Skocz do zawartości

Mentos

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 979
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Mentos

  1. ^^^^ Mało widać słyszałeś, przecież talkowanie to normalna staaaaara praktyka by dętka się do opony nie przyklejała. Ale w temacie rowerowego wkurzenia, będę wracał z tym tematem z uporem maniaka. Chyba powołam stowarzyszenie "TAK dla tępienia dzikich świń", analogicznie do "TAK dla CPK". Wczoraj kopiec Piłsudskiego, zryty przez te j...ne (jakże kochane) dzikie świnie. I to pod sam szczyt! Na dole widać musieli zaintereniować bo by zaczął spływać. A tyle milionów poszło na jego zabezpieczenie by się stoki ukorzeniły solidnie. A te urzędasy 'mądre inaczej' z miasta, zamiast odstrzelić nadmiar tego badziewia, które rozmnożyło się w mieście już tak nadmiernie, że tylko czekać jakiejś tragedii, czy to wypadek na ulicy, czy jakieś poturbowane/zabite dziecko, tote ograniczone urzędasy, tylko dlatego, że się obawiają jakiś ekooszołomów pudrują problem zamiast go rozwiązać przysłowiowym pociągnięciem cyngla czy to w mieście czy poza nim po odłowieniu, i na pyszną kiełbachę ścierniwo. I warto przypomnieć co się dzieje tym pajacom typu celebryci i inne aktorzyny spod sejmu onegdaj protestującym przeciw odstrzałom. Gdynia. Atak dzika, kobieta walczy o życie w szpitalu - TVN24 Atak dzika na spacerującą kobietę. Konieczna była interwencja na SOR (jaw.pl) Atak dzika na matkę z małymi dziećmi i psem. To kolejny raz, gdy dziki wchodzą na teren zabudowany | Głos Wielkopolski (gloswielkopolski.pl)
  2. Wrzucałem Laskową jako przykład stromszego podjazdu asfaltem 25% bo pokazałeś 20%. Wiadomo że różnicę robi długość podjazdu no i przełożenia. Ja szosiarz nie jesem bo nie lubię, więc gravelowo po górach potrzebuję miękkiego przełożenia 38/51=0,75. Ty masz typowo twardo szosowo bo 36/34=1,06, więc jak dla mnie nieakceptowalnie, na takiej Laskowej nawet bym nie próbował, a 20% na przełożeniu 1,06 może było by takim odpowiednikiem. A w Szwajcari byłem w tym roku, choć tylko 2 dni, robiąc TransAlp, podjazdy były jeszcze stromsze gdzie nięgdzie, no ale to już inna MTB historia ;-). No i zgadzam się, bo też tak mam, jak jest góra to jest wyzwanie do jej zdobycia (no i satysfakcją), a widoki to sie rozumie, same przychodzą przecież na górze jak nie łobrośnięta 😉
  3. Niby Alpy, Szwajcaria a ten podjeździk takiś jakiś słaby 😁
  4. Przecież talk w Ciastoramie i pewnie innych budmarketach można spokojnie kupić w tej samej cenie nawet.
  5. Jak nowa ta kaseta to sprzedaj bo to kowadło. Składając na wiosnę gravela miałem identyczną sytuację. NX poszedł w pierony a wleciała XT, z łańcuchem XT i klamkomanetką GRX, działa to wszystko idealnie. Ja łoję dużo po górach, więc zębatka Shimano 40 też wyleciała i wylądowała 38 Spiecialities. Układ przełożeń dla mnie idealny, wszystkie równo wykorzystywane, pod Laskową Rzeźnię spoko mogłem wjechać na raz bez stopów, a i cięższe w terenie podjazdy szło zrobić jak Kudłacze czerwonym z Myślonek 😉. Prędkości absolutnie nie brakuje, bez młynkowania 40km/h można spoko dokręcać, choć ja tak się nigdy nie spieszę jak szosiarze, ale na 10ce po płaskim te 35 często ciągnę. No i niby jeden ząbek różnicy na dole, ale te 38x10 jednak lepiej niż 40x11. Także mocno sugeruję się nie bawić w tego NXa.
  6. Raczej słaby pomysł, mi ze sporym zbiornikiem i niektórymi oponami potrzeba było sporo powietrza by opona wskoczyła, oczywiście zależy od opon i rawek ale jednak.
  7. No właśnie o to mi chodziło, bo nie wątpię by było pełno jakiegoś chińskiego chłamu na Ali, no i kupując jednak przez polskiego pośrednika, który maluje wg projektu kupującego i daje 5lat gwarancji jest warte zapłącenia drugie tyle. I nie sądzę by to było jakieś wielkie ryzyko w takim wypadku, a cena porównywalnej wunglowej ramy nadal 2x mniejsza niż renomowanych marek. Ale nie bym miał coś przeciw renomowanym marką, w końcu płaciłem prawie 1000 jurków za CroMo ramę Stantona 😉
  8. Co mają powiedzieć Ci co trzymają auta w salonie, taki pomysł - dodatek do benzyny by ładniej pachniały spaliny 😉
  9. No właśnie, zacząłem więcej jeździć po drogach bo mi gravel spasił, wprawdzie zawsze planuję lokalne albo bardzo lokalne zadupiaste asfalty, szutry czy leśne drogi, no ale zdarzy się jakaś ruchliwsza by cuś sensownie połączyć w pętelkę. No i wóczas zawsze jak coś z tyłu mnie mija, to też z tyłu ale głowy mam czy nie wali we mnie jakiś matoł coś czytający w telefonie abo jakiś naćpany, abo pijany. Dwa razy już tak miałem i to jadąc szerokim poboczem 2 pasmowej drogi obok domu, z tyłu coś na pobocze zaraz przedemną fik i odbicie z powrotem na pas, miałem farta, ale teraz tam (miejsce podlinkowane) nie jeżdzę te 500m co mam do przejechania poboczami zgodnie z ruchem a pod prąd by widzieć co na mnie może walić. I dlatego nie rozumiem szosowców z ich uporem jeżdżenia drogą jak obok jest np. elegancki DDR. BTW w wypadku tego recydywisty mimo wszystko winny był pieszy jak rozumiem. Michał – Mapy Google
  10. Ta jasne, zwłaszcza że ta bez zapachu nie ma żadnego zapachu 🤣 Co innego środki do mycia, to mogę zrozumieć, a co innego smary czy jakieś pasty. Kupię sobie smar do łożysk o zapachu starej p...y (papy), bo tak spro ludzi lubii, może marketingowcy zrobią 😄
  11. O co chodzi z tym ultrawczesnym zielonym? Przecież jak jest zielone jadę, jak nie ma to czekam. Jedziesz, jest czerwone, dopala się pod nim żółte a ty zakładasz że jak będziesz przekraczał światła to będzie już zielone?
  12. Pitolisz od rzeczy bo akurat Carbondy używa wiele firm i osób i wszyscy chwalą, więc to nie żadne moje szczęście a po prostu doświadczenie wielu ludzi. Co do innych marek z Ali nie mam pojęcia, ale nieraz słyszałem o jakimś badziewiu typu carbonowe wujowe kiery podróby znanych marek które pękały faktycznie.
  13. Ta jasne, pasta do karbonu jest tu "dobrym" przykładem 🤪
  14. Mentos

    [Chwyty] z rogami.

    i na cenę 😉
  15. Faktycznie jakaś totalna głupota co zacytowałeś 😉
  16. Kupiłem pastę do karbonu jak poniżej, dorzucałem coś do innej drobnicy bym miał przesyłkę gratis. Jakoś nie zwracałem na to uwagi, pasta jak pasta, się przyda to dorzuciłem, ale potem patrzę ropakowując a pasta o zapachu wiśniowym. Ja pierdziu, czy naprawdę ludzie są tak głupi jak Ci marketingowcy wymyślają by swą decyzję co do kupna czegoś takiego uzależniać od zapachu? Co za kretynizm, masakra.
  17. Wyjątkowo przygłupawy ten pomysł z machaniem ręką. Już widzę jakby się ludzie do niego stosowali. Rozumiem tym nie machającym można by po palcach jeździć 😉 . Ale warto by za to odczarować te przez pismaków rozpropagowane głupoty, że pieszy zbliżający się do przejści ma już pierwszeństwo i trzeba się zatrzymywać, nic przecież takiego w przepisach po nowelizacji nie ma.
  18. Nie, nie Kross, u nas z tego co znam to LOCA i ANTYmateria od nich biorą ramy gravelowe z katalogu. A Kross owszem zamawia u nich ramy bo to renomowany kitajcowy producent (podobnie jak np. Ridley), ale nie są to chyba ramy z katalogu a wg specyfikacji Krossa (a może się mylę?), no poza tymi najdroższymi RSami które Kross przecież robi sam w PL - chwała im za to. Nie zaufałem kitajcom bo właśnie obawiając się ewentualnych reklamacji kupiłem ją z pomalowaniem w PL z 5 letnią gwarancją od polskiego 'producenta'. Ale obecnie nie można powiedzieć, że ufam komukolwiek na słowo bo łoję tą ramę już prawie cały sezon i czasami się dziwię, że jeżdżąc po górach tak jak jeżdzę jej nie oszczędzając, conajmniej jak na hardtailu choć ofkors wolniej, ona daje radę i się trzyma, więc to najlepszy sposób weryfikacji => WŁASNEJ! Poza tym tą surową ramę bierze już od jakiegoś czasu sporo małych producentów brandując swoimi markami. Nie słyszałem też by te ramy pękały lub stwarzały problemy, są już na rynku kilka lat. Znikąd się to nie bierze i wynika właśnie z przetestowania pod kątem wytrzymałości większej ilości. Jest robiona z japońskich włókien Torray (wiem nie widzę na pojedyńczym włóknie pod mikroskopem elektronowym logo producenta 😉), no i waży ze 250-300g więcej niż te wylajtowane ramy renomowanych marek nie bez powodu. Nie pamiętam dokładnie bo całą oklejałem i po tym zabiegu coś 1350g. Kitajce stwierdziły chyba, że nawalą w newralgicznych miejscach więcej mięcha to będzie pewniej, sztwniej i wytrzymalej więc bez reklamacji. W Czarnogórze spadła mi w górach w sporą przepaść z ostrymi kamolami, byłem pewien, że po niej bo rypła mocno bokiem/środkiem rury, ale nic poza otarciem, wytrzymała. Mogę się założyć, że wylajtowane produkty w tym przypadku by pękły bo w normalnym użytkowaniu tam tyle materiału nie potrzeba i renomowani producenci ujmują go w tych miejscach by było lżej. W sumie kupowałem ją by po prostu spróbować gravela a potem odsprzedać i kupić jakiegoś lżejszego Treka, ale jestem na tyle zadowolony że przy niej zostaję. Aaa, no i nie ma tego porąbanego PressFita !
  19. Te które ja podaję są!
  20. Czyli policja kanciła twierdząc, że przejechał chłopa mającego zielone na przejściu a było odwrotnie, ciekawe po co.
  21. Mentos

    [Chwyty] z rogami.

    Sam wolę dokręcić jakieś lekkie rogivtypu KCNC, ale jak chcesz chwyty z rogami to kupowałem żonie Ergona GS2 i jest mega zadowolona.
  22. I tak i nie. Zależy jak się jeździ i ile się jeździ. Jak założeniem jest, że dziś jadę na tą górę i z powrotem w sumie 50km i zajmie mi to 5h, to oczywistym jest że na elektryku się mniej przetrenujesz/zmęczysz bo wymaga to włożenia mniejszej energii. Ale jak sobie powiem, że dziś jadę na tą górę w ciągu 5h tyle razy ile razy wjadę, to już może być podobny trening/wydatek energetyczny, bo wjadę na szczyt 2 albo 3 razy w tym samym czasie. Ja tam oststnio bardzo mało na elektryku po górach jeżdżę, więcej analogowy full czy gravel, i jak już elektryk to całodniowe tripy, a interesuje mnie by jak najwięcej przejechać i sobie po prostu pojeździć dla fanu bo waty czy trening to generalnie mam w poważaniu. Jednak na elektryku jest inny filing, mogąc zrobić więcej zjazdów a trawersy czy małe podjazdy się fajnie tak 'wygładzają' że prawie jak zjazdy i jest ten ciągły flow jak ktoś mnie rozumie. Męczę się jednak mniej, taka moja ogólna konstatacja.
  23. Zależy jacy producenci, są tacy którzy produkują dla znanych marek wg ich specyfikacji i pod ich nadzorem. Często butikowe drogie marki biorą od takich producentów wyroby z katalogu i sprzedają pod własną marką. Sam nie chcąc próbować drogiego gravela od znanej marki kupiłem za pomocą polskiej firmy wyrób Carbondy i jestem mega zadowolony co do jakości. Powiem więcej, chyba majfriendy dołożyły nawet więcej materiału by było pewniej i wytrzymalej i nie mieli zwrotów bo waga na to wskazuje.
  24. @Tyfon79 uważaj, bo zaraz ‘ktoś nadgorliwy’ Ci się uczepi do niby ‘hejterskich’ słów, jeszcze się od nich komuś a nawet czemuś zrobi przykro od ‘hołoty’, ‘ścierwa’, ‘śmiecia’ itp. 😉 Oczywiście co do tych elektrycznych ulepów 100% się zgadzam, ale zaproponowane powyżej wyrzucenie na drogi też słabo, bo po drogach to coś nie ma dopuszczenia, choć tam przynajmniej i raczej sami ryzykują. Ale ja wrócę z innym, moim wkurzeniem bo się było znikło - o DZIKICH ŚWINIACH (jakieś donosicielskie ekoaktywiszcze tu zgłosiło?), które niszczą miasta i stwarzają ogromne niebezpieczeństwo. Otóż pan ‘uczulony’ mój post usunąl i dał dniowego banana, w sumie nie wiedzieć czemu – enigmatyczny powód - „wulgaryzmy”, choć takich nie było!, jedynie literki kropki literki, każdy mógł sobie diopisać jakie tam słowo sobie wyobraża, bo opcje były oczywiście różne (teraz zrobię sobie ‘skrina’ z posta). Na ulicach można dziś usłyszeć ***** ***, pani okropne babsko Lemparcica wykrzykuje do polityków słowa „pełne miłości i uśmiechu”, celebryci i profesorowie jej wtórują i piszą/usprawiedliwiają jak to się wyraża fantastycznie, a tu niedopowiedziane słowa wzbudzają oburzenie ‘pana kapłana’, chyba jakaś delikatna nadgorliwość. W każdym razie wyrażam swoje tematyczne rowerowe wkurzenie poraz wtóry, teraz jeszcze ostrożniej, ze słowniczkiem pojęć pod spodem, by ukontentować ‘pana kapłana’. Otóż jadę sobie nocą ze sporej górki drogą asfaltową i na zakręcie jakbym się nie wy…ł*. Rozmyta po deszczu maź błotna na jezdni spłynęłą z rozrytej do imentu skarpy/trawnika obok. Noż k…ać*, znowu te j..ne* dzikie świnie. Gdzie nie pojadę to roz…e* fajne niegdyś ścieżki, trawniki, kwietniki czy znajomi narzekający, że ogródki ogrodzone a i tak rano wyglądają jak po wybuchu min. Ja się więc pytam, kiedy łaskawi urzędnicy przestaną wieszać te durne tabliczki „uwaga dzikie zwierzęta w mieście” a wezmą się do roboty i to badziewie zaczną odstrzeliwać? Ledwie kilka pułapek w KRK i wywożenie do lasu to żadne rozwiązanie, bo albo odsuwanie w czasie – to cholerstwo wraca, albo podrzucanie problemu komu innemu w mniejszych miejscowościach, a w ogóle kropla w morzu potrzeb bo ten syf się mnoży na potęgę nie mając obecnie naturalnych wrogów, więc oczywistym jest, że to człowiek się musi za to zabrać, na 'zachodzie' to wiedzą i tępią to badziewie na potęgę nie tylko ze względu na ASF. A u nas ? Pamiętam tych pajaców protestujących pod sejmem dopóki im ‘łunia’ tlenu nie odciąła mówiąc że bardzo dobrze że się strzela, tak dalej, i się skońćzyło pajacowanie z dnia na dzień. Chyba kupię flintę i zapiszę się do związku łowieckiego. * k.. …ać (krowia mać) j… ...ne (jakże kochane) wy…ł (wywrócił) roz…e (rozryte)
  25. bo Beskid Kysucki w końcu trochę objeżdżony
×
×
  • Dodaj nową pozycję...