Nie ma żadnej winy organizatora, dajcie spokój. Rok temu, 27 września na Garmin MTB series w Gdańsku zmarł zawodnik w zaawansowanym wieku, zasłabł i już nie wstał. Nie było upałów, nie było wichury, za to były długie podjazdy. Każdy wie na co się pisze startując w zawodach i godzi się na ryzyko z tym związane, a jeśli ma wątpliwości to niech nie startuje. Dla jednych 35 stopni to dramat, dla innych normalne warunki. Gdyby organizatorzy mieli być odpowiedzialni za zapewnienie warunków odpowiednich dla wydolności i stanu zdrowia zapisanych to by nie było żadnych zawodów. Zawsze się znajdzie ktoś, dla kogo jest za ciężko.