Teraz jeśli mogę choć przez chwilę, to staram się unikać syfu (z różnym skutkiem czasami), a kiedyś programowo upierniczyłbym się jak świnia 🐷
Tak to jest, kiedy ma się MTB, i jednak woli lasy, pola od DDR'ów...
Tak naprawdę, to nawet podczas suchego lata można zaliczyć błoto - wystarczy wjechać gdzie nie trzeba, a w tym jestem mistrzem (+ wszystkie krzaki, kolce i pajęczyny moje)
Nawet w maju miałem taką sytuację, że zamiast objechać błotny lep z koleinami po terenówkach, to wjechałem sobie w środek, ale miałem farta (jak wiadomo - głupi ma zawsze szczęście), bo błoto nie było pierwszej świeżości (mimo tego buty mógłbym pogubić), a obok leżała jakaś gałąź i kamienie
Tak przy okazji, to jakoś CX'ów nie widuję - pewnie łoją na Syrence, czy Siekierkach, a i brudnych graveli też jakoś po drodze nie spotykałem - ci pewnie wolą suche szutry
Nawet myślałem o fitnesie, ale jestem tak tępy, że pewnie i nim wjadę w błoto