Skocz do zawartości

girek

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    250
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    powiat pszczyński

Ostatnie wizyty

7 566 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika girek

Stały bywalec

Stały bywalec (7/13)

  • Od roku
  • Od miesiąca
  • Reaktywny
  • Collaborator
  • Od tygodnia

Ostatnio zdobyte

61

Reputacja

  1. No właśnie w szczycie sezonu regulamin a życie to różne sprawy a poza tym nie wiedziałem, że TLK ma takie reguły jak IC. Bo np. w Kolejach Małopolskich albo w Kolejach Śląskich nie ma opcji wykupu miejscówki i decyduje konduktor. Tak czy inaczej Żona zmieniła mi plany więc sprawdzę ten pociąg dopiero na jesień.
  2. @chester_jds miałem jakieś zaćmienie, chodziło mi oczywiście o kurs do Paczkowa Akurat planowałem powrót przez Głuchałazy i musiałem automatycznie wpisać. Bilet na rower najczęściej nie gwarantuje wejścia stąd pytanie czy to oblężony kurs.
  3. Chciałbym w niedzielę podjechać pociągiem TLK Szczeliniec z Prudnika do Głuchołaz. PKP pisze, że to jest autobus szynowy i transport rowerów ograniczony. Ktoś ma pojęcie jak to może wyglądać w praktyce w wakacyjną niedzielę o 10.00? Jest szansa na wciśnięcie się z rowerem?
  4. Już po wyjeździe, dodam parę dodatkowych uwag, może komuś się przyda. Jak zwykle jechaliśmy kompletnie "na pałę" to jest bez żadnego planu, bez wiedzy o atrakcjach turystycznych i szukając noclegu czasami godzinę wcześniej a trasę dopasowując do wiatru i chęci. Samochód zostawiliśmy w Winschoten - to jest takie przeciętne miasto przy granicy z Niemcami. Trasa tak z grubsza z Winschoten północną częścią m.in. przez Groningen i Leeuwarden, później przejazd tamą przez morze do Anna Paulovna a później pociągiem do Hagi gdzie zostaliśmy na dwa dni zwiedzając rowerowo miasto i okolice. Później znowu podjazd pociągiem do Utrechtu i stamtąd lekkim zygzakiem do Winschoten. Na pozostawienie auta polecam nie-turystyczne i nieduże miasto jak wspomniane Winschoten. Darmowych miejsc parkingowych było w tym mieście sporo ale zarówno obsługa hotelu jak i jeszcze jedna, zapytana osoba radziły zostawić auto na małym parkingu przy rynku "bo są kamery i ludzie". Odradzali parkowanie na bezpłatnych parkingach w bardziej odludnych miejscach. Trafiliśmy na środek holenderskich i niemieckich wakacji. Szczerze polecam wybrać inną porę niż lipiec -> do połowy sierpnia bo w Holandii większość miast jest w tym czasie "turystyczna", ceny noclegów kosmiczne a czasami wręcz nie ma z czego wybierać. Za nocleg w bardzo przeciętnych warunkach płaciliśmy średnio 700 - 800 zł ze śniadaniem. W sezonie wakacyjnym w "turystycznych" miejscowościach przez które jechaliśmy (czyli np. wszystkich w północnej i zachodniej części wg. mojej krótkiej obserwacji bardzo trudno było znaleźć darmowe miejsca parkingowe i w ogóle większość miejsc była pozajmowana. W Hadze i okolicach (bardzo zurbanizowane tereny) turystów było trochę mniej ale nacisk jest na rowery i komunikację publiczną, miejsc parkingowych specjalnie dużo nie ma a te w dzielnicach mieszkaniowych były pozajmowane tak jak u nas na osiedlach. Nie wiem jakby zareagował taki Turek albo Holender na polskie auto zostawione pod jego kamienicą przez 8 dni... Teren jest płaski, niezalesiony i przez cały czas pobytu mniej lub bardziej wiało. Przez ostatnie dwa dni wiało mocniej i po minach sakwiarzy mijanych z naprzeciwka widziałem, że walczą o życie Radziłbym brać to pod uwagę. My większość czasu mieliśmy wiatr z boku albo w plecy i było super. 90% rowerów jakie mijaliśmy to elektryki. Wszystkie noclegownie są pod to przystosowane tj. jest jakieś zamknięcie i punkt ładowania. Trzeba wyrobić sobie nawyk sugerowania zmiany kierunku ręką we wszystkich miastach i ruchliwych punktach bo zarówno rowerzyści jak i samochodziarze zwracają na to uwagę i jak dwa razy zapomniałem tak zrobić to od razu był OPR - i słusznie bo ktoś założył, że jak nie sygnalizuję to jadę prosto. Pociągi są gorsze niż w PL. Rowery można wozić poza godzinami szczytu (sobota i niedziela cały dzień) ale miejsca jest bardzo mało, byłem świadkiem jak niektóre osoby zostały na peronie, wszystko zależy od pory dnia i tygodnia. Na jeden standardowy skład przypadają dwa przedzialiki z pierwszeństwem rowerów (wejście po schodkach, brak mocowania rowerów) każdy na 3 rowery max. Poza tym można brać rower do pozostałych wagonów w miejscach przy wejściach ale tylko jeżeli nie ma wielu osób a poza tym wiadomo jak się jedzie w takich warunkach jak cały czas trzeba wszystkich przepuszczać. Na trasie Haga - Utrecht były poza tym tak dziadowskie tory, że rower trzeba było trzymać po postawiony na stopce albo oparty o ścianę na pewno leżałby na podłodze. Poza tym super i polecam. Bardzo bezpieczne i wygodne drogi i szlaki rowerowe - wszędzie asfalt, beton lub w najgorszym wypadku drobniutkie kamyczki.
  5. No dobra, to był clickbait. Pytanie brzmi: czy z parkingu na Palenicy Białczańskiej można podjechać rowerem do schroniska przy Morskim Oku i zostawić tam rower (gdzieś, gdziekolwiek) na kilka godzin? Czy latem w ogóle jest opcja zostawienia gdzieś roweru czy są takie tabuny turystów, że nie ma szans. Nigdy tam nie byłem - właśnie ze względu na tabuny turystów - i jak patrzę na szlak to 2/3 prowadzi asfaltem od parkingu do schroniska. Aż się prosi żeby się podwieźć...
  6. Kurica nie ptica, Cieszyn nie Czechy. Tam się napijesz co najwyżej dobrej Kofoli IMHO
  7. Byłem na podobnych wczasach w zeszłym roku i nawet poznaję niektóre miejsca np. tą groblę między jeziorami Startowaliśmy z Taboru (tam zostawiliśmy auto) i jechaliśmy w poprzek aż do Breclav i stamtąd pociągiem do Pilzna skąd znowu do Taboru. Przebiegi mieliśmy mniejsze, cały czas jechaliśmy jakimiś dróżkami po wiochach i mniejszych mieścinach, niestety w dwóch miejscach trzeba było przejechać przez spore górki, szczególnie przez park narodowy Brdy między Pilznem a Pribram i między Pocatki a Telcz (to miasteczko w ogóle bardzo polecam). Wprawdzie cały czas asfaltem ale tego babskiego narzekania na podjazdach to już bym nie chciał drugi raz słuchać. Piwo - szczególnie Pilzner Urquel, który jest robiony tylko w Pilznie, już zapomniałem jak może pachnieć i smakować piana z piwa i po pierwszym łyczku w barze autentycznie byłem bardzo pozytywnie zaskoczony.
  8. @Seb Super, dzięki za rady! Mają poczucie humoru. Muzeum nie zwiedzę ale najwyższą górę Holandii prawdopodobnie tak.
  9. Czołem Co roku wybieramy się z Żoną na rowerowe wczasy bez dzieci i najczęściej robimy tak, że samochód parkujemy w jakiejś miejscowości, bagażnik rowerowy wsadzamy do samochodu a my robimy tour po danym rejonie. Samochód musi zostać w jednym miejscu przez 8-10 dni. W tym roku chciałbym uderzyć do Holandii a ponieważ nigdy w tym kraju nie byłem to zastanawiam się jak wygląda kwestia zostawienia auta na ww. okres? Jeżeli chodzi o miejsce startowe to może być jakakolwiek miejscowość - duża albo malutka, na południu lub północy. Może ktoś zna lepiej ten kraj i coś podpowie? Zastanawiam się czy celować w parkingi P&R ? Ale czy mogę tam parkować nie mając biletu na komunikację publiczną? A może szukać bezpłatnych parkingów w najmniejszych miejscowościach? Nie mam problemu za płaceniem za postój ale nie chciałbym żeby to było 3 euro za godzinę jak przy centrach miast
  10. Czołem Mam starego crossa, w którym chciałem wymienić amortyzator na tani, sztywny widelec. Kupiłem coś takiego https://www.centrumrowerowe.pl/widelec-accent-treking-pd25222/?v_Id=153365 Na stronie sklepu rura jest bez lakieru ale w rzeczywistości lakier dochodzi do 2/3 rury. Rzecz w tym, że na fragmencie lakier kończy się "łagodnie" a na fragmencie jest jakby odłupana warstwa co tworzy "schodek" ok. 1 (?) mm. Obawiam się, że ten schodek wypada w miejscu łożyska. Pierwszy widelec miał ww. wadę w dosyć dużym zakresie - odesłałem. Przyszedł kolejny, który ma dokładnie to samo tylko na mniejszą skalę. Czy w sytuacji, gdyby rzeczywiście wypadło to na kulkach łożyska sprawę załatwi np. ręczne zeszlifowanie papierem ściernym? Może opalenie lakieru? Szkoda mi czasu na kolejne pakowanie i zwroty, szczególnie biorąc pod uwagę niską cenę. Co myślicie?
  11. @RabbitHood a czuć różnicę w stosunku do "gładkich" ?? przy dłuższej jeździe ma się rozumieć
  12. Poważnie pytam. Rozważam dwa rowery (Esker 5.0 1x12 albo Merida Silex 700) gdzie są takie klamkomanetki. I te klamkomanetki mają moce wyżłobienia w różne strony, jak przymierzałem się w sklepie to było to dużo mniej przyjemne niż gładki GRX400, który jest np. w Silexie 400 i który leżał mi bardzo dobrze. Nigdy w życiu nie jeździłem w rękawiczkach latem, nienawidzę tego. Eskera Apex sprzedałem bo miał niewygodne (dla mnie) manetki, których nie mogłem ustawić. Pytam bardziej doświadczonych - czy Waszym zdaniem da się na tych karbowanych manetkach jeździć długie dystanse z gołymi rękami czy te wyżłobienia będą dawały się we znaki? Napęd 1x12 jest dla mnie idealny ale te klamki....
  13. @forscher w tym momencie przypomniałeś mi mema, który kiedyś podrzucił @spidelli
  14. @JWO Dzięki za podzielenie się tym doświadczeniem. Mam jeszcze dwa pytania. Jaki przedział wiekowy? Jaki rodzaj pracy wykonujesz?
  15. Ja też, Romet Pelikan się nazywał jeżeli dobrze pamiętam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...