Skocz do zawartości

PiotrWie

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 187
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez PiotrWie

  1. Napędy 3x przeszły raczej do historii. Najlepiej załóż z tyłu kasetę 11 rzędów i przerzutkę dostosowaną do niej ( osobiście wybrałbym Cues serii 8000 lub 6000) i zdemontuj przednią przerzutkę i dużą i małą tarczę. Wtedy po kilku jazdach przekonasz się czy wystarczy Ci napęd 1x11 czy koniecznie potrzebujesz 2x11. Jak to już będziesz wiedział założysz nowy przód. A jak koniecznie chcesz zostać przy napędzie 3x to wystarczy kaseta 11-36
  2. Nie bardzo rozumiem - czy uważasz że nie ma ludzi powyżej 18 bez prawa jazdy? Jest ich mnóstwo - najczęściej jeżdżą motorowerem ( elektrycznym lub spalinowym) Ale jak ktoś jest przyzwyczajony do kręcenia pedałami to powinien mieć możliwość rejestracji pojazdu ze wspomaganiem powyżej 25/h i po opłaceniu OC jeździć po drogach jak motorowerem - to że takie pojazdy są użytkowane patologicznie nie oznacza że należy ich zakazać - w końcu wiele samochodów jest użytkowanych równie patologicznie.
  3. Z punktu widzenia użytkownika szosy jest bez sensu, ale dla wielu - z sensem. Ja kupiłem e- bika po to by mnie wspomagał na większych podjazdach i 25 to dla mnie aż za dużo. Na płaskim na zjazdach wyłączam wspomagania bo mi niepotrzebne. Zdarzało mi się z góry jechać powyżej 50/h , rozpędził bym się więcej ale mam trochę wyobraźni i nie chcę. I drugie zastosowanie - od czasu jak jeździmy elektrykami nie ma problemu z równą jazdą, mamy włączone inne stopnie wspomagania i jedziemy równo.
  4. Ja mam taką przejściówkę kupioną z 10 lat temu w sklepie rowerowym i nigdy nie miałem problemów - używam zarówno z małą pompką od Giganta jak podłogową SKS Kompresor 12,0.
  5. A ja rozumiem - gdybym potrzebował kommutera do dojazdu do sklepu i urzędu to też wolałbym wspomaganie do 45/h i zapłacił bym za rejestrację i OC. Jak jedziesz gdzieś bo lubisz jeździć to to masz czas, jak jedziesz dwadzieścia parę kilometrów do sklepu czy załatwić sprawę to chcesz dojechać jak najszybciej. I do tego powinny być takie pojazdy - do szybkiego przemieszczania się po drodze , nie ścieżce rowerowej.
  6. Wszystko zależy od kontekstu - u mnie jeździ od kilku miesięcy sąsiadka na takim "baloniastym" wynalazku. Mieszka w domu pomiędzy wsiami, do najbliższego sklepu ma 5 km, do większego 10 a do miasteczka kilkanaście. Nie ma prawa jazdy i samochodu, wiele lat jeździła analogiem, teraz kupiła takie coś, raczej nie ma manetki bo jak ją widzę zawsze kręci pedałami, na pewno ma wspomagania do przynajmniej 45/h bo widziałem jak jechała pod górę ponad 30/h. Jeździ drogą - w promieniu 20 km nie ma ścieżek rowerowych. Pytałem ją czy wie że powinna to zarejestrować - odpowiedziała że wie tylko w urzędzie komunikacji popatrzyli na nią jak na głupią i powiedzieli że nie ma rozporządzenia umożliwiającego rejestrację, pewnie za 10 lat będzie. To jak z trzecią tablicą do bagażnika rowerowego - przez wiele lat poznawało się Polaka za granicą po tym że miał samodzielnie wykonaną tablicę do bagażnika, chyba że miał szczęście mieszkać tam gdzie urzędy komunikacji naciągały przepisy i rejestrowały bagażnik jako przyczepę lekką. W większości krajów nie ma problemu - można zarejestrować s-pedelca, od wielu lat te rowery mają miejsce na tablicę rejestracyjną. A po umożliwieniu rejestracji jeżdżących na czymś takim po ścieżkach rowerowych należy ścigać - to całkiem łatwy pieniądz dla urzędów i nie rozumiem czemu nie próbują się po niego schylić.
  7. Skoro Romet produkując ramy w Polsce może konkurować cenowo z fabrykami na Tajwanie gdzie od lat 90-tych produkuje się większość przyzwoitych i lepszych ram rowerowych to jak dla mnie są trzy możliwości - albo robi je ze zdecydowanie tańszych i gorszych materiałów, zatrudnienia pracowników z Azji za groszowe stawki bądź zatrudnia polskich pracowników na jakichś formach super śmieciówek by redukować koszty. Przy fabryka h na Tajwanie Romet to manufaktura i jako taka mogłaby co najwyżej konkurować jakością, na pewno nie ceną. Osobiście uważam że lepiej by pracownicy z Azji pracowali u siebie - po co moją jeździć tysiące kilometrów i być wyrywanie ze swojego środowiska. Wybór ramy z Tajwanu może być bardziej etyczny niż ramy w podobnej cenie z Polski.
  8. A nie lepiej spróbować pożyczyć od kogoś trekkinga, nawet kiepskiego? Raz na objeździe rowerowym Węgier trafili nam się trzej szosowych - po dwóch dniach ustalił się taki plan dnia - ok 6:00 szosowych wyjeżdżają, my wstajemy przed 9:00 i po śniadaniu i zwinięciu obozu ruszamy między 10 a 11. Ok 13- 14 mijamy szosowców klejących gumę w rowie - najczęściej już drugą. Ok 18 dojeżdżamy na miejsce po zwiedzaniu tego co było po drodze, ok 21 dojeżdżają szosowych, na pytanie co widzieli po drodze odpowiadają że asfalt przed przednim kołem i rów gdzie kleili koła. Sądząc z planów -250 km 3 - 4 dni nie będzie to bicie rekordów. Oczywiście wiem że teraz są lepsze opony do szosy ale nie na poziomie trekkingu.
  9. Ja sobie nie umiem wyobrazić takiej opony. Jak będziesz tam znowu to się spytaj dlaczego i napisz - zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego.
  10. Tak jak wiem że nie każda opona nadaje się do mleka tak nie bardzo umiem sobie wyobrazić taką do której nie dało by się włożyć dętki. Na czym miałoby to polegać?
  11. Nie wiem - normalnie raczej operuję w innym przedziale cenowym - te znalazłem sprawdzając czy w ogóle coś można kupić w tym przedziale.
  12. Czyżby benzyna ekstrakcyjną nie była związkiem chemicznym?😀
  13. Damka ma obniżoną górną rurę a easy-step nie ma jej w ogóle. https://erli.pl/produkt/rower-elektryczny-fiido-c11-pro-miejski-niebieski,273721669?xid=Veug5OOzc4dtLyCbcNX2_gQEcZhxgZe8r5mY1sRSA_-N-Sa4NT3idrTxd0WrpgUwfjD0h-6is_8I1SM5d5PqjM9XZiZXJIyN_J3RsV6_zyYqLg&xidv=3&gad_source=1&gad_campaignid=22569455925&gclid=EAIaIQobChMIxM7vlv_FlQMVg2qRBR1S5Ce2EAQYBSABEgLl6PD_BwE#galeria https://pl.engwe.com/products/engwe-p275-se?currency=PLN&country=PL&variant=50152517173543&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=Google Shopping&stkn=88e1820f0a0a&gad_source=1&gad_campaignid=22733324558&gclid=EAIaIQobChMIw_bjyoDGlQMVyEGRBR00xywoEAQYASABEgK-o_D_BwE https://www.centrumrowerowe.pl/rower-elektryczny-tunturi-e-power-pd50436/
  14. Zdjęć nie mam - wtedy był dylemat czy brać aparat fotograficzny czy więcej zapasowych części i z reguły aparat przegrywał ( Zenity były dość duże i ciężkie) A kliny co jakiś czas się dokręcało a jak już się nie dało - to nowy. Wytrzymywały jakoś tak pod 1000 km . Nie było problemu bo nikt sobie nie wyobrażał że może być inaczej. Kilkuset gramowe "idioten kamera " to zdecydowanie późniejsze czasy, filmy lepsze niż ORWO - color też pojawiły się w latach 90-tych.
  15. A masz tak od początku czy zrobiło się to po jakimś przebiegu? Pilnujesz ciśnienia?
  16. Poczytać na pewno nie poczytasz bo były to tak głęboko przed internetowe czasu że nawet sztuczna inteligencja nie wie że istniał Akademicki Klub Cyklistów we Wrocławiu - zanikł jak cała turystyka studencka spod znaku Almaturu ok 1983r. Jeśli chodzi o modyfikacje to napisałem już praktycznie wszystko co pamiętam , mój Huragan leżał długo w piwnicy ale z 10 lat temu poszedł na złom, nawet nie odzyskałem swojej Shimano Eagle z końca lat 70. Kilka lat temu bagażnik oddałem w prezencie komuś kto planował wyprawę do Hiszpanii i pytał o wytrzymały bagażnik. Ja osobiście byłem na kilku wyjazdach na Węgrzech i w ówczesnej Czechosłowacji - robiliśmy w dwa tygodnie ok 1000 -1200 km z całym sprzętem a lekkiego wtedy nie było - woziliśmy pomiędzy 40 a 50 kg. Na zachód nie pojechałem - trzeba było mieć wtedy jak dobrze pamiętam 130 dolarów co przy czarnorynkowym przeliczniku było sumą dość niewyobrażalną ( za jakieś 25 dolarów czteroosobowa rodzina spokojnie żyła miesiąc) . Na Węgrzech spotkaliśmy na kampingu w Köszeg grupę z RFN którzy prawie rozpaczali bo uszkodzili przerzutkę ( była to Compagnola Grand Turismo) i oczywiście w sklepach nie było nic - widać było stamtąd Wiedeń ale mieli jakąś wizę na jeden wjazd więc nie wiedzieli co zrobić - poratowaliśmy ich przerzutką ZZR która działała na 4 z ich 6 trybów ale i tak było zachwyceni - mogli jechać dalej. Uszkodzoną Compagnolę naprawiono w zakładach wojskowych i kolega dumnie jeździł chyba z jedynym egzemplarzem na pewno we Wrocławiu. Jeśli chodzi o stał to w innym wątku ( w dziale o rowerach 27,5 całą wątek o starym rowerze Scotta) są zdjęcia mojego Anlena Sable którego kupiłem w 1992 - rama Tange Cro-Mo, kompletna grupa Deore DX oprócz przedniej przerzutki LX z serii 550 którą ten model promował więc jest z 1990 lub 1991 r. DX pomimo 36 lat i całkiem sporego użytkowania działają całkiem dobrze a klamki hamulcowe są super - bardzo długo nie miałem podobnych.
  17. My w tym okresie też budowaliśmy rowery - bo to co można było kupić nas nie satysfakcjonowało. Oczywiście nie mieliśmy możliwości budowy tam - więc musieliśmy się zadowolić tymi co były. Kupowaliśmy trochę przechodzone Huragany i przeplataliśmy koła na opony 1i3/4, ponieważ miały być do turystyki zakładaliśmy błotniki, oświetlenie ( najlepiej dynama zintegrowane z lampą z NRD, pięciobiegowe wielotryby 14-22 i robione na zamówienie przez ślusarza bagażniki które wytrzymywały spokojnie obciążenie 50 kg. Baranek zostawał, po eksperymentach z umiejscowieniem manetek ( dźwigniowych ) ustaliliśmy że najwygodniej je mieć na fajce w miejscu gdzie dzisiejsze rowery mają mostek - trzeba było dorobić dodatkowy wspornik do linki ale udało nam się ( tak samo jak element podnoszący hamulec tylny) znaleźć dojście do prototypownia wojskowych zakładów we Wrocławiu gdzie mam dorobiona odpowiednie elementy. Z manetkami na dolnym chwycie też eksperymentowaliśmy ale nam nie pasowało. Pomijając geometrę nasze rowery były podobne - można dziś je uznać za proto-gravele. Na tak przerobionych rowerach zwiedzaliśmy Polskę i demoludy, na studiach gdy już przy pewnej dozie samozaparcia dało się jechać na zachód robiliśmy wyjazdy po Hiszpanii, Francji czy Włoszech a nawet moich czterech kolegów pojechało z Wrocławia do Grecji ( chcieli jechać pociągiem na dwumiesięczny objazd ale dostali wizę na 2 tygodnie więc postanowili pojechać z Wrocławia do Aten i powrotem, wracając zahaczyli o Wiedeń) W prezentowanym rowerze zastanowił mnie tylny hamulec - jakie były ewentualne korzyści z tak nisko umiejscowionego hamulca bo błoto łapał na pewno bardziej niż standardowy na górze koła.
  18. Może ja nie bardzo umiem regulować, XT musiałem poprawiać co jakieś 2 tyś, Deore ze 2 razy częściej. A żony Deore LG (5130, 10 rz. ) uregulowałem raz i obecnie ma już 10,5 tyś. Zobaczymy jak mój Cues 6000 bo póki co ma 1150 km.
  19. Jeśli zakładamy że rower służy wyłącznie do ścigania lub jeżdżenia po bułki to masz absolutną rację. Ale ja widzę mnóstwo rowerzystów którzy znają inne zastosowania rowerów. No chyba że np przejazd przez dwa tygodnie 1000- 1500 km to wyjazd po bułki które są daleko. Kilkadziesiąt lat temu było tak że jak ktoś chciał się ścigać to używał osprzętu np Compagnolo a jak ktoś chciał jechać na wyprawę i się nie martwić częstą regulacją przerzutek i hamulców wybierał Shimano. Teraz ona typy osprzętu ma Shimano - Cues jest dla tych którzy chcą raz uregulować i później skupiać się na tym by coś zobaczyć po drodze a absolutnie nie dla tych którym liczą się ułamki sekund i pojedyncze kilometry średniej. Ocenianie Cuesa pod kątem ścigania jest bez sensu ( to tak jakby rajdowiec oceniał np VW Caddy i orzekł że ani to szybkie ani zwrotne ) - z samego opisu Shimano wynika że się do tego nie nadaje .
  20. Składak to według mnie kiepski pomysł - no chyba że jest jakichś specjalny powód. Lepiej damkę lub najlepiej easy-stepa. Jak najbardziej elektryk jest sensowny - my jeździliśmy cały czas ale i tak po 60-tce przesiedliśmy się na elektryki. Napisz jeszcze ile będzie chciał jeździć za jednym razem . Przy tej cenie musi być gotowy na jakiś kompromis - albo silnik w tylnym kole ( np Fiido C11 czy Engwe P 275 SE ) albo bateria na bagażniku ( Tunturi E Power z Centrum Rowerowego) . Jak długo nie jeździł to nie powinien mu przeszkadzać silnik z tyłu - nie będzie odczuwał jakby go ktoś z tyłu popychał. Oczywiście najlepszy byłby silnik centralny z baterią w lub na ramie - ale nawet z dużej przeceny trzeba liczyć na co najmniej 6000. No chyba żeby używany - ale to zawsze ryzyko wtopy, trudno precyzyjnie ocenić stan silnika czy baterii.
  21. A co to ma do tematu wątku? Albo piszesz by nabić statystykę albo po prostu jesteś tak kompetentny jak ja w temacie napędów szosowych - miałem szosę 50 lat temu na dodatek przez 3 miesiące - więc w takich wątkach się nie wypowiadam. Cuesa nie miałeś, czy miałeś Deore - nie napisałeś. Ale wiesz wszystko najlepiej 😀
  22. Zawsze łatwiej założyć hydrauliczne tarczowe zamiast mechanicznych niż rzeźbić w ramie przystosowanej do szczękowych. Jak się wciągniesz , zaczniesz jeździć cały rok i kupisz wypasioną szosę to Romet z hamulcami hydraulicznymi będzie jak znalazł na pogodę gdy będzie szkoda super roweru.
  23. Bo w pobliskim lesie zbudowali szutry super premium
  24. Z jakiegoś powodu jest to rozwiązanie bardzo niszowe - jeżdżę dużo i zwracam uwagę na inne rowery - nigdy nie widziałem tego rozwiązania "na żywo" Wydaje mi się że jest ono bardzo niewygodne - co ma duże znaczenie przy 25 letniej przerwie w jeździe - zaczynanie od takiej jazdy po długiej przerwie jest raczej niebezpieczne zarówno dla dziecka jak i Ciebie.
  25. Zgadzam się z jednym zastrzeżeniem - chcesz szybko zmieniać biegi kup XTR lub Deore XT. Cues 6000 zmienia biegi z podobną prędkością co Deore. Wiem bo miałem Deore XT, Deore i Cues 6000. I to nie kilka kółek pod sklepem nie wiadomo jak wyregulowane a Cues już ok 1000 km a pozostałe grupy po kilkadziesiąt tyś. Cues 3000 - 4000 nie miałem więc się nie wypowiadam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...