Prawda jest taka, że kupując nawet w renomowanych sieciach EU można nieźle wtopić. Znam przypadek w rodzinie gdzie zakupione w UK w dużej sieci sklepów sportowych, markowe skarpety termo do biegania spowodowały ostrą reakcję organizmu a w efekcie nie gojące się, swędzące rany i 2 miesiące leczenia sterydami. No i co z tego, że łaskawie oddali te 30EUR za produkt jak leczenie było kilka x droższe...
Poza tym najbardziej rakotwórcze jest żarcie, które powszechnie wciągamy bo innego nie ma (przy czym można kupować niby produkty bio ale tylko dla poprawienia samopoczucia bo jest to takie samo g.). Kupując surowe mięsko jest ono już nafaszerowane antybiotykami i lekami przeciwnowotworowymi (szczególnie wołowina bo na padniętej krowie mięsnej straty największe). Do tego konserwanty, smażenie, tłuszcze trans itp. Lekarz zawsze mi powtarza, że na coś trzeba umrzeć i w moim pokoleniu ma to być 50/50 choroby układu krążenia vs. nowotwory.
Z chin prawdopodobieństwo jest niby większe, ale biorąc pod uwagę np. ile razy w ciągu miesiąca lidl robi akcje przywoławcze żeby zwrócić sałatę kupioną 2 tygodnie wcześniej bo zawierała za dużo pestycydów...