Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. spidelli Napisano 16 Czerwca Ta odpowiedź cieszy się zainteresowaniem. Napisano 16 Czerwca (edytowane) Siemanczeczko Kochani, Jak najstarsi z Was pamiętają (o ile żyją lub zaglądają), mój debiut w twardej pornografii nastąpił na Forum 7 lat temu, relacją z podróży do Austrii. W tym roku miałem pomysł na powtórkę z Mazur ale romantycznie czyli z namiotem i na krótsze niż 100 km dziennie dystanse, natomiast moja żona wspomniała coś o Czechach. Na początku uznałem to za średni pomysł, ale po namyśle wyszło, że właściwie dlaczego nie? Sto pięćdziesiąt razy przez ostanie dwadzieścia lat w drodze autem do Austrii mijaliśmy miasteczko Mikulov. Zawsze wtedy zastawialiśmy, co to za budowle na wzgórzu, do którego przyklejone jest miasteczko, co to za zamek i inne takie refleksje, na które może sobie pozwolić kierowca i pasażer na ruchliwej krajówce... Mikulov obraliśmy więc za cel naszej rowerowej podróży przez Czechy w 2026 r. Gwoli ścisłości - lub dla kronikarskiego obowiązku (jak kto woli) zaznaczyć należy, że choć formalnie byliśmy w Republice Czeskiej to chyba jednak wyłącznie na Morawach. Podróż była zarazem podróżą sentymentalną w nawiązaniu do romantycznej przygody z 2019 r. Pierwsze dwa dni pokryły nam się chyba w 3/4 z tamtą wyprawą. Co prawda nie udało nam się odnaleźć agroturystyki w Mostowicach (Góry Orlickie) i tym razem trafiliśmy do Lasówki, jakieś 5 km wcześniej, ale drugi przystanek - Hotel Lysice - zabukowaliśmy z wyprzedzeniem. Tym razem zdążyliśmy przed zamknięciem restauracji i było pysznie. Generalnie w dniu wyjazdu ustaliliśmy, że nie bierzemy namiotu i dokonaliśmy rezerwacji noclegów na całej trasie. Trasa: 1. Dom (PL) - Lasówka (PL) 97 km 2. Lasówka (PL) - Lysice (CZ) - 126 km 3. Lysice (CZ) - Dolni Vestonice (CZ) - 84,5 km 4. Dolni Vestonice (CZ) - Mikulov (CZ) autobusem (w poniedziałki niestety zamek nieczynny - dostępne tylko dziedzińce) 5. Dolni Vestonice (CZ) - Sosuvka (CZ) - Moravsky Kras - 77,6 km 6. (CZ)Macocha, Punkevni Jeskynie - pieszo i łodzią 7. Sosuvka (CZ) - Hostejn (CZ) - 74,9 km 8. Hostejn (CZ) - Lasówka (PL) - 75,3 km 9. Lasówka (PL) - Dom (PL) - 103 km (bo szoso a nie bez las). Trasa wytyczana przez mapy.cz ale już drugiego dnia zmieniliśmy profil z turystyki na kolarstwo szosowe - lasy są malownicze ale nie przy takich dystansach. 5-ty dzień dał nam w kość bo w Brnie dość szybko opuściliśmy ścieżki rowerowe i trafiliśmy między tramwaje a auta, a do tego na spore podjazdy, potem dość ruchliwa droga wojewódzka. Najgorszy w ogóle był dzień 8 - deszcz i 9 stopni, naprawdę cieszyliśmy się na podjazdy; na szczęście finisz w Lasówce już w słońcu, więc buty wyschły na ostatni etap. Piwo obłędnie dobre, zawsze podane w kuflu (chyba że pszeniczne - to w szklance), z pianą. 40 - 55 koron to poniżej 10 zł, zdarzało się 650 koron za knedla z gulaszem dla dwóch osób + piwo do tego. Mikulov to kraina wina, a nasza Gospodyni z Penzion Marhulka zachęciła nas do samoobsługi w piwniczce z winami (180 koron za butelkę, jeśli trzeba znajdziecie taniej bezpośrednio u producenta ale skoro jest pod nosem....). W małych miastach a w zasadzie miasteczkach nie ma czegoś jak nasza Żabka - jest COOP. Jeśli obsługa jest czeska, to jest czynny od poniedziałku do piątku do 16.00. Jeśli jest przejęty przez Vietcong to jest czynny 25 godzin na dobę Reszta na zdjęciach... Browar Jedlinka - Czerwony Baron: Tajemnicze wskazówki dla grzybiarzy z levelu advanced... Broumov: Bozanov: Radków (w drodze powrotnej było głową w dół): Orlickie Zahori: Neratov: Gdzieś: Moravska Trebova: i gdzieś: Zamek Lysice: Każdy z nas potrzebuje pocieszenia... Brno, ja nie poznaję ale podziwiam... Ten wzgórz co się rozchodzi o: ten jeziora lazur: Piwniczka z winem: Zamek Mikulov: Miasteczko: A my w drodze na Svaty Kopecek: Svaty Kopecek: Jeszcze raz zamek: Krótka przerwa: Moravsky Kras: Przerwa: To nasza noclegownia w Sosuvce - znana skądinąd Penzion pod Kolem: Sporo jeszcze zostało do opowiedzenia... Edytowane 16 Czerwca przez spidelli przecinki 11 Cytuj
Greg1 Napisano 16 Czerwca Napisano 16 Czerwca Już się o Ciebie martwiliśmy, że zniknąłeś z forum 😁 2 Cytuj
pecio Napisano 16 Czerwca Napisano 16 Czerwca Wieeeeeki Pana szanownego nie było. Już myślałem ,że się na rower pogniewał ,że może kopytka ze starości wyciągnął 😉 ,że .............A tu wszystko super i nawet się kufelkami raczy. Czekam na dalszy ciąg foto-relacji z wojaży po krainie Szwejka. 1 Cytuj
spidelli Napisano 17 Czerwca Autor Napisano 17 Czerwca Dziękuję za troskę Czasami zaglądałem ale do pisania nie miałem weny, trochę też inne sprawy mnie pochłaniały, nie samym rowerem człowiek żyje ale żyje i jednak wciąż z rowerem Tytuł relacji miał być bardziej romantyczny ale automat antyspamowy mi nie puścił "daszków": Trochę się zirytowałem ale sam pamiętam jak nie raz zgłaszałem inwazję botów Vietcongu na Forum 1 Cytuj
Greg1 Napisano 17 Czerwca Napisano 17 Czerwca Od razu mi się przypomniało jak w czasach transformacji jeździliśmy do Berlina handlować fajkami i jedyne co po niemiecku znaliśmy to było: "Zwei große Bier bitte" i każde wyjście do baru, żeby coś zjeść kończyło się tak samo... 😁 2 Cytuj
girek Napisano 17 Czerwca Napisano 17 Czerwca Byłem na podobnych wczasach w zeszłym roku i nawet poznaję niektóre miejsca np. tą groblę między jeziorami Startowaliśmy z Taboru (tam zostawiliśmy auto) i jechaliśmy w poprzek aż do Breclav i stamtąd pociągiem do Pilzna skąd znowu do Taboru. Przebiegi mieliśmy mniejsze, cały czas jechaliśmy jakimiś dróżkami po wiochach i mniejszych mieścinach, niestety w dwóch miejscach trzeba było przejechać przez spore górki, szczególnie przez park narodowy Brdy między Pilznem a Pribram i między Pocatki a Telcz (to miasteczko w ogóle bardzo polecam). Wprawdzie cały czas asfaltem ale tego babskiego narzekania na podjazdach to już bym nie chciał drugi raz słuchać. Piwo - szczególnie Pilzner Urquel, który jest robiony tylko w Pilznie, już zapomniałem jak może pachnieć i smakować piana z piwa i po pierwszym łyczku w barze autentycznie byłem bardzo pozytywnie zaskoczony. 1 Cytuj
pecio Napisano 17 Czerwca Napisano 17 Czerwca Narobiliście smaka . Chyba się "kopnę " pod Cieszyn na knedla z pianą 😁 2 Cytuj
spidelli Napisano 18 Czerwca Autor Napisano 18 Czerwca (edytowane) @girek Praga i zachodnie Czechy to plany na przyszłość, chociaż żona przebąkuje coś o Alpe Adria ale ja mam mieszane uczucia względem takich tras pod masówkę, bo bywa tłoczno. Ten wypad był generalnie bocznymi drogami i mimo kilku niezbyt przyjemnych odcinków - jestem na tak. W tym roku w ogóle zmieniliśmy zasady, dodając wolne dni na zwiedzanie i skracając dystanse w "zasadniczej" części. Poza wyjątkami nie było nerwówki i na kwatery trafialiśmy z dużym zapasem czasu. Może się starzeję ale ta formuła chyba bardziej mi się podoba, niż dotychczasowe gonitwy na czas Tymczasem kilka kolejnych fotek. Zamek Letovice: W zamku mieliśmy ciekawą przygodę - tłumu nie było, w zasadzie tylko starsza para zwiedzała z nami, okazało się, że oni mieli wykupiony nocleg w komercyjnej części zamku (5000 koron, jak nas poinformował przemiły Pan). Dysponowali oni kluczem do części oddzielonej kratą, którą nam otworzyli, jako bonus - zobaczyliśmy kilka dodatkowych komnat Państwo czuli się naszymi bliskimi sąsiadami, bo pochodzili z Ostrawy I jeszcze taki widoczek: PS. Przypomnijcie mi później o sumie i o lampie Edytowane 18 Czerwca przez spidelli 5 Cytuj
girek Napisano 18 Czerwca Napisano 18 Czerwca 10 godzin temu, pecio napisał: Narobiliście smaka . Chyba się "kopnę " pod Cieszyn na knedla z pianą 😁 Kurica nie ptica, Cieszyn nie Czechy. Tam się napijesz co najwyżej dobrej Kofoli IMHO Cytuj
pecio Napisano 18 Czerwca Napisano 18 Czerwca (edytowane) @girek napisałem POD CIESZYN , nie do Cieszyna. Daleko "pod"...na południe. Edytowane 18 Czerwca przez pecio 1 Cytuj
spidelli Napisano 18 Czerwca Autor Napisano 18 Czerwca (edytowane) Cieszę się Panowie, że nie tylko Makłowicz czy Okrasa mogą być kulinarną inspiracją. Proponuję teraz inny wymiar tej podróży (suma i lampę przesuwamy na potem): Bywało też gorzej - czyli hranolky, kecup a pivo: Ten podły dzień z deszczem zmusił nas do wypicia małych Jaegermaisterów na postoju w lesie, gdzie próbowaliśmy się ubrać w deszczu, dygocąc z zimna; ostatnie korony w hotovosti (gotówce) wydaliśmy w sklepie na planowaną już w Lasówce kolację (pieczywo, masło, serek topiony, ser żółty i pół litra Jegera); tymczasem tuż przed polską granicą z niebios zstąpiła budka z piwem i kartką "platba kartou" - co pozwoliło nam nabyć kilka kolejek tego specyfiku (na piwo było stanowczo za zimno): PS. Sam się zaśliniłem ma widok tych hardkorowych fotek Takie kuchenne porno to ja uwielbiam Edytowane 18 Czerwca przez spidelli 2 Cytuj
pecio Napisano 19 Czerwca Napisano 19 Czerwca Na Słowacji jak jest taka zimna plucha to w każdym kiosku "Ruchu" 😉 można walnąć kielicha Borovički. "Mistrza Łowieckiego" u Knedlików to jakaś nowa świecka tradycja. Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.