Skocz do zawartości

zekker

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8 324
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez zekker

  1. Powiedz, że robisz sobie jaja. Przecież @JWO wyraźnie napisał o trenażerze, co oznacza zamocowanie go do stacji, tak samo jak bieżni. Spd do kierownicy, to ręce... Do siodła nie musisz być przypięty bo siodło nie bierze udziału w napędzaniu korby. Od tego jest przypięcie do pedałów. Żadna joga, tylko dobrze znane techniki jazdy. Dziwię się, że nie znasz minimum zapierania się o kierownicę. Od razu zaznaczam, że nie mam pewności co do wiarygodności stron, nie siedzę w kolarstwie szosowym i nie byłem uczony tych technik. @kaido2 jesteś w stanie zweryfikować czy to ma ręce i nogi? Wyszukane na szybko: Interesujący nas fragment to "How to Sprint on a Bike" z naciskiem na "2. Use Opposing Tension" https://www.trainerroad.com/blog/sprinting-101-how-to-be-explosive/ Tutaj coś naukowego, gdzie podają maksimum sił w pedały w okolicach 2,5-2,7 masy, czy nawet pod 3 na wzniesieniach. Tylko przejrzałem, więc nie mam dokładnie przeczytanego i przetrawionego co i jak mierzyli: https://www.researchgate.net/publication/22663484_Forces_applied_to_a_bicycle_during_normal_cycling
  2. Ale też bez przesady, że nic nie wytrzyma do 50cm. Trek seryjnie do Top Fuela ładował Recony Silver, czyli oczko niżej niż Judy. Moje doświadczenia z Reconem 120mm są takie, że przy wadze około 80kg (z plecakiem ) przy 5 bar na normalnych przeszkodach nie dobijam, trochę niższe ciśnienie i zaczynam dobijać. Czasem niewielka korekta ciśnienia sporo pomoże, nie trzeba walić nie wiadomo ile. Skoków za bardzo nie robię, wiec ciężko mi powiedzieć, gdzie u mnie jest granica przy takich zabawach. Przypuszczam, że przy 7 bar miałbym problem z dobiciem, a to gdzieś z połowa maksymalnego. @Wojciech272 a ile masz skoku? Jak 80-100mm to po prostu może być mało do takiej zabawy. Ja bym stawiał na minimum 120mm, a rekomendował 140mm, chyba że bardzo ciągnie w skoki, enduro, dh, to pewnie coś pokroju 160mm nie zaszkodzi. Tylko do tego też przydałaby się rama, która takie zabawy wytrzyma i przyjmie tak duże amortyzatory.
  3. Jeszcze raz, przysiad ze sztangą robisz na jednej nodze, czy na dwóch? W danym momencie na pedał ciśniesz jedną czy dwoma nogami? Jeżeli przysiady są na dwóch nogach, to masz sumę sił z obu. Na pedały ciśnie się jedną nogą na raz, czyli masz pi*drzwi połowę siły z przysiadów. Ciągnąc pedał, dodajesz siłę drugiej nogi, do tego przeciwdziałasz unoszeniu się ciała, więc druga noga może o tyle samo mocniej nacisnąć. Czyli jeżeli jestem w stanie podciągać nogą około 25% masy ciała, to sumarycznie mogę dać w pedały 150% swojej masy: 125% z cisnącej nogi (100% chyba oczywiste, dodatkowe 25% bo noga ciągnąca o tyle zwiększa mi ciążenie), 25% z ciągnącej. Gdybym trenował i był w stanie więcej ciągnąć, to pewnie dałoby się dojść do okolic 180%. Jak się doda techniki zaparcia o kierownicę, to bariera 200% jest osiągalna.
  4. Jeździsz na ustawki pokazać się, czy żeby jeździć? Jak chwilowo ie ma nic lepszego, to szkoda marnować z tego powodu czas na rower. Jeździć z tym co jest, a w międzyczasie szukać lepszego rozwiązania.
  5. A te przysiady robisz na jednej nodze, czy jednak dwóch? Pedały wciskasz jedną nogą, czy dwoma na raz? Na rowerze masz identyczną stabilność, ułożenie nóg itp. czy jednak inne?
  6. A po prostu na ten uchwyt z zestawu na gumki nie można?
  7. Nie kracz, nie kracz, bo ktoś zaraz wyskoczy z patentem: https://velo.outsideonline.com/gravel/gravel-gear/shimano-patent-electric-cycling-shoe-auto-adjust-cleat-position/ Ciężko mi operować wartościami, w dynamiczne rozkłady sił nigdy się nie wgłębiałem. Jednak jeżeli się zsumuje kąt nacisku na pedał (nie wszystko idzie prostopadle do podłoża), dynamikę i bezwładność, techniki ciągnięcia, zapierania itp. to 2x masy ciała powinna być osiągalna. Bardziej chodzi o balans korzyści. Tutaj masa rotowana jest dosyć prostym układem i nie raz była opisana wzorami. W kontekście pedałowania jest zdecydowanie trudniej, bo to układ dynamiczny, do tego zależny od mechaniki ciała. Ciężko to ogarnąć prostymi wzorami. Podobnie jest w świecie górali, pogoń za lekkością mocno przystopowała, bo korzyści płynące z cięższego roweru (na amortyzacji, regulowanej sztycy, większych kołach) przewyższają tą wadę.
  8. Coś w tym jest. Jak policzę co rozwaliłem, to 2 w crossie. Do tego jeden hak w tym samym i ostatnio (po wielu latach spokoju) w "grawelu" (bliżej mu do crossa). W góralach trafiał się wkręcony patyk ale ani razu nie na tyle, żeby coś popsuć. A jak ktoś ma dosyć zmielonych przerzutek, to albo piasta albo "suport" z biegami.
  9. Trzeba by zajrzeć w główkę ramy, być może da radę wstawić tapera z adapterem, kwestia ile tam miejsca. Tylko jak się uda to w takim przypadku ograniczeniem będzie mocowanie koła, no chyba że też są jakieś adaptery, żeby w widelec pod sztywną oś wsadzić standardowe qr.
  10. Jak się popatrzy na mapy z podziałem na działki, to trochę większy sens, choć i tak jako alternatywny dojazd lepsze będzie przedłużenie Miłej. https://polska.e-mapa.net?userview=214330 Trzeba by się zainteresować planami zagospodarowania i przepchnąć rolę rekreacyjną, las czy co tam się da w tym kierunku, bo przy takim pocięciu działkami widać, że docelowo wejdzie tam zabudowa.
  11. No to jeszcze kwestia kto jak używa. Ja z nawigacji próbowałem skorzystać kilka razy na samym początku i była do bani. Także byle był podkład mapowy, drogi, szlaki itp. to już się sam pokieruję. Jedyne co mi wadzi, to klejenie pozycji do dróg, zdarzyło mi się wylądować nie po tej stronie rowu co chciałem. Dopiero na bardzo dużym przybliżeniu widać, że jest rozjazd pozycji faktycznej i wskazywanej kursorem. Owszem, na piechotę zliczanie dystansu przekłamuje ale według mnie nic nie szaleje, tylko po prostu jest jakaś minimalna prędkość, a poniżej traktowane jak postój, więc nie zlicza. Dla mnie to nie problem, jak chcę dokładne dane, to przeglądam zapis w BaseCamp i tam dystans jest poprawny. No ale na rowerze tak samo to działa, jak się jedzie (pcha) bardzo powoli w ternie, to też się gubi bieżący dystans. Graniczna prędkość to 3-4km/h. Blokada ekranu i nic się nie przesunie w kieszeni. Przycisków chyba nie zdarzyło mi się jeszcze przypadkiem wcisnąć, czego nie mogę powiedzieć o liczniku na mostku, gdzie zdarza mi się zahaczyć torbą z aparatem (przypięta do pasa biodrowego). Podstawa, to nie wpychanie w jakieś bardzo ciasne kieszenie. Ale jednak czujniki prędkości i kadencji można sparować, które chyba też tak średnio pasują do takich urządzeń.
  12. Może dla pieszych skurczył ale na rowery, do biegania itp. to chyba jednak rozrósł. Modele rowerowe można spokojnie zabrać na pieszą wyprawę (nie raz tak zabierałem w kieszenie spodni). Model ręczny na rower mało poręczny, no i chyba brakuje podstawowych funkcji licznika.
  13. Z tego co widzę na stronie krossa, to dedykowane są modele z serii Evatrans. Numer modelu określa rozmiar ramy, do których pasuje. 1 najmniejsze, 2 średnie, 3 największe (model Lea nie ma takich). Jak się wejdzie w zdjęcia, to ostatnie jest tabelą z wypisanymi pasującymi modelami i rozmiarami, np.: https://kross.pl/bagaznik-evatrans-1-0 Inne bagażniki mają standardowe mocowanie, wiec pasują do wszystkich standardowych ram. No, +/- bo bywają problemy z dopasowaniem i najlepiej przymierzyć w sklepie. Twoja rama ma nietypowe mocowanie, więc na szybko się nie zamocuje ale pewnie z jakimiś adapterami dałoby radę.
  14. Trochę nie chce mi się wierzyć w wymóg skrócenia gwarancji.
  15. Kto, co potrafi przejechać bez jedzenia chyba nie ma sensu porównywać, a tym bardziej przechwalać się pod tym kątem. Każdy ma inne przyzwyczajenia, inne przygotowanie, inną charakterystykę metabolizmu. Z wiekiem i wytrenowaniem też się zmieniają możliwości. Ciężko też wprost przeliczać dystans, bo jeden śmignie na szosie 100km w ~3h, a inny wymęczy może 50km na góralu w górach przez 6h. Czas jest chyba lepszą miarą przepalania kalorii. Kiedyś potrafiłem na śniadanie wciągnąć 2-3 zupki chińskie i na tym jechać ze 3h. Obecnie kichy na samą myśl takiego posiłku się skręcają Tak jak pisałem wcześniej, obecnie staram się jeść co godzinę i bardzo rzadko zdarza mi się odcięcie. Główną przyczyną jest zazwyczaj zabranie zbyt mało kanapek i wydłużenie interwału, żeby "starczyło" do końca, ewentualnie jak źle oszacuję ile mi zajmie. Na pewno nie ma co na pałę próbować robić 100, czy innego dużo dłuższego dystansu niż zwykle. Z drugiej strony przy odpowiednim przygotowaniu nie jest to aż tak trudne. Kiedyś w zasadzie na początku wkręcania się na dobre miałem jakieś półtora miesiąca praktycznie bez roweru, do tego przy okazji straciłem trochę na wadze (nie było czasu na spokojne jedzenie, a ruchu więcej niż zwykle). I jak w połowie tygodnia wróciłem z tych "kolonii", tak w niedziele pojechałem bez przygotowania powiedzieć cześć znajomym rowerowym. Z tego cześć zrobiło się trochę więcej jazdy po lesie (w sumie zrobiłem 67km ale końcówkę urwałem się z ekipy i zjeżdżałem na miasto asfaltami), a ja ledwo z wodą i kupionymi po drodze batonami. Efekt oczywisty, czyli odcięło mnie dosyć solidnie, do stopnia dosłownie miękkich nóg. Dwa tygodnie później strzeliłem pierwszą setkę (po płaskim - Żuławy). Różnica taka, że trochę kalorii odrobiłem, nie pojechałem na pusto i tempo nie było szalone (ponad 9h z postojami na odpoczynek, zwiedzanie itp.). W tamtym roku to były dwa najdłuższe dystanse, zwykle jeździłem pod 40km. Jak robiliśmy z ekipą wycieczki po 80km, to trafiały się osoby nie wyglądające na mocno rozjeżdżone ale dawały radę jak nie było ostrego tempa. Raz pamiętam, że kogoś totalnie ugotowaliśmy ale sam sobie trochę winien, bo tempo nie było duże. No ale jak na wycieczkę pod górale, crossy i podobne przyjechał czymś pokroju enduro czy dh, z pełnym kaskiem, bluzą, ochraniaczami na nogi, to faktycznie się spalił dosyć szybko (przełom maja i czerwca, słońce dawało). Także jak regularnie robi się 30-40, to spokojnie można się wybrać na 80 czy nawet 100km, byle na świeżo, spokojnym tempem i zapasem paliwa.
  16. Od tego jest ciągnąca noga, żeby nie wywaliło. Myślę, że można zrobić prosty eksperyment. Na stojąco, z poziomej pozycji korby, raz pozwolić opaść swobodnie, a raz dokładając ciągnięcie. Zobaczyć jaki dystans się przejedzie, do jakiej prędkości rozpędzi. Bez wpinania trochę bardziej karkołomne ale można spróbować z pozycji siedzącej. Raz nacisnąć ile się da jedną nogą, a drugi raz pociągnąć drugą nogą umieszczoną pod pedałem. Nie będzie tak efektywnie i wygodnie ale można próbować coś zrobić. Zresztą pewnie zdarza ci się startować na twardym przełożeniu. Czekasz aż swobodnie ciało opadnie pod wpływem grawitacji, czy jednak aktywnie zapierasz się o kierownicę, przechylisz rower, żeby dało się depnąć? Przy takim tonie mam ochotę nie rozrysować i w ogóle nie odpowiedzieć, więc sam se rozrysuj 😋 A bez złośliwości, to średnio mi się chce bazgrać niezdarnie w paincie (jak bym umiał, to może bym w jakimś cad zrobił). Opisujesz sytuację win-win. Masz dźwignię, z podparciem na środku. Jeden jej koniec naciskasz, więc masz strzałkę w dół. Drugi koniec ciągniesz, więc masz tam strzałkę w górę. Obie siły generują moment obrotowy w tym samym kierunku, więc dlaczego ma się nie dać? A czemu chcesz się zapierać o ziemię? Przecież zapierasz się o klucz, czyli działasz jednocześnie na oba jego końce dając większą siłę na ramiona dźwigni. Pomyśl o innym podobnym przykładzie tylko bez udziału grawitacji. Powiedzmy, że jakiś duży zawór, świder, cokolwiek z pionową osią i poziomą rączką, generalnie w kształcie T. Jeżeli spróbujesz nim kręcić trzymając tylko z jednej strony, to albo zaraz się do niego przyciągniesz, albo odepchniesz. Jeżeli jedną ręką chwycisz jeden koniec, drugą drugi i jedną ręką zaczniesz pchać, drugą ciągnąć, to będziesz miał równowagę ale jednocześnie wytworzysz moment obrotowy. W takiej sytuacji możesz przyłożyć prawie dowolną siłę, tyle ile masz w rękach. Prawie, bo powstanie moment obrotowy na ciało, więc trzeba się o coś nogami zaprzeć, zapewnić odpowiednie tarcie o podłoże itp. Na rowerze powstanie siła chcąca przechylić na bok ale kąt w pedały jest na tyle mały, że spokojnie można ją skompensować siodłem lub zapierając o kierownicę. W mniejszej skali dowolny zawór z kurkiem "motylkowym", gdzie to samo robisz dwoma palcami. Nie, nie na zasadzie podziału siły, a sumując siłę obu rąk. Jeżeli próbujemy samą ręką kręcić za jeden koniec, to dokładając drugą rękę mamy więcej siły i stabilności. Jeżeli przez kręcenie jedną ręką masz na myśli szarpanie całym ciałem, to jest inna sytuacja i ciężko sensownie porównać. Mogę się mylić ale przez te dwie dekady trochę się w technice pozmieniało i można zrobić tak samo lekkie koła ale z wysokim stożkiem i grubą oponą. Ewentualnie korzyści z aero przewyższyły minusy większej masy. Konserwatywność w kolarstwie szosowym to jedno ale jednak jak coś daje korzyści to podejście się zmienia. A skoro tak, to przywiązanie do pedałów jest w zawodowstwie przynajmniej od 50 lat (ponoć paski, noski ponad 100 lat historii), więc świadczy to o płynących z tego korzyściach. Zdaje się, że UCI nie nakazuje zatrzasków, nie zabrania platform, więc dlaczego wszyscy jeżdżą wpięci? Gdyby takie pedały nie dawały korzyści, to od czasu do czasu ktoś na platformach by się pojawił. A tu nic, cisza, null.
  17. Nie zgodzę się. 30km to w granicach 1,5-2h jazdy, bywa za mało, żeby pewne rzeczy wyszły. Miałem fabryczne siodełko Bontragera i do tych 2h po lesie niby było ok. Jednak w 3h zaczynał się ból tyłka. Kiedyś inne też, po lesie ok, a jak robiłem trasę asfaltową, to po kilku godzinach tyłek drętwiał. Także dla mnie sensowny test czy jest ok, to raczej 4-5h, co u mnie przełoży się na 50-60km. Żeby nie było, czas liczę z postojami, a nie samej jazdy.
  18. Nawet najlepsze urządzenia kiedyś się psują. Mam Touring Plusa od 2014, bateria jeszcze daje radę choć już zdarzyło mi się kończyć na oparach (~8h wycieczki). Z rok czy już 2 lata temu przestawał mi działać przycisk zasilania, w końcu popsuł się zupełnie przez fizyczne zużycie. Na szczęście wewnętrzny przełącznik był sprawny i udało się to zdrutować kawałkiem plastiku (ucięta gruba część trytytki) i taśmą. To że jeszcze żyje jest jakimś argumentem, że nie kupuję nowego (nie mam bezpośredniej potrzeby) ale raczej przeważa brak zaufania do działania nowych. Kuszą nowe funkcje jak pozycjonowanie z kilku systemów, większy i pewnie czytelniejszy ekran, usb-c. Z drugiej strony nie mam jakichś dużych wymagań, a problemy ze stabilnością nie zachęcają. Pewnie nie miałbym z większością problemów, bo wolę działać offline niż wszystko ze wszystkim parować i ciągle synchronizować. Zresztą sam Garmin w tym pomógł, bo jak na początku próbowałem aktualizacji map przez Expressa czy Connecta, to zajmowało to wiele godzin (najpierw długo się ściągało, potem chyba jeszcze dłużej ciurkało przez usb z prędkością rs a nie usb). Z drugiej strony czy te nowe da się w ogóle używać bez rejestracji, parowania itp? A wracając do początku, to spokojnie wyszliby na swoje, tylko musieliby patrzeć w perspektywie dekady, a nie z roku na rok. Raz tak jak pisałem, rzeczy się psują (ze starości, czy przypadków, upadków). Dwa nowe są przeważnie lepsze, z nowymi funkcjami, z szybszym działaniem starych (głównie ten nieszczęsny transfer po usb) itp. Rynek się nie kurczy, co najwyżej nie ma stałego wzrostu jaki by chcieli widzieć w tabelkach.
  19. @uzurpator Tak, w ogólności kolarstwo to sport wytrzymałościowy i długodystansowo sama siła nie gra aż takiej roli . No ale są też elementy typowo siłowe, gdzie trzeba skoczyć w sprincie, czy pokonać krótką ściankę lub wygrzebać się z piachu czy błota. Jeżeli na lokalnych XC ja ledwo pchałem rower pod górę, a czołówka wjeżdżała, to nie była kwestia watów, a po prostu siły w nogach. Mi jej brakowało, żeby pokonać tak strome wzniesienie. Także jeszcze raz: - siła mięśni nie jest nieskończona, więc jak są momenty typowo siłowe, to pociągniecie wpiętą nogą pomoże - jak jest praca ciągła, to wchodzi wydolność i nie ważne ile ma się zapasu siły mięśni, to granicą są płuca i serce, tutaj wpięcie za bardzo nie będzie pomagać Kwestia dyscypliny. Typowe szosowe, grawelowe, xc to wytrzymałość. Ale jeżeli idzie bardziej w enduro, dh, to już ekipa bardziej przypakowana. Mogę się założyć, że każdy z tych czołowych zawodników chuderlaków, których wymieniasz spokojnie ładuje w pedały siłę przewyższającą ich wagę. Mają od tego odpowiedni sprzęt - wpięte buty; mają technikę: umieją się odpowiednio zaprzeć, odpowiednio zakręcić korbą.
  20. Gdyby to tylko zębatki się wyrobiły, to by łańcuch skakał i byłoby to słychać i czuć. Oprócz tego co pisali poprzednicy, upewniłbym się, że kaseta poprawnie przykręcona. Możliwość ruszania na boki może wynikać z poluzowania lub wyrobienia łożysk w bębenku. Minimalny luz może być fabryczny, choć raczej w tańszych konstrukcjach.
  21. Żadna ekwilibrystyka, tylko standardowe techniki w kolarstwie, gdyby nie one, to by kolarze wyskakiwali z pedałów przy sprincie. Po to jest to całe bujanie rowerem, zapięcia, zapieranie o kierownicę, żeby nadmiar siły nie powodował skoku, a poszedł w napędzenie roweru. Zdecydowanie więcej niż 10%. Na szybko, więc mało dokładnie spróbowałem coś pomierzyć. Przypuszczam, że przy lepszym przygotowaniu i odtworzeniu sytuacji z roweru dałoby się uzyskać lepsze wyniki. Przy pomocy wagi zawieszanej (hak o coś przy ziemi, pętla na stopie) wychodzi mi około 18kg, co stanowi około 25% mojej wagi. Przy pomocy łóżka (wagą wychodzi około 28kg, żeby trzymać w uniesieniu) prawa noga nie daje rady podnieść, lewa niby na chwilkę coś uniosła. Na moje oko to powinno być osiągalne 30% wagi, przy dobrym wytrenowaniu może być więcej. To nie są małe wartości i zdecydowanie odczuwalny wzrost siły przy pedałowaniu. No to pytanie ile dałoby radę na jednej nodze. Pewnie +/- połowę tego. To przekłada się na rower, gdzie będziesz w stanie nacisnąć ~80kg. Jeżeli dołożysz drugą nogą pociągniecie, to będziesz miał około 100kg. Tyle więcej pójdzie w korbę i w konsekwencji w koło. Myślę, że na siłowni spokojnie czujesz różnicę 20kg obciążenia Głównie, bo rząd wielkości to x10, a mając te 300W ciągłej, choćbyś się skichał to nie skoczysz chwilowo do 3kW. Tak czy inaczej, 1-2kW to nie są "grube". Generalnie zgoda, że chwilowo można wykrzesać dużo więcej niż przy ciągłej ale właśnie na takie przypadki rozbiłem to wcześniej. Chwilowe depnięcie i pociągniecie, gdzie ograniczeniem jest siła mięśni, czyli np. to co jesteś w stanie podnieść jednokrotnie. Jedna noga nigdy nie będzie tak silna jak dwie, nawet jak druga dodaje tylko 10%. Praca ciągła, gdzie ograniczeniem są płuca, serce i reszta układu dostarczająca paliwo do mięśni. Nie ma zmiłuj, nie ważne jak silne nogi, jak nie będą miały czym się zasilić.
  22. Sztyca nie jest amortyzowana, tylko regulowana. Przecież są otwory montażowe do bagażnika, na dole standardowo nad osią, na górze niestandardowo pod zaciskiem sztycy. Rama w zasadzie taka sama jak w DSX 1.
  23. Nie, da się więcej. Można się zaprzeć o kierownicę, czy będąc wpiętym ciągnąć drugą nogą. No to pytam drugi raz, jeżeli wyciskasz na nogi 100kg, to bez problemu wyciskasz 200kg? Przy np. wolnym, twardym starcie limitem nie jest moc, tylko siła. Jeżeli jedna noga ma siłę X, to dokładając ciągnięcie drugą masz przynajmniej 1,2*X. Prosty przykład, łatwiej jest nosić 20kg ciężar w jednej ręce, czy obu? Jeżeli obiema, to dlaczego w przypadku pedałowania miałoby być inaczej? Nie, na pewno nie o rząd wielkości. Jeżeli sportowcy osiągają FTP rzędu 500W, to na pewno nie osiągają 5kW nawet chwilowo. Podaj jakieś źródła, które by poparły takie możliwości człowieka. Ja znajduję z limitem 2-2,5kW. Nieprzypadkowo są wpięci i dodatkowo przywiązani paskami Nie mogę znaleźć odpowiednich filmików ale kojarzę z relacji wyścigów torowych, że zdarzały się przypadki wyrywania nóg z pedałów (pewnie źle zapięte lub jakieś awarie).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...