Jednak przy niedojechanym podjeździe lepiej mieć mniejszą wysokość między nogami - przy pewnym "nastromieniu" gładko na bok nie zaskoczysz, bo to chwila, i już masz górną rurę między nogami... Dlatego opłaca się dojeżdżać podjazdy do końca , ale czasem może się nie udać, zwłaszcza przed tzw. przełamaniem, gdzie czasami jest najbardziej stromo, i jeszcze jakiś korzeń, albo dołek pod koniec, co automatycznie może wybić z rytmu i zatrzymać, a rozpaczliwe nerwowe próby zeskakiwania na bok, mogą się wtedy skończyć upadkiem na bok, albo do tyłu... Oczywiście mniejsza rama nie gwarantuje powodzenia w takich sytuacjach, ale jest szansa, że skończy się to bez bólu, albo będzie on mniejszy, kiedy nagle delikatnie przysiądziemy na górnej rurze