Skocz do zawartości

Gaco

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    445
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Gaco

  1. A ja od roku remontuję samochód i przez cały ten czas nie schodziłem z roweru, bez względu na pogodę. Szczerze? Czasem dostawałem w pysk tak arktycznie zimnym wiatrem i deszczem, że teraz nie marzę o niczym innym - chcę usiąść w aucie. Nie byłem chory, nogi wyraźnie się poprawiły, a ja schudłem optycznie, a na wadze tyle samo (to dobrze). Dodatkowo średnio raz w tygodniu jeździłem po 50-60km z wielkim plecakiem, nawet zimą. To co nasunęło mi się po takim czasie użytkowania (tylko i zawsze) roweru: to dobre wyjście ALE nie powinno się jechać na siłę do pracy rowerem, POWINNO SIĘ mieć wybór zawsze. Każdy może mieć gorszy dzień, może się trafić niechęć, albo zła pogoda, możemy być przeziębieni itp. Są dni w które jazda rowerem nas tylko wkurza, zamiast uszczęśliwiać. A już nie mówię ile razy zostałem strąbiony jadąc 40km/h na drodze z ograniczeniem do 50... Paranoja. Ścieżki w moim mieście prowadzą do nikąd i urywają się bez śladu. Albo najpierw są po jednej stronie ulicy, a za chwilę po drugiej... A żeby przejść przez ulicę trzeba czekać 10 minut na zielone światło (nie żartuję, w jednym miejscu tyle się stoi, właśnie tam gdzie jest ścieżka). Gdybym nagrał jak absurdalnie są wymyślone i wykonane te ścieżki byłby niezły temat na dyskusje. Nienawidzę miasta na rowerze.
  2. Wymiana kulek jak najbardziej okej, ale jak już to wszystkie, w innym przypadku będzie to mniejsze lub większe, ale jednak druciarstwo. Ja na jakimś chińskim, kulkowym Shimano zrobiłem 6000km, po czym jeden pedał zaczął mieć wyraźne luzy i stukać (powiedzmy do 4500km bez problemu). Wyrzuciłem. Zakupiłem nowe, metalowe pedały na łożyskach maszynowych. Przejechałem na nich 15,000km i nie widzę wyraźnych oznak zużycia. Luzów brak, a praca jest bezgłośna. Kto by się w kulki bawił? Nie wiem, na pewno nie ja. A pedały za 20zł to nie są pedały (chyba, że dziecku do roweru). Wolę kupić jedne za 80zł, niż co sezon wymieniać na "te tanie", które i tak wyjdą cenowo na to samo, bo jedne takich dystansów nie wytrzymają. To jest moje zdanie. Na hamulcach, pedałach, siodełku i kierownicy się nie oszczędza... Bo jak coś z tego padnie to masz dużą szansę, że wpakujesz się prosto pod koła samochodu zanim zdążysz się porządnie przestraszyć. Jeśli wyszedłem na mądralę to nie chciałem Nie to było moim celem.
  3. Gaco

    Nowy rekord

    Fajne Ja poleciałem 75,5km/h, ale za tirem (nie dało się już pedałować, ale rower sam przyspieszał dalej). 64km/h to miałem, ale pod górkę - też za tirem. Także wierzę Wam w te wyniki
  4. Witam, będzie to mój pierwszy temat założony na „blogowej części” tego Forum. Zapewne wielu z Was bez większych przeszkód wybiera się na rowerowe wycieczki samemu czy też w gronie rodziny i znajomych. Zarówno te bardziej turystyczne jak i te wyczynowe wypady wymagają pewnego przygotowania. Na pewno każdy z Was prędzej czy później zastanawiał się gdzie i jak schować swój telefon/smartfon na czas drogi. Część z Was zastanawiała się może nawet nad wyborem odpowiedniego telefonu/smartfona na takie szalone wypady. Nie wszystkich interesują bowiem duże, drogie błyskotki z milionem funkcji. Są one jednak dość delikatne, a czas pracy na baterii pozostawia wiele do życzenia. W tym momencie należy zadać sobie zasadnicze pytanie: „czy smartfon jest nam naprawdę absolutnie potrzebny?”. Tak, wiem... Zaraz na pewno znajdzie się multum głosów ze strony użytkowników smartfonów, że przecież jest to dobre urządzenie, ma większe możliwości, jest bardziej praktyczne w codziennym życiu, istnieje dzięki niemu w ogóleąd na różne portale społecznościowe, maila itd. Żeby nie być gołosłownym powiem tylko, że miałem Galaxy Note 2 przez okres jednego roku. Dobrze mi służył, wiele razy przyprowadził mnie do domu z różnych zakątków kraju i nigdy jakoś specjalnie nie błądziłem. Bateria pozwalała na dzień czy dwa dość zróżnicowanego użytkowania smartfona. Zawsze jednak bardzo się o niego bałem, wszędzie musiałem go pilnować, a upadek z wysokości 1m na kafelki w pracy skończył się dla niego bardzo źle (zbita szyba). Po wprawieniu nowej szybki użytkowałem tego smartfona jeszcze przez kilka miesięcy. Im dłużej go miałem, tym częściej wracało do mnie pytanie: „czy nie lepiej mieć coś tańszego, o co nie musisz się tak martwić”. Sprzedałem go z kilku powodów, a to tylko jeden z nich. Postanowiłem poszukać „zwykłego” telefonu komórkowego z dużą baterią i stosunkowo trwałego, takiego który potrafiłby bez problemu znieść wszelkie niewygody w podróży. ryc. smartfon Samsung Galaxy Note 2. O ile wybór spośród telefonów używanych jest ogromny, o tyle nowych modeli prawie wcale nie ma. Wystarczy bliżej przyjrzeć się sklepowym wystawom, by szybko zrozumieć – nastały czasy „smart”. Ale czy to jest naprawdę lepsze? Wreszcie po szybkim przeglądzie ofert zwykłych komórek w moim mieście zdecydowałem się na jeden z ogólnie dostępnych modeli - Samsunga Solid B2710. Model jest już od kilku lat na naszym rynku, jednak ja nie zwracałem na to uwagi przy wyborze (skoro jest tak długo, to może po prostu się sprawdza? - pomyślałem). Za cenę bardzo zbliżoną do serwisu mojego Nota 2 zamiast nowej szyby otrzymujemy kompletny, o wiele mniejszy i wytrzymalszy telefon komórkowy – ciekawe. Wybierając go dokładnie wiedziałem na co się piszę. Nie jest to telefon dobry dla każdego, nie wszystkim przypadnie do gustu jego toporność i prostota. Posiada on jednak kilka zalet, którymi może być zainteresowany przeciętny użytkownik. Są to między innymi: GPS, możliwość obsługi Navi Expert, Google Maps, Poczta, GG, latarka, bardzo długi czas pracy na baterii, dobry zasięg i solidna obudowa.. Całość dopełnia 2 letnia gwarancja producenta, oraz całkowita odporność na kurz, pył, błoto, a nawet wodę! Jest to zatem telefon, który bez problemu pomoże nam wyznaczyć trasę samochodową/rowerową/pieszą (jeśli zainstalujemy nawigację). Możemy także podróżować z nim na kierownicy, nie musimy chować go do kieszeni nawet, gdy zacznie padać deszcz. W razie pieszej wędrówki ciekawą opcją jest kompas i krokomierz – działa. Jeśli nawet uda nam się zabłądzić w górach, nie trzeba się przejmować baterią, bo ta wytrzymuje spokojnie tydzień normalnego użytkowania i na pewno uda nam się zawiadomić odpowiednie osoby. W nocy z pomocą przychodzi prosta latarka załączana osobnym przyciskiem na obudowie, dzięki niej rozbijemy namiot w nocy, doświetlimy zakamarki w samochodzie w garażu itd. Nie straszne mu mrozy, upały i mycie pod bieżącą wodą. Do zrobienia szybkiego zdjęcia np.: rozkładu jazdy PKP powinien wystarczyć nam aparat 2.0Mpix, umożliwi on także podzielenie się ze znajomymi zdjęciami w postaci MMS (podobno robi zdjęcia nawet pod wodą). W swoim egzemplarzu zamontowałem kartę pamięci 16GB, to wystarczająca ilość miejsca na najpotrzebniejsze rzeczy. Telefon potrafi również łączyć się z komputerem jako pamięć masowa, bez grymasu posłuży więc do przenoszenia najróżniejszych formatów danych. ryc. telefon komórkowy Samsung Solid B2710. Użytkuję go dość krótko, ale mam nadzieję, że jest to dopiero początek wspaniałej przygody. Ufam, że znajdę w nim towarzysza nie tylko na wyprawach, ale także w codzienności. Wierzę, że dzięki zwykłej komórce odpocznę od wszędobylskich powiadomień, maili, szpiegujących programów, ładowarki i gonitwy za coraz nowszymi i droższymi modelami smartfonów . ryc. telefon Samsung Solid B2710 w akcji. Wszystkie zdjęcia zostały przeze mnie zapożyczone z sieci na potrzeby tego wpisu.
  5. Gaco

    ...

    Szczerze to nie wiem. Kupiłem za grosze w jakiejś hurtowni rowerowej. Był do wyboru Zoom i właśnie to "coś"... Wróciłem do oryginalnej, ale ta była bardzo wygodna. Nie była droga.
  6. Ciekawe jaka żywotność dętki przy takim zestawie.
  7. Gaco

    3. tydzień roku na rowerze

    W tym miesiącu to już z 250km spokojnie... Nie zawsze chce mi się odpalać gps, a licznik odmówił posługi Szalik i czapka to podstawa - jest styczeń
  8. Ciężko powiedzieć. Dałbym chyba bez sprężyn jeśli koniecznie chcesz Brooksa. A jeśli chodzi o amortyzowaną sztycę to mam taką na zamianę/sprzedaż. Sprawna, bez uszkodzeń, bez ukrytych wad, cały czas na niej śmigam, już dwa sezony. Chcę zmienić tylko dlatego, że mój rower waży tyle co mały słoń i chcę nieco zejść z tej wagi. PS Fajny rowerek
  9. Siodło Brooksa ma dużo zalet: -nie da się go zajechać w rok (żelowe mi się udało), -na rowerze trekkingowym wyglądają świetnie (co kto lubi), ale zakładanie ich np do MTB to dla mnie... idiotyzm? To nie są siodła do tego - poza tym wygląda to wtedy paskudnie. -ważą więcej, ale waga nie jest aż tak ważna w rowerach wyprawowych. -są o wiele lepiej wykonane i solidne. Znam kilka siodeł Brooksa, które przejechały 30,000km i nadal są w użytku. -cena wcale nie jest aż tak wysoka zważywszy na długowieczność tego wyrobu. Ja zrobiłem na swoim blisko 7000km i wygląda jak nowe. Mogę polecić na długie trasy - ale trzeba je dobrze ustawić.
  10. Gaco

    Za ciepło :)

    Ja tam zabieram rower codziennie do pracy. Dobrze służy, wierny jest
  11. Gaco

    Makakofonia

    Ja też zimą składałem nowe koła do swojego Trans Alpa. Dałem się wykazać koledze, który wykonał swe zadanie za połowę ceny jaką wzięliby w serwisie. Zrobiłem na nich spokojnie 4500km i do tej pory nic nie hałasuje, a obręcze są proste. A wniosek ten jest prosty i niektórym znany, dajmy zarobić znajomemu, bo w serwisie przepłacamy
  12. Gaco

    Popiół

    Mam ten sam rower i lampkę. Chciałem ją rozebrać swego czasu, ale nie widziałem nigdzie śrub. Czy ta lampka jest rozbieralna, czy otwiera się ją rzutem o ścianę? U mnie przestało palić tylne światło, a jak wiadomo czerpie napięcie z przedniej lampy... Proszę o odp
  13. Gaco

    :)

    ...
  14. Gaco

    Postęp

    Mnie też tutaj nie pasuje prosta kiera Korba 3 rzędowa też zbędna rzecz. Ale ogólne wrażenie bdb.
  15. Gaco

    A może by tak do pracy...?

    Ja również dojeżdżam na rowerze do pracy. Pomysł w dechę. Jednak jak to bywa przy wypadach po miejskich krawężnikach itd czasem rower będzie wymagał przeglądu, umycia itd... Ostatnio np: 3 dni z rzędu szorowałem rower i 3 dni z rzędu z samego rana lał deszcz...
  16. Fotki pierwsza klasa, zdecydowanie klimatyczne. Opis też niczego sobie, czekam na drugą część chłopaki! Takie blogi to ja mogę czytać.
  17. Gaco

    Różnorodne wyjazdy.

    Albo w tydzień Pozdro i szerokości!
  18. Gaco

    Dziękuję Ci Boziu....

    Nie zostawiaj go Znając życiowe zbiegi okoliczności, nowy zniknie zaraz po zakupie. Cokolwiek tam masz, nie zniechęcaj się, daj mu drugie życie.
  19. Z albumu: Marcowa "mini wycieczka"

    Wycieczka z Kalisza do Gołuchowa. Powrót przez Czerninek, Szkudła, Kucharki, Karsy, Sobótkę, Gutów, Gałązki Małe, Gałązki Wielkie, Droszew, Trkusów, Biskupice aż do Kalisza. Po drodze ładowałem telefon, by mieć jakiś kontakt ze światem. Na trasie nie spotkałem niestety żadnych rowerzystów, nie licząc starszych panów dojeżdżających do sklepu po "flaszeczkę". Zajrzałem nad Gołuchowskie jeziorko i do parku "na żubry". Niestety na fotkach jedynie koniki polskie (żubry się pochowały i były daleko, nie wyszłyby ładne zdjęcia). Nie pstrykałem dużo fotek, ponieważ mrozik dawał o sobie znać, a wiatr chciał mi urwać głowę. Mimo tego wypad uważam za bardzo udany.

    © Zezwalam na kopiowanie i publikowanie zdjęć dołączonych do tej galerii.

  20. Gaco

    Marcowa "mini wycieczka"

    Od samego rana nie mogłem wysiedzieć na tyłku, a do pracy dopiero na nockę. Za oknem było nieciekawie. Nawet bardzo nieciekawie. Mimo wszystko postanowiłem zaliczyć mały wypad i zabrać na spacer moją krówkę wyprawową. Skutki tej wycieczki widoczne na fotkach. Łącznie zrobiłem około 55km.
  21. Z albumu: Marcowa "mini wycieczka"

    Wycieczka z Kalisza do Gołuchowa. Powrót przez Czerninek, Szkudła, Kucharki, Karsy, Sobótkę, Gutów, Gałązki Małe, Gałązki Wielkie, Droszew, Trkusów, Biskupice aż do Kalisza. Po drodze ładowałem telefon, by mieć jakiś kontakt ze światem. Na trasie nie spotkałem niestety żadnych rowerzystów, nie licząc starszych panów dojeżdżających do sklepu po "flaszeczkę". Zajrzałem nad Gołuchowskie jeziorko i do parku "na żubry". Niestety na fotkach jedynie koniki polskie (żubry się pochowały i były daleko, nie wyszłyby ładne zdjęcia). Nie pstrykałem dużo fotek, ponieważ mrozik dawał o sobie znać, a wiatr chciał mi urwać głowę. Mimo tego wypad uważam za bardzo udany.

    © Zezwalam na kopiowanie i publikowanie zdjęć dołączonych do tej galerii.

  22. Z albumu: Marcowa "mini wycieczka"

    Wycieczka z Kalisza do Gołuchowa. Powrót przez Czerninek, Szkudła, Kucharki, Karsy, Sobótkę, Gutów, Gałązki Małe, Gałązki Wielkie, Droszew, Trkusów, Biskupice aż do Kalisza. Po drodze ładowałem telefon, by mieć jakiś kontakt ze światem. Na trasie nie spotkałem niestety żadnych rowerzystów, nie licząc starszych panów dojeżdżających do sklepu po "flaszeczkę". Zajrzałem nad Gołuchowskie jeziorko i do parku "na żubry". Niestety na fotkach jedynie koniki polskie (żubry się pochowały i były daleko, nie wyszłyby ładne zdjęcia). Nie pstrykałem dużo fotek, ponieważ mrozik dawał o sobie znać, a wiatr chciał mi urwać głowę. Mimo tego wypad uważam za bardzo udany.

    © Zezwalam na kopiowanie i publikowanie zdjęć dołączonych do tej galerii.

  23. Z albumu: Marcowa "mini wycieczka"

    Wycieczka z Kalisza do Gołuchowa. Powrót przez Czerninek, Szkudła, Kucharki, Karsy, Sobótkę, Gutów, Gałązki Małe, Gałązki Wielkie, Droszew, Trkusów, Biskupice aż do Kalisza. Po drodze ładowałem telefon, by mieć jakiś kontakt ze światem. Na trasie nie spotkałem niestety żadnych rowerzystów, nie licząc starszych panów dojeżdżających do sklepu po "flaszeczkę". Zajrzałem nad Gołuchowskie jeziorko i do parku "na żubry". Niestety na fotkach jedynie koniki polskie (żubry się pochowały i były daleko, nie wyszłyby ładne zdjęcia). Nie pstrykałem dużo fotek, ponieważ mrozik dawał o sobie znać, a wiatr chciał mi urwać głowę. Mimo tego wypad uważam za bardzo udany.

    © Zezwalam na kopiowanie i publikowanie zdjęć dołączonych do tej galerii.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...