Skocz do zawartości

robertrobert1Blog

  • wpisów
    37
  • komentarzy
    124
  • wyświetleń
    61689

O blogu

Moja historia

Wpisy na tym blogu

robertrobert1

W ostatnich latach bardzo rozwinęła się moda na bikapacking. Ale czym jest bikapacking? Idea bikapackingu polega na zabraniu minimalistycznego wyposażenia biwakowego i upakowania go do toreb przytroczonych bezpośrednio do elementów roweru czyli kierownicy, ramy czy sztycy podsiodłowej. Idea jest słuszna gdyż odpada nam zakup bagażnika. W efekcie otrzymujemy bardzo lekko wyglądający rower.

 

BikepackingMoots.jpg

 

 

Jednak minimalizm okupiony zawsze jest wygodą a raczej jej braku i z czasem zamiast alumaty czy spania na świerkowych gałązkach pragniemy mieć matę samopompującą, zamiast tarpa pragniemy mieć namiot a zamiast kubka pragniemy mieć pełny komplet naczyń turystycznych. Dlatego z czasem zgrabny rower staje się maksymalnie objuczonym osiołkiem....

 

maxresdefault.jpg

 

Taki rower jest już bardzo ciężki a wysoko umieszczony środek ciężkości powoduje, że rower jest mało stabilny w prowadzeniu. Ponadto mnogość torebek powoduje, że mamy kolosalny problem w szybkim rozpakowaniu się np podczas wsiadania do pociągu.

 

 

 

Ciąg dalszy na moim blogu

http://poradyzbagazemprzezswiat.blogspot.com/2017/05/bikapacking-czy-sakwiarstwo-czyli-moda.html

robertrobert1

Gdy się asfalt topi czyli jak radzić sobie z upałami.

Gdy się asfalt topi czyli jak radzić sobie z upałami.

 

30Ec9hYaYWmQ5ZNSK_GUBnz-TJOVwg0mra9Fs9hGfhmSa9CtaOyj6fmantuZdxNcNIdrBFcgrLxfcks=w2400-h1350-no

 

Oczywiście jazda na krótkich dystansach w trakcie upałów przebiega z grubsza tak samo jak w dowolną inną pogodę. Kilka kilometrów do pracy na rowerze może być nawet przyjemniejsze niż stanie w pełnym słońcu na przystanku lub duszenie się w teoretycznie klimatyzowanej metalowej puszce pociągu, samochodu czy autobusu. Do dłuższych wypraw rowerowych w trakcie upałów warto się jednak trochę przygotować.

 

więcej na moim blogu

 

http://poradyzbagazemprzezswiat.blogspot.com/2016/10/gdy-sie-asfalt-topi-czyli-jak-radzic.html

robertrobert1

Zimowa Amazonia

Zimowa Amazonia, luty 2015

 

 

Jest druga niedziela lutego. Rozpoczynam swój codzienny leniwy poranny rytuał. Leniwy bo przez ostatnie dni pogoda nie pokazała swojego piękniejszego oblicza. W trakcie konsumowania śniadania dostrzegam przez okno pierwsze promienie słońca i skrawki błękitnego nieba. Pojawiła się nadzieja na fajną przejażdżkę ale jako, że na fullu jeszcze była opona slickowa pojawił się dylemat ...a może jednak nie warto...? Opcja aktywniejsza zwyciężyła więc oponę Continentala zastąpiłem SMART SAMem w wersji 2,25 i z wielką ochotą pognałem w trasę. W planie miałem zrobić trasę Nadwiślańskiej Amazonii ale w wersji nieco skróconej ze względu na zbyt późny wyjazd.

Szybko przemknąłem asfaltową dojazdówkę i w okolicach Międzylesia zatopiłem się w leśny świat lekko przyprószony białym puchem. Był lekki mróz więc jazda po wszelkim błocku była szybka acz mało komfortowa. Jednak trakcja była pewna nawet przy niewielkich koleinach.

 

SAM_0585.JPG

 

więcej na moim blogu http://podlaskisprint.blogspot.com/p/blog-page_11.html

robertrobert1

Nie tylko survival!

Nie tylko survival!

Podróżowanie jest łatwe i przyjemne zwłaszcza gdy jest ładna pogoda i mamy zagwarantowany czy zorganizowany nocleg. Mając na myśli nocleg od razu sobie wyobrażamy ciepłe łóżeczko w

  • hotelu
  • pensjonacie
  • schronisku turystycznym
  • schronisku młodzieżowym
  • domku kampingowym
  • czy w pokoiku podczas nocowania ''na gospodarza ''

Bardziej zaawansowani turyści nocleg kojarzą z namiotem rozstawianym

  • na campingu
  • na polu namiotowym
  • na dziko

Minimalistą i survivalowcom za miejsce noclegowe wystarczy kawałek gałęzi czy naprędce zrobiony szałas.

 

Jednak wbrew pozorom nie są to jedyne formy nocowania w terenie. W zależności od terenu jak i kraju mamy jeszcze możliwości spędzenia bezpiecznej i spokojnej nocy lub przeczekania niekorzystnych zjawisk atmosferycznych.

 

 

SAM_9281.JPGPozostała część artykułu znajduje się na moim blogu

 

http://poradyzbagazemprzezswiat.blogspot.com/2015/01/nie-tylko-survival.html

robertrobert1

Opony dla sakwiarza

Opony dla sakwiarza

Opona dla sakwiarza jest prawie tym samym co obuwie dla piechura ale zdecydowanie czymś więcej niż opona samochodowa. Taka opona powinna łączyć szybkość opony szosowej oraz dostępność terenu jaką posiada opona terenowa w rowerach terenowych. Czy takie opony są dostępne na rynku? Tak są i spróbuję w tym artykule kilka z nich zaprezentować.

images?q=tbn:ANd9GcSZf4DFAsxywhWvwdwFQoAwPx_DgZZ4WxSUnGfrfplwOoIpJW5htw

 

Pełny artykuł jest dostępny na moim blogu

 

http://poradyzbagazemprzezswiat.blogspot.com/2015/01/opony-dla-sakwiarza.html

robertrobert1

Doliną Liwca, styczeń 2015

Zerkam na prognozę pogody...ma być leki mróz ale za to słonecznie więc wybieram trasę obfitującą w rozległe przestrzenie i urozmaicony krajobraz. Okolice Warszawy pod tym względem nie są najbogatsze więc wsiadam do pociągu i jadę na wschód. Zamierzam eksplorować region pogranicza mazowiecko-podlaskiego, w którym położony jest Powiat Węgrowski. Jest to niezwykle interesujący obszar kulturowy o bogatej historii, odznaczający się dużą liczbą wysokiej klasy zabytków skoncentrowanych na stosunkowo niewielkiej przestrzeni. Przez Powiat Węgrowski wiodą tradycyjne trasy turystyczne do Drohiczyna, Białowieży i Treblinki.

 

SAM_0238.JPG

 

Pełna relacja z wycieczki jest dostępna na moim blogu pod następującym adresem

 

http://podlaskisprint.blogspot.com/p/dolina-liwca-styczen-2015.html

robertrobert1

Podlaski sprint. Dzień 6.

Dzień 1-5.

http://www.forumrowerowe.org/blog/333/entry-920-podlaski-jesienny-sprint-2014/

 

Dzień 6 ... powrót

 

Trasa ... Czeremcha - Tokary - Mielnik - Siemiatycze.

 

10374495_715246621862318_4179167059515278729_n.jpg?oh=bd532220f4db78f0bf229b35211f0a06&oe=55443362

 

Budzę się na chwilę przed wschodem słońca i widzę zapowiadający się piękny dzień.

 

1920477_715247675195546_2443446022223119590_n.jpg?oh=8bf12796525922ca273dacea0dab121e&oe=54FB6928&__gda__=1430112255_69dc8157955e58453dfbb96f7675f076

 

Obserwuję pierwsze oznaki budzącej się natury.

 

10626544_715248538528793_3423443796462792940_n.jpg?oh=a7bb6b25cd5b39cdbd0c8529a1b78904&oe=5505E348

 

Powoli robię śniadanie i je konsumuje. Jednak niedane mi było dokończyć posiłku gdyż w okół mnie zaczyna się przepiękny spektakl światła i porannych mgieł. Rzucam posiłek i fotografuję jak oszalały!

 

10696237_715247968528850_7286213152251539818_n.jpg?oh=f481d740e2c3469fb01f4e446bafb954&oe=55015C23

 

10710954_715248171862163_7739326893772183921_n.jpg?oh=0c37e8d874a5504acc61f588e75fdd1b&oe=5540AB20&__gda__=1426383376_a816b35b02c0383efa7b3ab845002946

 

 

Światło co chwila zmienia się i pokazuje naturę w całkiem nowych barwach. Poezja!

 

10365793_715248471862133_3347840459361465821_n.jpg?oh=18a0a791ab0c48f1f49eea26297bb615&oe=55075424&__gda__=1430206198_0ee91174f7045c1fb847176604f62a6c

 

 

 

 

10710830_715249028528744_2329963963809537063_n.jpg?oh=413a66f2f57741158fa0c42bc50dc17c&oe=550F490C

 

Wieś także zaczyna żyć swoim codziennym życiem

 

10606229_715249505195363_7110208067644585185_n.jpg?oh=0f5b5aa4cfe18478b3ab8c09e0927859&oe=550EB74A

 

A spektakl nadal trwa.

 

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/p180x540/10354887_715250088528638_6232936011352473270_n.jpg?oh=a58d6d9074fbc94938d637818ce93d6b&oe=55415B51&__gda__=1429955308_57a6fc4e30821fddb3008357c4f1278f

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/10393963_715252188528428_5521130612338575202_n.jpg?oh=299efc9c5d2c217da0a3c85ac2935152&oe=54FA61AF

 

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/10484944_715252495195064_468940711472961221_n.jpg?oh=61ce59b23f3b481a5c7652dbcf743e0f&oe=55017235&__gda__=1430385928_99a514a8b10a961e93f025ddc734d1b8

 

Gdy mgły się rozwiały i słońce zakończyło malować naturę swym światłem dopijam zupełnie już zimną herbatę, pakuję się i z wielkim żalem ruszam w dalszą wędrówkę.

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/r90/10177413_715253198528327_6964908955903113094_n.jpg?oh=3844bcdb4b8f4eb3d4728eb7b34806df&oe=54FC2D65

 

Kieruję się ku jednej z większych mieścin na Podlasiu, Czeremchy. Tuż przed miasteczkiem na sporej wielkości cmentarzu napotykam kolejną cerkiew.

 

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/1555470_715253398528307_742449625268122516_n.jpg?oh=2fd836ba1fd220c4b352ebbd9fa4880b&oe=55031BF8&__gda__=1429845882_6cd0d34121e559293888f689678ae418

 

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfa1/v/t1.0-9/r90/1920139_715253421861638_588674642476754741_n.jpg?oh=8a2973fb422eef74296889a477bcc20c&oe=55064EE9&__gda__=1426554628_58c41283834f5670718052a0dc4bcb69

 

Zajeżdżam na stację, patrzę na rozkład a tu szok! Tak zwariowanego rozkładu jeszcze nie widziałem! Pociągi pojawiają się w różnych dniach tygodnia o różnej porze... bywaja dni, że jednego dnia jest ich kilka a też są dni, że w ogóle nie ma żadnego składu. Mój pociąg będzie za ponad 8 h więc postanawiam zwiedzać dalej.

W tej miejscowości znajduje się wielki niepozorny budenek...

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/l/t1.0-9/10177288_715254015194912_201070358755693604_n.jpg?oh=c628a3b0eeb6d27b1679bfbb7d73994c&oe=5500178D

 

...ale za to z bardzo ciekawym wnętrzem

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/v/t1.0-9/10624659_715253681861612_5179786172490917607_n.jpg?oh=1f73909e169b409f14be586108ab792b&oe=553B1BAF

 

Lokalnymi asfaltami docieram do kolejnej cerkwi. Tym razem jest to mały drewniany obiekt. Jest w remoncie.

 

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/r90/1798755_715254381861542_2929983512729295925_n.jpg?oh=0a7330a7842f3ed211933df646669b8b&oe=55076BD2&__gda__=1430215145_8b4823e9e4d8aa4f454208585e9f1832

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/r90/1959239_715254331861547_2059035786449129704_n.jpg?oh=57862f001a9ffa49927a17138fc97ac7&oe=55054C7E

 

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/q81/p180x540/10665102_715254185194895_4288735455508146137_n.jpg?oh=bac011fc5e4abeb0c7da186f4532693c&oe=553D5864&__gda__=1430084450_af143d4a65af858c0f595def7ab48269

 

Wskakuję z powrotem na rower, rozpędzam się i prawie natychmiast hamuje. Kątem oka zauważyłem dziwną budowlę.

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/r90/10390554_715254598528187_7856135039210020918_n.jpg?oh=fb05645829b84b9eb46f9475bb2aed70&oe=5545416E

 

Po dokładnym obejrzenie spostrzegam, że jest to pokaźnych gabarytów zapora stworzona przez małego bobra. Biedaczysko musiał niezłą ilość godzin spędził przy kleceniu tak misternej budowli.

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/p180x540/1959388_715254798528167_4502364208844687443_n.jpg?oh=a95559c2c1bcd098223775581df194be&oe=55405770

 

https://fbcdn-sphotos-e-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xaf1/v/t1.0-9/p180x540/10177288_715255271861453_4297386583938470795_n.jpg?oh=5c275b3edc2d8979b7799091499c20c6&oe=5508FE28&__gda__=1426800079_0d1c107e69dabc2ac848c2c43dc7a59b

 

https://fbcdn-sphotos-a-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1.0-9/p180x540/943635_715255441861436_1701262122872299101_n.jpg?oh=9ffecf1767e11976930b872b151c83f1&oe=553CA1D0&__gda__=1430334997_1abb52ea4d557ec4fdcd2e0333cc90f2

 

Na mojej liście podlaskich budowli pojawia się kolejny obiekt zabytkowy

 

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/r90/s720x720/1000273_715255681861412_2938722024122664308_n.jpg?oh=5e843ab349ee16351b83ce97b07830c9&oe=553B1269&__gda__=1429878497_02440a3e5628c6c7786ec0e13519a928

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/p180x540/1601265_715255961861384_1276435337326652423_n.jpg?oh=f6797c42b93226f74265d27c0cf8e4aa&oe=55048AD6

 

Cały czas poruszam się wzdłuż granicy z Białorusią więc wpadam na kolejną zabytkową cerkiew położona kilkaset metrów od wschodniego sąsiada.

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfp1/v/t1.0-9/p180x540/10710732_715256405194673_6337770133945523241_n.jpg?oh=4e5192322b2730fb3e238960563f0eee&oe=55011107

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpf1/v/t1.0-9/r90/s720x720/1486854_715256755194638_3135786161397119356_n.jpg?oh=f27ce64d03aa12cc44b8084884802b8a&oe=5508A50A

 

https://fbcdn-sphotos-g-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/r90/s720x720/10685335_715256491861331_8287582063195156279_n.jpg?oh=3e7e467b93c142abbd53a09f87dd09ff&oe=553C1A4E&__gda__=1430443336_f24e1d264fa8e022e622e0f2e9afbdc4

 

W dniu dzisiejszym zwiedziłem ponad 4 cerkwie i w każdej trwały intensywne prace budowlane. Zbieg okoliczności?

 

Znowu siedzę na siodełku. W moim planie jest dojechać przez okoliczne lasy do Buga by nad jego brzegiem poruszać się w kierunku linii kolejowej. Jednak las w jaki wjechałem okazał się gigantycznym kompleksem leśnym z mnóstwem mało intuicyjnych przecinek. Jedna z nich okazała się ślepą uliczką więc rezygnując z pomysłu podążyłem bezpośrednio na zachód w kierunku Mielnika.

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xfa1/v/t1.0-9/q86/p180x540/10154062_715256931861287_1308215519582158411_n.jpg?oh=f3641e244ade69e8c4533f38591b0483&oe=5543A975

 

https://scontent-b-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/l/t1.0-9/p180x540/10516881_715257168527930_2948140058442168178_n.jpg?oh=cebf1c83eb36ae5cb8d964a07866ca37&oe=5500197E

 

Na jego skraju zaglądam jeszcze do gigantycznej dziury jaką była kopalnia kredy.

 

https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpa1/v/t1.0-9/p180x540/10639609_715257081861272_976867702556686810_n.jpg?oh=80ee702b07a4aa7823c8c5dc88134f0c&oe=5546EE94&__gda__=1425961283_99d6a897562a29c197d3da271380e48b

 

https://fbcdn-sphotos-c-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xap1/v/t1.0-9/p180x540/10501749_715257348527912_4334382415253559086_n.jpg?oh=9992ec48f4645da15aa8c66ae85e6252&oe=550DF252&__gda__=1425679116_fd3296e5cbbe578c502abd6791dd78f2

 

W Mielniku byłem wiele razy więc nie skupiałem się na licznych zabytkach tylko przemknąłem przez tą już bardzo wyludnianą mieścinę.

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/v/t1.0-9/p180x540/10687116_715257525194561_5340357358079805737_n.jpg?oh=a3951c35994065a49cf6824fe069a110&oe=5539C491

 

https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/v/t1.0-9/q84/p180x540/10710733_715257405194573_663849556763512469_n.jpg?oh=184314f5e3b93fd1e5ba262b443534f0&oe=550B70CF&__gda__=1426374386_eb95063e36c157341c0a20517bbcdf8c

 

Zmierzając w kierunku Siemiatycz jeszcze zaglądam do jednego z licznych bunkrów rozsianych po okolicy.

 

https://fbcdn-sphotos-d-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t1.0-9/p180x540/1653674_715257478527899_7667137764065323412_n.jpg?oh=b7cd12ddec525f397e32d483f7a41de7&oe=55041ED8&__gda__=1425681759_6ed7a143558f97dee6fbd3ff836b2fc1

 

https://scontent-a-fra.xx.fbcdn.net/hphotos-xap1/v/t1.0-9/q81/p180x540/1798577_715258075194506_5611355872297868555_n.jpg?oh=32910fbb1084531b6b38ba127bd7a9a3&oe=54FD8197

 

Docieram do Siemiatycz, jem obiad i wracam do stacji kolejowej odległej o wiele km od centrum miasta.

Na tym kończę mój mocno przedłużony podlaski rowerowy weekend, który był pod szyldem ...W poszukiwaniu jesieni.

 

https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xfp1/v/t1.0-9/10712980_715228541864126_5190491274455122399_n.jpg?oh=88b4d855db33db4a4975e2d2084acd40&oe=54FD65ED&__gda__=1426959460_79ff77e39a6e7d4a30c8b78a23b35926

robertrobert1

Nadwiślańska Amazonia

Nadwiślańska Amazonia

 

10689937_727975793922734_204641408889849976_n.jpg?oh=ea15d35ffb004ad311880ef639ffc168&oe=551BAEE5&__gda__=1426779864_f1cc349af71457c7faaa79224575d460

 

Mazowsze, kraina płaska jak stół bilardowy i na palcach jednej ręki możemy policzyć zmarszczki kolarskie. W sercu tej krainy leży gigantyczna metropolia do której to prowadzi nieskończona ilość mało przyjaznych rowerzyście arterii komunikacyjnych. Mazowsze to także kilka cieków wodnych i kilka dość rozległych terenów leśnych. Jednym z takich terenów jest Mazowiecki Park Krajobrazowy z kilkoma oczkami wodnymi i kilkoma ciekami wodnymi. To także teren na mniejsze lub większe pętelki zarówno piesze jak rowerowe, które to można przejechać w tempie rekreacyjnym ale także sportowym. Na taką większą pętelkę wybrałem się pewnej jesiennej niedzieli.

 

10426912_727971750589805_6644903652285806243_n.jpg?oh=6dc8bcd74d1b69b28cc7de3c63df8973&oe=5519574F

 

10628222_727972143923099_5976198992886908740_n.jpg?oh=6be43dd42e5c69d5391359ec9c5334dc&oe=55098E47

 

Trasę zaczynam w okolicach Mostu Siekierkowskiego od którego to odchodzi kilka dróg dla rowerów. Gdy droga rowerowa się kończy to lokalnymi uliczkami docieram przez przejazd kolejowy w Wawrze do Szpitala Kardiologicznego w Aninie. Od tego momentu zaczyna się trasa gruntowa. Z początku jest to wyraźnymi szlakami pieszymi, których w Mazowieckim Parku Narodowym jest zatrzęsienie.

 

10805736_727972403923073_5056174639546165512_n.jpg?oh=8b756c49a1b0f8179697834f22fb3c12&oe=55041821&__gda__=1426093329_c5db3cfb01b0fe4a8d312515ea2aa461

 

10354875_727972317256415_3961403926043527210_n.jpg?oh=3808baadde11901ab1ebf78cec178962&oe=54FEE678&__gda__=1425662246_9d9d8932f455e52b3a0cf19e44e24c74

 

Na początek wybrałem szlak czerwony, który w swoim rozwinięciu biegnie dookoła Warszawy. Jednak ów szlak obecnie jest tak fatalnie oznakowany, że często gubiłem się, musiałem wracać do krzyżówek i trasę zaczynać na nowo. Jednak szlakiem tym dojechałem do kilku jeziorek i malowniczych bagienek, które powstały na skutek bardzo niskiego stanu wód gruntowych.

 

10600599_727971893923124_4349496685785294933_n.jpg?oh=00d35086e4fa39d98529e9ce3cd5d66b&oe=55153A36

 

 

 

Nad jednym z takich jeziorek obok pięknego lasu brzozowego zrobiłem sobie dłuższą przerwę by napatrzyć się na ginący krajobraz. Dlaczego? Bo w tym miejscu w niedalekiej przyszłości ma przebiegać południowa obwodnica Warszawy . Barbarzyńcy !

 

1796695_727972827256364_5766349466572032956_n.jpg?oh=bc09c63735722b8dbf1ed9f5c9755e6f&oe=550783C9

 

644358_727973410589639_7256746023771547112_n.jpg?oh=37e6247bfd1ba393d56202a222a804f4&oe=550ED372&__gda__=1426249968_c28f6a969a1d8d482900e8ef472ca8e6

 

 

1911846_727976523922661_8829623463603531823_n.jpg?oh=6e0ea1a3331155d54c1280cd1ec79374&oe=550D87A8&__gda__=1425869270_8a1a93005a27a0b30bb382b0a9d96f97

 

Wskakuję na rower i jestem na kolejnym szlaku, którym docieram przez Wiązownę nad Minię, niewielką rzeczkę, która leniwie wije się niezbyt głębokim wąwozem. Teren dokoła nie jest uporządkowany co dodaje smaczku technicznemu single trackowi.

 

10690349_727977180589262_907120025905040249_n.jpg?oh=dcc0d866d5bc572df05500f5f5be8517&oe=551DF842&__gda__=1426163979_5b3cf24bb4bd949c234d73dc43c27044

 

10801817_727977467255900_255520275909049975_n.jpg?oh=a31228a0f496631cd84ae5e590c05087&oe=55084FDE&__gda__=1426464142_079afb01b27b34a93b26648e0226ac07

 

Mienia jest dopływem Świdra więc w dalszej kolejności moja trasa biegnie znakowanym na niebiesko szlakiem rowerowym biegnącym głównie po południowej stronie rzeczki.

 

10636277_727977860589194_7797553150594215766_n.jpg?oh=be13ae10f280cd3ed570519db4d9ff47&oe=54F9DF93&__gda__=1426797099_a08abe200726e9222cf792cd35e28aad

 

 

Świder jest rzeką meandrującą wiec bardzo atrakcyjną dla kajakarzy. Jednak występujące na niej jazy, pozostałości po drewnianych konstrukcjach przeprawowych a także dziki charakter rzeki sprawia, że mało, który kajakarz decyduje się aby nią spłynąć.

 

10687046_727977450589235_5751226988489515084_n.jpg?oh=2b86beedcb73cc858d8c3dfdb4c58781&oe=551B8F76&__gda__=1427023566_0e76fc18de0911fbc182239e36ef2b82

 

10468070_727978007255846_2174209841811356384_n.jpg?oh=af28b061a085e9dc85bec21053091f0a&oe=550F9BB5

 

Szlak rowerowy nad Świdrem także nie należy do łatwych. Mam liczne strefy głębokiego piasku, nierowerowe przeprawy mostowe i wiele bardzo technicznych singletracków.

 

10690156_727978937255753_8892395741039832404_n.jpg?oh=1cd449f5a14fa9a33269bc8ec1b99301&oe=55112543

 

10730792_727978453922468_1482509662976577138_n.jpg?oh=6dd3b6ce1d496333346b25a7eb7ab1df&oe=5509B3EC&__gda__=1426332464_d5c2e62d2d398e84557a2a27fba7f7c7

 

Rzeczka Świder doprowadza nas nad Wisłę w rejon rezerwatu składającego się z wielu wysp i płycizn. Jednocześnie samo nabrzeże Wisły jest wybrzeżem klifowym więc praktycznie na naszych oczach możemy być świadkiem jak Wisła zabiera powoli część gruntu by go się pozbyć w postaci wielu wysp.

 

10389997_727978740589106_2289121352238936024_n.jpg?oh=d3377b5990184ad960441aade5ecc487&oe=55113A59

 

Te tereny są terenami zalewowymi więc oprócz potężnych połaci nieużytków nic więcej nie zobaczymy. To dobrze bo dzięki temu można w odległości 15 km od centrum miasta cieszyć się prawdziwą dziką naturą przy blasku zachodzącego słońca.

 

10676171_727979037255743_3143574460751068559_n.jpg?oh=1cbdcf17a0868719020718b530471d79&oe=550973BE&__gda__=1425657350_5ec777d2539a137c74bce768439ed95b

 

10306623_727979347255712_5875840479226461769_n.jpg?oh=8aa658f14135e4301fa285b941ced260&oe=5512A706

 

10690270_727979630589017_138344545659715038_n.jpg?oh=d7de65f29d2f47aa4057145cfb06e76e&oe=54FF5F76&__gda__=1427233355_06f43037499303c1428ff2575d7214d4

 

1376618_727979713922342_3533149974281846402_n.jpg?oh=a834f300da91254af801961adf20e5af&oe=5510C074

 

1379840_727979893922324_5042531346897348326_n.jpg?oh=c0bcba0164a7ecb17db8a6a22a5f1d8a&oe=551413BE&__gda__=1426664951_5fbbbe8e9fa2567a3425ed87576739a2

 

10552369_727980403922273_2133357874629963966_n.jpg?oh=8e945c32b7a1ce610c1e3601ee14ee67&oe=551ECE15&__gda__=1425659427_01daa52f233c536d852dbc8a81b54c6c

robertrobert1

Jesienna wycieczka z wodą w tle.

Jest niedziela. Temperatura za oknem wynosi kilka stopni poniżej zera więc niechętnie wskakuję na rower i jadę przez całe miasto aby dotrzeć na miejsce spotkania wycieczki klubowej. Stwierdzam, że jak na paskudny poranek to wycieczka będzie całkiem liczna. Zaczynamy jechać. Wszelkie światła i skrzyżowania spowalniają tempo niesamowicie. Dojeżdżamy do korony wału nad Wisłą. Kolejny postój. Nie wytrzymuję i puszczam się swoim tempem. Od razu czuję fan.

Dojeżdżam do okolicy Jabłonnej i zwiedzam zespół pałacowo-parkowy.

 

1891259_721482081238772_1241272572886567665_n.jpg?oh=bd7bcf1c4376ed5f8c12fa98e7d9c725&oe=54AF2BBD&__gda__=1424198595_402feabcf189108dbc5a2641cc1f5477

 

10678687_721482491238731_6100690797758069659_n.jpg?oh=7473819fdf570d96e9412f508840074d&oe=54E67F72&__gda__=1424501731_1dbb0529c1096f2fad40e804f01efbc6

 

Zjeżdżam ponownie na wał i spotykam grupę na kolejnym postoju. Leniwie jedziemy przez lasy legionowskie

 

10299561_721482901238690_1344944731040784792_n.jpg?oh=c9b7af74eac1a2b4e50871247d3a7291&oe=54ABC624

 

Dojeżdżamy nad Narew i robimy kolejną przerwę. Tym razem jest to przerwa posiłkowa.

 

10599638_721483094572004_944773849197728305_n.jpg?oh=9f971806fca590400efdacd1eb2c5b1b&oe=54EE4D15

 

Po posiłku wyjeżdżamy na koronę wału nad Narwią. Tempo jest leniwe.

 

1508578_721483314571982_3142121417146979383_n.jpg?oh=024945ae1c6a272a6e996fa23258400c&oe=54B50CEB&__gda__=1421021808_789d3fdc2cdf0e2531744e0bc2fe8b5f

 

Jest dużo czasu aby podziwiać nadnarwiańskie łąki

 

10616477_721483217905325_4512998161093859385_n.jpg?oh=d1366792e9124271f5afde8394854695&oe=54DF8BEB&__gda__=1424530397_2d03c2af36e73f07809ccd30b9fba95b

 

Przyciskam i ponownie odskakuję od grupy

 

10610712_721483581238622_1125826830627500631_n.jpg?oh=091433c840f9b507adf2c590965b5b46&oe=54B2A269

 

Nie znajdujemy się w jakimś wielkim kompleksie leśnym więc ze zdziwieniem napotykam całkowicie zrytą nawierzchnię wału przez buszujące nocą dziki.

 

10672399_721483791238601_7646549517694175712_n.jpg?oh=bb22937804dd2db96bc2c59b62b1c06c&oe=54F73A38&__gda__=1420772580_5a7c93cdd4558f33d2c94652e358b237

 

Zjeżdżam z korony na lokalną szutrową drogę, która odbija w bok aby minąć obiekt hydrologiczny.

 

1459740_721484097905237_4735327968893882996_n.jpg?oh=beb744ac11bd7b918b40aa2667916f39&oe=54F435B4&__gda__=1423954313_976636a13ad64b6acffc456efa2a0777

 

Docieram do sklepiku. Małe zaopatrzenie i ... grupa ponownie sie melduje. Od razu leniwa senna niedziela staje się bazarową sobotą. Ponownie się odłączam i zagłębiam się w las.

 

1620521_721483897905257_5620258099400095_n.jpg?oh=a8c4ec79a211b9ec2cb83eb80feaafd6&oe=54E3A505

 

Klucząc lokalnymi drogami terenowymi i szlakami pieszymi docieram do Narwi.

 

10703702_721484217905225_6439733154374698294_n.jpg?oh=733b71c4e51d402cc6383d53511d3dfb&oe=54E5B7A0&__gda__=1424433354_f14d0f3c77d7623748a7e03719d59024

 

Jest chłodno więc spotykam nielicznych wędkarzy i spacerowiczów. To dobrze. Już sobie wyobrażam te tłumy jakie muszą być w tym miejscu podczas letnich okresów.

 

10672100_721484514571862_7974429756324522462_n.jpg?oh=81b48fa920babdc7d5df4f3b86ff2b59&oe=54F0C036&__gda__=1424002958_c0f345e984f0c9584e3bbdc979c0ea5c

 

Tłumy zapewne są zarówno na lądzie jak i na wodzie bo nad brzegiem jest wiele przystań wodnych.

 

1898257_721484987905148_8252032156463620275_n.jpg?oh=0d405807ca6547e161084db132508d46&oe=54E118C9&__gda__=1425449554_f2be48a8b439184600bdc9356e84e5a7

 

10441421_721484791238501_2517881065718522433_n.jpg?oh=61b7b178b2107ce02bcca770c6e77016&oe=54F853D0

 

Docieram do Zegrza. Spokój natychmiast gdzieś ulatuje.

 

1489082_721484904571823_1948946178315893696_n.jpg?oh=06267c95f92e196e6ef3da5ef9e882b1&oe=54B1C5A5&__gda__=1424393964_30f237d881e7dda79b8b6a4af7afb162

 

Szybko mijam kolejne węzły komunikacyjne i ponownie ląduje nad wodą, na ścieżce wzdłuż Kanału Żerańskiego. O dziwo jest przyjemnie pusto.

 

10665794_721486254571688_6649084655815653516_n.jpg?oh=94926dabbd879c9d4dbc4bc0df3060d1&oe=54F7DFF5

 

Było pusto i kolorowo ale nad wodą paleta kolorów była o wiele bardziej imponująca.

 

10712818_721485897905057_7179358528552345093_n.jpg?oh=86aea43b1fe38c6a17d723fc8f50f591&oe=54EE6C3E&__gda__=1425214342_f771694055578092b994e0f3920f07be

 

10645172_721486787904968_614034007942425324_n.jpg?oh=b6653077b5dc26060d15ed926699079b&oe=54E1E6B0

 

Mam już ponad 80 km w nogach więc niespiesznie się snuję po owej ścieżynce.

10527856_721486944571619_1740469637724477549_n.jpg?oh=7a0bb7ad637857b0052fc17ef58f6ce3&oe=54B26FBF&__gda__=1425165319_ef4ae16e16abdd3b1f0f8cbd40272ff7

 

10636112_721487094571604_3138662001016069664_n.jpg?oh=5b7cbcf9495dac1621ca5af8f1563fe1&oe=54EB27DE

 

Dojeżdżąm do Żerania i klucząc pomiędzy setką płotów budowlanych dojeżdżam do terenów rekreacyjnych.

 

10150544_721487317904915_1778818693174878707_n.jpg?oh=f633a974cbc00831f10e10ee3f1039f2&oe=54F7D0DD&__gda__=1424017409_a5b3d157b53359479df4a70355c53c56

 

Im bliżej Centrum tym ruch na ścieżce staje się coraz większy.

 

10665748_721487577904889_3834316479383013709_n.jpg?oh=8a91002c9400d114fd8a4de67e5f2b7f&oe=54F2305B&__gda__=1425552749_f13c322137ea995c8ba894ea0d76ef8d

 

Wycieczkę kończę samotnie po przejechaniu 105 km .

 

10173558_721487591238221_2616138041073007107_n.jpg?oh=5ddff0489b5c7efbee46d02d8893e36d&oe=54F5731F&__gda__=1425125237_223a1616b4526193c30c94346cc665ac

robertrobert1

Powrót do przeszłości...

Swego czasu od zaprzyjaźnionego sklepu dostałem stary rower szosowy. W swoim garażu już takowy miałem więc ów postanowiłem przerobić pod rower miejski zwłaszcza, że zarówno widelec przedni jak i tylny posiadał stosowne otwory montażowe. Rozebrałem więc rower do gołej ramy i zacząłem składać rower budżetowy. Do tego celu użyłem części używanych. A oto efekt mojego majsterkowania.

 

nempRUERGhoV38HG5B.jpg

 

Trochę pojeżdziłem na tym cudaku. Kierownica miejska kompletnie mi nie podpasowała, prety siodełka pękły, piasta planetarna także padła. Rower znowu musiał poleżeć bezużyteczny. Wreszcie zainspirowany wątkiem o single speedach postanowiłem takowego złożyć.

Zakupiłem stosowną piastę i zbudowałem na nowo koło tylne, kierownicę zastąpiłem prostą a także siodełko pojawiło się nowe/stare.

Oto rezultat...

 

10632751_723128067740840_502943054778551739_n.jpg?oh=ad58098570563f5c227b1893cca393ef&oe=54F40F02&__gda__=1420546623_f1eeeaa428f8e3bd172c826245f266b8

 

Póki co odbyłem kilka jazd komunikacyjny, również z obciążeniem ponad 20 kg i wynik jest pozytywny. Oczywiście SS ma wiele ograniczeń ale są one do zaakceptowania. Geometria roweru nie pozwala na jazdę terenową typu CX ale też i nie pod taką jazdę rower był składany. Rower złożyłem w celach komunikacyjnych po dzielnicy i okolicach a jak daleko na nim zajadę... to czas pokaże.

robertrobert1

Podróżowanie z dziećmi.

Podróżowanie z dziećmi.

 

DSCN1403.jpg

 

 

Na początku trzeba sobie uzmysłowić, że podróżowanie z dziećmi na rowerze daleko się różni od podróżowania "dorosłego".

Widziałem parę, która podróżowała z niemowlakiem. Dziecko było przewożone w foteliku samochodowym w sprytny sposób umocowanym do bagażnika. Osobiście uważam jednak, że było na to stanowczo za wcześnie.

Dziecko powinno pewnie siedzieć i trzymać główkę a wówczas mamy dwa sposoby do wyboru: fotelik lub przyczepkę dziecięcą. Osobiście polecam przyczepkę ze względu na wygodę dziecka, bezpieczeństwo a także ładowność. Jednak należy pamiętać, że przyczepka z dzieckiem waży nawet ponad 20 kg, więc dotychczasowe górki mogą być już nie do zdobycia. Jeśli już się zdecydujemy na podróżowanie z przyczepką to należy pamiętać, że dziecko szybko się nudzi trasą, więc będziemy musieli robić przerwy co 15-30 minut.

 

Wiek 5-6 lat.

 

DSCN0607.jpg

 

 

Wiek 5-6 lat, to czas kiedy dziecko wyrasta z przyczepki więc najwyższa pora aby samo jeżdziło na rowerze ... na 2 kółkach. Najlepszym dla dziecka w tym wieku jest rower na kołach 20". Jednak przed pierwsza wyprawą polecam trochę w dziecku zaszczepić żyłkę sportowca. Dobrym na to sposobem jest udział w maratonach rowerowych na krótkich dystansach czyli 5-15 km. Po takim zahartowaniu możemy śmiało wybrać się na tygodniową wyprawę. I tu należy pamiętać o paru zasadach:

- dziecko praktycznie nie może mieć żadnego ciężaru na rowerze. Wszelkie jego rzeczy musimy wieźć za niego.

- tempo jazdy dostosowujemy do dziecka, a to będzie wynosić nie więcej niż 10 km/h

- dystanse jakie będziemy pokonywać będą niewielkie. Zalecam co 2-5 km robić przerwy podczas jazdy urozmaicając je o różnego rodzaju atrakcje typu: lody, lokalne place zabaw, zabawy na plaży, zwiedzanie kapliczek, zamków i muzem.

- polecam w czasie podróżowania nie patrzyć na licznik i na przejechane km. Najlepszą metodą na udane podróżowanie jest jazda na czas czyli np jazda od godz 9-10 do godz 18-19. Oczywiście nie mam na myśli jazdy non-stop.

- ostatnią rzeczą o jakiej musimy pamiętać to fakt, że dziecko nie mając siły w nogach nie będzie wstanie podjeżdżać pod wzniesienia i górki. Dlatego właśnie na początku trzeba wybierać trasy możliwe płaskie.

 

 

Wiek 9-11 lat

 

DSCN1023.jpg

 

W wieku 9-11 lat dziecko nabywa juz sił w nogach i kondycji. Jest to dobra pora aby dziecko zaczęło wozić małe sakwy. Możemy także zmienić rower na większy czyli na 24 calowych kołach. Także i pokonywanie trudności drogowych typu podjazdy czy kopny piach nie będzie już dziecku nastręczać większych trudności.

Teraz jak już wiemy co dane dziecko potrafi możemy zaplanować trasę, a trasę należy planować tak aby:

- nie poruszać się głównymi drogami gdyż na takich drogach ruch jest przerażliwie duży i szybki więc poruszanie się "czerwonymi" drogami ani nie będzie miłe ani bezpieczne. Także i drogi "żółte" nie nadają sią do turystyki z dziećmi.

- poruszać się drogami lokalnymi, które nie prowadzą przez wsie i miasteczka. To zapewni nam niskie natężenie ruchu drogowego.

W Polsce prawie każda gmina ma znakowane szlaki rowerowe. Niestety osoby znakujące je ani przez chwilę nie pomyślały o tym, że tymi szlakami będą się poruszać rowerzyści z sakwami w dodatku z dziećmi. Dlatego gdy zobaczymy ów szlak nie podążajmy nim na ślepo! Popatrzmy na mapę i prześledżmy jego trasę. Jeśli biegnie drogami lokalnymi to ok, jeśli jednak prowadzi drogami głównymi, przez duże miasta czy piaszystymi drogami przez pola i lasy to wówczas opracujmy alternatywną trasę.

 

DSCN1422.jpg

 

Zanim wyruszymy na pierwszą rodzinną wyprawę po Polsce dobrym pomysłem jest wyruszenie na tygodniową wyprawę po Bornholmie. Dlaczego? Bo ta wyspa jest stworzona do rodzinnej turystyki rowerowej! Małe miasteczka, niskie natężenie ruchu, uwaga kierowców, mnogość szlaków rowerowych i zróżnicowany teren daje okazję do poznania możliwości swoich własnych i swoich dzieci.

DSCN0374.jpg

 

Wiek 14-16 lat.

 

To już nie dziecko lecz młodzież więc zmieniamy rower na 26 calowe koła i możemy śmiało go w pełni obciążać i pokonywać kilkudziesięcio kilometrowe trasy. Teraz dziecko już nie jest dzieckiem lecz jest partnerem.

 

253279_364880686898915_1279396688_n.jpg

 

Tekst i zdjęcia: Robert Ostrowski

robertrobert1

Podlasie, sierpień 2008

Podlasie czyli Szlakiem Bocianich Gniazd.

 

Jest sierpień 2008 czyli pełnia lata i sezonu wakacyjnego. Mając kilka dni urlopu i niechęć do odbywania dalekich wojaży wybrałem Podlasie i Nadbużański Park Krajobrazowy aby razem z rodziną doładować akumulatory przed szybko nadchodzącymi szarymi dniami. Gęsta sieć lokalnych dróg, małe nagromadzenie atrakcji turystycznych gwarantowało ciszę i spokój.

 

 

Dzień 1.

 

Trasa: Węgrów - Stara Wieś - Łochów

 

Wstając skoro świt po 1,5 h jazdy samochodem dojechaliśmy do Węgrowa. Tam zostawiając samochód na parkingu obok kampingu udaliśmy się szlakiem rowerowym w kierunku wsi Popielów . Przez pierwsze km szlak prowadził pasem dla rowerów i lokalną mało ruchliwą drogą.

DSCN1344.jpg

 

W okolicy wsi Turna obraliśmy kierunek drogą przez łąki i zaznaczony na mapie mostek na Starą Wieś aby obejrzeć znajdujący się tam Pałac Radziwiłłów.

 

DSCN1348.jpg

 

Całe Mazowsze i Podlasie leży na piaskach więc poruszanie się gruntowymi polnymi drogami na jucznych roweruch nie należy do przyjemności. Do przyjemności nie należało także odkrycie, że mostku przez Liwiec nie ma. Nie pozostało nam nic innego jak jazda przez łąki do najbliższej przeprawy.

 

DSCN1356.jpg

 

DSCN1361.jpg

 

Podążając przez wieś Borzychy łapiemy gumę.

 

DSCN1365.jpg

W trakcie naprawy odkryłem, że uszkodzenie jest w okolicy wentyla więc jest nienaprawialne...pierwsze straty.

 

Po dojechaniu do Starej Wsi zastaliśmy odrestaurowany pałacyk zamknięty na cztery spusty. Szkoda bo architektura obiektu i potężny ogród gwarantowały mnóstwo wrażeń.

 

Więcej informacji o pałacu na stronie:

 

http://www.skp2.sokp.pl/stara_w.htm

DSCN1367.jpg

 

Nie pozostało nam nic innego jak tylko opuścić niegościnne progi i udać się szutrową drogą do kolejnego celu czyli Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.

 

Więcej informacji na temat parku na stronie:

 

http://www.npk.pl/main.php?str=0

DSCN1376.jpg

 

Szutrami dojechaliśmy do asfaltu biegnącego przez wieś Żulin. Droga ta nie miała ani jednego zakrętu i nie poruszał się po niej ani jeden samochód. Było to bardzo dziwne. Wkrótce przekonaliśmy się dlaczego... asfalt się skończył a droga, nadal prosta, zamieniła się w malowniczą gruntówkę.

 

DSCN1385.jpg

 

Tą drogą dojechaliśmy do lasu, w którym to zrobiliśmy długi popas na jagody. Niestety w nieznanym lesie ciężko połapać się w sieci ścieżek leśnych więc błądzimy. Ratunkiem jest kolejna trasa terenowa do głośnej trasy samochodowej.

 

DSCN1389.jpg

 

Na szczęście koszmar poruszania się drogą krajową szybko mija i z powrotem wjeżdżamy na lokalne szutrowe drogi. Teraz już bez stresów podziwiając okolice nad Liwcem dojeżdżamy do Łochowa. W lokalnej knajpie jemy obiad. W trakcie posiłku jesteśmy zagadywani przez właściciela, który zaproponował nocleg na jego posesji. Ponieważ okolica knajpy była w centrum więc odmówiliśmy. Udaliśmy się na 3 km dalej położoną ustronną polankę nad Liwcem. Było uroczo!

 

DSCN1390.jpg

 

Statystyka dnia 1:

dystans 41,3 km

czas jazdy 4,04 h

prędkość średnia 10,1 km/h

temperatura max 29,9 st C

temperatura min 11, 4 st C

dzienna suma przewyższeń 107 m

 

Dzień 2.

 

Trasa: Łochów - Kamieńczyk - Szumin

 

Dzień 2 rozpoczęliśmy od niecodziennej atrakcji a mianowicie zwiedzaniem Muzem Gwizdka w Gwizdałach.

 

DSCN1395.jpg

 

Dalsza marszruta to bezstresowe poruszanie się asfaltem przez Łazy do Kamieńczyka.

 

DSCN1403.jpg

 

Przed samym dojazdem robimy długi postój nad Liwcem. Dzieciaki mają frajdę brodząc w płytkiej rzece a my chłodzimy się po przypiekającym słońcu. Kamieńczyk w XV w. miał prawa miejskie więc zachowała się charakterystyczna zabudowa a także drewniana dzwonnica z 1885. Jemy obiad w lokalnym barze i w dalszą drogę. Niestety droga ta mimo, że prowadziła po oznakowanym szlaku turystycznym okazała się całkowicie nie przejezdna dla naszych rumaków.

 

DSCN1408.jpg

 

W poszukiwaniu przejezdnego szlaku docieramy nad Bug.

 

DSCN1409.jpg

 

Chwila jazdy po ciasnych leśnych ścieżkach i znowu lądujemy na nieprzejezdnym rowerowym szlaku.

 

DSCN1422.jpg

 

Docieramy do wsi Szumin i legalnego miejsca biwakowania.

 

DSCN1428.jpg

 

Niestety mimo licznych tablic proekologicznych teren był zanieczyszczony i zaniedbany. W dodatku brak jakiejkolwiek wody skłonił nas do dalszej wędrówki. I bardzo dobrze bo okazało się, że za kilka km czekała na nas odludna skarpa ze wspaniałym dojściem do wody.

 

DSCN1438.jpg

 

Kolejna kąpiel po upalnym dniu była wskazana.

 

DSCN1430.jpg

 

Rozbijamy się na noc.

 

DSCN1436.jpg

 

Statystyka dnia 2:

dystans 38,4 km

czas jazdy 3,2 h

prędkość średnia 11,5 km/h

prędkość max 33 km/h

temperatura max 44,8 st C

temperatura min 12,9 st C

 

Dzień 3.

 

Trasa: Szumin - Sadowne - Treblinka

 

Pierwsza część trzeciego dnia to jazda przez podlaskie wsie, na których to można jeszcze spotkać tradycyjne pojazdy pociągowe...

 

DSCN1447.jpg

 

... i tradycyjne wiejskie zabudowania.

 

DSCN1446.jpg

 

Także i okolica była malownicza.

 

DSCN1453.jpg

 

Docieramy do tablicy informującej o Szlaku Bocianich Gniazd. Nagle coś Piotra zainteresowało...

 

DSCN1455.jpg

 

Był to pierwszy bociek! Wiec tablicę nie postawiono na darmo...

 

DSCN1452.jpg

 

DSCN1458.jpg

 

Ponieważ temperatura mocno daje się we znaki robimy w tym miejscu dłuższy postój.

 

DSCN1462.jpg

 

Zacienioną aleją udajemy się do miasteczka Sadowne, w którym to mamy w planie zjeść obiad i zwiedzić Muzeum Etnograficzne. Niestety istniejący na mapie hotel okazał się Domem Weselnym a istniejąca w nim restauracja była otwierana na co najmniej 100 osobowe grupy. Muzeum Regionalnego także nie udało się obejrzeć pomimo kontaktu telefonicznego z kustoszem. Od razu wykluczyliśmy dojazd do Broku gdyż to wiązałoby się z jazdą ruchliwą drogą krajową. Nie pozostało nam nic innego jak tylko kupić w lokalnym markecie makaron i klopsy w słoiku i przyrządzić strawę na łące po za niegościnnym miasteczkiem.

 

DSCN1464.jpg

 

Po posiłku skierowaliśmy się w kierunku Treblinki. Droga wiodła pośród malowniczych łąk, na których to czerwononogie ptaki przypominały nam, że w dalszym ciągu znajdujemy się na Szlaku Bocianich Gniazd. Koło miasteczka Prostyń mapa pokazywała 2 jeziorka z ewentualnie fajnym noclegiem. Niestety okazało się, że jedno jeziorko jest całkowicie zarośnięte a drugie nie oferuje żadnego dogodnego dostępu do wody.

 

DSCN1467.jpg

 

Ponieważ powoli się ściemniało stwierdziłem, że musimy udać się na Bug gdyż tam musi być dostęp do wody. Pędem pojechaliśmy przez Borowe i mijając pustą drogę krajową Małkinia-Sokołów Podlaski udaliśmy się nad rzekę.

 

DSCN1520.jpg

 

Tam czekało na nas miejsce biwakowe "pod krzyżem".

 

DSCN1498.jpg

 

Wieczorny posiłek spożywaliśmy przy czołówkach.

 

DSCN1483.jpg

 

Statystyka dnia 3:

dystans 41,4 km

czas jazdy 3,28 h

prędkość średnia 11,9 km/h

prędkość max 22,5 km/h

temperatura max 40,3 st C

temperatura min 15,7 st C

dzienna suma przewyższeń 94 m

 

Dzień 4.

 

Trasa: Treblinka - Kosów Lacki - Seroczyn

 

DSCN1503.jpg

 

O poranku zapragnąłem wyjaśnić tajemnicę pustej drogi krajowej. I oto co odkryłem:

 

DSCN1530.jpg

 

a także ...

 

DSCN1524.jpg

 

W tej sytuacji poruszanie się drogą krajową było nadzwyczaj bezpieczne. W drodze do Treblinki i Muzeum Zagłady zatrzymaliśmy się na małe, zimne co nieco.

 

DSCN1534.jpg

 

Treblinka. Dojechaliśmy do kolejnej "atrakcji" turystycznej.

 

DSCN1557.jpg

 

Cały obóz został spalony i całkowicie zrównany z ziemią i tylko dzięki świadkom udało się odtworzyć jego istnienie. Oto co zobaczyliśmy:

 

Symboliczną bocznicę kolejową i symboliczny obozowy mur...

 

DSCN1540.jpg

 

...symboliczne komory gazowe i krematorium...

 

DSCN1561.jpg

 

...symboliczny niemiecki bunkier...

 

DSCN1566.jpg

 

...miejsce niewolniczej pracy...

 

DSCN1578.jpg

 

...oraz miejsce po obozowych barakach.

 

DSCN1585.jpg

 

Z Treblinki, udaliśmy się pieszym szlakiem z powrotem do drogi krajowej prowadzącej na Kosów Lacki. W trakcie drogi złapał nas deszcz. Schroniliśmy się pod leśną wiatą pozostawiając rowery na deszczu. Mając sakwy Ortlieba można sobie pozwolić na taką beztroskę.

 

DSCN1596.jpg

 

Po dojechaniu do miasteczka okazało się, że są tylko dwie knajpy z czego jedna podaje niezbyt świeże jedzenie. Więc wyboru nie mieliśmy. W tym miasteczku zatankowałem benzynę do kuchenki wielopaliwowej NSR. Nie rozumiem dlaczego zawsze właściciele stacji dziwią się gdy pragnę zatankować metalową butlę-kanister o pojemności 0,75 l ?

 

Z miasteczka udaliśmy się w kierunku Sterdyń-Osada mijając po drodze wiekowe wiatraki-młyny.

 

DSCN1602.jpg

 

Kolejny cel osiągnięty i ...

 

DSCN1607.jpg

 

...kolejna porażka. Następny pałacyk zamknięty przed wścibskim okiem turystów.

 

DSCN1608.jpg

 

O zmierzchu dotarliśmy do wsi ------- gdzie w wiekowym parku, obok zabytkowych zabudowań rozbiliśmy się na noc.

 

DSCN1610.jpg

 

Statystyka dnia 4:

dystans 46,7 km

czas jazdy 4,07 h

prędkość średnia 11,5 km/h

prędkość max 35,5 km/h

temperatura max 30,7 st C

temperatura min 12,8 st C

dzienna suma przewyższeń 25 m

 

Dzień 5.

 

Trasa: Seroczyn - Jabłonna Lacka - Drohiczyn

 

DSCN1621.jpg

 

Budzi nas ujadanie Rambo, psa-ratlerka gospodyni. Śniadanie i krótka trasa terenowa i długa, nudna lokalna szosa.

 

DSCN1622.jpg

 

Tę nudę przerywamy krótki popasem...

 

DSCN1629.jpg

 

...na mirabelki...mniam!

 

DSCN1646.jpg

 

Okoliczny krajobraz coraz częściej potwierdzał, że to ostanie dni lata.

 

DSCN1652.jpg

 

Dojeżdżamy do Gródka. Kiedyś był tu hotel i restauracja. Teraz wszystko umiera.

 

Kolejny cel podróży to Rezerwat Skarpa Mołożeska. Po dojechaniu na miejsce, że aby dotrzeć w to miejsce trzeba przejść przez rozległe pastwisko.

 

DSCN0004.jpg

 

Jednak udaje nam się dostrzec wspomnianą skarpę.

 

DSCN0001.jpg

 

W tym miejscu Bug tworzy urocze zakola i rozlewiska.

 

DSCN1656.jpg

 

W piekącym słońcu podążamy do kolejnej atrakcji: zabudowań zespołu poklasztornego, w którym aktualnie ulokował się Dom Opieki Społecznej.

 

DSCN1673.jpg

 

DSCN1674.jpg

 

Zabudowania są na skarpie a w dole w dalszym ciągu malowniczo wije się Bug.

 

DSCN1676.jpg

 

W tym miejscu także napotykamy na legalne miejsce obozowania. Niestety pora była zbyt wczesna aby można było z tego zaproszenia skorzystać. W dalszą drogę udaliśmy się zacienioną aleją.

 

DSCN1683.jpg

 

Dojeżdżamy do głównej drogi łączącej Siemiatycze z Sokołowem Podlaskim. Tutaj usytuował sie hotel i restauracja. Korzystamy w pełni z wygód "cywilizacji".

 

Po posiłku z pełnymi brzuchami zjeżdżamy na most przez Bug. Most jest drewniany ale na dechy położono asfalt co sprawia, że po każdym przejechanym Tirze powstają świeże ubytki w nawierzchni. Za mostkiem we wsi Tonkiele skręcamy i napotykamy na cmentarz.

 

DSCN1687.jpg

 

DSCN1688.jpg

 

O zmierzchu docieramy do Drohiczyna.

 

DSCN1701.jpg

 

Rozbijamy się nieopodal miejskiej plaży.

 

DSCN1706.jpg

 

To było fatalne miejsce. Ciągłe samochodowe wycieczki i odgłosy z sąsiednich obozowisk nie pozwoliły w pełni się zrelaksować po męczącym dniu. Na szczęście w nocy przeszła potężna burza, która szybko zredukowała ilość "turystów".

 

Statystyka dnia 5:

dystans 39 km

czas jazdy 3,32 h

prędkość średnia 11,2 km/h

prędkość max 47 km/h

temperatura max 42 st C

temperatura min 16,2 st C

dzienna suma przewyższeń 24 m

 

Dzień 6.

 

Trasa: Drohiczyn -Bujaki - Siemiatycze.

 

Nad ranem przekonaliśmy się o jej skutkach.

 

DSCN1710.jpg

 

Na zwiedzanie nie poświęciliśmy zbyt wiele czasu gdyż ten dzień był dniem świątecznym i całą uwagę poświeciliśmy na zdobywaniu pożywienia.

 

DSCN1715.jpg

 

Droga przez Bujaki okazała się kolejną drogą bez ani jednego samochodu zarówno na asfalcie...

 

DSCN1729.jpg

 

... jak i na szutrze...

 

DSCN1736.jpg

 

Docieramy do ... Siemiatycz, kolejnej cywilizacyjnej oazy. W poszukiwaniu knajpy objechaliśmy cale miasteczko ale wszystko było zajęte przez śluby i wesela. Jedynie liczne budki z lodami stały dla nas otworem.

Wizyta w Siemiatyczach miała także cel komunikacyjny. Chciałem się posiłkować usługami PKP. Niestety dziennie z tego miasta odjeżdżały 2 pociągi i w dodatku w idiotycznych godzinach

I znowu musimy opuszczać kolejne niegościnne miasteczko. W poszukiwaniu oazy spokoju docieramy nad Bug.

 

DSCN1746.jpg

 

Pomimo, że już zakończyliśmy dzienną marszrutę to nie był to koniec atrakcji. W nocy rozpętała się niesamowita burza. Falami naszymi namiotami targały niesamowicie silne porywy wiatru by po chwili niebo wylało na nas chyba całą wodę z pobliskiego Bugu. A wszystko to przy akompaniamencie piorunów i grzmotów. Co chwila sprawdzałem co się dzieje z naszym dobytkiem a także co się dzieje z naszymi dziećmi. O dziwo... dzieci cały czas spały snem kamiennym a dobytek nie odniósł najmniejszego uszczerbku. Gdy ucichło mogłem dopiero zasnąć.

 

Statystyka dnia 6:

dystans 28,9 km

czas jazdy 2,38 h

prędkość średnia 10,8 km/h

prędkość max 25,8 km/h

temperatura max 32,8 st C

temperatura min 19 st C

dzienna suma przewyższeń 213 m

 

Dzień 7.

 

Trasa: Siemiatycze - Korczew - Konaty

 

DSCN1750.jpg

 

Poranek to suszenie rzeczy po nocnej burzy ale tylko tych rzeczy, które nie były umieszczone w wodoodpornych sakwach Ortlieb'a.

Szukamy skrótu przez las. Poszukiwania zakończyły sie na kanale nie do pokonania więc trzeba było zawrócić.

 

DSCN1754.jpg

 

Jedziemy do wsi i dzięki pomocy miejscowych chłopów odnajdujemy mostek pozwalajacy zaoszczędzić kilka km drogi.

 

DSCN1764.jpg

 

Teraz czeka nas sprint drogą krajową by za Bugiem zjechać z powrotem na spokojne wiejskie drogi.

 

DSCN1779.jpg

 

Dopiero teraz mogliśmy podziwiać siłę zniszczenia niedawnej burzy.

 

DSCN1777.jpg

 

Mimo to nadal jest gorąco więc odpoczynki były dość częste.

 

DSCN1794.jpg

 

Kompletnie wykończeni docieramy do Korczewia. Parę lat temu byliśmy w tym miejscu więc z zaciekawieniem oglądaliśmy wszelkie zmiany.

 

DSCN1851.jpg

 

Od razu spostrzegliśmy wyremontowaną elewacje pałacu a także muru otaczającego tę posiadłość.

 

DSCN1847.jpg

 

W środku też uczyniono znaczny postęp i co najważniejsze udostępniono do zwiedzania.

 

DSCN1809.jpg

 

O niezwykłości tego miejsca świadczą wiekowe, oryginalne drewniane kolumny. Uszkodzenia celowo pozostawiono aby pokazać z jak unikalnego drewna są zrobione. Uszkodzenia powstały w czasie II wojny światowej kiedy to wojsko rosyjskie próbowało je porąbać na opał.

 

DSCN1824.jpg

 

Posiadłość w Korczewie otacza ogromny park w którym to warto było poszukać cienia.

 

DSCN1831.jpg

 

I tutaj widzimy niszczycielskie dzieło burzy.

 

DSCN1845.jpg

 

Mając w pamięci przeżycia zeszłej nocy i niszczycielskie obrazy z wielką obawą spoglądaliśmy w niebo.

 

DSCN1862.jpg

 

Pogoda pozwoliła nam jedynie dojechać do wsi ----. Pośpieszne rozbijanie namiotów i oczekujemy "powtórki z rozrywki"

 

DSCN1880.jpg

 

Burza przyszła szybko więc wszyscy we czwórkę siedzimy w jednym namiocie.

 

Statystyka dnia 7:

dystans 40 km

czas jazdy 3,22 h

prędkość średnia 11,9 km/h

prędkość max 56,5 km/h

temperatura max 43 st C

temperatura min 13,6 st C

 

Dzień 8.

 

Trasa: Konaty - Węgrów.

 

O poranku powitał nas gospodarz terenu wypytując się czy nic się nam nie stało. Następnie poczęstował nas warzywami ze swej ziemi. Było miło. Oględziny dobytku wykazały, że mając sakwy Ortlieb'a żadna burza nie jest straszna.

Miło nie było gdy odkryłem gumę w rowerze córki. Szybka naprawa i w drogę by móc znowu "podziwiać" niszczycielską siłę natury.

 

DSCN1885.jpg

 

Wybieram jak najkrótszą drogę aby jak najszybciej znależć się w Węgrowie.

 

DSCN1897.jpg

 

Co chwila napotykamy na naturalne utrudnienia.

 

DSCN1905.jpg

 

Podziwiamy typowe podlaskie zabudowania...

 

DSCN1914.jpg

 

co chwila patrząc z niepokojem w niebo...

 

DSCN1912.jpg

 

W pewnym momencie tuż przed nami przeleciał bociek. Czyżby na pożegnanie?

 

DSCN1911.jpg

 

Podsumowanie.

Wyprawa trwała 8 dni podczas których pokonaliśmy ponad 300 km tak więc tempo było lajtowe. Zobaczyliśmy wiele pałaców i posiadłości ziemskich. Szkoda, że niektóre były niedostępne dla turystów. Niedostępna okazała sie także bardzo i tak skąpa sieć gastronomii. Można mieć także pretensje do kilku szlaków turystycznych poprowadzonych albo piaszczystymi drogami albo ruchliwymi drogami bez poboczy. Na szczęście pogoda, przyroda i ludzie zrekompensowały nam w/w niedostatki.

 

Uczestnicy:

Ada lat 6, Piotr lat 10, Dorota moja żona i Robert czyli ja.

robertrobert1

Podlaski jesienny sprint 2014.

Podlaski sprint, jesień 2014

 

Pomysł wypadu na Podlasie zrodził się przy okazji weekendowego wypadu rowerowej grupy TTX. Ich celem było zwiedzanie Białegostoku i okolic. Ja postanowiłem ów wypad nieco rozszerzyć. Moje plany były nie sprecyzowane. A oto co z tego wynikło.

 

10156023_715221078531539_3837104834774523998_n.jpg?oh=90cc7983ccfa74610f07c683d3b9269d&oe=55423627&__gda__=1427125910_bec1f47d9017358ef506dcd08abf9403

 

Dzień 1 ... dojazd.

 

Trasa...Małkinia - Zaręby kościelne - Wysokie Mazowieckie

 

Do Małkini dojeżdżam pociągiem. Szybka przekąska w lokalnym barze i startuję na żółtą drogę. Jest mało ciekawie więc odbijam na lokalne drogi. Ruch zdecydowanie słabnie ale widoki wcale się nie poprawiają mimo, że teren zaczął nieznacznie falować. Okolica jest nastawiona na produkcję bydła więc większości to same łąki. Tylko raz udało mi się zawiesić oko na kwitnącym rzepaku.

 

10665720_715214428532204_6472689179061750520_n.jpg?oh=3321c35e3b8abe549c4edede1bbae583&oe=553A33CC

 

Planowałem dojechać aż pod Narew ale krótki jesienny dzień sprawił, że tuż za Wysokim Mazowieckim słońce w bardzo szybkim tempie chowało się za horyzont.

 

10641082_715214605198853_507699535516656727_n.jpg?oh=6889926a8f61dd0d96fde31bea63330f&oe=550E4FF8&__gda__=1426630824_50b632cf632be6059bc8eda9fcf34e43

 

Byłem na łąkach więc groziła mi poranna rosa. Chcąc uniknąć pakowania mokrego namiotu schroniłem się do małego składziku na tyczki. Tyczki od pomidorów na niekończącej się łące? Dziwne.

 

10624599_715211988532448_747579533239445622_n.jpg?oh=fa00ca6a596c4e2be0228f6949990b68&oe=5547144D

 

Pomachałem trochę siekierką i mogłem walnąć się do wyra.

 

10606238_715212088532438_3899978156452010019_n.jpg?oh=3221a042dab76b4124350c5eb76960cb&oe=550CFAB4

 

Dzień 2... jazda dookoła własnego cienia.

 

Trasa... Wysokie Mazowieckie - Białystok - Święta Woda - Czarna Białostocka - Supraśl

 

Temperatura w chatce szybko osiągnęła temperaturę jaka była na zewnątrz ale przynajmniej wszystko było suche zwłaszcza, że o poranku lekko siąpiło.

 

10501621_715212018532445_5480491156909354139_n.jpg?oh=9530a60b1549980b4ea5e01479960515&oe=553C2D7B&__gda__=1426464293_7223135e74e11f39b46bac16269c8cde

 

Rezygnuję z jazdy w deszczu aż do samego Białegostoku i posiłkuję się koleją.

 

1966917_715212321865748_2857808837569572427_n.jpg?oh=0c55ab3d30ff0879b37d81ab26b8d8b7&oe=553E1367&__gda__=1426753591_23bce97e98c035a05132d4159ff2e2a6

 

W Białymstoku było nie wiele lepiej.

 

10406426_715214898532157_422374377298393045_n.jpg?oh=f6f6a95c0f5d239d55a67dcf437f1424&oe=5501E45A&__gda__=1430321188_13a8aa509b94cc5ac4e50e3cfbd78697

 

Na rynku szukam czynnego baru mlecznego i zajadam olbrzymią jajecznicę.

Po posiłku snuję się białostockich uliczkach i grubo przed czasem zajeżdżam na stacje po resztę ekipy. Pojawia się słońce i zaczyna od razu przypiekać jak w lecie.

Ponownie zajeżdżam na rynek, który w porannym słońcu zdecydowanie lepiej się prezentuje niż podczas deszczu.

 

10665787_715214965198817_3336205448556071412_n.jpg?oh=76f924f44037774c4a446e17a9e6c97e&oe=55456FF1

 

Trochę zwiedzania. Tu mamy Pałac Branickich.

 

10322734_715215278532119_2874198807364238197_n.jpg?oh=9f83e8420ae28390d764513bcf8adc30&oe=550623FD&__gda__=1426388084_04018a9dfb9645c073a008be0c83d29a

 

10671431_715215441865436_976086081398701090_n.jpg?oh=c855c4c916a93e8b27214186b8733c2d&oe=5544780A&__gda__=1430476356_cf26444374c572fe8f67d3d8253fda37

 

1549399_715215701865410_3063646611597202075_n.jpg?oh=ea8b999f0eac0770439b0c1d431a4a32&oe=554266CA&__gda__=1425608323_518dd5a2ed186bc6274d4ec280c2f107

 

Z Białegostoku przewodnik-organizator prowadzi po DDRach wzdłuż głównych arterii wylotowych miasta. Koszmar! Próbuje negocjować nad zmianą trasy na jakąś bardziej lokalną ale pozostał niewzruszony.

Dojeżdżamy planowo do Świętej Wody.

 

10177469_715215995198714_8090707660263497103_n.jpg?oh=4b2388f00902ef45338945f0864aa1ed&oe=55473F81&__gda__=1426060215_743e901bb6c561d4415f268085b99efb

 

10702120_715215885198725_5790997479226177799_n.jpg?oh=70f7e3f54051f19eee7c603ea976f317&oe=5546287C&__gda__=1426787146_f0c694ef8c15e46527dae4316f17add5

 

10710836_715216208532026_1901822494236695844_n.jpg?oh=c2ffa50e7fa9b8b32b8ecbffe0d2bacf&oe=550FE26F&__gda__=1426864192_35f572a4d0102988e3138f54032c5c4c

 

A póżniej kręcimy się w kółko lokalnymi szutrowymi drogami.

 

10402470_715216288532018_6113824821955168640_n.jpg?oh=19858b9089548228731165515939a4b2&oe=5505009B&__gda__=1430642706_cae33d27feb91582735109c1b926a669

 

Czarna Wieś Kościelna. Zajeżdżamy z wizytą do kowala, który już dawno przerzucił się z kowalstwa użytkowego na kowalstwo artystyczne. Starzec z długą siwą brodą okazał się rubasznym gadułą więc płeć piękna była lekko zażenowana.

 

1796554_715216865198627_9145842008005746906_n.jpg?oh=ec1b2d59aaa7926149e2988b45d911d7&oe=55478C94&__gda__=1425817540_1bdf8ba5117140f482d93faa52288616

 

Nad lokalnym zalewem koło Czarnej Białostockiej. Ciekawostką jest fakt, że swego rodzaju estrada znajduje się na wielkim molo na dość dużej części jeziora.

 

10672283_715217231865257_7730876706363195345_n.jpg?oh=60bbdf05643b330f0f6607ab4a077aac&oe=5510F611&__gda__=1430546328_b65bcfc0d5b902ec0fb5f8b98f530319

 

W planie była także wizyta do łyżkarza ale zmotoryzowani nas ubiegli. Alternatywą był rajd po lokalnych kościołkach.

 

10342796_715217855198528_7631807548778396620_n.jpg?oh=ccf948a9674679e030ec1f838ab8d33f&oe=55466057&__gda__=1430770808_461869d0fc7648b9d83d714a5a01ff1b

 

W trakcie szybkiego zmierzania na obrado-kolację w Supraślu udało mi się jeszcze uchwycić ostatnie chwilę zachodzącego słońca.

 

10357516_715218325198481_1761855858682190507_n.jpg?oh=55e1d03e6f7f5bba57753d1d048a2f4e&oe=550227F0&__gda__=1426912154_df21ec176aca7842c61f1af69369f422

 

Po posiłku grupa ląduje pod dachem a ja obieram kurs na lokalne pole namiotowe. Tuż po wyjechaniu z miasta od razu błogosławię moje super mocne oświetlenie przednie. Bez najmniejszego trudu poruszam się po leśnych drogach odnajdując szeroką polankę. Czekam kilkanaście minut aż okolicznych krzaków wyjadą dymanko-samochodziki i rozbijam się.

 

10686701_715218678531779_4286676087440293925_n.jpg?oh=e0a4cfe68d8598d3e2bc3d0c35898c93&oe=553A3A9C&__gda__=1426542884_3e68ac5ad2f8a9c5e348a421c33f7f66

 

Dzień 3 ... w poszukiwaniu przestrzeni.

 

Trasa ... Supraśl - Surażkowo- Kopna Góra - Szudziałowo - Krynki - Studzianka

 

Noc była chłodna ale mój zimowy śpiwór sprawował się wyśmienicie. Poranek oczywiście przywitał mnie gęstą mgłą i wielką rosą. W oczekiwaniu na pierwsze promienie słońca zrobiłem sobie w klapeczkach pieszy tour po okolicy.

 

1798733_715219631865017_5601660287265033196_n.jpg?oh=d814ccbc18ec48091d82786e6defa282&oe=5504BE4B

 

Oglądam cudny wschód słońca nad Supraślą.

10411778_715219298531717_34431249558560367_n.jpg?oh=f3088035914e0bfd6c9110c23678f677&oe=553A0DFA

 

10155354_715219538531693_6315047424599765367_n.jpg?oh=c1ae9f883bb630efe65a71a5e2596a48&oe=5504B900&__gda__=1426639025_0b40eb1c85c37c0ba72d06cbd177a69a

 

Po śniadanku, pieczona kiełbasa z ogniska, zebrałem się ruszyłem na objazd Supraśla.

 

10253850_715219805198333_8427508503347519838_n.jpg?oh=21149c72bded949cfe1e943dac8df071&oe=5503E6CC&__gda__=1425741306_b543588e1a080bb46e35bf7c613e734c

 

Ekipa jakiś czas temu pojechała więc ja udałem się swoją drogą po okolicznych lasach. Kręte drogi i kopne piachy nie dawały najmniejszej satysfakcji z jazdy.

 

1601308_715220401864940_8885881129698965193_n.jpg?oh=bd861cd5fa88260aec84e80f764971ea&oe=55122FA9

 

Surażkowo. Dojechałem do wsi zabitej dechami...dosłownie.

 

10698459_715220561864924_7695502533692667733_n.jpg?oh=ce078cf4fe1ecb7f718684ab405bba18&oe=55095C60

 

Tuż za nią otworzył się widok na bagienny rezerwat przyrody.

1959994_715220731864907_7050207424986047463_n.jpg?oh=efbaea1f76af6ec3093b5a37264c88f3&oe=54FDE77A

 

..i dopływ Supraśli.

 

1796507_715220691864911_7357660975436923084_n.jpg?oh=fe90bbb9539e7e04d8c4a3614704b0cb&oe=55407069

 

Koło Arboretum w Kopnej Górze spotykam oto taki dziwny znak. Strach się bać???

 

10593171_715221165198197_6054758160930127976_n.jpg?oh=e6eb55609fd0604f5374f43e8da6fee2&oe=5543F664&__gda__=1430242987_47355e36a7fffac0a425d13a75678d11

 

Spotykam ekipę, witam się i zarazem się z nią żegnam. Jazda szlakiem, którym właśnie przejechałem nie bardzo mnie interesuje. Dalej jadę lokalną nitką asfaltową. Koło niej spotykam polującego w ściernisku lisa.

 

10653743_715221351864845_625192178376185316_n.jpg?oh=72ca1feab8454c7d6c92b093390840a8&oe=55017479

 

Wierzchlesie. Po wyjechaniu na szutry można było się wreszcie rozpędzić a teren zaczynał lekko falować.

 

1922274_715222055198108_7455522282885092039_n.jpg?oh=0012defeb9e76374115b7cfd03609d9a&oe=55095C6C

 

Otworzył się surowy jesienny wiejski krajobraz.

 

10710585_715221608531486_7221823290169310188_n.jpg?oh=288bea9b2c7f675b7114adc310c05118&oe=54FA5C88&__gda__=1430681913_fa5c4ca8f1b7ccdd01e8dc658f5040e7

 

 

10415554_715221988531448_8304330462709518293_n.jpg?oh=8f6efdaead1449870e5d6717e1df2aaa&oe=5545CD05&__gda__=1426132531_fc698bb1c4678342c8ba47246926a440

 

Dojeżdżam do miejscowości Krynki. Jedyna knajpa była zarezerwowana więc głód zaspokoiłem nieśmiertelnym kebabem. Trochę zwiedzania i dalej w trasę.

 

10339692_715222098531437_2749169142066770096_n.jpg?oh=a7eea521eb2bce8b00b71b41dd9e9b84&oe=550312DE

 

1959235_715222288531418_4243161437657588785_n.jpg?oh=194d6b36aebdd8b9de8a8fb4712b2dee&oe=55095B01&__gda__=1426131327_2750a81bb8cfa03726730f56a7112c61

 

Planowałem jechać asfaltem do Bohonik ale pomyliłem trasę i wylądowałem na szerokich szutrach prowadzących obrzeżami Puszczy Knyszyńskiej. I dobrze bo ruch na nich był praktycznie żaden.

.

10713016_715222711864709_8252854102841327372_n.jpg?oh=6e637733eb889fc908777ffbfb8ef0ca&oe=55105131&__gda__=1430208696_db623669868d6322a59c949abc98813c

 

Dojeżdżam do wątpliwej atrakcji.

 

10451707_715222865198027_1420528744352329609_n.jpg?oh=4cc163b65bcb152cd29044a404830d90&oe=54FE63F2

 

Od razu klimat zaczął się psuć.

.

10404081_715223025198011_6800435234738132647_n.jpg?oh=781aae04595b7b18f87bf17f72d2c7ee&oe=5540A369

 

Popsuła się także jakość dróg.

 

10703918_715223198531327_4612928495043285030_n.jpg?oh=c60cca5752982c1ac87502f099de1d8e&oe=554299C2&__gda__=1430280429_09a26bcb78690a8b794fcff5b1f78dfb

 

Na godzinę przed zmierzchem spostrzegam ambonkę. Okna, drzwi i ławeczka! Super! Takiej okazji nie mogłem przepuścić.

.

1975199_715223151864665_5916151542297746420_n.jpg?oh=5814fda392160af3c39c9c9435d5ff0e&oe=5511100E&__gda__=1430775349_835b2e83b3acef011f486cebd9882724

 

Rozgaszczam się na noc.

.

10593066_715223518531295_5065335946775663296_n.jpg?oh=b7db10a34269c26367c653628646dc86&oe=5505A795

 

 

Dzień 4 ...samotność sakwiarza.

 

Trasa... Gródek - Jałówka - Siemianówka - Narewka - Białowieża

 

O świcie, standard...Pojawiają się mgły.

 

1620359_715223271864653_2099342827036294297_n.jpg?oh=0573740f494cc45af9f6fc93b2539b63&oe=55102380&__gda__=1426546109_1455c88b6d0fcb300495ae6b0edc7454

 

Silne promienie słońca szybko je jednak rozpraszają i mogę cieszyć się kolorami jesieni.

.

10612596_715223978531249_7639765375517105149_n.jpg?oh=7f86128acdda20b4fa2a277ee4f4d989&oe=54FB0E3E

 

10365887_715224255197888_5464455088323858752_n.jpg?oh=be07c8828864a5b270978a41e3a8a3c0&oe=54F92609&__gda__=1430304831_75496a63f7f403d1f65aab60440f8b2b

 

10351311_715224441864536_2149042727992606266_n.jpg?oh=73c94ad79f20efeaf6e66662f9b08ee6&oe=5510AFF4&__gda__=1430096443_282e91dfa5b5da2c1b131887a3b12a10

 

Humor wyraźnie mi się poprawił tak samo jak poprawiła się nawierzchnia drogi.

Mijam drogę Białystok-Bobrowniki i ponownie ląduję na lokalnych asfaltach prowadzących do mieściny o nazwie Gródek.

.

10408946_715224748531172_4680928539236125125_n.jpg?oh=4956a6ed8fe38205b23243f52e2b89d4&oe=54FA33AB

 

10624744_715224715197842_71141226202818473_n.jpg?oh=deffaa69f5d8938afa4118bd4035cccf&oe=551118C5&__gda__=1426619448_b713d56d0cd02b8368fc91597a4b2eae

 

Chyba tylko na Podlasiu można spotkać taką symbiozę chrześcijaństwa i prawosławia.

 

10247239_715224915197822_4407234185066768147_n.jpg?oh=19d912e1036740b22c791924bd3aca25&oe=54F9ACFD&__gda__=1429972018_1cac8ae1306aa4f412e248f9a2576066

 

Zjeżdżam z asfaltu i kieruję w okolicy wsi Straszewo na szlak pieszy. Prowadzi niesamowicie prostym i malowniczym duktem leśnym. I znowu czuję ogrom przestrzeni mimo iż cały czas jestem w lesie.

.

15798_715225765197737_3618132699856282906_n.jpg?oh=c0207c184da44b32340233e939ea03e2&oe=5506FAB5&__gda__=1430309004_2afa55e94702811986fac6a1fb257b26

 

Lokalne nadleśnictwo dba o dziką zwierzynę.

.

10613118_715226131864367_5048086910017897345_n.jpg?oh=e3ccb3dee2df8f6c09f6892fce527b10&oe=54FB82D2

 

Dojeżdżam do kolejnej wsi. Znajduję pozostałą starą drogę brukową. Jadę nią wzdłuż starych zabudowań.

.

10678499_715226791864301_6875027231608837646_n.jpg?oh=accae9e93ed15e6a9f9e09ee49bc3445&oe=55452BDF&__gda__=1426643381_2b97ce0e07bcaa566b83498d896b0594

 

10462476_715226978530949_4192749931900768482_n.jpg?oh=e6ef1912631712bd245dba1d72cc4720&oe=54FBECCD&__gda__=1426414148_191bf8bde05d55f7095a0fbbab6a7ab4

 

1911735_715226835197630_8327209666909149855_n.jpg?oh=5990e6f356f8a1ab169a498f9afb7905&oe=5544034D&__gda__=1426990704_a4fd854ea45ed8cd027a1debca2bdbfe

 

Zaskoczyła mnie ogrom przestrzeni jaka znajdowała się po za nikłym drewnianym płotkiem

 

10538659_715226488530998_7589695788539025448_n.jpg?oh=133c5617d349bbaa2923419e50c4f814&oe=55041C0D&__gda__=1430059445_201915fe7fd3c3c9badba5d21bdbcf26

.

Trochę kluczenia po polach i ponownie jestem na szerokich leśnych szutrach prowadzących do Jałówki.

.

10710529_715227421864238_534889333633912988_n.jpg?oh=5ce8c6f8b5e0460fda15deb727c6cd3b&oe=553CE89E&__gda__=1430347871_7cda2a4d82a72137a81b383648c4a659

 

Po drodze jeszcze odbijam zobaczyć kolejną zabytkową cerkiew.

 

10626571_715227545197559_417489425262697630_n.jpg?oh=55856a285938eda323020a80fddbce89&oe=5505AB27&__gda__=1426677102_751d112fd0791ac6d262e5bfce34fde6

 

W Jałówce zatrzymuje mnie Straż Graniczna. Kilka szybkich pytań o pobyt, trasę i noclegi. Udzielam ogólnikowych odpowiedzi. W zamian jednak otrzymuję szczegółową informację jak trafić do ruinek w Jałówce. Pojechałem tam.

 

10653743_715228628530784_1215131485532867982_n.jpg?oh=a92e5ef60f7ef6e632329827d13d1e37&oe=54FBC445

 

10666104_715228971864083_9051650654488417203_n.jpg?oh=5e699fec83236950c2f95ca99696c396&oe=55476755

 

Wycofując się z Jałówki tuż przy samym rynku wpadam na piękną zabytkową cerkiew.

.

10659354_715229925197321_7740529703248058756_n.jpg?oh=95359dc7a4f00293cc7f91b2ab626bcc&oe=5501EC3B

 

1601051_715229941863986_1473251708623815904_n.jpg?oh=87be92572df45a3b9dbdd03f23c10b66&oe=54F95163&__gda__=1426842456_a48edb7ff8740f6df8de0cea9625db71

 

10352886_715230151863965_3910159055210936847_n.jpg?oh=1dc2cd33f603d724ced1239db433e945&oe=55084398

 

Kiedyś w Jałówce był hotelik w którym można było się posilić. Niestety po nim pozostały tylko wspomnienia. Najbliższa knajpa była w Michałowie oddalonej wiele km. Chwila zastanowienia. Nie! Nie po drodze. Wyjmuję maszynkę i na tarasie przy remizie robię sobie obiad ze słoiczka. Posilony jadę w kierunku zalewu Siemianówka.

.

1966765_715231155197198_2450025899624029437_n.jpg?oh=7cf1e40ae9e362df9705b8715d8ffaff&oe=55438AD4

 

Na drodze napotykam wygrzewającego się padalca. Mam nadzieję, że nie podzieli losu kilku innych, które zginęły pod kołami z rzadka jeżdżących samochodów.

 

10698486_715232531863727_4992366394831446428_n.jpg?oh=5acbab56e54097963f8c4f9b7f8bf7c6&oe=550BA46F&__gda__=1430511070_e5d4d2743f10c69e200e1208d3dfba09

 

Po drodze oglądam tradycyjne wiejskie drewniane chałupy, które powoli są zastępowane przez murowane klocki.

 

1920572_715232821863698_6826734813820649185_n.jpg?oh=364f6ff3d277f10f0f02b82f2dbf835a&oe=54FAC220&__gda__=1425691323_97d21037782098fd79ac30f9ab219f0b

 

Przez łąki dojeżdżam do zalewu. Zastanawiam się czy go objechać i czy pokonać groblą? Dookoła już raz jechałem więc pora na jazdę groblą.

.

1972310_715234838530163_8169226632163531011_n.jpg?oh=5db303fd34f76499237f763bb7946c8d&oe=54FFC880&__gda__=1425886665_b54026c091999052d1111f75d1475f78

 

Dojeżdżam do linii kolejowej i spotykam wolno sunący skład towarowy na Białoruś.

 

10645267_715235065196807_7043550618100753029_n.jpg?oh=cf4e0406f4f1088ba1c29eb589aa6c26&oe=55081368&__gda__=1426373584_80b35bc25502aa7d579f2a5af915005f

 

Pomiędzy torowiskiem położonym na wysokim nasypie a brzegiem zalewu biegnie droga gruntowa. Mogłaby być to malownicza trasa ale spotykam wiele śladów bytności po tubylcach. Przy każdym ognisku walały się puszki, butelki i wszelki niepotrzebny sprzęt wędkarski. MASAKRA! Świadomość ekologiczna tubylców nie bardzo różni się od ludów Afryki.

Tuż koło mostu spotykam kolejną straż graniczną. Tradycyjne pytania, tradycyjne odpowiedzi i ... troska pograniczników. Miałem się spodziewać zimnych nocy. Ha, ha...Te noce już miałem za sobą.

Wjeżdżam na most i ....

.

1798731_715236591863321_5078052664079726881_n.jpg?oh=bc735464d838da894c770404d04a7fe7&oe=550BEF40&__gda__=1425874192_291147d7e08da6c243a5aa62e5b93ab4

 

.... jestem w kolejnej krainie. Krainie żubra.

.

10639546_715236975196616_9045990609567361465_n.jpg?oh=aa853a503dfee689393f89db1ff0545b&oe=54F90771&__gda__=1426699454_fa5d092bd0915928664c07d190ea71b6

 

Do Narewki dojeżdżam po mało uczęszczanych asfaltach. Robię szybkie zakupy w lokalnym markecie i ponownie jestem na szerokich szutrach. Tym razem jestem w Puszczy Białowieskiej. Zbliża się powoli zmierzch więc zaczynam się rozglądać za jakimś miejscem noclegowym. Nie widzę ani ambonki ani fajnej polanki. Nagle tuż obok drogi wyłania się miejsce postoju z wielka wypasionym domkiem. Jest to raczej wiata bo nie posiadała drzwi.

.

10393748_715238125196501_5841356889198950684_n.jpg?oh=3a3a3239b7e48cde8ebb5ff011ac7816&oe=553B3258

 

Rzut oka do środka i widzę, że będzie to mój hotelik na tę noc. Na belkach stropowych układam porozrzucane deski i mam piękne legowisko.

.

1958349_715238608529786_3193492583990311380_n.jpg?oh=fb6bfed770b8ba1972393341faa7b977&oe=55035097&__gda__=1430612457_dd219b07b08a7428da657cd053fb875e

 

W obawie przed zwierzyną wszelkie jadło także ląduje na górze. Tymczasem tuż po zapadnięciu zmroku nadjeżdża samochód, wyłania się para kieruje swe kroki na bzykanko. Szybko robię rumor. Odnoszę sukces. Kobiecina w popłochu krzyczy, że to jakiś zwierz grasuje i czym prędzej umyka do autka. Koleś nieco sie waha ale też daje nura do swojej bryki. Mam chatkę tylko dla siebie.

 

Dzień 5 ...o krok od sąsiada.

 

Trasa ... Białowieża - Topiło - Wygon - Policzna

 

1558530_715239445196369_3053525064881686554_n.jpg?oh=e60cd1e92632b0ee0f1f44e8a02da9a8&oe=5501E188

 

Noc była zadziwiająco spokojna. Żaden zwierz nie zakłócił mi spokoju. Dojeżdżam do Białowieży. Na granicy miasteczka dostrzegam skansen więc kieruję swoje kroki do środka.

 

10686611_715241258529521_5691456969423877993_n.jpg?oh=fe63f31380d6d64ea83f60453658a987&oe=54FD89F1&__gda__=1430048557_f0f5dc27987b93292bcbfd26689562c8

.

10696184_715240531862927_6830876049434197966_n.jpg?oh=8ea3c31fb0fc42cd2fb82714457aee82&oe=553CD317&__gda__=1430103352_41c973d5690b420e0771a808379c97e0

 

Następnie kieruję się na objazd miasteczka w tym zabytkowej stacji w której to ulokowała się ekskluzywna restauracja.

 

10653500_715243238529323_8753474069270403088_n.jpg?oh=508fc1cbbf01f6df4486bd1f9eda71d7&oe=550BA90D

 

10624790_715243125196001_8374878872891913111_n.jpg?oh=a6592dc72d7ab30b6c8bc009b5c33a3c&oe=550D149E&__gda__=1425907444_067a875e15df2cea15901e5dceac89ea

 

10689775_715242795196034_1839649407552897449_n.jpg?oh=a9ec7af07d803a10b3dfb6b31a1ae1af&oe=5506E0A5&__gda__=1426805789_c479c8dc27b7621f0153100f81cd5e41

 

Właścicielowi było mało więc otworzył hotel...hotel urządzony w zabytkowych wagonach. Każdy wagon do osobny pokój o naprawdę wysokich standardach.

 

10622726_715242298529417_4401671443769477161_n.jpg?oh=a2390a831504e064862e775ab58acaa7&oe=553E3CD4&__gda__=1430212972_96ce38d4880c3dbae11dd03be21e85ef

 

10302109_715242258529421_6033135581768185407_n.jpg?oh=0b1377ad5f795c6354b84772b5e4ace2&oe=55433B3D&__gda__=1426021253_63aa5d47351eb8db8df1a3fb85bfd784

 

Jem wczesny obiad, ale w innej, lokalnej restauracji i ponownie zagłębiam się w las. Kieruję się nadal na południe.

.

10513371_715243651862615_6960763331672744606_n.jpg?oh=754c2318c0524e4690887c92ecd46ebe&oe=5540226F&__gda__=1426834115_0fad1a4da99d4368102dacac47c6c9a2

 

Puszcza Białowieska to rezerwat lasów naturalnych więc wszelkie bagienka to norma. Gdyby nie grobla to bardzo ciężko byłoby się po tych lasach przemieszczać.

 

1891144_715243765195937_91285138169530762_n.jpg?oh=3b28c111605abbeab7215eb66b2ed218&oe=5538F44B

 

10678649_715244175195896_1337666671057371945_n.jpg?oh=4e9d98885b562fd948d3e5d47543a3d0&oe=55099570

 

10636028_715244431862537_5035661467032585867_n.jpg?oh=6b7f9d95123189bd5d32e9587ce8690f&oe=550C787E&__gda__=1426909460_1f2a9160e7b4e0301f3d9bf389274148

 

Wzdłuż torów pozostałych po kolejce wąskotorowej dojeżdżam do wsi Topiło.

 

10151370_715245205195793_4927615590729072718_n.jpg?oh=d3ec97dbe916bb7ebef6a14eec3c024f&oe=553B2ACD&__gda__=1426973969_e921fe886e322d21e7eaafcfbd6c4f16

 

10659164_715244621862518_2308682655596033147_n.jpg?oh=a14db90c4b2c136d53eaf702098425df&oe=55106A04

 

10672193_715244918529155_8118557355658345775_n.jpg?oh=812090f88a338af9afc2cfd52b7e822e&oe=553C9B06

 

Ponownie jestem na szlaku ale coś mnie tchnęło i zjeżdżam ze szlaku prosto ku najbardziej odległej wsi wciśniętej tuż pod granicą Białoruską. Jestem we wsi Wygon.

 

1959707_715245981862382_8976364129227714843_n.jpg?oh=bfe3b2afa431c57dd5087f9c2384ecc6&oe=55013F14&__gda__=1430405725_cb999603a78f90a2937ababb5fd14746

 

Tu niespodzianka ...napotykam na wielką osobliwość galerię leśną.

 

10639506_715246095195704_6579514577246263576_n.jpg?oh=64c7b866037c5b52304bcbc38880c1f3&oe=553E3D17&__gda__=1429919429_d03ae7d2e55124d401f1d2c7b8bc8713

 

Tuż za Wygonem jest kolejna zapomniana wieś ...Nikiforszczyzna.

 

1621838_715246325195681_567514525802286074_n.jpg?oh=e9842405a3ec4f84e7ad911843ccc362&oe=553C8499

 

Mijam ją i jestem w kolejnej wsi o 5-6 osadach. Cudownie! Jeżdżąc tak wzdłuż granicy odkrywam wiele takich zapomnianych wsi oraz wiele ciekawych dróg.

 

10639506_715246468529000_2422300399302624931_n.jpg?oh=ed00cad5e6db2ab57d67bdfa0ed82ed4&oe=554499A8&__gda__=1427032143_1fc01e11fd3742d09f1825872648e0dc

 

Tuż przez zachodem słońca rozglądam się za noclegiem. Spostrzegam daleko pod lasem ambonę. Podążam do niej nieco dookoła po wyjeżdżonej łące gdy wtem pod lasem dostrzegam kolejną ambonkę. Jest ona świeżo postawiona z widoczną jeszcze wiechą. Oczywiście tej nocy jest to moje lokum.

 

10624669_715214275198886_241888699967686241_n.jpg?oh=81d9185bde5f107de2f328ecdd4b5d46&oe=55023D0F

 

Zbieram nieco chrustu i długo siedzę przy ognisku posilając się kiełbasą i sącząc złocisty napój.

 

1474591_715252668528380_3700702384234579402_n.jpg?oh=307339a6df4ece8a484c6833f1efdd46&oe=5540BE09&__gda__=1430427684_beb243e8dda959b8d1fd4b3e53869957

 

Dzień 6

http://www.forumrowerowe.org/blog/333/entry-950-podlaski-sprint-dzien-6/

robertrobert1

Od: [dłuższe wyprawy]Ból tyłka

Przeglądam ten wątek i widzę tylko rady dotyczące zakupu pampersa bądż wymiany siodła na bardziej wygodne czyli bardziej dopasowane. Tak sie składa, że wszelkie siodła żelowe sa dobre do 2 h jazdy a póżniej, niezależnie czy jeżdzisz z pampersem czy bez, każdy tyłek będzie boleć...sprawdzone przez 3 lata. O ile na jazdy miejskie były komfortowe to sakwiarstwo było koszmarem. Oto wspomnienie z tamtych czasów

 

_15_00128.jpg

 

Ale do czasu. Poszperałem po necie i zakupiłem siodło, które samo dopasowuje się do tyłka. Owszem jest takie. To siodło Brooksa czyli naturalna skóra. Założyłem je przed moją kolejną 3 tygodniową wyprawą i to był błąd. Nikt nie napisał, że siodło musi się ułożyć. Przez 3-4 dni męczyłem się strasznie. Jednak po 4 dniach ... nagle zapomniałem co to niewygoda i ból tyłka! Siodło sie ułożyło i od tej chwili mogłem całymi godzinami jeżdzić i dziwić się jak partnerzy co i raz unoszą swoje zadki :laugh: :laugh: :laugh: .

Oto wspomnienie pierwszych chwili z siodłem Brooksa

 

5950-45.jpg

 

Od tamtego momentu siodło mi wiernie służy, chociaż upłynęło już 11 lat a skórzane siodełka pojawiły się w pozostałych moich rowerach zarówno tych na krótkie dystanse

 

nempRUERGhoV38HG5B.jpg

 

jak i tych na dłuższe eskapady.

 

1393496_557172587669723_1047676165_n.jpg

 

Ja już nie potrafię jeżdzić na innym siodle. Szczerze polecam siodła Brooksa. :thumbsup:

 

A na koniec dodam, że na owych siodłach wcale nie trzeba jeżdzić w pampersie aby było komfortowo oraz dodam, że na nich tyłek nigdy się nie odparza. :thumbsup:

 

I jeszcze przedstawiam pewną galeryjkę z rowerami wyprawowymi. Nawet nie trzeba dobrze się przyglądać aby zauważyć, że zdecydowana większość rowerów posiada siodła Brooksa. Zatem moja opinia o nich nie jest odosobniona, nieprawdaż?

 

http://www.pbase.com/canyonlands/fullyloaded

 

A jakie siodło wobec tego należy wybrać?

A to już zależy od naszych preferencji. Jeśli jeżdzimy bardziej offroadowo to polecam

 

ResampleImg13Black.jpeg

 

Jeśli jednak kręci nas szosa lub mamy amortyzowaną sztycę lub amortyzację tylnego koła to swobodnie wystarczy

 

ResampleImg5minblacktoBig.jpeg

 

Zresztą bogactwo siodełek Brooksa jest nieograniczone i z pewnością każdy coś dobierze pod swój tyłek :thumbsup:

 

http://www.brooksengland.pl/index.php/siodelka

robertrobert1

Jestem od kilkunastu lat użytkownikiem Ortlieba i złego słowa nie mogę powiedzieć o tym produkcie.

 

IMG_0183.jpg

 

Od takiego produktu wymagam przede wszystkim

1. Stabilności podczas jazdy nawet pod bardzo dużym obciążeniem

2. Łatwości w dostępie do środka

3. wodoszczelności

4. Dużego i wodoodpornego mapnika

 

Pkt 1 zapewnia nam system z linką, która skutecznie powstrzymuje sakwę przed opadaniem. Na zdjęciu poniżej to ta linka w kolorze czarnym

 

EstablishingShot.jpg

 

A oto jak wygląda ów sam element mocujący

 

ortlieb-ultimate-mount-11-zoom.jpg

Widzę, że w MSX nie posiada takiego systemu

 

big_torba-na-kierownice-msx-czerwona.jpg?lm=1392145353Posiada jakiś mało zrozumiały system

torba_na_kierownic_cls-55-_mx_mainstream_msx_2013_1.jpg

Podobny system mocowania do Ortieba posiada Sport Arsenal.

 

big_310c.jpg?lm=1401614862

 

 

C-fakepath-445-LRC.jpg

Pkt 1 i 2 jest zapewniony.

 

Pkt 3 kuleje. Sakwa Ortlieba jak najbardziej jest wykonana z materiału wodoodpornego ale nie posiada rolowanego zamknięcia tylko zamknięcie na klipsy więc torba-sakwa jest tylko bryzgoszczelna ale i tak to jest wystarczające jeszcze ani razu ani jedna kropla się nie dostała do środka.

 

Sport Arsenal i MSX ma identyczne zamknięcie.

 

 

 

Podsumowując

 

1. Stabilność podczas jazdy nawet pod bardzo dużym obciążeniem

2. Łatwość w dostępie do środka

3. wodoszczelność

4. Duży i wodoodporny mapnik

 

Ortlieb pkt 1, 2, 3, 4 same PLUSY :thumbsup:

MSX pkt 2, 3, 4 PLUS ... pkt 1 MINUS :whistling:

Sport Arsenal pkt 1,2,3,4 na PLUS :thumbsup:

robertrobert1

Sandały spd

Ten dokładnie model - z pierwszego posta - moim okiem wygląda tragicznie. Jak jakiś old school z lat 50-tych. No i nie przekonuje mnie ich otwarty przód.

 

To się mylisz. Te sandały miałem i po 6 czy 7 latach musiałem sie z nimi rozstać. Kupiłem inny model shimanowskich sandałów z 3 zamiast 2 pasków + jeszcze jakaś siateczka. :whistling: Po co tak skomplikowali? Pojeździmy zobaczymy ...Oto wrażenia

  • W efekcie 3 paski wcale nie trzymają mocniej niż 2 paski
  • wentylacja jest nieco gorsza
  • siateczka kompletnie nie ma żadnego zastosowania
  • sztywność buta na tym samym niezmiennie dobrym poziomie

Ocena

But z 3 paskami pomimo zastosowanych różnych usprawnień czy innowacji w żaden sposób nie jest lepszy od poprzedniego starszego modelu.

 

Wniosek

Jeśli coś jest dobre to nie ma sensu tego usprawniać.

 

Za to świetnym modelem wydają mi się sandały Keena, model Commuter, z zabudowanym przodem chroniącym palce w różnych rowerowych sytuacjach. Ale jest bardzo ciężko z ich dostępnością. Zostały wycofane, coś im było specjalnego - nie wiecie?

 

 

W sandałach rowerowych z zamkniętymi palcami nie jeżdziłem ale mam takowe do sportów wodnych. W wodzie zamknięty czub bardzo się przydaje zwłaszcza jak sie brodzi po niepewnym podłożu. Na rowerze osłonięte palce w niczym nie pomagają.

Porównanie shimanowskiego sandału z 3 paskami

 

i-shimano-buty-sh-sd65-sandaly-r-41-42.jpg

 

 

I sandału z 2 paskami

20-3026-BLK-ANGLE.jpg

 

Jeszcze mała rada.

Sandały nie mają pełnej rozmiarówki tylko mamy co 2 rozmiar. Kompletnie nic to nie szkodzi gdyż w tych sandałach mamy komfort wtedy kiedy stopa w pełni jest schowana w sandale więc de facto sandał musi być o 1 lub 2 nr za duży.

 

 

I na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie. Pedałując w deszczu nie odczuwa się w sandałach żadnego dyskomfortu. Pratycznie na postoju można stopy i but przetrzeć ręcznikiem i ma się wszystko suche. Spróbuj tego dokonać z klasycznymi butami ... :woot:

robertrobert1

Łukiem Karpat. Słowacja 2014. Dzień 8.

Łukiem Karpat. Słowacja 2014.

 

Dzień 1-5

link

Dzień 6

Dzień 7.

 

 

Dzień 8 czyli od zwątpienia po sukces.

 

 

 

10492435_673512346035746_3725315649662662119_n.jpg

 

10464201_673512429369071_8374553548178946702_n.jpg

 

 

 

 

 

10354886_673512736035707_7597071915631399940_n.jpg?oh=2e1eff48e31648a84e9d4bb3d5b4d7c8&oe=542DB7B2

 

10383016_673512749369039_2125556497061409080_n.jpg

 

10478665_673512876035693_12415775834809768_n.jpg

 

10450764_673513106035670_6400210874856618004_n.jpg

 

10473777_673513216035659_6381187969158759117_n.jpg

 

10414404_673513262702321_4634122695227699455_n.jpg

10521058_673513366035644_4856262989093620726_n.jpg

 

10464201_673513812702266_5237483028234493085_n.jpg

 

 

10403658_673513882702259_6142279232361379658_n.jpg

 

10509504_673514042702243_6577780769090783700_n.jpg

 

10447025_673514049368909_2179598938214395538_n.jpg

 

10444787_673514102702237_1569022638034425894_n.jpg?oh=80c4581b75424c1e9b6af3574017f734&oe=54299827

 

1907352_673514152702232_3498294207611124635_n.jpg

 

Statystyka dnia 8

  • Dystans 31.23 km + xx km
  • Czas trwania 3g:54m:54s + xx h
  • Średnia prękość 8.0 km/h
  • Max prędkość 51.7 km/h
  • Kalorie 2703 kcal
  • Min wysokość 198 m poziom Dunaju.
  • Max wysokość 696 m
  • Łącznie w górę 335 m + xxx m
  • Łącznie w dół 193 m + xxx m

Mapa trasy

http://www.endomondo.com/workouts/362815831#_=_

robertrobert1

Łukiem Karpat. Słowacja 2014. Dzień 7.

Łukiem Karpat. Słowacja 2014.

 

Dzień 1-5

Dzień 6.

 

Dzień 7 czyli Karpaty Małe

 

Nocleg spędzony w myśliwskiej ambonie minął spokojnie.

10356420_673509636036017_4277613692807433967_n.jpg

 

Wnętrze ambony chociaż małe to zagospodarowałem ją jak w domu. Na półkach miałem kuchnię, na siedzisku garderobę ...

 

 

10292236_673509549369359_8337987338881330133_n.jpg

 

...a pod siedziskiem miałem łóżko. Pozostało jeszcze miejsce dla jednej osoby.

10418257_673509546036026_7350617437223159175_n.jpg

 

10488042_673509739369340_8334837075546995218_n.jpg

 

10502100_673509749369339_7285292286498173153_n.jpg

 

10501917_673509766036004_7674656908661979365_n.jpg

 

10269414_673510092702638_2273537333128048914_n.jpg

 

10464284_673510416035939_3458544806574051042_n.jpg

 

10478126_673510526035928_8692516068704380687_n.jpg

10517981_673510916035889_4256747077201189209_n.jpg

 

 

 

 

 

10440719_673510722702575_3637890729994412050_n.jpg

 

10410425_673510996035881_1237615695844618240_n.jpg

 

10404117_673511232702524_8778673901664051273_n.jpg

 

10421426_673511262702521_1935603708691036368_n.jpg

 

10458130_673511499369164_4007678497418616231_n.jpg

 

 

10384936_673511596035821_637431070674767512_n.jpg

 

10443418_673511839369130_5155122945843681754_n.jpg

 

10348439_673511906035790_1609551652743778191_n.jpg

 

10419452_673511989369115_5925224534627295695_n.jpg

10436015_673512006035780_2944146663216847905_n.jpg

 

10440895_673512269369087_3269115302472522384_n.jpg

 

Statystyka dnia 7

  • Dystans 54.84 km
  • Czas trwania 6g:51m:16s
  • Średnia prędkość 8.0 km/h
  • Max prędkość 48.0 km/h
  • Kalorie 4737 kcal
  • Min wysokość 202 m
  • Max wysokość 658 m
  • Łącznie w górę 813 m
  • Łącznie w dół 1022 m

Dzień 8.

robertrobert1

Spokojny sen czyli z poradnika rowerowego turysty.

Do napisania tego bloga skłoniło mnie moje doświadczenie w nocowaniu na dziko, nocowaniu na kampingach a także wyzwanie jakim jest podróżowanie na lekko.

 

Jednym z podstawowych problemów z jakimi codziennie musi się spotykać rowerowy turysta jest odpoczynek regeneracyjny w postaci snu. Oczywiście jeśli mamy zaklepany nocleg pod dachem to praktycznie nie musimy o nic się martwić. Jeśli jednak chcemy lub jesteśmy zmuszeni do biwakowania pod chmurką to warto tak się zabezpieczyć aby o poranku być w pełni sił i chęci do kontynuowania rowerowej włóczęgi a nie pośpiesznie rozglądać się za ratunkiem i opcją natychmiastowego powrotu do domu.

 

Oto co według mnie jest ważne podczas nocowania pod chmurką

  • zabezpieczenie osoby i bagażu przed warunkami atmosferycznymi w postaci wiatru i deszczu
  • możliwość przygotowania posiłku w namiocie w tym także możliwość gotowania
  • możliwość przebrania się w namiocie
  • ochrona przed owadami, płazami i zwierzyną
  • niska masa
  • mała objętość po spakowaniu
  • możliwość rozstawienia namiotu w ciężkim terenie czyli na piaskach czy na skale

Przeglądając ofertę namiotów napotykamy na takie określenia jak

  • tarp
  • płachta biwakowa
  • tropik
  • sypialnia
  • konstrukcja jednopowłokowa
  • namiot typu igloo
  • namiot typu tunel
  • namiot geodezyjny

Jak się w tym wszystkim poruszać...Jak dobrać właściwy namiot do odpowiednich warunków i jakie mają wady i zalety poszczególne produkty... Może poniższe wypociny to nieco ułatwią.

 

A oto przegląd outdoorowych domków

 

 

Tarp czyli zadaszenie.

 

Prosty sposób na uzyskanie awaryjnego noclegu. Jest to konstrukcja jednopowłokowa rozpinana na kijkach trekingowych lub tego co mamy pod ręką czyli kije, drzewa, rower itp.

 

IMG_0004.JPG

 

Zalety

  • niska masa ...od 0,5 do 1 kg
  • mała objętość
  • podstawowa ochrona przed deszczem
  • możliwość przygotowania posiłku
  • względna ochrona bagażu

Wady

  • brak ochrony przed wiatrem
  • brak możliwości przebrania się w środku
  • brak ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną

Przykładowe produkty.

Tarp / MARABUT

Ork II / FJORD NANSEN

E-Wing / MSR

 

 

 

 

 

 

 

Płachta biwakowa.

 

Jest to jeden z najmniejszych i najlżejszych sposobów na nocowanie. Nocowanie według mnie awaryjne. Płachty biwakowe to konstrukcje jednopowłokowe najczęściej wykonane z materiałów wodoodpornych i paro-przepuszczalnych. Nocując w płachcie biwakowej dobrze jest wykorzystać także tarpa.

 

 

1784_bivi_bag.png

Zalety

  • niska masa około 0,5 kg
  • mała objętość
  • ochrona przed wiatrem

Wady

  • brak ochrony przed deszczem
  • brak możliwości przebrania się w środku
  • brak możliwości przygotowania posiłku
  • brak ochrony bagażu
  • brak ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną

Przykładowe produkty.

Bivi Bag / MILO

Shelter I / DEUTER

Gemini Single / ORTOVOX

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot tunelowy 1 osobowy bez przedsionka.

 

Jest to swego rodzaju płachta biwakowa ze zintegrowanym zadaszeniem. Jest to konstrukcja jednopowłokowa wykorzystująca elementy stelażu zarówno w układzie tunel jak i igloo

 

Bibler%20Tripod%20Bivy.jpg

 

Zalety

  • niska masa około 1 kg
  • mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną

Wady

  • brak możliwości przebrania się w środku
  • brak możliwości przygotowania posiłku
  • brak ochrony bagażu

Przykładowe produkty.

Minima I / CAMP

JUPITER/TERRA NOVA

Stratosphere 1 os. / SNUGPAK

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot 1 osobowy tunelowy z przedsionkiem

 

Przedstawicielem takiego namiotu jest produkt Fjord Nansena MUVANG1, którego używam w turystyce rowerowej oraz górskiej. Są to konstrukcje dwupowłokowe czyli posiadające tropik chroniący przed wiatrem i deszczem i sypialnię chroniącą przed owadami. Najczęściej są to namioty tunelowe z asymetrycznymi masztami ale także zdarzają się konstrukcje oparte o jeden maszt. Najczęściej posiada tylko jedno wejście.

 

fjord_nansen_mugawi_II.jpg.thumb_200x98.jpg

 

Zalety

  • względnie niska masa od 1 do 1.8 kg
  • względnie mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną

Wady

  • brak możliwości przebrania się w środku
  • brak możliwości przygotowania posiłku
  • niewystarczająca ochrona bagażu
  • bardzo uciążliwe wyjście/wejście namiotu podczas deszczu

Przykładowe produkty

Mayo / MARABUT

Fjord Nansen MUVANG1

Trailstar 1 / ROBENS

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot 1 osobowy z przedsionkiem

 

Moim zdaniem jest to pierwszy produkt, który spełnia wszystkie założenia. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, tropik+sypialnia, oparta na jednym innowacyjnym systemie nośnym. Posiada tylko jedno wejście.

 

88612_24537.jpg

Zalety

  • względnie niska masa od 1 do 1.8 kg
  • względnie mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwość gotowania posiłku
  • ochrona bagażu
  • możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale

Wady

  • wysoka cena za innowacyjny system stelażu

Przykładowe produkty.

Hubba 1 / MSR

Tordis I / FJORD NANSEN

Reflex 1 / MSR

 

 

 

 

 

 

Namiot 2 osobowy z dwoma przedsionkami

Namiot w wersji dwuosobowej. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, tropik+sypialnia, oparta na jednym innowacyjnym systemie nośnym. Ten typ namiotu posiadam i przetestowałem go w turystyce górskiej. Posiada 2 wejścia i 2 bardzo duże przedsionki.

 

314_1.png

 

Zalety

  • względnie niska masa od 1,8 do 2,5 kg
  • względnie mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwość gotowania posiłku
  • ochrona bagażu
  • możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale

Wady

  • wysoka cena za innowacyjny system stelażu

Przykładowe produkty.

Hubba Hubba/MSR

Tordis II / FJORD NANSEN

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot 2 osobowy typu igloo

 

Jest to jeden z najbardziej popularnych i najczęściej kupowanych namiotów. Dlaczego... tego nie wiem. W przypadku podróżowania w pojedynkę to ów namiot jest ok ale dla 2 osobowego teamu staje się uciążliwy. Najczęściej są to konstrukcje dwupowłokowe ale także zdarzają się konstrukcje jednopowłokowe. Konstrukcja nośna składa się z dwóch identycznych długości masztów z włókna szklanego lub z aluminium, które krzyżują się w najwyższym punkcie. Najczęściej posiada tylko jedno wejście.

 

namiot-survivalowy-woodl_3278.jpg

 

Zalety

  • względnie mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale

Wady

  • dość wysoka masa około 3 kg
  • ograniczona możliwość gotowania posiłku
  • brak ochrony bagażu

Przykładowe produkty.

Crestline 2 / COLEMAN

Meteor 300 / EASY CAMP

Poligon 2 / MARABUT

Bret / HUSKY

Lacuna II / SPOKEY

 

 

Trzeba jednak dodać, że owa konstrukcja jest najczęściej modyfikowana przez

  • dołożenie zadaszenia nad wejściem
  • dokładanie przedsionku o różnej pojemności
  • dołożenie dwóch przedsionków o różnej pojemności
  • dołożenie drugiego wejścia

 

 

Namiot 2 osobowy tunelowy z przedsionkiem

 

Jest to typ namiotu bardzo popularny wśród rowerzystów, który jest kompromisem pod każdym względem zarówno dla 1 osoby jak i dla 2 osobowego teamu. Jest to konstrukcja dwupowłokowa oparta o dwa asymetrycznej długości maszty wykonane z włókna szklanego lub aluminium. Ten namiocik, Sumatra/Marabut, wiernie mi służył na wyprawach rowerowych przez ponad 10 lat.

 

_19_00076.jpg

 

 

 

Zalety

  • względnie mała objętość
  • względnie mała masa ok 2,2 kg
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwość gotowania posiłku
  • ochrony bagażu

Wady

  • słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale

Przykładowe produkty.

Cobra 2 / COLEMAN

Spitfire Duo / EUREKA!

Murcia II / FJORD NANSEN

Narvik 2 / TATONKA

Moonshine Duo / EUREKA!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot typu chinka

 

Jest to swego rodzaju Tarp ale łączący funkcję klasycznego namiotu gdyż oprócz tropiku posiada także sypialnię. Namiot jest rozstawiany na kijkach trekingowych lub wszystkiego co się znajduje pod ręką czyli gałęzi, drzew czy roweru. Ten typ namiotu swobodnie używam w turystyce górskiej, rowerowej a także kajakowej.

 

1380216_557175211002794_10895391_n.jpg

 

Zalety

  • niska masa 1,8 kg
  • mała objętość
  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwości przygotowania posiłku
  • ochrona bagażu

Wady

  • ograniczona możliwość rozstawienia w trudnym terenie tzn na piaskach czy skale

Przykładowe produkty.

Twin Sisters / MSR

Faroe out/Fjord Nansen

 

 

Namiot geodezyjny 2 osobowy z przedsionkiem.

 

Namiot dedykowany ro rozbijania w trudnym terenie i na ciężkie warunki atmosferyczne. Jest konstrukcja dwupowłokowa a system nośny składa się z co najmniej 3 masztów wykonanych z włókna szklanego lub aluminium. Owe namioty posiadają jedno lub dwa przedsionki a także jedno lud dwa wejścia.

 

19b462668ac10c8f18c403268729c092.jpg

Zalety

  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • możliwość przebrania się w środku
  • możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale
  • możliwość gotowania posiłku
  • ochrona bagażu

Wady

  • wysoka masa około 3,5 kg
  • duża objętość po spakowaniu

Przykładowe produkty.

Khumbu / MARABUT

Quito / MARABUT

Phad X2 / COLEMAN

Flame 2 / HUSKY

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot tunelowy 2 osobowy z dużym przedsionkiem

 

Na koniec prezentuję typ namiot, który mogę polecać do rodzinnej komfortowej turystyki. Są konstrukcje dwupowłokowe oparte na 3 masztach wykonanych z włókna szklanego lub aluminium. Namiot posiada ogromny przedsionek często wymiarami zbliżonymi do wymiarów sypialni, a ilość wyjść waha się od 1 do 3.

 

DSCN1504.jpg

 

Zalety

  • ochrona przed wiatrem
  • ochrona przed deszczem
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • swobodne przebrania się w środku
  • swobodne gotowania posiłku
  • bardzo dobra ochrona bagażu
  • możliwość ochrony roweru po ich częściowym rozmontowaniu

Wady

  • duża masa około 4,5 kg
  • duża objętość po spakowaniu
  • słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale

Przykładowe produkty.

Atacama / MARABUT

Coastline 2 Plus / COLEMAN

Bastia II / FJORD NANSEN

 

 

 

 

 

 

 

 

Namiot Bikamper

 

Namiot rozbijany na rowerze. Prezentuję go jako ciekawostkę bo korzystanie z niego moim zdaniem jest bardzo uciążliwe. Jest to konstrukcja dwupowłokowa, nie posiadająca przedsionka.

 

pol_pl_Namiot-rowerowy-Topeak-BIKAMPER-197_1.jpg

 

http://www.topeak.com/products/Bike-Tent/Bikamper

 

Zalety

  • mała masa
  • ochrony przed owadami i wszelką zwierzyną
  • mała objętość po spakowaniu

Wada

  • brak możliwości gotowania posiłku
  • słaba ochrona przed wiatrem
  • słaba ochrona przed deszczem
  • brak możliwości przebrania się w środku
  • konieczność częściowego demontażu roweru w celu rozbicia namiotu
  • słaba możliwość rozstawienia na nie przyjaznym podłożu czyli na piasku czy na skale
  • słaba ochrona bagażu
  • brak możliwości jazdy rowerem po rozbiciu namiotu

Trzeba jeszcze wspomnieć iż praktycznie każda wyżej opisana konstrukcja może mieć stelaż zewnętrzny bądź wewnętrzny.

 

Zalety stelaża zewnętrznego to

  • szybkie rozbijanie gdyż tropik rozkłada się razem z sypialnią
  • możliwość rozbijania podczas deszczu
  • możliwość rozbijania w pojedynkę podczas silnego wiatru
  • bardzo dobra wodoodporność gdyż tropik nie ma bezpośredniego styku ze stelażem.

Wady stelaża wewnętrznego

  • nieco wyższa waga

Zdaje sobie sprawę, że temat ten nie jest wyczerpany a tylko może być zalążkiem do dyskusji w poszukiwaniu najlepszego namiotu jakiego potrzebujemy.

 

 

 

Mając już dach nad głową należałoby wybrać coś pod tyłek i plecy. Tu także mamy dużą rozbieżność produktów.

Alu mata.

 

Jedno z najlżejszych łóżeczek dostępna w wersji jedno i dwuosobowej. O ile używanie alu maty w okresie letnim jest dyskusyjne to w okresie zimowym jest zalecana zwłaszcza jako izolacja od śniegu czy lodu.

 

Zalety

  • niska masa
  • niska cena
  • stosunkowo małe wymiary po spakowaniu
  • bardzo dobra izolacja termiczna od podłoża

wady

  • znikomy komfort
  • bardzo słaba odporność na uszkodzenia mechaniczne

 

88830_24780_a15.jpg

Karimata

 

To najbardziej popularny produkt w każdej formie turystyki. Mamy karimaty jednowarstwowe, karimaty z aluminiową warstwą izolacyjną a także karimaty kilku warstwowe,

 

pol_pl_Karimata-turystyczna-78017-Meteor-7196_1.jpg

 

Jednak ja bym polecił karimatę karbowaną.

 

2690_piankowe.jpg

 

Zalety
  • stosunkowo niska masa
  • bardo dobra izolacja termiczna
  • stosunkowo lekka
  • niewrażliwe na uszkodzenia mechaniczne

Wady
  • stosunkowo niewielki komfort
  • stosunkowo dużo miejsca zajmuje po spakowaniu
  • modele zaawansowane są drogie

 

 

 

Tekst i wybrane zdjęcia Robert Ostrowski
robertrobert1

Roztocze, maj 2008

Zbliża się długi majowy weekend. Pytana przez znajomych, jak go spędzę odpowiadam zgodnie z prawdą: zabieramy rowery i jedziemy na Roztocze.

Taka odpowiedź nikogo jeszcze nie dziwiła. Zaskoczenie pojawiało się na twarzy, gdy mówiłam, że poruszać się po Roztoczu będziemy tylko rowerami, nocować w namiotach i dotyczy to całej naszej rodzinki, łącznie z sześcioletnią córeczką Adą.

Jak można właśnie w ten sposób spędzić wolne majowe dni całą rodziną – krótka relacja poniżej.

Może nią kogoś zachęcimy do takiej formy wypoczynku, mam na myśli rodziny, ponieważ singli na rowerowych wojażach, podejrzewam jest dość dużo, natomiast rodzice z dziećmi możliwe, że obawiają się pewnych niedogodności. Trudności są i jest też duuuuża frajda.

Jak doszło do decyzji, że jedziemy całą rodziną? Mój mąż Robert uprawia taką formę wypoczynku od lat, do tej pory bez nas.

I ile tak można! Moja tolerancja na samotne wyprawy skończyła się. Dzieci potrzebują kontaktu z ojcem, ja z mężem, jeśli wyprawa rowerowa to tylko wspólna – tak brzmiało moje stanowisko i było nienegocjowalne. Robert przyjął to dzielnie i zamiast narzekać, że może to tylko mój chwilowy kaprys zabrał się za przygotowania: rowerów, sprzętu turystycznego, trasy.

Największym wyzwaniem na etapie przygotowań okazało się znalezienie dobrych map Roztocza i okolic. W wielu miejscach są dostępne mapy samochodowe, które mają za małą skale i rzadko zaznaczane są na nich szlaki rowerowe i małe lokalne dróżki. A takimi trasami zamierzaliśmy się poruszać.

Zdecydowanie odpadały większe drogi ze względu na walory krajobrazowe jak i bezpieczeństwo – kierowcy na naszych drogach w większości dalej mają rowerzystów „w nosie”. Dobre mapy: Centralnego Szlaku Rowerowego, Lasy Janowskie, Puszczy Solskiej o skali 1:85 000 zakupiliśmy w Bibliotece Wojskowej na Przyczółku Grochowskim – niezawodne miejsce, by je odnaleźć. Oczywiście potrzebny nam był też sprzęt turystyczny: zabraliśmy dwa namioty z naszej kolekcji, dokupiliśmy śpiwory i inne drobiazgi.

Przyznam, że kompletowanie tych drobiazgów: odzieży outdoorowej, ręczników szybkoschnących i tym podobnych akcesoriów sprawiało mi dużo przyjemności. Byłam pod wrażeniem szerokiego wyboru, nowinek technologicznych i funkcjonalności. Trzeba dodać, że rzeczy dobrej jakości cenią się. W niektóre warto zainwestować, Np.: dobre sakwy. Zatem mój mąż usłyszał: „Jeśli nie chcesz mojej zguby to Ortlieba kup mi luby”.

Ortlieb to mercedes w rodzinie sakw - sprawdził się doskonale. Po jeździe w deszczu, a nie brakowało go w majowy weekend, wszystko nadal pozostawało suche, czego nie mogę powiedzieć o rzeczach mojego syna, który używał odziedziczonych po tacie sakw Crosso.

 

Dzień 1.

 

Start czyli początek wyprawy. Wyruszyliśmy z czterema rowerumi z Warszawy w kierunku Szczebrzeszyna. Tamtędy wiedzie centralny szlak rowerowy w kierunku Kraśnika i Lwowa.

Obraliśmy kurs na Kraśnik. Początek szlaku przebiega przez pola i łąki. Jego zaletą na pewno jest dobre oznakowanie oraz częste miejsca postojowe z miejscem na ognisko i tablicami z informacją turystyczną.

 

DSCN0553.jpg

 

Wyzwaniem była nawierzchnia, ułożona z płyt betonowych, na których rowery podskakiwały niczym zające. Po kilku km takiej trzęsiawki nastała największa zmora tego odcinka, czyli gruntowa polna droga miejscami zaorana.

 

DSCN0556.jpg

 

Na szczęście odcinek ten nie trwał długo. Wkrótce zrozumieliśmy, dlaczego musieliśmy przeżyć te męczarnie…po prostu omijaliśmy ruchliwą drogę krajową. W dalszej części dnia mieliśmy już o wiele lepsza nawierzchnie.

 

DSCN0558.jpg

 

Do kilku atrakcji dnia możemy zaliczyć: zjazd leśną drogą w Szczebrzeszyńskim Parku Krajobrazowym, klasztor we wsi Radecznica z imponującym wejściem złożonym z kilkudziesięciu schodów przykrytym betonowym zadaszeniem i kapliczką z "cudownym źródłem” a także lessowy wąwóz z głębokimi na poł metra rozpadlinami.

 

DSCN0565.jpg

 

Pierwszy dzień wyprawy zakończyliśmy noclegiem nad jeziorem we wsi Podlesie Duże. Ten dzień był pierwszym sprawdzianem rodzinnego rowerowania.

 

DSCN0589.jpg

 

Dzień 2.

 

Przyjemnie było spędzić pierwszą noc z dala od zgiełku miasta. O poranku spostrzegliśmy, ze nie jesteśmy sami…dookoła jeziora było mnóstwo wędkarzy.

 

DSCN0605.jpg

 

Śniadanko, szybkie wspólne pakowanie namiotów i byliśmy gotowi by stawić czoła drugiemu dniu wyprawy.

 

DSCN0589.jpg

 

Poranek był słoneczny, więc z każdą minutą zdejmowaliśmy z siebie kolejne warstwy odzieży. Jednocześnie szlak prowadził przez lekko pofalowane wąskie wiejskie drogi. Było cudownie.

 

DSCN0607.jpg

 

Jednak ta sielanka szybko się zakończyła – nastąpiła seria kilku długich podjazdów. Jak dzieciaki radziły sobie z takimi przeszkodami? Dziesięcioletni Piotr pokonywał je samodzielnie.

Sześcioletnia Ada przy bardziej stromych podjazdach korzystała z pomocy taty, który podczepiał jej rower linką holowniczą do swojego roweru i podciągał do góry.

Dzieciaki były dzielne. Czasami, gdy ja miałam już dosyć, one miały jeszcze siły, by się ścigać. Tak dojechaliśmy do miejscowości Chrzanów, a w zasadzie Chrzanowa Drugiego. Okazało się, że obok siebie są cztery Chrzanowy.

 

DSCN0641.jpg

 

Z Chrzanowa ruszyliśmy dalej do Janowa Lubelskiego – miasta z uroczym parkiem i kilkoma sympatycznymi restauracjami.

 

DSCN0648.jpg

 

Najpiękniejsze okazały się jednak okolice Janowa – Lasy Janowskie. Tam spędziliśmy kolejny nocleg, na leśnej polanie pośród rosłych sosen. To jedna z bardziej uroczych naszych nocnych przystani.

 

DSCN0665.jpg

 

Dzień 3.

 

Ten dzień był przełomem pomiędzy pagórkami a terenem płaskim, słońcem a deszczem, terenami otwartymi a lasami.

Po spędzeniu noclegu na leśnej polanie pośród rosłych sosen nadszedł czas na dalszą jazdę.

 

DSCN0665.jpg

 

Jeśli jest się w tych lasach koniecznie trzeba odwiedzić Szklarnie, w której znajduje się hodowla kucy biłgorajskich, które prawie dzikie hasają po tamtejszych leśnych polanach.

 

DSCN0674.jpg

 

Z miejscowości Szklarnia udaliśmy się mało ruchliwymi drogami wiodącymi przez Lasy Janowskie do Mamot Górnych.

Cudownie było kontemplować się widokiem rosłych sosen i słuchać ich szumu i śpiewu ptaków.

 

DSCN0689.jpg

 

W Mamotach Górnych zatrzymaliśmy się na chwilę, by obejrzeć drewniany kościółek, który jak głosi zamieszczona tam informacja powstał bez planów architektonicznych, spontanicznie wznoszony przez ówczesnego proboszcza - wygląda całkiem sympatycznie.

 

DSCN0692.jpg

 

I dalej znowuż Lasami Janowskimi udaliśmy się w kierunku Biłgoraja.

Po drodze niezapomniane widoki: olbrzymie pola jagodowe, mokradła, przemykające sarenki.

 

DSCN0698.jpg

 

Niezapomnianym, negatywnym miejscem naszej tułaczki był Biłgoraj. Trudny dojazd ruchliwą drogą, nie zważający na rowerzystów kierowcy. W samym mieście również najazd samochodów, nic ciekawego do zobaczenia. Duże rozczarowanie, zwłaszcza, że ktoś niedawno opowiadał o Biłgoraju jako uroczym miasteczku. W dodatku okazało się później, że jak już raz do niego wjedziesz to tak łatwo nie wyjedziesz.

 

Dzień 4.

 

Po noclegu w Biłgoraju planowaliśmy dojazd w okolice Józefowa przez Puszczę Solską. Puszcza piękna, niestety trudna do przemierzania rowerem. Po pierwszym bardzo piaszczystym odcinku pojawiła się jedyna przejezdna droga, którą ruszyliśmy.

 

DSCN1738.jpg

 

Po trzech godzinach jazdy pewni że jesteśmy blisko celu podróży wyjeżdżamy z lasu i…. nie wiemy gdzie jesteśmy.

 

DSCN1773.jpg

 

Napotkany pierwszy drogowskaz uświadamia nam, że od Biłgoraja odjechaliśmy na odległość jednego kilometra. Cóż, posuwanie się na przód nie oznacza, że jest się do przodu. Ruszyliśmy dalej do Józefowa. Po drodze przejechaliśmy chyba przez najdłuższą i najwęższą wieś w Polsce, Aleksandrów. Ciekawy był widok szeregu domów stojących przy szosie, za którymi bezpośrednio rozpościerały się pola i łąki. Późnym popołudniem trafiliśmy do Górecka Kościelnego i karczmy, która gościła turystów i około 100 uczestników rowerowego Rajdu Józefowskiego.

 

DSCN1781.jpg

 

Nasze objuczone rowery wzbudziły u nich spory podziw i zdawały się być pierwszą atrakcją na ich trasie. Nie ominął nas tego dnia kolejny majowy deszczyk, który towarzyszył nam w trakcie rozkładania namiotów i przechodził w niezłą ulewę.

Kiedy ja i Robert uwijaliśmy się jak w ukropie nasze dzieciaczki beztrosko spacerowały po lesie w strugach deszczu.

 

DSCN1808.jpg

 

Dzień 5.

 

Po błądzeniu po Puszczy Solskiej i jeździe koszmarną drogą docieramy do esencji Roztocza czyli okolic Józefowa. Tu także spędzamy noc nad bardzo malowniczym jeziorkiem.

 

DSCN1787.jpg

 

Śniadanko nad brzegiem jeziorka.

 

 

DSCN1800.jpg

 

Początek dnia nie był optymistyczny. Tuż po wyjeździe z obozowiska guma.

 

DSCN1839.jpg

 

Kolejną niespodzianką była nagła burza z silnym opadem deszczu. Na szczęście było się gdzie schować.

 

DSCN1850.jpg

 

Jazda po Roztoczu nie zawsze oznacza jazdę po suchych drogach.

 

DSCN1858.jpg

 

Chwila zastanowienia się nad wyborem trasy.

 

DSCN1862.jpg

 

Wyruszyliśmy do Józefowa, niedużej miejscowości, której przyjemnym akcentem była restauracja "U Hasana" , w której właściciel zaserwował nam "górę" jadła. Po opuszczeniu Józefowa przemierzaliśmy przez okoliczne wsie. W każdej z nich przy przydrożnych kapliczkach słychać było modlitwy nabożeństw majowych.

I znowu woda.

 

DSCN1866.jpg

 

Tym razem jest to jezioro w Majdanie Nepryjskim. W poszukiwaniu noclegu odkrywamy wspaniale wijący się potok.

 

DSCN1877.jpg

 

Dzień 6.

 

Podążając za szlakiem rowerowym pakujemy się w piaszczyste leśne drogi.

Efekt jest taki, że praktycznie przez cały las przepchaliśmy rowery.

 

DSCN1884.jpg

 

Nie było łatwo, zwłaszcza dzieciakom. Na pocieszenie zaświeciło słońce, które już nas nie opuszczało.

 

DSCN1885.jpg

 

Jednak za chwilę droga zmieniła się diametralnie oferując twardą nawierzchnię malowniczo wijącą się pośród lasu...i cały czas lekko w dół.

 

DSCN1889.jpg

 

Na jednym ze zjazdów napotykamy padalca beztrosko wygrzewającego się na skraju drogi.

 

DSCN1906.jpg

 

Na naszej trasie Krasnobród czyli miasto fryzjerów. Na przestrzeni 500 m naliczyliśmy 4 zakłady fryzjerskie! Nie sposób było przejść obok zwłaszcza, że za usługę płaciło się 7 pln.

W dalszej kolejności mamy przejazd przez Krasnobrodzki Park Krajobrazowy.

DSCN1909.jpg

 

Podsumowanie.

Wyprawa trwała 6 dni w trakcie której pokonaliśmy około 260 km.

Pogoda nam tylko w połowie dopisała ale za to byliśmy w stanie ocenić wodoodporność kilku akcesorii. Mogliśmy także przetestować dostępność Roztocza dla mało doświadczonych rowerzystów. I tak do absolutnych minus należy zaliczyć:

Miasteczko Biłgoraj ( absolutnie niesprzyjającego turystyce rowerowej).

Puszcze Solską ( jej fatalne oznakowanie turystyczne).

Rowerowy Szlak Roztocza na zachod od Szczebrzeszyna ( fatalna gruntowa nawierzchnia).

Okolice wsi Aleksandrów ( brak pobocza umożliwiającego spokojną jazdę rowerzystom).

 

Na zakonczenie aby pomoc poczatkujacym turystom chcielibysmy wymienic sprawdzone firmy:

Ortlieb - sakwy rowerowe

Nanini - odzież rowerowa

Fjord Nansen - akcesoria turystyczne

Lafuma - spiwór i kobieca odzież outoorowa

Alpinus - spiwór

Jack Wolfskin - ręczniki szybkoschnące

NRS - palnik wielopaliwowy

Petzl - czołówka

Shimano - buty i sandały rowerowe

Tatonka - naczynia turystyczne

Shwalbe - Maraton XR, opony trekingowe

Brooks - rowerowe siodło turystyczne

Tekst i zdjęcia Dorota i Robert Ostrowscy

 

Zakończenie

 

Długo nie zapomnę ostatnich kilometrów naszej wyprawy. Dojeżdżałam do Szczebrzeszyna i byłam dumna z naszej czwórki: daliśmy radę i wracaliśmy pełni nowych wrażeń. Koniec wyprawy, na szczęście można już zacząć planować następną. W tej wyprawie udział wzięli:

Ada, lat 6. Była to jej pierwsza wyprawa rowerowa.

Piotr, lat 10. Druga wyprawa licząc tylko samodzielną jazdę.

Dorota, moja żona. Do turystyki rowerowej powróciła po 6 letniej przerwie. Jej główne zadanie to dbanie o dziatwę i pedałowanie do przodu.

Robert, na którym spoczywała: logistyka, serwis rowerowy, dokumentacja zdjęciowa i pomoc na ciężkich podjazdach

×