Skocz do zawartości

spidelli

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    6 236
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Zawartość dodana przez spidelli

  1. Wczoraj właśnie przejechałem odcinek z Łeby na Hel. Nasza trasa to wypadkowa kreski z Komoota (profil "kolarstwo szutrowe" - nie polecam), omyłek i prób nadrobienia czasu. Przede wszystkim wspominany profil wytycza trasę byle dalej od asfaltu, czesto zupełnie na siłę. Już rok temu na Suwalszczyźnie mnie to wkurzało. Może ktoś chce się powłóczyć po bezdrożach, wtedy ok. Ale jazda do określonego celu w założonym czasie - absolutnie nie z tym profilem. Ja, mimo złych doświadczeń, wytyczylem trasę po szutrach. W efekcie często ściągało nas z R10 w piachy, przez co potem szukaliśmy asfaltu, żeby nadgonić czas. Kiedy chcieliśmy trzymać się R10 to czasami brakowało wyraźnych oznaczeń i źle jechaliśmy. Stąd właśnie taka dziwna pętla: Ale ogolnie trasa robi wrażenie, wyjechaliśmy z Trzęsacza, dotarliśmy do Helu, a dziś powrót na start (trzymamy się R10). Potem z Trzęsacza dokręcimy Świnoujście.
  2. Ja tydzień temu aktywowałem 3-miesieczny okres próbny, dostałem przy okazji innego zakupu. Poprosili o dane karty kredytowej mimo to i ani słówka, żebym podniósł mydelko z podłogi 😎
  3. Przy okazji uporządkowałem sobie kokpit bo ktoś w sklepie pokrzyżował linki i przewody. Nowa owijka kameleon:
  4. Przymiarka na mniej więcej tydzień przed:
  5. Słabo widać ake to mogą być oczka na błotnik ... Edyta: chyba że poniżej coś majaczy...
  6. SKS ma taki model, nie pamiętam nazwy ale mocno go rozważałem.
  7. Miałem bardziej na myśli tzw. bażanty czyli osieroconych bywalców galerii handlowych - w niedziele zamiast po galeriach pałętają się po szlakach, czy to pieszych czy rowerowych. Nie mam tu na myśli rowerzystów/turystów tylko właśnie takie bażanty, co to idą na całą szerokość szlaku albo jadą ścieżką rowerową w trzy osoby obok siebie, bo muszą porozmawiać. Też jeżdżę w niedziele i mam nieco inne doświadczenia - z reguły w swojej okolicy mijam kilka otwartych sklepów po wioskach, można kupić butelkę wody za 3 zł i zapłacić kartą. W Germianistanie czy Austrii - nie do pomyślenia Nie proponuję liofów jako wyżywienia, bo zapas zajmuje sporo miejsca, z reguły na sakwach jadamy po drodze ale 2 śniadania i 2 obiady mamy awaryjnie. Czasami właśnie sklep jest zamknięty albo nawet w hotelu mogą restaurację zamknąć, zanim się oporządzimy z rowerem i myciem. Jeśli OP chce parzyć kawę to można jakąś owsiankę lioflizowaną wziąć awaryjnie. Jak się do niej wrzuci kilka kawałków czekolady z orzechami, to można pierwszy głód całkiem solidnie zaspokoić. Co do bazy noclegowej - no tak to już jest, że trzeba trasę nagiąć, jak jechałem od siebie do Trzęsacza to zdarzały się turystyczne pustynie ale z reguły trzeba się kierować na jeziora
  8. Zwrotów nie przyjmujemy 🤣
  9. Też dokupiłem komplet letnich śpiworów, przynajmniej idzie je spakować na rowery @Turysta05 Jestem pewien, że bez angażowania do nawigacji ten telefon wytrwa dłużej :) Ale tak jak pisałem - brak dostępu do prądu do najsłabszy punkt tego scenariusza....
  10. Bo kiedy tętno rozwala ci głowę a pot zalewa oczy....
  11. Warto też dodać, że z Garminem trzeba się oswoić - to jest inna filozofia, urządzenie nie jest tak responsywne jak telefon i jest w stanie zrobić tyle i tylko tyle, na ile mu mapa pozwoli. Kiepska mapa, zbyt ogólna - i nie ma takiej miejscowości....
  12. Ewentualnie eTrex32 na 2 paluszki AA. Mam, używam, lubię. Sęk w tym, że do sportu mam urządzenia Polar (zegarek, licznik, aplikację) - to mi starcza na co dzień. 2, 3 x w roku zakładam eTreksa tylko do nawigacji. Albo biorę na kajak. Na piesze trasy w górach mam już mapy w zegarku ale kiedyś też używałem eTrex. Ból jest taki, że jest jak młotek - robi jedno, z niczym się nie łączy....
×
×
  • Dodaj nową pozycję...