Skocz do zawartości

Brombosz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 848
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez Brombosz

  1. Żebym i ja w życiu miał podobne potrzeby, to szczęście mnie nigdy nie opuści.
  2. Zawsze możesz pójść w "hard way" i kupić moją. Puszczę za jedyne 1500zł. Wystarczy, że raz zrobisz 100km i jak na niej ogarniesz zwykłe klamki hamulca z tą manetką przy asfalcie, to na następnej, nowszej będziesz się czuł jakbyś jeździł tym: Na triathlon to wręcz ideał. Zapieprzasz jak najszybciej żeby tylko z tego zejść. Pozdr.
  3. Wystarczy na sam "wygrawerowany" przez producenta numer wyłożyć dofinansowanie, a reszta to niech będzie sobie nawet rakieta z napędem atomowym. Producent czysty, sprzedawca kryty, a klient jak kupi i złamie prawo np. odblokowując soft, czy dokupując dzwonek za 10 tysięcy, to ewentualnie sam za to odpowie... O ile ktoś mu kiedyś udowodni.
  4. Pisząc "wcześniej", chodziło mi o kilkaset metrów wcześniej. Ja w lesie zasuwając pożarówką te 25-30km/h, piłę słyszę z 500m. Widocznie miałeś pecha, bo ci wiało w uszy, albo coś... No trudno. Możliwe, że sam drwal popełnił błąd i drzewo miało jeszcze nie spaść, a spadło. Tu nie chodzi o to, tylko o to, że gość miał w d*pie twoje bezpieczeństwo i się tym nie przejął, a ty tak samo zaraz zanim, bo mu zwyczajnie odpuściłeś. Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o bycie tzw. mendą i uprzykrzanie mu życia dla zasady, ale raczej o to, że ja na twoim miejscu i po takim zdarzeniu, bym go chociaż je**ał od najgorszych, aż by poczerwieniał. Jak byłem głupim, małym gnojkiem i nie docierało do mnie, że czegoś mi nie wolno, to po kilku zwykłych ostrzeżeniach od rodziców, które raczyłem olewać, porządny opieprz albo kij zawsze działał. Widać gość z tego jeszcze mentalnie nie wyrósł. Teraz to ci tylko rzucenie klątwy na niego zostało... Ale nie polecam. Lubi wrócić do rzucającego.
  5. @LFB Nie wszędzie tak się da. Na byle pagórkach, gdzie masz podjazd/zjazd, albo w lesie i poza nim, możesz zapomnieć o takim luksusie. Poza tym maksem zbyt długo nie pociśniesz, żeby aż tak wykorzystywać możliwości dobrego ubioru.
  6. Najlepiej, jakby to na autoryzowanym sprzedawcy (czyli producencie) był obowiązek tego znakowania przy sprzedaży. Wtedy byłaby jakaś szansa, że i karbonowym ramom nic by się przez to nie działo. Ale jak to będzie... O ile będzie... To się okaże.
  7. Masz rację w tym, że to indywidualne i różni ludzie się inaczej pocą oraz reagują różnie na zróżnicowane warunki pogodowe. Fakt. Jednak po twojej wypowiedzi wnioskuję, że twoje jazdy to spokojna, rowerowa, lokalna turystyka... Rada moja taka, żebyś nie wrzucał wszystkich do jednego worka, patrząc tylko swoją miarą. Inaczej byś pisał, gdybyś w takich warunkach i na rowerze regularnie wykonywał dosyć długie, 3-4 godzinne treningi wytrzymałościowe o wysokiej intensywności. Wtedy od ubioru wymaga się więcej bo i potrzeby są większe. Jestem przekonany, że kiedyś pogoda cię zaskoczy i zmienisz zdanie. Jeżeli tak się nigdy nie stanie, to niestety ominie cię w życiu dosyć cenne doświadczenie. Piszę serio. Nie życzę ci źle, tylko mam wrażenie, że trochę nie do końca ogarniasz skalę potrzeb, o której tutaj mowa.
  8. @leotdipl Jeżeli przez ostatnie 5-7 lat nie zmienili technologii znakowania rowerów, to bardzo się mylisz. Widziałem takie znakowanie z bliska i pisałem o tym wcześniej. Na aluminiowej ramie napis był mały, ale ten wspomniany niżej "mikroudar", sprawił że aż lakier odpadał przy ręcznym gryzmoleniu małym, trzaskającym ustrojstwem. Karbonu w życiu nie podstawię pod coś takiego, bo niby "wnika w strukturę metalu"... Chyba, że mają tam teraz jakieś nowe, odpowiedniejsze urządzenia, chociaż w to wątpię.
  9. Słyszałem, że "AI" niedługo weźmie się za leczenie i obawiam się, że po tym zostanie tylko jedna. Pytani EDIT: Pytanie jeszcze która...
  10. Nie wiadomo też jak potraktowane są pancerze w tej ramie. Może są puszczone prosto i z luzem, to wtedy byłoby easy... Ale jak ktoś tam je czymś przyczepił, albo co gorsze, zakręcił "warkocz"... To wtedy jest jazda. Dużo zależy od stylu jazdy takim gravelem. Jak zaczyna się coś więcej go tłuc po nierównościach i nachyleniach terenu, to 1x przestaje być tylko kosmetyką. Prostota kokpitu wtedy nabiera znaczenia. Sam jeździsz fullem, to chyba nie trzeba tłumaczyć. No i zalewaj mlekiem jak najbardziej. To w takich właśnie kompromisach jak "gravele do enduro" daje najwięcej. Po to chude, żeby szybsze oraz realnie zwiększa margines błędów i ich wybaczalność.
  11. Nie chciałem przestraszyć. Jak znasz specjalistę, który ci odda to co wykręci, po czym resztę zrobi dobrze i tanio, to dlaczego nie. Napęd 1x ma swoje zalety. Gorzej jednak jak się człowiek nie zna i samemu kombinuje... Wtedy może być różnie.
  12. To przeczytaj, bo jak inaczej poważnie traktować tą wypowiedź.? Poza tym, na mojej płaskiej, opolskiej patelni, nie raz by cię i przy 17-20 stopniach wygwizdało wiatrem tak, ze po 10km jazdy polniakiem byś zawrócił do domu. Tak samo jak i przy 7-8 stopniach nie raz się człowiek czuje jakby było z 22 albo okolice. Temperatura to nie jest wszystko, co ma wpływ na ubiór.
  13. Dzięki za wytłumaczenie. Chociaż nadal nie nadążam, bo ta trzecia płeć to myślałem, że kodem LGBT jest określana. Widać trzeba częściej aktualizować wiedzę na ten temat, bo można nieświadomie nabroić. PS. Ale starszy pan jednak ubrany, to wjazd nielegalny był raczej i tak...
  14. Bardziej niż kosztem tego co tam kolega kupił, zastanowiłbym się nad samą zabawą, bo trochę rozbierania i składania jest. Odwijanie owijki, przewody przez stery wpuszczone w ramę, możliwe rozkminy nad linią łańcucha i hydrauliką z przodu, regulowanie wszystkiego na nowo, rozkręcanie i ponowne skręcanie... Jak samemu nie zrobisz, to serwis skasuje cię zdrowo... Gdzie jeszcze potem może dojdzie brak zastosowania dla lewej klamkomanetki, o ile ją odzyskasz. Chyba, ze te GRX da się jakoś przerobić z 2x na 1x? Ktoś coś wie? Jak sam zrobisz, to koszt nie będzie duży, czego byś na zmianę nie kupił... Ale tak będzie dopiero, jeżeli wszystko co wymontujesz sprzedasz jako nowe i w odpowiednich pieniądzach. A dłubania będzie przy tym wcale nie mało, nie licząc ewentualnych pomyłek i fakapów. Trzeba raczej przemyśleć czy warto się pchać w takie modyfikacje, czy lepiej wybrać gotowca 1x. Wszystko zależy od posiadanego warsztatu, wiedzy i dostępu do części. Bez niczego na start się zdecydowanie nie opłaci.
  15. Nie ma co roztrząsać, bo jest już po fakcie. Kolega @Xzc źle zrobił, że nie nagrał, że nie porobił zdjęć z miejsca, że nie zgłosił gdzie się takie rzeczy zgłasza itp... A wioskowy pseudo-drwal spowodował ewidentne zagrożenie życia lub zdrowia i wykazał się ignorancją, bezmyślnością i brakiem profesjonalizmu, popełniając poważny błąd przy wykonywaniu pracy szczególnie niebezpiecznej i określonej jasnymi procedurami. Ot i tyle. Trzeba było działać od razu, nawet będąc wściekłym. A kto tam i co robił legalnie albo nie, to już nie nam oceniać. Droga mogła być prywatna i oznaczona w wielu miejscach ale niekoniecznie tam gdzie kolega akurat jechał... Jak i z drugiej strony, ścięcie drzewa mogło być nielegalną samowolką jakiegoś przygłupa. Teraz już jest po fakcie i można tylko gdybać. Dodam tylko, że piłę mechaniczną słychać z dosyć daleka, a spadające drzewo raczej jest poprzedzone właśnie takim dźwiękiem. Jak ja słyszę takie coś w lesie, to się raczej rozglądam i zwalniam wcześniej, jeszcze zanim przelecę na pełnej w jego pobliżu.
  16. @Pablo59 No i takie teraz są czasy, że nie wiem czy to zwykły, niewinny, komiksowy, obleśny żart... Czy już bardziej dyskryminacja pewnych grup społecznych poprzez mowę nienawiści? Człowiek aż głupieje i nie wie jak reagować. Dałbym buźkę za wrzucenie, ale co jak mnie potem ktoś bardziej lub mniej odklejony od rzeczywistości posądzi o współudział w hejcie? Kolczyk w uchu tego "stojaka na rowery" to za mało dla mnie żebym miał 100% pewność. No i czy hejt może być nieświadomy? Czy jeżeli nie wiem, że hejtuję, to faktycznie hejtuję? Czy jednak nie? Ot zagadkę mam... PS. Pewne jest, że autor rysunku mało jeździł po plaży, bo inaczej by w życiu slicków nie narysował w takim biednym rozmiarze.
  17. Nie chcę tu zabrzmieć jak jakiś szeryf, bo się takim ani trochę nie czuję... Ale koledzy może najpierw potwierdzą albo zdementują, to o co pyta autor tematu... Sam też jestem tego ciekaw. Może ktoś ma jakieś doświadczenia albo swoje zdanie, które dotyczy stricte tego pytania z cytatu powyżej? Proponuję na początek pominąć dywagacje na temat tego czy te dofinansowania i programy faktycznie są, albo jakie będą, a skupić się bardziej na samym grawerowaniu karbonowej ramy oraz jak takie coś może wyglądać i kosztować. Tamto to ewidentnie temat na osobny wątek i to zdecydowanie zbyt obszerny, żeby koledze @PiotrWie w jakikolwiek sposób pomóc w jego prostym zapytaniu.
  18. Pomijając kwestie takie jak to czy warto, czy nie, albo czy będzie w ogóle taka opcja... to grawerowanie będzie bezpieczne jedynie w warstwie lakieru. Głębsze wgryzanie się spowoduje naruszenie włókien, co na pewno dla ramy zdrowe nie będzie. Wypada się dowiedzieć jaką techniką ten grawer będzie wykonany. Jak zabezpieczony. W którym miejscu na ramie... Przy czym najbardziej pomocna będzie opinia specjalisty, np. z renomowanej firmy, zajmującej się naprawą uszkodzonych ram z karbonu. Jakby to rzec - rama ramie jest nierówna. Mojego karbonowego MTB w życiu bym nie dał pod grawer, bo warstwy lakieru prawie nie ma, a są jedynie namalowane emblematy i napisy. Sama rama jest surowa, matowa i charakterystycznie się mechaci w jakimś tam małym stopniu. Nie wiem jak Pivot to sobie wymyślił i czy jest to dobrze zabezpieczone czy raczej słabo... Ale wrażenie jest takie jakby każda głębsza rysa to miało być ryzyko pogłębiania się problemu, a co dopiero jakieś byle jakie grawerowanie przez urzędasa z programu społecznych dofinansowań... PS. Znając nasze realia, to tym "grawerowaniem" pewnie byłoby odręczne "wydziaranie" jakiegoś numeru w totalnie beznadziejnym miejscu. Tak jak to się robi np. znakując rower na komendzie. Raz to zrobiłem na alu ramie i nigdy więcej nie powtórzę. Na moją prośbę żeby napis był równy i wykonany starannie (podczas akcji znakowania rowerów), troje policjantów popatrzyło na mnie jak na debila, a czwarta pani policjant i tak zrobiła to tak niechlujnie, że potem żałowałem, że się nie uparłem i nie zrobiłem tego sam.
  19. Skrzypienie to nie powód do narzekań na sprzęt, tylko na niewłaściwą eksploatację. Bardziej bym patrzył na ewentualne luzy, stan gwintów czy inne pęknięcia. No i też ciekawe jak inne twardości różnych sprężyn wpływają na pracę tego gadżetu... A są takie do wyboru i do dokupienia osobno. Ogólnie to dzięki @mocart za pamięć o temacie, bo teraz też się zastanawiam nad kupnem. Jest w stajni mojej stalowa e-koza, której używałem przez ostatni miesiąc, po tym jak złamałem dwa żebra i sztywny wideł mi mocno tam przeszkadzał. Ja z tych co muszą mieć miękko i przyczepnie, bo całe życie na MTB.
  20. Nie no... Szacun za ten patent. W życiu bym na to nie wpadł.
  21. Panie... Środek tygodnia jest, a pan się po nocy jakimiś suportami tłuczesz.
  22. Jest już temat od takich wynalazków. Nie ma co powielać i tworzyć następnych, bo się namnoży tego z czasem i będziemy się gubić w tym sami.
  23. Przywaliłeś tak, że odpadło? Czy o co kaman?
  24. Na oba koła. Dwukierunkowe. Polecam. 29x2.2 https://www.snowboard-online.pl/opona-continental-trail-king-29x220-protection-apex-tr-kevlar-black/ 27,5x2.2 https://allegro.pl/oferta/opona-rowerowa-continental-trail-king-protection-apex-27-5-x-2-2-14400686705 26x2.2 https://www.sbike.pl/pl/products/opona-continental-trail-king-26x2-2-protection-apex-6650.html Zakładam, że rower to XC, dlatego wkleiłem w rozmiarze 2,2". Są dostępne też szersze.
  25. Jeżeli faktycznie tak było zawsze, to dobrze wybrałeś.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...