulacją odbicia na asfalcie. Na bruku może jeszcze tak. Generalnie to najlepiej ustawiać w terenie, znaleźć jakiś zjazd po korzeniach i szukać właściwego ustawienia pod siebie. Np. zacząć od pełnego otwarcia, potem domykać przed każdym zjazdem o jedną pozycję i patrzeć czy jest wygodniej, a potem w którym momencie przestaje się poprawiać, czy nawet pogarsza. Wtedy cofnąć się o te 2-3 pozycje (kwestia ile się wyszło poza komfort), gdzie było jeszcze ok. No nie bardzo. Nie powierzchnia sama w sobie, a odkształcenie opony, względnie stosunek tego spłaszczonego styku z podłożem do średnicy koła i opony. Jeżeli weźmiesz niedopompowaną oponę crossową i nabitą mtb, tak żeby miały tą samą powierzchnię styku, to ta druga będzie miała mniejsze opory toczne (oczywiście przy pominięciu innych aspektów jak różnice w bieżniku, gumie itp.).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...