Skocz do zawartości

KrissDeValnor

Mod Team
  • Liczba zawartości

    7 340
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez KrissDeValnor

  1. Chyba sobie jaja robisz - w krótkich przy 4 stopniach ( na szczęście na plusie ) Prawie mnie namówiłeś na te szutry ( jeśli dobrze się domyślam, to będzie coś około 2,5 km ).
  2. Nie lepiej sztywny widelec Nowy amor za 350 zł będzie amorem tylko z nazwy i właściwie w większym stopniu balastem.
  3. Merida posiada taperowaną główkę, więc nie będzie problemów z amorkami, czy widelcami za kilka lat, a prawdopodobnie mniejsze niż gdyby główka była pod prostą sterówkę. Problem będzie jak zdanie co do sztywnej osi z tyłu w międzyczasie się zmieni. Nowocześniejszą ramę posiada np. ten model : http://www.rowerymerida.pl/produkt1429/big-nine-500-lite-rower-merida.html - sztywna oś z tyłu w standardzie boost, a więc dodatkowo zwiększa się nieco sztywność koła.
  4. Accent ma bardziej sportową i agresywną geometrię, bo przy podobnej długości podsiodłówki jego rama jest dłuższa i posiada przy tym niższą główkę ramy, co bez podkładek pod mostkiem zapewni bardziej pochyloną i wyciągniętą pozycję ( na potrzeby porównania przyjmując dla obu rowerów taką samą długość kierownicy i mostka ). Większy kąt główki ramy powoduje lepszą zwrotność, ale rower może być bardziej nerwowy w prowadzeniu. Większy kąt podsiodłówki sprzyja bardziej kadencyjnemu pedałowaniu. W porównywalnych rozmiarach oba rowery mają podobną bazę kół i tej samej długości tylny trójkąt.
  5. @ michalr75 W miejskiej dżungli i nie tylko, bo w lesie na jakimś ukrytym pod sporą ilością liśći korzeniu można się oszukać i pozornie niegroźny upadek na bok przy odrobinie pecha może się skończyć gorzej niż to miało miejsce w moim przypadku ( rok temu, jazda bez kasku, prędkość ok. 25 km/h - na szczęście nie było uderzenia głową, ale udo stłuczone tak, że nie można było zrobić przysiadu przez kilka dni, a z zewnątrz nie wyglądało wcale źle ). Gdyby głowa uderzyła z taką siłą lub większą, bo w końcu była wyżej, to minimum byłby wstrząs mózgu ( jak w dzieciństwie po uderzeniu głową w krawężnik - wtedy o kaskach pewnie u nas nikt nie słyszał ), a w najgorszym przypadku oczywiście bilet bez powrotu... Od tego sezonu jeżdżę w kasku ( raz coś mi podszeptywało, że może dzisiaj bez kasku, ale w porę nastąpiło opamiętanie, bo po co kusić los ... ). Zdarza się, że widuję osoby jeżdżące w tempie mocno spacerowym ( pewnie 10 -15 km/h ) i mające kask na głowie, więc na szczęście świadomość społeczna jakaś jest, ale jak widać nie w każdym przypadku niestety...
  6. Zaczęło się od tej dziewczyny, która wyszła zza autobusu ( wpatrzona w telefon ) pod koła @ Sansei6 i tak rozwinęło się to w bardziej " maniery na rowerze " ( jest taki temat ) i w sumie tam by to bardziej pasowało.
  7. Że niby po drodze zmieniasz bieliznę, nawet zimą Chyba nie warto używać tych superlight, skoro masz takie problemy, tym bardziej, że zysk wagowy pewnie niewielki, a koła zdaje się dość ciężkie posiadasz. U mnie wymiana dętki właśnie z powodu braku gwintu na wentylu - ot taka zachcianka, bo fabryczne były przykręcane, a potem przez nieuwagę trafiła na tył dętka z Deca z dłuuugim wentylem bez gwintu i jakoś mi się to nie podobało.
  8. Kończąc OT : Na upartego, to można i bez przerw - zależy od nastawienia, warunków i ewentualnej potrzeby uzupełniania energii. Ja np. niestety nie mam nawyku jedzenia podczas jazdy ( kiedyś i na picie były postoje ), więc żeby uniknąć deficytów, to czasem robię jakiś postój ( oprócz długości trasy znaczenie ma też długość odstępu czasowego pomiędzy śniadaniem i obiadem lub obiadem, a kolacją i wtedy oceniam, czy dojadę na " rezerwie ", czy strzelę jednak batona ). Jeśli uznam, że mieszczę się w limicie czasu między posiłkami, to nie jem nic ( tak jak np. na jednym z lepszych moich tegorocznych " przelotów " 15 VIII - leśna trasa ok. 65 km w 2:37 ).
  9. Jak się ma Stravozę, to raczej nie ma czasu na patrzenie w ekran ( prędzej na szosie ), tylko trzeba zap..., a potem porównuje się wyniki : " Ooo, mam koma na DDR , ale ze mnie zuch "... Ci co się gapią w smartfony pewnie siedzą na " fejsie " - tzn. siedzą na rowerze, ale wydaje im się, że siedzą na " fejsie "... do momentu przydzwonienia w jakiś element miejskiej architektury lub inny obiekt poruszający się - normalnie co za ludzie, nie dają posiedzieć w spokoju na moim najukochańszym " fejsbuniu "
  10. Niby zakaz to jedno, a jego przestrzeganie i egzekwowanie to już trochę inna para kaloszy, ale skoro niektórzy kierowcy dostają za to mandat, to niesforni rowerzyści też powinni, a wprowadzenie zakazu mogłoby niektórych oduczyć tego złego nawyku ( właściwie to bardziej uzależnienie i gdyby mogli to robić przez sen, to pewnie by robili, bo jest to rodzaj psychozy - smartfonozy... ).
  11. Powinien być zakaz używania smartfona podczas jazdy - tak jak jest zakaz podczas jazdy samochodem, co ma uzasadnienie w tym, że jedną ręką w pewnych sytuacjach nie opanujemy pojazdu i stworzymy zagrożenie dla innych i siebie.
  12. Po pierwsze : Trek to firma " zagramaniczna " i do tego jeszcze " amerykancka ", a wiadomo że to co zagraniczne ( nie mówię o chińskim karbonie ) i tym bardziej amerykańskie, musi być drogie To tak niby półżartem, ale trochę prawdy w tym jest - wystarczy popatrzeć na ceny innych amerykańskich marek. Z drugiej strony stoi za nimi bardzo poważne zaplecze technologiczne i warunki gwarancyjne jakie oferują np. Trek i Spec uzasadniają w pewnym stopniu te wyższe ceny. Bo ile firm w przypadku np. pękniętej ramy będzie w stanie wymienić ją na wyższy model ( takie przypadki są opisane na forum ) - pewnie tylko nieliczne i cieszące się renomą na światowym poziomie. Oczywiście Kross może sroce spod ogona nie wypadł i przez ostatnie kilka lat pnie się do góry, ale mimo całej sympatii, to jednak z wyżej opisanych powodów musi ustąpić " amerykańcom ". Trzeba też wziąć pod uwagę konkretne roczniki, bo o ile wyprzedażowy Kross 2017 jest naprawdę atrakcyjny osprzętowo i cenowo, o tyle nowa kolekcja 2018 w niektórych przypadkach odstaje pod tym względem i to niestety na spory minus ( katalogowe ceny wyższe, a osprzęt słabszy ). U Treka za to ceny bazowe są zazwyczaj wyższe niż u polskich producentów, ale można to uzasadnić w pewnym sensie " lepszym dbaniem o klienta " ( choćby wspomniany aspekt gwarancji ). Nie wiem czy to przypadek, ale np. pobliskie sklepy mające w ofercie obie marki odzwierciedlają to w opiniach - Trek ma lepszą. Co do wytrzymałości ram, to Trek wedlug oficjalnych danych z limitami wagowymi może się pochwalić wyższą całkowitą dopuszczalną masą, ale niekoniecznie musi to oznaczać, że np. rama Kross'a szybciej strzeli - tu trzeba by przeprowadzić niezależne testy i obstawiam, że w praktyce różnice byłyby minimalne - bardziej chodzi o ewentualne uznanie lub nie gwarancji, ale że afera z pękającymi ramami Kross'a miała miejsce kilka lat temu, to myślę że możemy być spokojni ( jeszcze zrobiłby się szum i Jolanda by nam uciekła ). Poza tym pewnie nie ma producenta, którego rama by nie pękła - Accenty pękają jak wydmuszki, a ludzie dalej jeżdżą nic sobie z tego nie robiąc. Reasumując to sytuacja jest " patowa ", bo Trek wygrywa gwarancją, a Kross osprzętem i trzeba podjąć jakąś decyzję..., no chyba że pojawi się nieoczekiwanie ten trzeci...
  13. Dla mnie sprawa jest prosta : dwa rowery za taką samą kasę, jeden ma sztywne osie, drugi nie - dla mnie wygrywa ten na sztywnych. Kiedyś nie było sztywnych osi i ludzie z tym żyli, ale skoro już są, to czemu nie skorzystać, tym bardziej że rozmawiamy o rowerach na kołach 29 ", więc po co się cofać do epoki 26 " i na tym tracić Duże koło jest jednak bardziej wiotkie i siłą umysłu tego nie zmienimy " czary mary abrakadabra mam 29 " na najzwyklejszych osiach i jest tak samo sztywno, albo i sztywniej niż przy 26 ". To że Ty @ erzurum nie miałeś specjalnych problemów, nie znaczy że inni też będą mieli tyle szczęścia - jest duży i ciężki chłop, który będzie śmigał po górach, to po co ma sobie psuć frajdę i się niepotrzebnie wkurzać ( tego niestety nie można wykluczyć ) Dlaczego się dziwisz szosówkom na sztywnych osiach Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego - są tarcze, to są i sztywne osie.
  14. Można, ale koszt będzie niemały przy sensownych komponentach, a używany słabszy amor w minimalnym stopniu " dorzuci się " do inwestycji. Niby bezpośrednio po zakupie też można kombinować, ale według mnie w tym przedziale cenowym nie warto, bo dobry amor i przyzwoita piasta tanie nie będą niestety. Autor tematu jednak swoje waży, więc najlepiej by było gdyby już na starcie miał sztywne osie, a w najgorszym przypadku przednią sztywną. Obie zwykłe osie odpadają - na bank będą z nimi przygody, zwłaszcza że planowane są jazdy po górach, a kto mając wybór będzie się cieszył z dzwoniących tarcz
  15. @ Pinifarina 9 mm z tyłu może nie padnie po jednym sezonie, ale skoro za te same pieniądze można mieć sztywniejszy tył, to po co wracać do starszego i słabszego rozwiązania, tym bardziej że ten boost 141 w Treku to właśnie 9 mm tyle że piasta szersza ( taki nowy - stary standard z szybkozamykaczem ). W sumie to jednak ważniejszy jest sztywny przód, a tego niestety brak u Treka ( zwykła oś i cienkie golenie ). @ unclednken Skoro liczy się rama, to Trek nie nadrobi braków technicznych, bo ten boost 141 nie zmieni się nagle w 142, czy 148. Wizualnie też nie powala - zwłaszcza tym niefortunnym według mnie prowadzeniem przewodu hamulcowego górą dolnej rury ( wygląda to słabo ).
  16. Niestety, ale w tym przypadku Trek za te same pieniądze oferuje znacznie mniej - oczywiście poza gwarancją. Jak chcesz mieć solidniejszy osprzętowo rower, a nie zamierzasz przekraczać budżetu, to radzę się chociaż przymierzyć do B8. W Twoim przypadku sztywne osie są bardzo wskazane ze względu na masę ciała oraz zamiar jazdy po górach. Poza tym w Treku masz amorek z 30 mm goleniami, a to kolejny minus. W B8 masz z kolei tylko jeden blat ( dasz radę w górach ? ) i brakuje manetki blokady amora na kierownicy - podobnie jak u Treka ( jeśli to dla Ciebie ma znaczenie ). Co jest dla Ciebie ważniejsze ( gwarancja vs. lepszy osprzęt ), to niestety musisz już określić sam.
  17. No to masz mały problem, bo z jednej strony chciałbyś być bardziej wyciągnięty ( jak na L ), a z drugiej rower ma być zwrotny ( jak na M ). Ja obstawiam rozmiar M, który ma niby długość z mostkiem mniejszą o 5 mm niż w Twoim obecnym rowerze, ale z kolei L ma już tę długość większą o 30 mm. Mostki można niby wymienić, ale bierz pod uwagę również to, że duże koło będzie ogólnie znacznie większe i na długość ( baza kół o 3 i 5 cm większa niż w obecnym ) i na wysokość ( nawet jeśli np. deklarowany przekrok jest zgodny z danymi z tabeli, to przód będzie zdecydowanie wyżej ), a to że we wszystkich rozmiarach jest krótki ogon ( 42,5 cm tylnych widełek ) nie spowoduje z automatu dużej zwrotności w tej L - ce. Takie jest moje zdanie, ale rzecz jasna subiektywne. Jak znajdziesz czas, to jednak warto by było się przymierzyć do obu rozmiarów i symboliczny kawałek na nich przejechać.
  18. @ next Dobre, dobre - znam to, ale dla tych co nie widzieli to może być ciekawe ( tańce i wygibasy ) Ode mnie przypadkowo, albo i nieprzypadkowo trafione dzięki kanałom kulturystycznym na yt : dysFUNKtional - Battlefield 2015 Royalty Free Music | Sirius Beat - My Story
  19. To pewnie przez to, że dopiero co przesiadłeś się na Rubina i jesteś w szoku ( jak powiedziałby Pawlak " Toż to szok " )
  20. To nie licz, tylko zważ rower jako całość i pewnie wyjdzie nieco więcej niż wyszło z obliczeń Czyżby rower nie złamał realnie granicy 10 kg
  21. @ firefoks Przejście z Mini na Mega pewnie wiązałoby się z przejściem z Top 5 do Top 50 Wiem , głupi " żart ", ale trochę prawdy w tym jest ( może różnica byłaby mniejsza ) .
  22. Może w ciągu kilku dni pogoda się poprawi ( oby ), a wtedy z chęcią pojedziesz obejrzeć Kross'a ( nich ustawią go pod Ciebie, to się zorientujesz co i jak ). Trek ma dobre warunki gwarancji, ale całość psuje amortyzator z 30 mm goleniami i bez sztywnej osi.
  23. Na pewno masz + 5 do skill'a za podjeżdżanie z uporem maniaka
  24. Udało Ci się, ale pewnie ci co pchali byli szybsi ( jak się postarali ).
  25. To zależy od podjazdu, bo jeśli jest to jakiś tam niewymagający pagórek, to raczej zasada ścigancka jest taka, żeby go trzasnąć siłą rozpędu i się nie bawić w redukcje i jednak zwolnienie tempa, mimo że byłoby lżej po zredukowaniu. Niektóre podjazdy są więc bardziej siłowe, a na prostych się odpoczywa kręcąc z wyższą kadencją. Jeżeli jest to 20 km w mieście bez zatrzymywania, to gratuluję inwencji
×
×
  • Dodaj nową pozycję...