Przecież można kupić działkę albo było można a nawet mieć takową bez dojazdu. Dookoła wszystko się zmienia więc mnie przynajmniej śmieszy odnoszenie się, że "kiedyś to było można". Osobiście nie spotkałem się jeszcze by przelotową ulicę ktoś zagrodził bez tytułu prawnego. A wszystkie wewnętrzne, ślepe i tak dalej to inna sprawa tym bardziej w tej podhalańskiej dziczy prawnej i nie tylko. Tak ogólnie ludzie strasznie knują przeciw sąsiadom jak tylko nadarza się okazja do pohandlowania gruntem. Osobiście mam takie doświadczenia.
Co do jezior fascynuje mnie to zamiłowanie niektórych do chęci obchodzenia najlepiej dookoła jak tylko pojawią się jakieś zabudowania. Gdzieś widziałem materiał jak dziennikarzyny szukając kija do dupska przyczepiały się do miejsc gdzie są szuwary albo w tym pasie 1,5 metra rosną dwa potężne drzewa. Tak poza tym te 1,5 metra ma właściciela i bynajmniej nie jest to gmina albo Wody Polskie. I teraz warto wejść sobie na pewne fora czy ogólnie nawet info z handlu ziemią w tych rejonach i zobaczyć co tam wypisuje nie małe grono kasztanów, wędkarzy oraz szeryfów co to najlepiej z młotkiem i kilofem by torować sobie przejście. To jest główny powód przymykania oka na grodzenie bo gdyby tylko ktoś chciał przejść to nie było by tylu problemów. Mnie bardziej irytują wszędzie te debilne tabliczki o prywatnym terenie jak by miał być jakiś inny i cokolwiek to zmieniało. A gminy... cóż każda działka przekształcona na komercyjną to coroczna pewna większa kasa w budżecie więc wszyscy udają, że jest fajnie i nie ma tematu.