Skocz do zawartości

chester_jds

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    682
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Zawartość dodana przez chester_jds

  1. Wszystko jest czemuś podporządkowane. Jeśli ma być bezwzględnie szybko, to nie ma litości, bo każdy wat pchany w amortyzację będzie watem straconym w napędzie. Ponieważ opory toczenia mają ścisły związek z powierzchnią styku koła z podłożem (dlatego najmniejsze opory są na kolei, gdzie powierzchnia styku koła z szyną mierzona jest w mm2 a sam zestaw kołowy stanowi masę całkowicie nieodsprężynowaną), więc im twardsza opona tym ta powierzchnia jest mniejsza. Oczywiście to ma swoją cenę, o czym już było. Jesteś ewidentnym teoretykiem, to sobie to wszystko możesz rozpisać na wzorach i dojść do tego, że z jednej strony masz elektrownię ludzkiego organizmu, a z drugiej: masę do napędzenia (Ty+rower), opory toczenia (łożyska piasty, tarcie opona-podłoże), oraz opory powietrza (jak bardzo Ty na rowerze stawiasz opór powietrzu to kolejne pole do eksperymentów). O oporze wynikającym z gradientu nie piszę, bo to zależy od trasy i dotyczy każdego. I dochodzimy do nieodkrywczego wniosku, że rower lekki, z wąskimi oponami, na którym człowiek (najlepiej też nieciężki) ma sylwetkę możliwie najbardziej aerodynamiczną, będzie szybszy od roweru ciężkiego, z grubymi oponami z niskim ciśnieniem, jeszcze z pochłaniaczami energii - amortyzacją, na którym to rowerze siedzi się jak na krześle. Ostatecznie fizyki nie oszukasz, to nie matrix.
  2. Ale jeśli masz lampę z odcięciem to nawet większa moc nie powinna odcięcia likwidować, więc nie powinieneś oślepiać. No chyba, że "długie" to jak w aucie - osobna żarówka inaczej profilująca światło czy osobny odbłyśnik (ale wątpię...). Ja to robię chałupniczo i ręcznie - jak z daleka widzę, że oślepia, to ręką podnoszę lampę w uchwycie tak, by odcięcie znajdowało się ponad głową oślepiającego. Ale mam małą wiarę w skuteczność takiej edukacji. PS. Oprócz elektroskuterów (nielegalnych rzecz jasna) na DDR oślepiać uwielbiają hulajki oraz te dziwne pierdzikółka z jednym wielkim kołem - nie wiem, jak to się fachowo nazywa.
  3. Co ma być priorytetem? Jeśli zapier.alando za wszelką cenę, to blokuj amory, wbijaj 5 barów w gumy i gnaj. Będzie obijać dupsko i jajca, ale będzie szybko. I omijaj szyszki. Jeśli komfort jest najwyższą wartością, to odwrotnie do powyższego, najniższe ciśnienie, full suspension on. Ale wiatru we włosach za wiele nie będzie Wszelkie stany pomiędzy to kompromis między jednym a drugim. I zamiast o tym tyle rozprawiać, skoro masz już ten rower pod ręką, to sobie potestuj różne kombinacje, aż dojdziesz do tej ukochanej. Naprawdę teoretyzowaniem niczego nie załatwisz, co najwyżej zbierzesz materiał do badań nad preferencjami użytkowników forumrowerowe.org.
  4. Ugięcie amortyzatora to jest praca do wykonania (w sensie fizycznym), ta praca nie pochodzi z niebytu, tylko jest to część energii, którą wydatkujesz na pedałowanie i wprawianie roweru w ruch. A więc jeżeli część z tej energii pójdzie nie w obrót koła, tylko w ugięcie amortyzatora, to... resztę sam sobie dopowiedz. Hint: rowery szosowe nie mają żadnych amortyzatorów, damperów, czego tam jeszcze. Hint2: wspólnie z kolegami z klasy zastanówcie się, po co wymyślono blokady amortyzatorów?
  5. tu link do sterów półzintegrowanych "redukcyjnych", żeby można było wsadzić amortyzator z taperowaną rurą do prostej główki 1 1/8". Według opisu, główka ramy nam się wydłuża (z dołu) o 12,6 mm (wystająca dolna miska sterów). https://allegro.pl/produkt/stery-redukcyjne-polzintegrowane-ztto-4444t-ahead-1-i-1-8-tapered-1-5-1ced7779-f3c1-43b7-84ef-24efb02b2f05?offerId=17390149537&utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24
  6. To kompletnie nie odnosi się do tego, o czym mówimy. Ten sam chiński wkład do zniczy (czy aby chiński? ale o tym potem) może być kupiony pewnie w chinach w detalu, może być kupiony w Chinach w hurcie i sprzedawany przez polskiego przedsiębiorcę w detalu, może być kupiony obojętnie gdzie i sprzedawany przez handlarza pod bramą cmentarza. Tylko ten handlarz pod cmentarzem ma inną klientelę - taką, która albo nie umie kupić w internecie, albo zapomniała kupić w Biedrze i musi to zrobić na miejscu, stąd też ma inne ceny. I kompletnie nic to nie ma do rzeczy, gdzie ten wkład był wyprodukowany oraz kto go kupił i jakim sposobem. Jakoś wielu polskich importerów produktów z Chin doskonale sobie radzi, bo kupując hurtowo robi to taniej i szczególnie po wprowadzeniu tych opłat za małe przesyłki, sprzedaje to konkurencyjnie. A ja bym pewnie w ogóle nie kupował na Ali, gdyby takie Allegro wprowadziło jakiś system łączenia produktów i wspólnej przesyłki. Bo w przypadku drobiazgu niestety koszt przesyłki dorównuje kosztowi zakupionego dobra. A w ogóle to mam wrażenie, że produkcja wkładów do zniczy w PL ma się dobrze. Nie wiem, może to, co wlewają pochodzi zza granicy, niemniej jak się przyjrzeć metkom, to Polska potęgą jest. I to prawda: Polska jest największym producentem i eksporterem zniczy oraz świec w Europie (około 300 milionów sztuk rocznie). I mało tego, produkcja na kraj nie zaspokaja w całości popytu! A więc w górę serca, kolega zapłacił taniej tylko dlatego, że Ty kupujesz u kogoś kto może pozwolić sobie na butikowe marże pod cmentarzem. Gdybyś kupił na jakimś Alledrogo albo u producenta, czy nawet w Liudlu czy Biedrze, pewnie różnicy by nie było. Lubię te chwyty retoryczne: "to oczywiste". Niechaj nikt nie próbuje polemizować, bo to jest oczywiste. Wciąż polskiego rolnika gryzie produkt rolny z innego kraju sprzedawany u nas, więc to nie jest tak, że, co jest z UE, jest święte i everybody klaszczą. Jak ktoś kupi rower Orbea, czy Canyon, a nie Storm czy Kross, to polski przedsiębiorca się nie cieszy, a cieszy się zagraniczny z UE. Ot, taka hipokryzja. Gdzie granica, że coś jest jeszcze koszerne, a potem już nie? Mamy jedną Unię, ale to polski hydraulik był solą w oku francuskich, a budowlaniec siał postrach w Niemczech. Europejska branża automotive żongluje miejscami produkcji i okazuje się, że w jednym miesiącu pracę traci kilka tysięcy NIemców, a dostaje Słowaków. I tyle tej współzależności. Socjalistyczny podział pracy odszedł i mamy wspólny rynek. Jak się ma przytaczany przez Ciebie obrazek z handlarzem zniczami do tego koszenia konkurencji? Handlarz ma skośne oczy? Ech ci besserwiserzy... serio nie chce mi się już gadać.
  7. Yyyy... a ten rower nie ma czasem prostej główki ramy, pod amor "straight" z rurą 1 1/8" na całej długości? Czy da się włożyć amor z taperowaną rurą? No da się na siłę (są redukcje czy raczej tu lepiej byłoby rzecz ekspancje z zewnętrzną dolną miską sterów). Ale czy to ma sens? Oj chyba nie...
  8. Dzisiaj USA są bardziej nieobliczalne niż Chiny. Poza tym, chyba mowa jest o patriotyzmie lokalnym, a nie po prostu byciu antychińskim? Więc co mi produkt z np. Hiszpanii, skoro mamy wspierać rodzimych przedsiębiorców. Zresztą masa tych firm z UE też produkcję komponentów ma w Chinach czy innym kraju Dalekiego Wschodu. A czyż większość producentów, nie tylko polskich, tak nie robi? A osprzęt shimano, to obojętnie gdzie by nie wyprodukowano, zawsze to będzie jakaś Azja... Jeśli chcieć mówić o polskich korzennie rzeczach w sensie rowerowym, produkującym tu na miejscu, to idziemy w manufaktury, butiki, często odstrzelone na orbitę ceny (czasem wynikające z kosztów produkcji czy zastosowanych materiałów, ale czasem również tylko z wyobrażenia, że coś jest małoseryjne, rzemieślnicze, to musi być ekskluzywnie drogie). Na tym tle p. Bolesław i jego MW to chyba chlubny wyjątek. Ci wszyscy drodzy producenci kół w kraju to te obręcze też z Chin mają i nawet tego nie ukrywają. Dlatego skończmy jojczenie i owe ostatnio modne utyskiwanie na te Chiny. Bo albo świadomie albo nieświadomie w większości i tak korzystamy z rzeczy tam zrobionych. A ja miałem Czajkę. To chyba był protoplasta Wigrów
  9. Stery dobierasz do główki ramy. Podaj dokładnie markę, model i rocznik roweru. Akcesoriarowerowe
  10. Niech pierwszy kamieniem rzuca ten, kto ma polski rower.
  11. A czy te stuki "czujesz" w korbie na pedałach? Czy to tylko głosowe czy również związane z wyczuwalnym drgnięciem w pedale? Na filmie trzymałeś za pedał, czy za ramię korby a pedały były nieruchome? Niech Ci dziewczyna/ żona/ brat/ ojciec kręci korbą a Ty dokładnie zlokalizuj źródło dźwięku. Przecież to dźwięk występujący stale, więc to tylko kwestia cierpliwości i osłuchania dokłądniej z głową przy napędzie Tylko z samego dźwięku mi to wskazuje na korbę/ pedał/ suport, tam jest za duży pogłos, niemal kliknięcie. Ale tak to ja se mogę gdybać.
  12. O przepraszam, nie doczytałem dokładnie opisu. Shame for me. No to jeszcze lepiej. Bierz te póki jeszcze są, bo to jakiś chlubny wyjątek w tych cenach.
  13. To co podał @chudzinki, konkretnie ten ostatni link - koła ładnie wyglądają całe w czerni. Bierz te i ciesz się z jazdy. Większość najtańszych kół jest pod wolnobieg, a Ty masz kasetę, więc jeśli będziesz szukać dalej, uważaj na to, co tam z tyłu na piaście siedzi.
  14. Przypuszczam, że wątpię... Na Twoje szczęście, 10-15 razy w roku, dajmy na to po... 50 km max? To jest 750 km w rok. Koła na piastach z konusami i luźnymi kulkami posłużą wiele lat, szczególnie jeśli te jazdy przy dobrej pogodzie, a nie w deszczu, śniegu, czy błocie. Może co kilka lat serwis, smar, dokręcenie, ale jeśli dobrze się kupi, to będą jeździć. Godne zaufania piasty z ChRL na łożyskach maszynowych (np. Arc, który jest montowany w rowerach Kands) to co najmniej 250+ za komplet. Do tego obręcze, szprychy, nyple... Nawet jakby samemu to zapleść, to będzie istotnie drożej od tych kół linkowanych. Problem w ogóle w tym, że diabelnie trudno byłoby kupic złożone nowe koła na piastach maszynowych, ale ze starymi obręczami do v-brake.
  15. Te "tanie", to, zwróć uwagę, mają 36 szprych, więc raczej są z tych bardziej pancernych. Czy się krzywią? A od czego by się mogły? No chyba, że zapleciono i nie odprężono i w eksploatacji szybko tracą centryczność, jak szprychy zaczynają pracować i się odprężać. Jeśli wystarczy nacentrować i odprężyć to będą działały tak samo dobrze, idę o zakład. Te polecane wyżej przez @chudzinki z kolei mają 32 szprychy, więc są lżejsze i jeśli tym rowerem nie będziesz zjeżdżać po schodach na całego to w zupełności starczą. A cenowo wychodzi w sumie nie taka różnica - te z linków Twoich to są przednie, tylne powinny być droższe, więc sumarycznie gdzieś będą w okolicy tego, co polecano na 32 szprychach. Chyba bardziej niż obręcze, przyjrzałbym się trwałości bębenków. Piasta shimano - tam gdzie występuje - nawet jeśli najprostszy model, jednak gwarantuje jakiś poziom zaufania.
  16. Rano wyjechałem do pracy i w moim gravelu poszła linka przerzutki tylnej, na szczęście tylko po kilometrze, więc wróćiłem do chaty. Od nowości wytrzymała circa 5 kkm. Wziąłem mojego zimowego konia roboczego i się dokulałem do biura (zauważając, że jest w nim do nawoskowania łańcuch i chyba przesmarowania gwinty pedałów, bo strzelają). Po powrocie wziąłem się za linkę. Oczywiście poszła przy baryłce. Zawsze ale to zawsze tam pękają mi linki przerzutek. Nigdy w środku, nigdy na jakimś załamaniu, nigdy przy przerzutce, zawsze przy manetce, przy samej baryłce. Może shimano mogłoby ogarnąć tę technologię tak, by tak usterkowo tam nie było. Bo zawsze trzeba to jakoś wydłubywać. W MTB jest w miarę prosto, tutaj trzeba było dodatkowo dolną obudowę klamkomanetki odkręcić i wydłubać już łatwo. Ale co się tej gumy ponaciągałem z góry, z dołu, z każdej innej, to moje Nawet z jednej strony mam wrażenie, że delikatnie naderwałem tę gumową osłonę, no trudno, póki spełnia funkcję to nie płaczę. Wsadzenie nowej linki i regulacja to już była czysta przyjemność. Ciekawostka a propos objawów. Jeszcze w ub. tygodniu w 3mieście zauważyłem, że nie mogę zrzucić na najmniejszą koronkę z tyłu. Nawet na drugą najmniejszą było trudno. Myślałem, że albo spręężyna niedomaga, albo zatarło się w pantografie, ostatecznie z tych koronek prawie nie korzystam. Po powrocie to wysmarowałem w przerzutce wwczoraj. Żeby było śmieszniej, wciąż mogłem wrzucić na największą koronkę - a przecież brak takiej możliwości to jeden z podstawowych objawów pękania linki. W moim przypadku chyba było tak, że linka trzymała długość, ale pękające żyły blokowały odciąg i gdy sprężyna najmniej ciągnie, bo jest prawie na końcu, na mniejszych koronkach, te pęknięte żyły linki blokowały ją w manetce. Takie zdziwko.
  17. Daj linka do tych chińskich po 80 zł.
  18. Święte słowa @KrissDeValnor
  19. To ma zasięg dosyć spory. Mam oczujnikowane rowery i jak pożyczyłem synowi na wspólny wypad, to mi licznik połączył się z czujnikiem z jego roweru i tak zaczytywało, nawet jak był 15 metrów dalej/bliżej. Więc piasta przednia czy tylna to jeden pies w tym porównaniu. Tradycja przedniego koła bierze się z przewodowych liczników i ciągania kabelka po widelcu do licznika
  20. mam nadzieję, że tylko pieszo-rowerowy.
  21. Wybrałem się z rowerem do 3miasta, chciałem pojeździć po moich ulubionych trasach jeszcze z ubiegłego wieku. Wprawdzie nie mogłem się urlopować i musiałem nieco odpokutować na homeoffice, ale popołudnia i sobota były dla mnie. No i.. przez pogodę owe 4 dni skończyły się dwoma i to ze śmiesznym łącznym przebiegiem 62 km! Raz się wybrałem do Gdyni, odwiedziłem syna i wróciłem do Gdańska i to było fajne i suche, drugiego dnia już się nie najeździłem, bo deszcz mnie zawrócił i skończyło się kozaczenie po 20 km, no a potem już tylko deszcze niespokojne w piątek i dzisiaj. Więcej wożenia roweru pociągiem niż to było warte
  22. Ten filmik dla mnie jest trochę nie fair. P. Bieniasz porównuje cienkie aluminiowe felgi do dosyć sporego karbonowego stożka. Oczywiście być może tam i na piastach są jakieś różnice, oczywiście ten karbon to z budżetowych a alu z porządnych, ale ostatecznie co do samego przedmiotu to nie porównywane sa takie same ilości materiału, tylko dosyć mało alu z dosyć dużo węgla.
  23. https://sprint-rowery.pl/rower-gravel-kross-esker-5-0-2026#93=4&142=134 też RS501 mój 6.0 (ale z 2x11) też ma RS501
  24. To, czy dolna bieżnia jest nacięta czy nie jest konsekwencją tego, jakie stosujemy łożyska. De facto dla łożysk maszynowych sterów dolna bieżnia nie jest bieżnią (bo jest nią bieżnia tego właśnie łożyska), tylko podparciem dla łożyska i tam nie następuje żaden ruch po tym krążku, więc może mieć nacięcie, nawet nie jedno - to tylko podkładka pod bieżnię łożyska. Natomiast jeśli stosowane są gołe kulki w wianku, to ten nabijany krążek jest faktycznie bieżnią łożyska i jakiekolwiek wycięcie w nim spowodowałoby złą pracę sterów, uszkodzenie kulek i samej bieżni i jeszcze śmierć dwóch kotków, pieska i krasnoludka.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...