Skocz do zawartości

KrissDeValnor

Mod Team
  • Liczba zawartości

    7 825
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez KrissDeValnor

  1. mess A to moje żabie udka - cenzura na łydki Lekko się zdziwiłem, bo ważę w tej chwili 72 kg, a jestem tego samego wzrostu. Kiedyś ważyłem 3 - 5 kg więcej i liczyłem, że waga pokaże 74 - 75, a tu lipa... No, ale może niepotrzebnie denerwuję tych próbujących schudnąć - jeśli tak, to przepraszam , ale skłonności do tycia nie mam żadnych i mam nadzieję, że tak zostanie, chociaż zaraz 4 dychy i różnie może być...
  2. Bo na widok leśnego olbrzyma rodem z Sherwood zawsze mi staje... dęba mój narowisty rumak To jest chyba ten kąt, który próbowała uzyskać Kakika, ale tylko krajobraz się przesunął PS Też macie problemy z usuwaniem zdjęć w edytorze Ja dopiero po fakcie mogę usunąć.
  3. Zabrakło świeżości Po czym Po Veturilo Sorry, nie obraź się, ale żeby jeździć, trzeba jeździć Po prostu za mało trenujesz, bo dojazdy do pracy przez miasto dają tylko trochę ruchu i nic więcej niestety... Prawdopodobnie byłoby Ci łatwiej, gdybyś regularnie jeździł dłuższe dystanse - powiedzmy średnio po 5 dych w dobrym tempie i raczej nie po mieście - wtedy na dystansach mini szedłbyś pełnym ogniem, a w każdym razie miałbyś szanse na poprawę wyników, na czym Ci chyba zależy, mimo że pewnie jak większość jeździsz dla fun'u Wiem, że jest problem z czasem wolnym - rodzina itd., więc rozumiem, że może być z tym ciężko, ale taka jest niestety kolej rzeczy i tego się nie przeskoczy. Paradoksalnie trenażer z odpowiednim planem treningowym przyniósłby więcej korzyści niż te dojazdy do pracy. Nie od razu Kraków zbudowano i skoro się poprawiłeś względem poprzedniego roku, a wiem że tak, to już z tego powinieneś się cieszyć, co oczywiście nie oznacza, że masz osiąść na laurach, ale to dopiero Twój drugi sezon, więc nie wymagaj od siebie zbyt wiele, tym bardziej jeśli wcześniej nie miałeś za bardzo do czynienia z tego typu jazdą - w sensie nie po bułki No i na razie jednak skup się na mini, bo na tych mega to się zajeżdżałeś z tego co widziałem - chyba, że tak lubisz, ale na wynik wtedy nie licz. Jako ciekawostka/bodziec motywacyjny - popatrz na naszego forumowego kolegę, który zrzucił przez pół roku 18 kg i był 12 open na dystansie Max : https://www.forumrowerowe.org/topic/111321-odchudzanie-jazda-na-rowerze-a-spadek-masy-ciała/?do=findComment&comment=2069200 Widziałem Twoje zdjęcie na którym przenosisz rower - on tam przejechał ( za pierwszym razem nie - 43:50, ale za drugim już tak - 1:42:08 ), a narzeka na to, że musi popracować nad techniką ( to miejsce nie wygląda na trudne, ale powiedzmy, że może być problematyczne, bo można się nie zmieścić przy odrobinie pecha i zahaczyć, a potem glebnąć ). PS Czy mi się wydaje, czy zmieniłeś amor z RS'a na Axona ze sztywną osią, a i hamulce, albo tarcze ( zgaduję, bo nie dodałeś sprzętu ) Dzisiaj naprawiłem pompkę - po ostatnich przygodach chyba byłem dla niej zbyt mało delikatny i zaniemogła bidula, ale już ją odratowałem ( mam nadzieję, że jej się nagle nie odwidzi i nie sprawi mi znowu psikusa ), a wymagała po prostu nieco więcej cierpliwości, a mianowicie : 1. popychacz tłoka zaklinował się w nim prawdopodobnie ze względu na dość brutalne traktowanie 2. wyciągnąłem go, co wymagało sporej siły, ale co to dla mnie 3. następnie niewiele myśląc wcisnąłem go z powrotem, używając przy tym siły - jak nietrudno zgadnąć nic to kompletnie nie dało 4. po ponownym wyciągnięciu popychacza tym razem byłem bardziej delikatny i wcisnąłem paznokciem małą uszczelkę do tłoka, dzięki czemu nie musiałem znowu wciskać popychacza na chama i zaczął on znowu pracować w tłoku Sorry za niefachowe nazewnictwo, ale moja pompka składa się z trzech elementów głównych, które mogę umownie nazwać : korpusem, tłokiem i popychaczem Próbowałem coś wyguglować, ale z miernym skutkiem, więc poszedłem na łatwiznę i nazwałem po swojemu
  4. 7 krokodyli z żółwiem na czele chyba nawet bardziej...
  5. Grunt, że Forstemann jest czysty https://i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/02294/greipel-and-forste_2294083b.jpg Z kolei jakby wszyscy wyglądali tak, to byłyby posądzenia o narkomanię i anoreksję : http://3.bp.blogspot.com/-SEfJyBaOHrs/T0muGESgsMI/AAAAAAAAA-c/IWEnjkjuHjI/s1600/Memo+Bradley+Wiggins.jpg Ta pani/ten pan wygląda ciekawie ( Tammy Thomas ) :
  6. Sobek82 Przez to odwrócenie chyba ci farba z roweru spłynęła, bo jakiś taki wyblakły Mam pomysł na tytuł kompozycji GrzesPL : "Ja już nie piję, bo wszędzie widzę rowery" lub ewentualnie "Rowerowy Dżin" Widzę shotgun, że masz podobne skojarzenia...
  7. Który zestaw kół wybrałeś Podziel się za jakiś czas wrażeniami z jazdy. Dzięki za życzenia i również pozdrawiam
  8. 17" będzie OK. Tu jest geometria i wymiary ( środkowa kolumna ), więc jak np. nie ma możliwości przymiarki, to można porównać z rowerem o podobnej wielkości :
  9. Łooo ! To zdaje się Niu Hempszer
  10. skom25 Zastanawiający jest ten brak napisu na strzałce umieszczonej niżej - jak będziesz w okolicy, to dopisz z łaski swojej "Do sklepu", żeby ludzie z pragnienia nie umarli po tych ćwiczeniach
  11. skom25 Nie dostrzegasz swojej szansy Wystarczy jakiś szałas z gałęzi, trochę trunków i od razu wszyscy będą lecieć po zdrowie PS Sobek82 na pewno by się pojawił i zainaugurował
  12. Jeszcze możesz edytować i usunąć, ale beskid się nie obrazi, tym bardziej, że ostatnio chyba nie zagląda... beskidbike miał pewnie na myśli te asfalty, albo że za płasko - wiesz jak to ludzie, którzy góry mają pod nosem Nie sądzę, żeby pił do wagi, bo że były po 3 pizze na obiad, to już zostało ustalone EDIT Sorry - dwie pizze
  13. To się nazywa poświęcenie - dałeś radę go potem wyciągnąć z tych chaszczy, czy czai się do dziś
  14. Chyba tylko Ty byłbyś do tego zdolny, tyle że nie potrzebowałbyś raczej słupa
  15. Zdecydowanie 21", chociaż przy Twoich warunkach możesz nawet potrzebować czegoś nieco większego - zależy to również od preferencji i tego jak się będziesz czuł, więc musiałbyś się przymierzyć. W każdym razie o 19" zapomnij.
  16. skom25 Ja to odebrałem także jako aluzję, że słup zepsuł ujęcie i właściwie gdyby nie nogi, to byłby aktorem pierwszoplanowym
  17. aabb Przestrzeń jak w amerykańskich filmach - brakuje tylko jakichś gór w tle. Co to za okolice Bo jedna jaskółka wiosny nie czyni ( tym bardziej powyższa metalowa - ta co miała odlot ), więc wczesnowiosenny las ( jeszcze łysy jak ja ) z akcentami zeszłorocznej jesieni :
  18. Brawo ten Pan No gdyby Ci się nie udało, to byłaby lipa i wstyd na forum po takim zrzuceniu wagi
  19. No nie do końca dla cieniasów, bo wbrew pozorom nie każdy się zmieści na tym mosteczku, a przez wodę to każdy głupi przejedzie, bo widać że płytka
  20. shotgun Żadnej góry nie zauważyłem, więc stąd podgórskie 4mat No to grubo jak na podwójnego "grubasa" Strach pomyśleć co by było przy niższej masie tandemu jeździec - rower...
  21. Yassey Ok, tylko dlaczego w tym samym miejscu skom25 Nie obraź się, ale ja tam widzę tylko zwykły mazowiecki piach, no chyba że zdjęcie nie oddaje czerwonego Jak sobie przypomnę gdzie widziałem faktycznie czerwoną "ceglaną" drogę, to może kiedyś zrobię zdjęcie - tak za 10 lat... Sobek82 Rower w takim kolorze i kwiaty to nieco ryzykowne połączenie 4mat Takim grubasem da się w ogóle w miarę szybko podróżować Pytam, bo w tle widzę zwykłego cieniasa, więc nic oprócz fun'u nie przychodzi mi do głowy. shotgun Bo podgórskie piachy
  22. elkaziorro Ja tam widzę Żubra i nie ma to nic wspólnego z weekend'em Kakika Oj to się możesz nie doczekać, bo zdaje się że wymarli ( podobnie jak księżniczki ). Pietern Wyczuwam Mustanga Też wczoraj jeździłem po szlaku czerwonym - to zdjęcie wyżej to właśnie jego fragment...
  23. Bo chciałem tędy przejechać, ale zapomniałem woderów...
  24. Ychu Zaje...fajny Fiat w super kolorze - jeździłbym Dzisiaj 67 km po lasach, ale niestety znowu z przygodami - ostatnio co nie wyjadę, to mam jakieś niespodzianki ( jak nie urok, to sraczka ). Zachciało mi się jechać w stronę łąk po których jeszcze nie jeździłem, ale niestety nie dojechałem, bo las miejscami był podmokły ( woderów nie wziąłem ), więc odpuściłem. Poza tymi podmokłymi miejscami ( zawracałem chyba 5 x ), to las był zryty końskimi kopytami, więc jechało się średnio, a żeby było jeszcze ciekawiej, to przydzwoniłem kolanem w szlaban - możecie się śmiać i mi pogratulować, ale do śmiechu mi nie było ( na szczęście nie jechałem szybko, ale i tak zabolało - w czarnym scenariuszu jak z horroru, oczami wyobraźni widzę jakąś ostrą krawędź i skalpowanie rzepki...brrrr ). Niby noga nie wygląda źle, ale boli tak, że nie mogę zrobić przysiadu - w wannie nie mogłem ukucnąć. Oczywiście bardziej zaczęła boleć już w domu, a od dzwona do domu jakoś dojechałem 27 km bez problemu. Także prawdopodobnie będzie przymusowa kilkudniowa przerwa od roweru ( mam nadzieję, że nie dłuższa ), chyba że w ramach "rehabilitacji" lepiej jednak próbować ją rozruszać jak najszybciej na rowerze PS O gałęziach w twarz ( wcześniej ), czy obiciu piszczeli ( później ) nie wspominam, bo to standard u mnie niestety...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...