Ten nie był małym psem, oczywiście, że poprosiłem żeby przytrzymać psa, ale pies był przed nimi i zaczął biec w moim kierunku, a oni wołali gwizdali, a on lekkim truchtem jeszcze do mnie biegł, ja już stałem i czekałem, po chwili się zatrzymał, nie wierzyłem im, zarzekałem chwilę by byli przy nim ale i tak zawróciłem i pojechałem inną drogą. Nie wiem czy był ułożony czy nie, był spuszczony i rozumiem nie raz mijałem ludzi z pasami, widzieli mnie z daleka i przywoływali je do siebie, łapali je za obrożę i ja spokojnie przejeżdżałem dziękując im. Bywały to często mniejsze psy ale to był duży rotwailer i sorry ale ten brak reakcji na komendy i przywoływania nawet jak trwał 15 sekund, to mnie to nie uspokoiło i zrezygnowałeś z tego kierunku.
Miałem już kiedyś sytuację w lutym samym lesie tylko ja i jakiś pies co sobie biegł sam zatrzymałem się stanąłem za rowerem, miałem obok asekuracyjnie jakiś patyk, pies zmienił kierunek minął mnie znacznie większym kołem i spoko, ale to był mniejszy pies i jakaś "spokojniejsza rasa".