ugupu Napisano 24 Sierpnia 2014 Napisano 24 Sierpnia 2014 Nie mój wypadek ale nie mogę się powstrzymać aby nie wrzucić tu tego filmiku
BikerLight Napisano 24 Sierpnia 2014 Napisano 24 Sierpnia 2014 Ciekawe czy miał kartę pływacką Swoją drogą gość chwacko się pozbierał
mariusz231 Napisano 24 Sierpnia 2014 Napisano 24 Sierpnia 2014 Nie zazdroszcze, gleba gleba, ale do tego jeszcze caly mokry i brudny, a moze jechal do pracy
no1 Napisano 3 Września 2014 Napisano 3 Września 2014 Jadę ulicą w dół jakieś 30km/h, mam zielone na wszystkich światłach z przodu. Obok przejścia stoją 3 dziewczyny, jedna odchodzi i patrzy nie w lewo, a w prawo na jezdnie, a miała czerwone, i wchodzi na jezdnie, ja krzyczę do niej "EEEEJJ" jakieś 10 metrów przed zdarzeniem, od razu oba hamulce na maksa, ona się odwróciła w moją stronę przerażona i wleciałem w nią. Upadła a ja z rowerem przeleciałem nad nią, upadając uderzyłem kaskiem w asfalt, leżałem przez jakieś 10 sekund, zbiegło się kilka osób i jakiś rowerzysta. Ona wstała trochę szybciej i zaczęła mnie przepraszać i pytać czy nic mi nie jest, a ja zacząłem krzyczeć na nią, że miała czerwone i w ogóle o czym myśli.. Amen
mucher Napisano 4 Września 2014 Napisano 4 Września 2014 Tak lądują debeściaki - na filmie niby nic - a V kość śródstopia złamana. Generalnie nie było źle, bo wypadek był 1 dnia w Alpach, a jeździłem z tym jeszcze tydzień - załatwiła mnie dopiero gra w piłkę z synem po powrocie do .pl Diagnoza na dziś - ponad 4 tyg. w stabilizatorze (dobrze, że nie gips), na rower też raczej nieprędko. Tak to jest jak się robi pod kamerę - zjechałem to chwilę wcześniej na luzie - a że sekcja była fajna wypchałem i zjechałem jeszcze raz - no i gleba. Oczywiście, żeby sobie udowodnić, że to wypadek przy pracy - wypchałem i zjechałem jeszcze ze dwa razy
djzatorze Napisano 5 Września 2014 Napisano 5 Września 2014 Raptem godzinę temu, na końcu traski jest zakręt w prawo za szybkim zjazdem, więc zawsze trzeba tam mocno hamować, żeby nie wpaść w krzaki. Któreś tam z kolei podejście do tego zakrętu i nagle prednie koło wpada w poślizg i przekręca się o 90 stopni. Gleba niegroźna, straty to lekko zapowietrzony przedni hamulec, obolała łydka i... no właśnie, to ciekawe przednie koło przez moment sunęło bokiem po ziemi. Nie jeżdżę na totalnym flaku, ale tak się stało, że trochę piachu i ściółki wcisnęło się między oponę a obręcz. Postanowiłem zajrzeć do opony, bo dętka nie lubi piasku... Oto co tam ujrzałem:
Ros Napisano 5 Września 2014 Napisano 5 Września 2014 Po prostu rekultywacja terenów leśnych Tylko oddaj tę ściółkę z powrotem!
mucher Napisano 5 Września 2014 Napisano 5 Września 2014 ambitnie lol. Szkoda że jakość słaba. Strasznie kiepski net był we Włoszech - ten filmik w 360p ładował się całą nockę chyba. W sumie następnego dnia inny kolega trochę gorzej - złamał V kość ale śródręcza - w dość nieciekawym miejscu na trasie, bo w dół zjazd taki S2+/S3 a potem podjazd na kolejną przełęcz - musiał wracać się jakieś 300m w pionie, sprowadzić rower na szwajcarską stronę i czekać na odsiecz samochodem.
s2power Napisano 8 Września 2014 Napisano 8 Września 2014 Niedużą jakieś 25kmh. Wiem, jakbym jechał wolniej nic by się nie stało. Tak, to było głupie z mojej strony:) Jakim cudem otwarl sie zacisk??
blat23 Napisano 8 Września 2014 Napisano 8 Września 2014 Nie mam pojęcia. Okazało się później, że złamany był hak, przerzutka cała pogięta, a małe kółko wózka złamane prawie na pół. Wózek z haka urwał się jednak dopiero następnego dnia, bo po glebie złamania nawet nie widziałem i normalnie wróciłem do domu ok 20km:)
s2power Napisano 9 Września 2014 Napisano 9 Września 2014 Moze po prostu miales zaciski w niewlasciwych pozycjach, co dosyc czesto sie spotyka.
blat23 Napisano 9 Września 2014 Napisano 9 Września 2014 Może. A jak powinny być? Ostatnio widziałem sugestię, że do środka trójkąta. ?
s2power Napisano 12 Września 2014 Napisano 12 Września 2014 Przod do gory, rownolegle do widelek, jak najblizej. Tyl pomieszy dolnym trojkatem widelek. Chodzi o to, by zminimalizowac mozliwosc zahaczenia o cokolwiek.
djzatorze Napisano 12 Września 2014 Napisano 12 Września 2014 Godzinkę temu, testowanie "nowego" stolika. Tak naprawdę wybicie urosło o góra 10 cm. Niestety, zdolność wybijająca wzrosła znacząco... Przeleciałem lądowanie i wylądowałem na prawym barku i biodrze. Ała
Dudi353 Napisano 20 Września 2014 Napisano 20 Września 2014 wczoraj spdek mi się zablokował na światłach i tak pięknie się położyłem , że nie mogę wyprostować kolana
Bethrezen Napisano 21 Września 2014 Napisano 21 Września 2014 wczoraj spdek mi się zablokował na światłach i tak pięknie się położyłem , że nie mogę wyprostować kolana I właśnie taki stan rzeczy niestety zniechęcaja moją osobę do używania SPD( lub nawet kupienia) bo nie lubie jak coś ogranicza ruchy nóg które mogą sie przydać w dowolnym momencie.
atizylak Napisano 21 Września 2014 Napisano 21 Września 2014 Wydaje mi się że to kwestia treningu. Zawsze przy szlifie spdki mi się same wypięły. Czasami gleba była spowodowana że siębzapomniałem wypiąć i podeprzeć ale to były gleby przy małych prędkościach.
Hobson Napisano 22 Września 2014 Napisano 22 Września 2014 W ramach walki z wewnętrznym cykorem postanowiłęm wziąć sobie do serca hasło 'kto hamuje, ten przegrywa' i postanowiłem, że niezybt stromy zjazd zjadę z minimalnym użyciem hamulca. Wszystko szło dobrze na początku, ale im nizej, tym szybciej, a wyżłobienie pozostawione przez spływającą wodę coraz głębsze. Kilka kamlotów udało się przejechać, ale któryś z kolei okazał się już za duży, panika osiągnęła poziom pomiędzy 'jak się zatrzymać' a 'łomatko zaraz zginę', no i bęc Straty to bolący łokieć i, jak się potem okazało, zgubiona tylna lampka z Tesco, ale za to z kompletem nowych akumulatorów
GIANT84 Napisano 22 Września 2014 Napisano 22 Września 2014 Piekna i urzekajaca historia :-D , nie poddawaj sie, nie pierwszy i nie ostatni raz polegniesz jak kazdy z nas. Dlatego tak wlasnie kazdy znas kocha lasy i adrenaline z nia zwiazana
maskal Napisano 22 Września 2014 Napisano 22 Września 2014 W ramach walki z wewnętrznym cykorem postanowiłęm wziąć sobie do serca hasło 'kto hamuje, ten przegrywa' i postanowiłem, że niezybt stromy zjazd zjadę z minimalnym użyciem hamulca. Wszystko szło dobrze na początku, ale im nizej, tym szybciej, a wyżłobienie pozostawione przez spływającą wodę coraz głębsze. Kilka kamlotów udało się przejechać, ale któryś z kolei okazał się już za duży, panika osiągnęła poziom pomiędzy 'jak się zatrzymać' a 'łomatko zaraz zginę', no i bęc Straty to bolący łokieć i, jak się potem okazało, zgubiona tylna lampka z Tesco, ale za to z kompletem nowych akumulatorów to znaczy się zgubiłeś dwa akumulatorki przytwierdzone do lampki. To miłych lotów i miekkich lądowań. A na serio. Jazdy bez gleby. wczoraj spdek mi się zablokował na światłach i tak pięknie się położyłem , że nie mogę wyprostować kolana No i właśnie. Od dłuższego czasu rozkminiam. SPD yes or not? I co chwilę łapię plusy i minusy Podjazdy - chyba powinny pomóc bo dodatkowa moc ciągu szpyry Zjazdy - stopa lepiej trzyma i nie spada Ale jak sobie przypomnę ostatnie moje gleby to boję się, że lecąc przez kierę pociągnę za sobą rower.
GIANT84 Napisano 22 Września 2014 Napisano 22 Września 2014 Ja kilka razy juz poleglem w spd czasami sie wypiely czasami nie. Jak sie wypiely to super wstaje i sie smieje bo czasem w miejscu przewracalem sie na bok. A czasem tak niefortunnie ze noga w kostce tak boli od wygiecia ze tydzien jazdy z glowy. Ale.nigdy nie wroce juz platformy. Moim zdaniem komfort jazdy leprzy i jakos noga mi sie mniej meczy
Bethrezen Napisano 22 Września 2014 Napisano 22 Września 2014 Ja kilka razy juz poleglem w spd czasami sie wypiely czasami nie. Jak sie wypiely to super wstaje i sie smieje bo czasem w miejscu przewracalem sie na bok. A czasem tak niefortunnie ze noga w kostce tak boli od wygiecia ze tydzien jazdy z glowy. Ale.nigdy nie wroce juz platformy. Moim zdaniem komfort jazdy leprzy i jakos noga mi sie mniej meczy NIe lubię być nieznośny ale przy gwałtownym hamowaniu jednak wolę mieć obie nogi na miejscu niz bać sie że spd się nie wypnie na czas.
Rophoe Napisano 23 Września 2014 Napisano 23 Września 2014 Zaczęło się od tego, że w pracy mam dość małą szafkę, właściwie to 1/3 takiej porządniejszej. I właśnie szykując się dzisiaj/wczoraj wieczorem do jazdy, spadła mi latarka z półki. Nie świeci i płytki przegląd nie dał pozytywnych wyników przez co pozostałem bez światła "drogowego". W Bydgoszczy szał na trawmaj to obecnie robiona jest m.in. ul Akademicka. Sprawa wygląda tak, że jezdnie rozkopali, latarnie koło niej nieaktywne, a funkcjonuje tylko nowa droga wraz ze świeżym oświetleniem. Ścieżka rowerowa jakoś funkcjonowała, a od jakiś kilku tygodni obok niej stała jakaś nowa ścieżka z chodnikiem. Dzisiaj okazało się, że wreszcie usunęli stary chodnik, ale "inrzynieży" nawet tej nie skończyli. Ja zdany na na świetle odległych latarni widzę, że ścieżka kończy się i po kilku metrach dalej leci. Niestety lekki piach przed wjazdem na ściężkę był częścią dołu. Może nawet przez to lekkie hamowanie stało co się stało, albo nawet byłoby gorzej. W każdym razie wolny lot przez kierę, rower idealnie 180° leci mi na twarz, ale w porę oparł się kasetą ma mojej dłoni. Z naprzeciwka jechał jakiś rowerzysta który sprawą się zainteresował, za co dziękuję i pozdrawiam jeśli czyta. Dziura jakoś niezbyt głęboka, leżała tylko na połowie, ale wystarczająca na nieprzygotowanego rowerzystę. Z kolei na drugiej połowie coś białego było rozlane i jakimś cudem po nogawce się oberwało i ostro na podeszwach. Z butów to i tam spokojnie zejdzie, ale ze spodni na razie trochę zeszło i nie wiem czy to w ogóle w pełni będzie się dało usunąć. Możliwe jeszcze, że rower oberwał lecz na razie wiem, że koło proste.
mbiela Napisano 24 Września 2014 Napisano 24 Września 2014 Parę miesięcy temu pomykałem dróżką po mieście i w pewnym momencie przystopowały mnie światła. Jako, że w tamtym miejscu chwilę się stoi to postanowiłem łyknąć eliksiru mocy. Tak się złożyło, że została reszta, więc po wypiciu stwierdziłem, że nie będę ze sobą woził butelki. Szybkie rozeznanie i widzę po drugiej stronie przejścia kosz na śmieci. No, to jak zapaliło się zielone, szybka indiańska akcja, czyli w lekkim pochyle najazd przez pasy w stronę kosza, lewa ręką na kierownicy, w prawej zgnieciona butelka po eliksirze.. I jakoś tak nie dopracowałem prędkości, więc tuż przed koszem (stał przy krawędzi chodnika) nacisnąłem hamulec... trochę za mocno.. Dużo za mocno.. Ułamek sekundy później leciałem przez kierownicę, rower stanął dęba i przyłożył mi jeszcze po plecach Efekt, obity bark, kolano(?), zdarta skóra z palców ręki oraz mocno nadszarpnięte ego.. Jedyna pozytywna rzecz, że poleciałem na tyle daleko, że upadłem już na zwykłe płyty chodnikowe, a nie te żółte ze sterczącymi cosiami, jakie montuje się przy krawędzi przejścia dla pieszych.
Rekomendowane odpowiedzi
Zarchiwizowany
Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.