Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.10.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
14 punktów
-
Bo w Gorcach jesień nabiera kolorów. http://beskidtrail.pl/gorczanski-chillout/10 punktów
-
9 punktów
-
Dobry wieczór Bo nowy wiadukt objeżdżony... Fot. telefonem [loco Wyszków]7 punktów
-
Niestety czerwony na Lubań od Studzionek teraz to autostrada... #kiedyśtobyło 7 rano w sobotę pod Skawiną, zimno!6 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Weekendu początek: Więcej: http://beskidtrail.pl/w-drodze-na-krawcow-wierch/4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Bo jedna Dolina a łączy dwie pasje, rower + góry Dolina Chochołowska2 punkty
-
2 punkty
-
Witam, zawiedziony dostępnością, zniesmaczony cenami, zdegustowany konfiguracjami osprzętu, chcąc udowodnić sobie, że potrafię - podjąłem karkołomną decyzję o przeróbce mojego poczciwego crossa na rower typu gravel, ale trochę inaczej. Budżet: ~1.500 zł. Ponieważ wiele osób często pyta czy da się przerobić crossa na rower szosowy/gravelowy i stereotypowa odpowiedź brzmi tak - ale nie warto, spróbuję rzetelnie opisać kolejne kroki takiej przeróbki wraz z kosztami. Każdy będzie mógł wtedy wedle własnego sumienia podjąć decyzję o sensie takiego działania. Baza oryginalna: rama Kross Crow Meadow, widelec SR Santour NEX 4110, stery. Części nieoryginalne, które jeździły w powyższym rowerze: koła na obręczach Alexrims Ace18 oczkowane, łożyska maszynowe, piasty nie pamiętam, sztyca Accent aluminiowa, korba Acera FC-M361 175mm, wkład suportu Neco (typ do sprawdzenia), siodełko Gyes GS-17. Na tą chwilę wpadły: kierownikca Bomtrack Beyond 460mm, mostek Btwin 60mm oversize 6st, klamkomanetki claris tył 8rz. oraz claris przód 2rz., przerzutka tył claris RD -R2000 GS. Wersja "oryginalna": Ogołocony (stopka i pedała tymczasowe - nie będą zastosowane w wersji docelowej : Kiera, kalomkomanetki - na tą chwilę tylko przytwierdzone, bez dopasowania i przerzutka:. Na koniec dla wytrwałych podam szczegółowy kosztorys przeróbki. A teraz można hejtować :). cdn.1 punkt
-
1 punkt
-
Tu nie chodzi o skakanie i głazy Chodzi o ustawienie widelca tak, żeby poprawnie pracował w warunkach, w których jeździsz. Zresztą to jest coś, co zawsze zdążysz zrobić, jak dojdziesz do wniosku, że jest za twardo. Koszt nie powinien przekroczyć 100zł (sprężyna), ale może faktycznie nie wszystko na raz1 punkt
-
Na teren polecam : Po pierwsze to dobry telefon, wodoodporny z wymienną baterią i DOBRYM GPSem. Polecam Galaxy S5 Plus ( ma rewelacyjny GPS). Używkę w dobrym stanie można kupić w tych granicach (ok 500 zł). Po drugie nie na kierownicy tylko na mostku i uchwyt Quad Lock. Jest malutki, nawet jak nie używasz nawigacji, nie przeszkadza. Na deszcz wystarczy silikonowe przeźroczyste etui nałożone na ekran ( przy mokrym ekranie nie działa dotyk). Po trzecie Locus PRO - mercedes wśród nawigacji. Przy odrobinie wiedzy podepniesz pod niego każdą mapę - nawet rastrową w postaci pliku graficznego (jpg itp). Można nawet wyznaczyć nawigacje na takiej mapie, zmiksować z mapą wektorową itp. EDGE przy tym to zabaweczka. Po czwarte polecam słuchawkę (na jedno ucho) Plantronics Explorer 50. Można w większości czasu jeździć z wygaszonym ekranem (największy pożeracz baterii) słuchając głosowych poleceń (po polsku). W przypadku jakiejś niepewności wystarczy włączyć ekran ( Galaxy s5 plus w 2-3 sekundy ustala i centruje pozycje na mapie). Przy 3h jazdy tą metodą pozostaje 70-75% baterii. W zapasie jakiś niewielki power bank (np na jeden wymienny paluszek 18650). Jeszcze mi się nie zdarzyło by się tel. wyłączył z powodu przegrzania. Na rowerze jest pęd powietrza który skutecznie chłodzi.1 punkt
-
Mnie osobiście ten Judy pozytywnie zaskoczył swoją czułością. IMO chodzi lepiej od tanich powietrznych amorków, które na ogół trudno doregulować tak żeby wybierały zarazem drobne nierówności jak i nie zapadały się na dropach. Natomiast regulacji jest tam faktycznie mało (chyba pięć kliknięć?). W razie gdyby brakło, można zainstalować gęściejszy lub rzadszy olej. To w pełni oczekiwany efekt przy niedotłumionym widelcu. Tłumienie jest właśnie po to, żeby tą energię zmagazynowaną w ugiętej sprężynie rozładować możliwie łagodnie, zamiast wybijać użytkownika w powietrze zaraz po ugięciu. Z drugiej strony, jeśli tłumienie jest zbyt duże, to widelec zapada się na serii uskoków – zwyczajnie nie nadąża odbijać. Musisz poeksperymentować żeby znaleźć odpowiednie dla siebie ustawienie, raczej nie ma tu żadnej ustalonej i bezbłędnej procedury.1 punkt
-
@gac_bike http://ambike.pl/rower-gravel-author-ronin-2018.html Ja tam kupowałem i mi sciągneli mój rozmiar. Ty jakiej wielkości ramy potrzebujesz?1 punkt
-
1 punkt
-
Pamiętaj też, że precyzja działania i regulacji w tanich widelcach sprężynowych znacząco odbiega od tej, którą oferują widelce powietrzne1 punkt
-
Nie ma się co oszukiwać - przy widelcach sprężynowych z niskiej półki nie ma co oczekiwać precyzyjnej regulacji Ustaw sobie po środku, przejedź się i zobacz, jak reaguje. Później daj maksymalnie w jedną i znowu test. Następnie maksymalnie w drugą i kolejna próba. Jeżeli nie będziesz odczuwać większej różnicy w działaniu widelca to zostaw po środku albo bardziej w stronę żółwia. Zobacz, jak zrobić ten test na postoju (około 30s filmu):1 punkt
-
Ta regulacja to tłumienie powrotu. Krótko mówiąc ustawiasz sobie, jak szybko widelec po ugięciu się ma 'odbić' z powrotem w górę. Zając oznacza szybki powrót a żółw wolny. Szybki powrót lepiej sprawdza się przy jeździe po pojedynczych wybojach a wolny przy uderzeniach występujących seriami - wówczas koło nie zaczyna podskakiwać próbując szybko powrócić w momencie, gdy przyjmuje kolejne uderzenie. Natomiast zbyt wolne ustawienie przy zjeżdżaniu po np. serii korzeni może spowodować dobicie (widelec nie ma czasu na powrót a już dostaje kolejne uderzenie). Trzeba to wypośrodkować. To oczywiście w bardzo dużym uproszczeniu. Najprostszym testem na początek jest takie ustawienie tłumienia powrotu, żeby przednie koło nie podskakiwało w momencie gdy ciałem dociśniesz mocno widelec do ziemi i szybko puścisz. Jeżeli wraca dosyć szybko, ale nie powoduje podskakiwania przedniego koła przy prostowaniu widelca to masz punkt wyjściowy dla dalszych ustawień w terenie. Jeżeli masz widelec sprężynowy to może się okazać, że faktycznie wolne tłumienie powrotu może być lepsze, żebyś nie dostał epilepsji na serii korzeni1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Korzystając z kilku dni urlopu wybrałem się na krótką wycieczkę na Słowację i do Rumunii. W planach było spędzić dwa dni w Słowackim Raju i 3-4 dni w Górach Apuseni w Rumunii. Dojazd samochodem, noclegi zarezerwowane przez Booking. Gdy wyjeżdżałem w sobotę rano z Krakowa lało jak z cebra. Pucowało tak prawie przez całą drogę, dopiero gdy przebiłem się na drugą stronę Tatr zaczęło się przecierać. Pierwszy dzień postanowiłem zrobić z buta przełom Hornadu. Wyruszyłem z parkingu w Podlesoku. Pierwsza część leci korytem rzeki w głębokim wąwozie. Kilka odcinków pod podestach, jakieś drabinki itp. Cała trasa zajęła mi około 6 godzin. Dosyć wymagająca kondycyjnie, góry może nie jakieś wysokie ale okropnie ślisko, pełno luźnych kamieni, trzeba cały czas się pilnować, mięśnie muszą być cały czas napięte. W sumie fajnie ale cały szlak nie rzucił mnie na kolana. Drugi dzień było już lepiej, rower to jest to. Dużo szlaków rowerowych, szybko docieram do samego serca gór, jedzie się fantastycznie. No i wtedy zaczęły się problemy, najpierw jakieś dziwne odgłosy z tylnego koła, potem zauważyłem, że łańcuch jakiś taki dziwnie luźny. Dalej poleciało szybko - diagnoza nie mogła być inna. Dupnięty bębenek. Jeszcze chwyciłem się ostatniej deski ratunku, myślę - może jakiś syf wpadł , jakaś gałąź. Może jak odkręcę kasetę i założę z powrotem to wróci do normy. Jak pomyślałem tak zrobiłem, ale efekt był taki, że ledwo dotknąłem się przerzutki złamał mi się hak. Tak - przerzutka dyndała już na pancerzu. Pierwsza myśl - nic się nie stało, zawsze wożę zapasowy hak ze sobą. Był tam gdzie się go spodziewałem...ale nie od tego roweru. No to kicha !!! Stałem tak i dumałem co tu z tym zrobić gdy nadjechała polsko słowacka grupka rowerzystów. Zaoferowali swoją pomoc, zaproponowali podwózkę autem technicznym, które za nimi jechało. Zgodziłem się na to i kilka km przejechałem z rowerem na pace. Wyrzucili mnie gdzieś w górach i dopiero gdy odjechali uświadomiłem sobie, że nie wiem gdzie jestem. Nie miałem mapy bo była mi niepotrzebna, ślad w Garminie prowadził mnie zaplanowaną wcześniej trasą. Na szczęście szybko się opamiętałem, najpierw zająłem się rowerem, zrobiłem z niego ostre koło, potem zlokalizowałem swoje położenie i powoli ruszyłem w dół. Jakoś dotarłem na kwaterę ale trwało to naprawdę długo. Byłem w kropce bo następnego dnia miałem lecieć do Rumunii, kwatera była już zapłacona...a ja bez roweru. Następnego dnia rano pożegnałem się z gospodarzami i poleciałem do Nowej Spiskiej Wsi. Miałem namiary na serwis. Byłem zdesperowany byle tylko uruchomić rower. Nie liczyłem na to, że uda mi się kupić bębenek do mojego Novateca, ale byłem zdecydowany na całe koło. Do tego nowy łańcuch i kaseta. Ale najważniejszy była hak bo bez tego ani rusz. Panowie w serwisie okazali się całkiem ludzcy, poszukiwania haka trwały pół godziny ale zakończyło się sukcesem. Gdy wyciągnąłem zacisk tylnego koła kaseta sama odpadła, a z jej wnętrza wysypały się metalowe okruchy. Tak jak myślałem, musiałem kupić nowe koło, kasetę oraz łańcuch. Okazało się też podczas dokładnych oględzin, że tylna opona jest pęknięta i wybulona dętka stworzyła już całkiem spory balonik. Kosztowało mnie to wszystko trochę kasy ale najgorszy był stracony czas. Cały dzień w plecy bo zeszło mi z tym do popołudnia. Przez chwilę myślałem cze jest sens jechać do tej Rumunii, ale kwatera była już zapłacona więc w sumie nie miałem wiele do stracenia. Zajechałem na miejsce około północy. Rano wybrałem się na wycieczką zapoznawczą z okolicą. Po asfalcie wjechałem na przełęcz na wysokość ok. 1200 m., a potem wjechałem na kamienistą drogę, która wprowadziła mnie na zarąbistą halę. Było super, piękna pogoda, wspaniałe, puste góry, dalekie widoki, cisza, spokój. Dalsza część trasy leciała po bardzo trudnym terenie, coś w rodzaju drogi, ale okropnie kamienista i stroma. Chociaż jechałem bardzo zachowawczo to nie uniknąłem gleby. Na szczęście niegroźnej. Ostatni fragment musiałem sprowadzać. W ten sposób spadłem na 500m i stąd najpierw szutrówką, a potem asfaltem przez typowo rumuńskie wioski dojechałem na kwaterę. Kolejny dzień miałem bardzo ambitny, zamierzałem zdobyć najwyższy szczyt tych gór...ale telefon z domu. Muszę wracać do Polski. Nic się nie dzieje, ale jestem potrzebny. Jak się pieprzy to się wszystko pieprzy. Jeszcze rano chciałem się chociaż na 2 godzinki wybrać, ale jak tylko rzuciłem okiem na mapy to szybko zobaczyłem, że objechał bym tylko płaski odcinek prowadzący do podnóża gór. Nie ma sensu. Trzeba będzie wrócić to za rok bo jest kilka trasek do zrobienia. Rower - Accent Peak , składak. Koła na piastach Novatec. Modelu nie pamiętam, ale ta co poleciała to był jakiś wyższy model. Noclegi - Słowacja - Ponzion Thamysy w Spiskie Tomassovice / Rumunia - JRB Hotel w Lunca Fotki https://photos.app.goo.gl/iNqVP923H2SSKBzx7 Przełoma Hornadu z buta https://www.strava.com/activities/1843624734 Słowacki Raj na ostrym kole https://www.strava.com/activities/1846300752 Góry Apuseni https://www.strava.com/activities/18499390391 punkt
-
Pojawią się różnice w długości goleni, otworów na śruby na dole goleni plus inne średnice i gwinty. Mogą ( i raczej będą ) inne długości trzpieni komory i tłumika. Ślizgi do większości amorków Magury https://www.bike24.com/p232122.html1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
