Skocz do zawartości
Gruby120

[Odchudzanie] Jazda na rowerze a spadek masy ciała

Rekomendowane odpowiedzi

Gruby120

Cześć

 

Zastanawiam się, jakie macie doświadczenia w temacie spadku masy ciała dzięki jeździe na rowerze? Ja pedałuję zawzięcie ponad 2 tygodnie, ale wskazówka na wadze ani drgnie. Oczywiście po takim czasie nie spodziewam się cudów, ale liczyłem, że choć 1 kg zrzucę, bo potu wylałem sporo (ważę 118 kg).

 

Codziennie zasuwam ok. 10 - 30 km i nie jest to jazda z podziwianiem widoków w roli głównej.

 

Jak to jest, czy można zrzucić wagę takim pedałowaniem? Nie mam zamiaru stosować diety, biegać czy pływać. Chodzi mi o prostą zależność między kręceniem a odchudzaniem. Jeśli komuś się udało, będę wdzięczny za wskazówki.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu

W sezonie 88- 90kg ,zimą 95-98 więc się da. Jeżeli chcesz się efektywnie odchudzić to warto skorygować dietę. Na forum produkowali się fachowcy w tej materii, poszukaj.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
puchaty

Ja mam takie doświadczenie, że oprócz jazdy trzeba uważać co się je i chla (albo czego nie chlać;)

Nie jedz słodyczy, nie pij browarów, nie jedz za tłusto i kręć w niewysokich pulsach po 1-2 h dziennie i schudniesz niechybnie :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
neoart

Cześć

 

Zastanawiam się, jakie macie doświadczenia w temacie spadku masy ciała dzięki jeździe na rowerze? Ja pedałuję zawzięcie ponad 2 tygodnie, ale wskazówka na wadze ani drgnie. Oczywiście po takim czasie nie spodziewam się cudów, ale liczyłem, że choć 1 kg zrzucę, bo potu wylałem sporo (ważę 118 kg).

 

Codziennie zasuwam ok. 10 - 30 km i nie jest to jazda z podziwianiem widoków w roli głównej.

 

Jak to jest, czy można zrzucić wagę takim pedałowaniem? Nie mam zamiaru stosować diety, biegać czy pływać. Chodzi mi o prostą zależność między kręceniem a odchudzaniem. Jeśli komuś się udało, będę wdzięczny za wskazówki.

 

no bez kontroli jedzenia i chlania to nie da rady wiem po sobie:)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gruby120

Mogę śmiało napisać, że dużo nie jem, a mimo to waga stoi w miejscu. No nic, poczekam dłużej na efekty. Niemniej to będzie załamka, jak po sezonie, powiedzmy pod koniec września, nic nie zrzucę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
nabial

jezdzij relatywnie wolno, ale mozliwie dlugo...wysokie tempo przy takiej wadze i poczatku drogi to kuszace szybkimi rezultatami samobojstwo

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Deg2

Gdy zakładałeś podobny temat dotyczący zakupu roweru kilka osób łącznie ze mną pisało Ci o tym iż rower nie jest najlepszą metodą na zbicie wagi a już na pewno nie w 2 tygodnie i już definitywnie nie schudniesz jeśli nie zmienisz diety.

Gdy zaczynałem odchudzanie na początku roku waga pokazywała 85 kg teraz jestem w okolicy 72kg z czego ostatnie 2 miesiące to rower. Gdy na niego wsiadałem 2 miesiace temu waga wskazywała 75 kg. Dla porównania dodam jeszcze że przez miesiąc marzec biegałem sobie lekko po 7-10 km dziennie i w ciągu 30 dni schudłem ok 9 kilo. Zatem widać jak to wygląda miesiąc roweru 1 kg miesiąc biegu 9 kg ale dietka wyrzeczeniowa obowiązkowo.

Skoro nie jesz dużo to może warto przyjrzeć się temu co jesz.

Ja jem dużo... razy ok. 6-7 posiłków dziennie mniej więcej co 2-3 godziny z czego ostatni przed 19 po 19 nie jadam nic.. Mam nadzieję że te moje wywody coś pomogą..

Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gruby120

jezdzij relatywnie wolno, ale mozliwie dlugo...wysokie tempo przy takiej wadze i poczatku drogi to kuszace szybkimi rezultatami samobojstwo

 

Spoko, jeżdżę rozważnie, nie zarzynam się jak świnia. Pedałuję od 40 min do 2 godz. dziennie i żądam efektów;).

 

Gdy zakładałeś podobny temat dotyczący zakupu roweru kilka osób łącznie ze mną pisało Ci o tym iż rower nie jest najlepszą metodą na zbicie wagi a już na pewno nie w 2 tygodnie i już definitywnie nie schudniesz jeśli nie zmienisz diety.

Gdy zaczynałem odchudzanie na początku roku waga pokazywała 85 kg teraz jestem w okolicy 72kg z czego ostatnie 2 miesiące to rower. Gdy na niego wsiadałem 2 miesiace temu waga wskazywała 75 kg. Dla porównania dodam jeszcze że przez miesiąc marzec biegałem sobie lekko po 7-10 km dziennie i w ciągu 30 dni schudłem ok 9 kilo. Zatem widać jak to wygląda miesiąc roweru 1 kg miesiąc biegu 9 kg ale dietka wyrzeczeniowa obowiązkowo.

Skoro nie jesz dużo to może warto przyjrzeć się temu co jesz.

Ja jem dużo... razy ok. 6-7 posiłków dziennie mniej więcej co 2-3 godziny z czego ostatni przed 19 po 19 nie jadam nic.. Mam nadzieję że te moje wywody coś pomogą..

Pozdrawiam i życzę wytrwałości :)

 

Niestety biegać nie lubię i nie mogę, ew. nie mogę i nie lubię. O zmianie diety faktycznie mogę pomyśleć. Mój cel to zrzucenie 8 kg.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Deg2

Wiem biegać nie powinieneś i nie chciałem Cie do bieganie zachęcać ino chciałem lekko pokazać jak w moim przypadku to wygląda coby Ci lekko narysować spadek wagi na rowerze itp.

Gdzieś kiedyś w takiej gazetce rowerowej przeczytałem (chyba w BikeBoardzie) że żeby skutecznie pozbywać się tłuszczyku powinno się ok 1000 kalorii dziennie spalać więcej przy zachowaniu swojego dotychczasowego poziomu jedzenia. Wielkie ALE w tym wszstkim jest takie że trzeba odżywiać się zdrowo i jeszcze dodatkowo ten 1000 spalać a jak wygląda nasze zdrowe odżywianie wiadomo...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
helhaim

też troszkę jeżdżę i nie schudłem :) widzę natomiast sporą różnicę w pojemności płuc (oddech głębszy) oraz w ogólnym samopoczuciu (poprawa). Dużo lepiej również się wysypiam i mam więcej energii ( po solidnym odpoczynku po trssie).

wagę chcę zrzucić i w związku z tym postanowiłem wpleść basen w rowerowanie:)

pozdrower

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sznib
Napisano (edytowane)

Aby myśleć o zrzuceniu wagi należy potraktować jazdę na rowerze jako ćwiczenie aerobowe, nie jak jazdę dla przyjemności. Tak więc odpowiednie tempo podczas jazdy, twarde przełożenia, dużo podjazdów, jak się bardziej wprawisz interwały, itd. Oczywiście odpowiednia dieta musi być, co najmniej 5 posiłków dziennie, za to mniej obfitych itd. Dużo o tym znajdziesz na forach w tematyce kulturystyka/fitness.

Edytowane przez sznib

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
demek
Napisano (edytowane)

nie objadac sie na wieczor, szybko daje efekty, przynajmniej w moim przypadku.

 

w 2010r zaczalem odchudzanie (95kg) z sierpniem, dobre sniadanie, praca do 17 albo 18, (cos na zab ok 14-15) pozniej rower, minimum 20km ze srednia 20km/h+, o ile nie lalo, cos lekkiego po jezdzie, zero jedzenia po godz 20. bylem zalamany, po 1,5 mca nic! ale nie zmienilem nic, po nastepnym 1,5 mca bylo -15kg...a skonczylo sie z sezonem na 75kg...

Edytowane przez demek

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gruby120

To brzmi nieźle, Demek, jest motywacja.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
demek

do dabrowy niedaleko to mozna sie jakos zgadac :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mrmorty

Gruby120 - nie chcę powielać tu pomysłów przedmówców ale parę groszy jednak dodam :)

Mądre książki piszą że aby zacząć spalać tłuszcz potrzebne jest niskie lub umiarkowane(wprost proporcjonalnie do wytrenowania) tętno oraz wysiłek trwający minimum 40 min a maksimum (tu nic nie piszą) ale bez przesadyzmu zwłaszcza bez tej drugiej części słowa "przesadyzm" :) co nagle to po diable i się zemści.

Widziałem w tym dziale wypowiedź jednej z użytkowniczek o odchudzaniu oraz o niebezpieczeństwach nagłego schudnięcia - organizm potraktuje to jako zagrożenie i jak tylko, nawet na krótki moment, pojawią się przysłowiowe "lata tłuste" to od razu będzie chciał zrobić zapasy. Kiedyś Nabiał pisał o bezpiecznym zrzucaniu kilogramów i miesięcznie bezpiecznie jest zrzucić 4-5 kg (Nabiał zdementuj lub potwierdź moje słowa ). Pamiętaj też o skórze - mam kumpla który zrzucił 26 kg w 3 miesiące i teraz wstydzi się zdjąć koszulkę. Skóra nie ściągnie się na kiwnięcie palca.

Najważniejsza jest motywacja - ja np odpuściłem sobie zimę zupełnie ze względu na potrzebę regeneracji kolana. Przybyło mnie 12 kg i sporo pracy mnie kosztuje zejście do wyniku dwucyfrowego. Priorytetem znów stały się zawody MTB i cel chcę dojść wreszcie do takiej wagi gdy sensowniejszym wreszcie będzie schodzenie z wagi roweru a nie wagi ciała :)

 

P.S. Demek - skoro nie wysilasz się by pisać z polskimi znakami to może zaczniesz pisać nazwy miejscowości wielką literą? Umówmy się że jest to ostrzeżenie prywatne.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
nabial
Napisano (edytowane)

graniczne tempo zrzucania kg zalezy od stanu wyjsciowego czlowieka i jego priorytetow...ja bym sugerowal nie przekraczac 0,5-0,7kg/tydz, bo jak pozniej widze tych 'szczesliwych' odchudzonych facetów z nadmiarem skory na klacie, to zastanawiam sie, czy nie lepiej wygladaliby z brzuchem

 

im wieksze tempo, tym wieksze straty masy miesniowej (tutaj kolejna pulapka z cyklu chudy-gruby, czyli czlowiek z prawidlowym bmi, 0 miesni i maly, ale wyraznie odstajacy brzuszek), gorsze samopoczucie i wieksze szanse na jojo

Edytowane przez nabial

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sznib

Chudnąć trzeba z głową. Czytałem taki artykuł w gazetce o wpływie diety, ćwiczeń aerobowych i siłowych na chudnięcie. Naukowcy zrobili taki eksperyment; 35 ochotników podzielono na 3 grupy, wszyscy mieli dietę ograniczającą kalorie do 1500kcal dziennie. Pierwsza grupa tylko dieta, grupa druga dodatkowo aeroby, grupa trzecia do tego ćwiczenia siłowe. Po 12 tygodniach zaobserwowano u wszystkich podobny ubytek kilogramów 8-10kg, jednak w grupie pierwszej 7/10 spalonych kg to tłuszcz, reszta mięśnie. W grupie drugiej ten stosunek wynosił 8/10, zaś w grupie trzeciej 10/10, czyli spalili tylko i wyłącznie tłuszcz. Co z tego wynika? Aby zdrowo się odchudzać należy odpowiednio się odżywiać, ruszać się na powietrzu (aeroby) i regularnie odwiedzać siłownię.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
comrat

Ja dwukrotnie poprzez jazdę na rowerze zrzuciłem całkiem sporo kilogramów.

Za pierwszym razem w 2003 roku z 97kg zszedłem do .... 68 kg w jeden sezon (marzec-wrzesień).

O dziwo nie miałem problemów z "obwisłą skórą" :-)

 

Drugim razem (od października tamtego roku) również z wagi 95 kg zszedłem jak na razie do 80 kg i chcę jeszcze z 5 zrzucić :-)

 

Nie mam żadnej diety... tylko rower i to w mierę REGULARNIE bo... dojeżdzam do pracy 30 km w jednym kierunku (Ustroń - Bielsko-Biała).

Nie jeżdzę codziennie - jak jest mróz poniżej 10 stopni, pada deszcz albo... po prostu mi się nie chce... ale staram się jak najwięcej jeździć.

Średnio wychodzi jednak 17-20 dni w miesiącu.

 

Przy zrzucaniu wagi jeżdżąc na rowerze ważna jest moim zdaniem regularność oraz styl jazdy.

Musisz wypracować STAŁE tempo pedałowania. Ja niezależnie od tego czy jadę po płaskim czy akurat mam "pod górkę" (a na mojej 30km trasie jest kilka podjazdów) utrzymuję stałe tempo pedałowania i oddech (redukcja biegów ale kandecja ta sama).

 

To jest mój klucz do efektywnego jeżdżenia :-)

P.S. nie przejmuj się tym, że nie ma efektów po 2 tygodniach... po 2-3 miesiącach regularnych jazd zobaczysz efekt.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gracek

regularnie odwiedzać siłownię.

Siłownia to jednak są jakieś koszty. Myślisz, że podciąganie, robienie pompek i brzuszków w domu wystarczą oraz jeżdżenie siłowo na rowerze ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
demek

gwoli wyjasnienia

 

nie chcialem schudnac szybko, nie planowalem tego, napisalem tylko jak to dokladnie wygladalo u mnie. nie przyszlo od razu.

 

nie mam tez w zamysle namawianie nikogo do glodzenia sie, zdrowe odrzywianie to podstawa. szczegolnie przy odchudzaniu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Tomek21001

Jak polubisz rower - zaczniesz chudnąć nim się obejrzysz.

Dieta -dużo białka,które trudno dostarczyc w odpowiedniej ilosci (białe chude mieso,warzywa strączkowe,moze troche nabiału-wbrew pozorom

niwiele tam tego i dośc trudno przyswajalne.

Warto rozważyć suplementację białkiem wysokiej jakosci (nie po 30 zł za kg)

Duzo płynów w ciągu dnia i podczas jazdy (najlepiej przegotowana woda z cytryna,zero słodkich pseudo-izotoników)

Zamiast pieczywa pełnoziarniste płatki owsiane,po wysiłku mogą być z suszonymi owocami,gotowych mieszanek unikaj,bo mają duzo cukru i

przetworzonych zbóż,przygotowane samemu lepsze i tańsze.Dają uczucie sytości na kilka godzin i znakomicie oczyszczają.

Warzywa - zamiast ziemniaków,lepiej gotowane niż smazone.

Pulsometr - póżno zacząłem stosowć,ale zmienił zupełnie styl jazdy.

Przy pomocy takich prostych zasad i 10-letniego roweru schudłem dwa lata temu 20 kg.

Pojawiła się siła i wytrzymałość,a od początku zeszłego sezonu rower stał się pasją.

(być moze gdzies błądzę w sprawie diety,nigdzie jej nie konsultowałem,znawców proszę poprawić)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mrmorty

Temat powraca co roku a przy okazji pojawiło się kilka ciekawych wypowiedzi. Pozwalam sobie go przypiąć :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Galusz

Ja także zamierzam schudnąć. (Wcześniej: 94 kg Teraz: 89 kg)

 

Co prawda rower kupiłem, bo lubię jeździć i zrzucenie wagi nie było powodem jego zakupu, jednak w tym sezonie przejechałem ok 900 km zauważyłem niespodziewane efekty.

 

 

 

Robię po 10-20 km (zajmowało mi to na początku ok 45-60 min. jazdy)

1 tydzień: Bolały mnie nogi, pociłem się i nic poza tym. (Waga 94 kg)

2 tydzień: Bolały nogi, tyłek, pociłem się i nic. (Waga 94)

3 tydzień: Boli tylko tyłek, poza tym mniej się pocę, poza tym czuję że sadło delikatnie spadło lecz waga nadal ta sama (Waga 94 kg

4 tydzień: Tyłek przestał boleć (zakupiłem spodenki), zacząłem się akceptowalnie pocić, już się nie leje ze mnie. (Waga 93 kg)

5 tydzień: Zaczęło mnie lekko boleć kolano. Poza tym coraz mniej się pocę. (Waga 92 kg)

6 tydzień: Nadal bolą tylko kolana (za nisko miałem siodełko). Moja prędkość średnia wzrosła i już nie jestem czerwony jak burak przy 25 km/h (Waga 91 kg)

 

Robię po 20-30 km (60 - 90 min)

7 tydzień: Praktycznie nie czuje zmęczenia po powrocie z rowerku, pełen luzik (Waga 90 kg)

8 tydzień: Zero zmęczenia, a wręcz poprawa samopoczucia, jest super (Waga 89 kg)

 

Oczywiście nie jeździłem co dzień. Raz zrobiłem 40 km, a następnego dnia padało więc 0 km.

 

Jak widać, na moim przykładzie, na początku praktycznie nie nie ma w ogóle spadku masy. Po pewnym czasie zauważyłem, że brzuch minimalnie zmalał, ale nadal nie było spadku masy (szło w mięśnie?). Dopiero po tym jak nabrałem lepszej kondycji i przyzwyczaiłem organizm do roweru, zacząłem chudnąć.

Nie wiem czy ma to jakieś naukowe wyjaśnienie, lecz mój inżynierski umysł podpowiada, że trzeba dać czas organizmowi do przystosowania się do nowych warunków, a potem sam zacznie zrzucać kg. Podejrzewam, że jak wszystko co natura stworzyła także i organizm ludzki "sam będzie wiedział", że ciężej jest jeździć z brzuchem i zacznie się go pozbywać.

 

Ja sobie myślę, że wszystko dąży do wygody. Tak więc jak jest organizmowi ciężko, to buduje więcej mięśni, żeby miał następnym razem wygodniej. Jeśli brzuch stanie się "niewygodny" to go zacznie zmniejszać..... Ot taka moja głupia filozofia...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mateusz30

Żeby schudnąć trzeba dostarczać mniej kalorii niż organizm potrzebuje. Nie ma tu żadnej filozofii. Wszystko co zjesz jest zamieniane w energię, ciało, tłuszcz.

 

Najlepsza dieta, to dieta pod tytułem przestań kur!@ tyle jeść. Zapisz co jesz przez kilka dni i stopniowo zmniejszaj ilość. Zamiast 2 bułek na śniadanie zjedz 2 kawałki chleba. Zamiast 2 bułek na drugie 1 kawałek chleba. Zamiast obiad z 4 dokładkami, jeden normalny. Zamiast 3x dziennie słodycze 1x. Na kolację nie jedz więcej niż na drugie śniadanie. I jeszcze się nie urodził taki, co nie schudł.

 

Bieganie może i bardziej pochłania energię niż jeżdżenie rowerem, ale tutaj każdy amator jest w stanie wsiąść na rower i zrobić 100km poniżej 4 godzin. Bez problemu. Ale biec przez 4h to już prawie żaden by nie dał rady, a nawet jakby dał, to nie bardzo by chciał. Bo rowerem jest łatwiej i wygodniej.

 

Kazać grubemu biegać... Tak najłatwiej. Sam miałem przez krótki czas nadwagę i wiem, że to zły pomysł. Kolana siadają. Rowerem można się szybciej odchudzić, łatwiej i bez strat w ludziach i kolanach.

 

Jeśli jadłeś przed wyjazdem, żeby organizm zaczął spalać efektywnie tłuszcz zapasowy zwykle trzeba około 1.5h treningu. Wtedy organizm dopiero ZACZYNA spalać tłuszcz zapasowy, a największe efekty osiąga się po wysiłku trwającym ponad 3.5h.

Który grubas da radę biec 2h, żeby coś tam spalić? Nawet jak się wytrenowałem, żeby tyle przebiec, to kolana odmawiają posłuszeństwa.

 

Tylko rower. Wysoka kadencja, miękkie przełożenia i długie, ale mniej intensywne treningi, przeplatane z interwałowymi. Słuchać swojego ciała i pilnować wagi, żeby nie chudnąć za szybko. 0.5kg tygodniowo to maks.

 

Kolega co ten temat założył powinien zacząć od diety, bo je za dużo. Przy tak dużej nadwadze wystarczy zacząć się racjonalnie odżywiać, żeby zejść do 100kg w pół roku. A rower może tylko pomóc.

 

Jeśli chodzi o samo jeżdżenie rowerem, to przy wyższym tętnie spala się tłuszcz szybciej. Ale ważniejsze jest zbudowanie wytrzymałości. Więc jeździj wolniej, na miękkich przełożeniach, z dużą kadencją (90 lub więcej) i stopniowo zwiększaj czas. 20km to zajmuje dobra rozgrzewka. 60km to minimum, żeby organizm coś poczuł. Nie masz się katować, tylko jechać równym średnim tempem. Po paru miesiącach sam będziesz czuł, kiedy przyspieszyć.

 

Miałem w życiu okres, że ważyłem 110kg i zszedłem poniżej 100 samą dietą.

 

Od września zszedłem z 98kg do 87,5 obecnie przy 194cm. Więc da się, jak się chce. Tylko trzeba przestać żreć, a zacząć jeść, bo samo jeżdżenie niczego nie zmieni... Z moich doświadczeń osobistych wynika, że największy wpływ na wagę mają długie wyjeżdżenia na szosie. Takie co trwają 4h-5h w dość szybkim tempie. Krótsze przejażdżki po 60km zimą dawały mniejsze efekty.

 

Jeśli masz w sobie wystarczająco dużo motywacji, to dasz sobie radę.

 

Moja rada jest taka, żebyś się nie katował. Kolarstwo to piękna przygoda. Jeśli tak to potraktujesz, będzie Ci łatwiej.

Katując się tylko się zniechęcisz. Poza tym na ujemnym bilansie energetycznym możesz sobie w ten sposób zrobić krzywdę. Lepiej dłużej i wolniej.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia.

 

 

Nie wiem czy ma to jakieś naukowe wyjaśnienie, lecz mój inżynierski umysł podpowiada, że trzeba dać czas organizmowi do przystosowania się do nowych warunków, a potem sam zacznie zrzucać kg. Podejrzewam, że jak wszystko co natura stworzyła także i organizm ludzki "sam będzie wiedział", że ciężej jest jeździć z brzuchem i zacznie się go pozbywać.

 

Ja sobie myślę, że wszystko dąży do wygody. Tak więc jak jest organizmowi ciężko, to buduje więcej mięśni, żeby miał następnym razem wygodniej. Jeśli brzuch stanie się "niewygodny" to go zacznie zmniejszać..... Ot taka moja głupia filozofia...

 

Nie no... Tak fajnie to nie ma. Wahanie na wadze na poziomie 4kg można zauważyć po jednym wyjeździe ostrym na którym zapomniało się pić.

4.5kg można zgubić tylko na samej wodzie jeśli przez 3 dni obetniesz węglowodany w diecie.

 

Nie masz też możliwości, że Ci urosną mięśnie, jeśli schudłeś o 5kg. Wszystkie obwody będą spadać i to ostro. Mięśnie mogą Ci rosnąć na diecie ujemnej, jak będziesz przygryzał mietka *albo wbijał teścia**. ;) Niestety powoduje to kurczenie się jąder i w konsekwencji spadek libido po odstawieniu oraz konkretnie ryje beret. Patrz Mielno latem. :)

 

Wykładnikiem chudnięcia lepszym niż waga jest miarka krawiecka i pas właśnie oraz --- lustro.

 

*metanabol, metka, mietek

** testosteron w zastrzykach

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
sokol06

To i ja podrzuce pare porad:

-ostre przyprawy podkręcają nasz metabolizm, przez co spalamy więcej kcal między treningami

-podobnie działa hiit, tabata i pokrewne

-tak samo częste jedzenie

-do strawienia białka potrzeba dużo więcej energii niż do strawienia węgli i tłuszczy (czyli jedząc białko o wartośći 100kcal organizm zużyje około 20kcal na jego strawienie)

-węglowodany o wysokim ig powodują wyrzut insuliny, która przyczynia się do odkładania tłuszczu

-kofeina zwiększa poziom trójglicerydów przyczyniając się do spalania fatu(niech ktoś powierdzi)

-jedzenie kolacji do 19 jest dobre jeśli idziemy spać po dobranocce, posiłki trzeba jeść przez cały dzień co 2-3 godziny, od południa ograniczamy węglowodany oprócz posiłków okołotreningowych, przed snem białko+tłuszcz

-na początku warto zrobić sobie fotki będą świetnym punktem odniesienia

-i najważniejsze na początku obliczamy swoje zapotrzebowanie kaloryczne i zwiększamy stopniowo deficyt do wartości 500-700kcal(bez tego ostatniego punktu praktycznie straciłem 2 mieciące stojąc z wagą w miejscu)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×