Skocz do zawartości

[Kask] Data ważności/przydatności


Lesiu99

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

@spidelli zawartość wyrzucasz jako nie przydatną . Głowę owijasz folią bąbelkową , na to polecam folie aluminiową  (wielowarstwowa ochrona przed złymi myślami) a dopiero potem zakładasz karton. Całość najlepiej przystrzelić tackerem do głowy.

Napisano

@pecio a czapkę to najsampierw czy na końcu?

Mam taki starszy kask z Decathlonu, budżetowy, ma jakieś 6 lat, zakładam go na MTB bo na gravela mam już nowy; na MTB jeżdżę okazjonalnie i bez szaleństw, dlatego w starym kasku. W tym kasku lada moment wyściółka wypadnie, bo klej powoli puszcza, więc nie dane mi raczej będzie zweryfikowanie jego stanu po 10 latach...

Napisano

A tak serio . Mam wycofanego z eksploatacji (dwa lata temu)  8 letniego Meta . Jego wygląd nie wzbudza zaufania ( pożółkły ,styropian jakiś taki wyblakły). Choć na klasku nie widać żadnych uszkodzeń mechanicznych pod tym względem wolę nie oszczędzać. Kask który leżał dwa lata dobrze przechowywany jest spoko. Dopiero UV , temperatura, pot i inne czynniki robią swoja krecią robotę.

Napisano
6 godzin temu, spidelli napisał:

@pecio a czapkę to najsampierw czy na końcu?

Mam taki starszy kask z Decathlonu, budżetowy, ma jakieś 6 lat, zakładam go na MTB bo na gravela mam już nowy; na MTB jeżdżę okazjonalnie i bez szaleństw, dlatego w starym kasku. W tym kasku lada moment wyściółka wypadnie, bo klej powoli puszcza, więc nie dane mi raczej będzie zweryfikowanie jego stanu po 10 latach...

Po lekturze tego tematu i dokładnej inspekcji mojego ponad 10 letniego Speca z nostalgią, ale jednak pożegnałem.

Napisano

@dfq wiem 😁 

A tak ku przestrodze ...... w poniedziałek na "Tatrostradzie" poryw wiatru zdmuchną dziewczynę z nasypu. Poleciała w dół . Chłopak z którym jechała w panice , bo dziewczę rozwaliło  głowę i nieprzytomne leżało na dole ( jechała bez kasku tak samo jak jej towarzysz).  Finalnie zabrała ją karetka . Dalszych jej losów nie znam.

Napisano

No niestety, nie znasz dnia ani godziny. Kiedyś jadąc po wale Wisły od A4 do Tyńca (tam gdzie teraz jest nowa  ścieżka rowerowa) w ułamku sekundy przeleciałem przez kierownicę, wykonałem salto  i spadłem z wału (na szczescie w trawę). Wolno puszczony piesek grzecznie przepuścił żonę a mnie wlazł nagle pod koło, Odruch warunkowy, koło  zakantowało o koleiny i poooleciałem ... .

Ja tak sie przyzwyczaiłem że bez kasku to nie wsiądę na rower. Czegoś mi po prostu brakuje.

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...