Ja ostatnio wróciłem że Świeradowa, zjazdy ze Stogu Izerskiego zaliczałem z cztery czy pięć razy. Zawsze w okolicach 70 km/h hamowałem, bo wolałem nie ryzykować spotkania z asfaltem przy takiej prędkości.
Ostatniego dnia jakaś rodzinka postanowiła zablokować całą szerokość jezdni by sobie zdjęcie zrobić. Prawdę mówiąc, jakbym miał w głowie bicie rekordów, to nie wiem czy by zdążyli się usunąć, szczególnie że dziecko stanęło jak wryte, mamusia ledwo zdążyła przesunąć ze środka jezdni ciężkiego elektryka, jedynie tata z najmłodsza córką stanęli od razu z boku jak zobaczyli jadące z góry rowery.
Na tym zjeździe bez hamowania, na pewno można się jeszcze sporo więcej rozpędzić. Pytanie tylko po co...