Skocz do zawartości
riker

[szalone zwierzaki]kłopot bikerów

Rekomendowane odpowiedzi

DzieciWeMgle

Ja okazyjnie widuję sarny i dziki, czasami lisy. Ot tak sobie przebiegają z pola w las przed rowerem (a niby miasto), niewiele sobie ze mnie robiąc :).

 

Z psami nie miałem jeszcze problemu podczas jazdy na rowerze, ale odkąd dwukrotnie pomagałem złapać psa, który komuś uciekł a następnie błąkał się po okolicy, zazwyczaj mam przy sobie gaz pieprzowy. Na rowerze jest w kaburze przymocowanej opaskami zaciskowymi do główki ramy, co pozwala na szybkie wyciągnięcie.

 

Jeżeli ktoś nie chce używać gazu przeciwko psom, alternatywą jest ultradźwiękowy odstraszacz. Z doświadczenia wiem (grecja i tamtejsze zdziczałe watahy), że niektóre są na tyle skuteczne aby nie doszło do ataku - ale nie niewiele ponad to, psy raczej nie uciekną.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lederfox34

artykuł w nowym Bike B, na temat psów co lubią za nogawkami biegać- całkiem ok. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Majkk_92

No więc ostatnio jechałem sobie,mimo nadchodzącej jesieni, nad jeziorko niedaleko mojej miejscowości, wiecie posiedzieć, poczillować, w końcu nad wodą zawsze lepiej się myśli :D W momencie gdy już prawe dojeżdżałem, byłem jakiś kilometr, ewentualnie półtorej od destynacji, zaczął mnie gonić jakiś szalony pies, nie wiem co to za rasa ale przypominał mi połączenia jamnika i bigla. Będąc w pełnym rozpędzie po prostu mignąłem koło niego, jedyne co zdążyłem zakodować to ten szczek i że chyba przez chwile mnie gonił. Będąc już u celu wyciągam sobie książke, pogoda przyjemna nie za zimno nie za ciepło, lasencje skormnie ubrane grają sobie w siatkówke, no klimacik rozkoszny i kiedy tak siedze siedze i zbieram się czytania nagle zza pleców słysze przeraźliwe : WRRRRRRRRRRR! TO TEN PIES co mnie gonił, słowo daje, był co prawda mały ale tak się tego przestraszyłem, że wypuściłem książke która osunęła się po lekkim zboczu i oczywiście wylądowała w wodzie. Na dodatek te dziewczyny które tam były widziały to całe zajście i już widziałem jak sie hihrają między sobą, no maasakra : D Ja oczywiście cały czerwony, właścicielka psa, miła starsza pani, przeprasza mnie za poczynania "KOKO" bo tak też ten pies się wabił, ale mi nawet nie chodziło o to, po prostu ta przęklęta dawka wstydu była w tamtym momencie zbyt duża, jedyne co mi pozostawało w tej sytuacji to wziąć rower i jak najszybciej pognać z tego upokarzającego miejsca !

Edytowane przez Majkk_92
  • +1 pomógł 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Waza

Jak wszyscy i ja miałem przygody ze zwierzętami, wesołe, pouczające, powodujące ciarki na grzbiecie. Zdarzyło mi się wjechać między dziki z młodymi, jakiś wróbel próbował przelecieć przez moje przednie koło, jechałem szosą a w przyległym lesie przez kilkaset metrów równolegle do mnie biegł wilk (chyba) patrząc cały czas na mnie, przeskakiwałem nad kotami i żmiją zygzakowatą, jechałem ścieżką wzdłuż potoku a nad potokiem równolegle do mnie i 3-4m ode mnie leciał jastrząb wypatrując zdobyczy, natykałem się na żurawie w odległości kilku metrów, zmywałem z ram rowerów i opon szczątki setek ślimaków bez skorupy, kwintesencją spotkania ze zwierzętami był skok jelenia nad głowami grupy z którą robiłem mocny trening zimowy...

Ale niezmiennie największe wrażenie na mnie robią zwierzęta ze smyczą flexi, kiedy między jednym a drugim osobnikiem jest 5-7m odległości, oczywiście w poprzek ddr, ścieżki rowerowej, ścieżki, drogi.

Edytowane przez Waza

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu

Można ze strachu zwilżyć pampersa. ;)

Kilka metrów dalej i robią sobie Wielką Pardubicką przez rowerzystę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Stanko

Waza grubo dobrze że nikt nie dostał z kopyta w łeb, pędziły jak oszalałe.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
lederfox34

ostatni zjazd po rezerwatach na Źródła Królewskie, pełno grzybiarzy w lesie, na głównej polanie ogniska itp. wjazd na ścieżkę w stronę północna i niespodzianka, podwójna. Sarna 10 m ode mnie, wyskoczyła za nią jej małe. Z kilometr dalej i znowu drze tyle że w drugą stronę a małe za jej tyłkiem- vel ogonkiem jak przyklejone. Chciała na mnie na drogę ale chyba się rozmyśliła:) no i dobrze- spora była,w sumie to nie szalone zwierzaki ale lekko wypłoszone dzikie zwierze. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
verul

Pamietam jak kiedys poznym wieczorem pojechalem kolo domu potestowac nowa czolowke. Dopiero co wjechalem do lasu to juz odwrot i ucieczka po tym jak sie okazalo, ze kolo mnie biegnie w krzakach kilka malych dzikow. Juz widzialme oczyma wyobrazni szarze mamuski na mnie, ale na szczescie byla gdzies dalej i ucieklem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PiotrKaaaaaaaaaaa

Co do psów, jeśli mam czas i możliwość, to po prostu schodzę z roweru i próbuje się zaprzyjaźnić :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
de_Villars

Na mnie psy się próbują rzucać, muszę je omijać i przyspieszać, bo naprawdę raz jeden by mnie ugryzł w nogę. Ostatnio przejechałbym z kolei wiewiórkę, na szczęście zatrzymała się na czas, bo nie miałbym szans wyhamować... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
life4club

Mi kiedyś na drodze kot wyskoczył. Pech chciał, że akurat jechałem lekko z górki 30 km/h. Ale upadek na szczęście był dość kontrolowany i nic złego się nie stało. Po potrąceniu kota, przejechałem kiwając się jeszcze 20 metrów, myśląc, że się utrzymam, jednak nie wyrobiłem i koło się scentrowało i upadłem. Miałem lekkie obtarcia na łokciach, a kot uciekł z miejsca wypadku :D Pech numer dwa taki, że upadłem obok krzyża. Starsza Pani przechodziła i widziała całe zdarzenie. Po upadku kazała mi się do krzyża pomodlić, że z kotem wszystko będzie ok ;X 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gawel76

Wczoraj 5.30 śmigam do tyrki, widzę z daleka bydle na długiej smyczy bez kagańca, które nagle startuje i zatrzymuję się pół metra od mojej nogi. Na moje stwierdzenie czy nie należy psa uśpić bo się rzuca na ludzi, pani ze zdziwieniem pyta się o co mi chodzi przecież pies był na smyczy . Miałem ze sobą gaz ale nie wiedziałbym komu go zaaplikować, psu czy właścicielce 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PiotrKaaaaaaaaaaa

Mam wrażenie, że nie lubisz psów ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gawel76

Kolego może ty lubisz jak psy się rzucają na ciebie, ja nie. Teraz pies zatrzymał się, ale może się zdarzyć że smycz będzie za długa i rzuci się na dzieciaka jadącego rowerem. Co wtedy zrobić pogłaskać go i stwierdzić że nic się takiego nie stało.

Psy bardzo lubię ale dobrze wychowane, tego typu bydle powinno chodzić na krótkiej smyczy i w kagańcu. Piszę bydle bo to był wielki pies, którego właścicielka ledwo co zatrzymała

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
life4club

No właśnie... Właścicielka. Jacy właściciele, takie wychowanie psów ;) pies tego typu zachowania wynosi często z domu. Mnie też nieraz goniły, ale to wina ludzi, którzy ich nie pilnują ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
PiotrKaaaaaaaaaaa

Jeśli lubisz psy to jak możesz chcieć ich uśpienia...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×