Skocz do zawartości

zekker

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    8 351
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    95

Zawartość dodana przez zekker

  1. Rozwiniesz co ma grubość szprych do poprawnego zaplotu koła? Jeżeli wszystkie grubsze szprychy jedynie przedłużają bezproblemową jazdę, to co się dzieje jeżeli jedna strona ma cieńsze? W jaki sposób słabsze szprychy przedłużą trwałość koła?
  2. A tak zapytam, ile koło ma już nabite km? Były jakieś incydenty ze spadaniem łańcucha w szprychy, jakiś wkręcony patyk?
  3. Ciężko powiedzieć na odległość. Może być problem z regulacją, może być syf, może zębatka się kończyć, a być może sama piasta pada. Na każdym biegu, czy tylko jednym? Przy jakimś mocniejszym depnięciu, czy jakimkolwiek kręceniu? U siebie w 8 przez większość czasu miałem problem z przeskokami przy bardzo silnym naciśnięciu na pedały. Przy tym sposobie przeniesienia napędu jest to jak najbardziej możliwe (docisk wałków/rolek do korpusu piasty, przy dużej sile potrafi się uśliznąć). Pod koniec życia piasty, mniejsza siła już wystarczała i na większości biegów. Dało się tez wyczuwać tak jakby wpadała w wyrobiony fragment "sprzęgła". Potem z czasem przybywało biegów, które mniej płynnie działały. Koniec końców coś chrupnęło i tylko na 2 biegach dało się jechać, reszta mieliła praktycznie w miejscu.
  4. Palcami to se możesz kontrować... trzeba normalnie 2 kluczami, w tym jeden możliwie płaski. Kiedyś były do rowerów uniwersalne klucze, może gdzieś macie takie zagrzebane w szafie. Jak nie ma, to wypadałoby kupić. Każda piasta ze zbyt dużym luzem będzie się szybciej zużywać, bo łożyska nie będą właściwie się układać. Tutaj może dojść problem z ocieraniem obudowy hamulca o korpus piasty, ale to już musi być spory luz. O clickboxie się nie wypowiem, bo nie wiem.
  5. Podkładka 13 powinna się znajdować po zewnętrznej stronie ramy, więc na zdjęciu jest źle umieszczona. Jeżeli 14 i 15 są luźne, to znaczy, że są niedokręcone do piasty. 15 ma być tak dokręcona, żeby ramię hamulca nie latało ale piasta nadal się swobodnie kręciła, 14 kontrujesz, żeby się samo nie odkręcało. W instrukcji strona 10 punkt 13.
  6. Bo na skróty będzie szybciej...
  7. Bo jeszcze jedno jezioro (Sobowidz):
  8. Bo przeszkoda na szlaku:
  9. Bo jak zwykle nosi mnie po krzakach:
  10. Bo Jezioro Szpęgawskie:
  11. Bo jestem przyzwyczajony, bo ma wszystko czego potrzebuję: - podgląd mapy wgranej na gps lub pendrive/kartę pamięci - podgląd danych przejechanej trasy Rysowania kresek nie potrzebuję, bo z nawigacji nie korzystam, ale dobrze jest przejrzeć planowaną trasę na mapie, którą się ma w terenie. Zależy mi na tych danych, które potem notuję sobie w arkuszu. Ostatnio wypróbowałem Zombie TrackerGPS. Daje radę odczytać z Garmina, ma podstawowe dane, ale mapę zaciąga z sieci i nie wiem czy uda się zmusić do zaciągnięcia z dysku/karty/pena.
  12. A miałem już nadzieję, że jest jakiś sposób... Z OpenWRT nie miałem okazji ani potrzeby korzystać. Z tego co widzę projekt nadal żyje.
  13. Pod linuksem? Jak zainstalowałeś? Jeżeli chodzi o współczesne systemy operacyjne, to zarówno Windows, jak i środowisko Gnome idą w bardzo kiepskim kierunku. Niby wszystko ładne, proste i przyjemne, a koniec końców nie wiadomo co nie działa i dlaczego. Win10 idzie jeszcze okiełznać, chociaż schizofrenia interfejsu jest już zaawansowana (część ustawień jest w nowych okienkach, część przerzuca do starego dobrego panelu sterowania). Po dograniu Open Shell Menu jest w miarę ok, to nowe menu start dla mnie jest nieużyteczne trzeba koniecznie myszką wykilkać, ewentualnie wyszukać jak się zna nazwę programu. W starym kilkoma klawiszami mogłem otworzyć arkusz z rowerowymi notatkami, zamknąć/uśpić system. Alternatywne menu start ratuje sytuację. Jedyna dobra zmiana względem 7, to w końcu MS nauczył się jak przewijać rolką myszki zawartość nieaktywnych okien, coś co w linuksach działało od dawna. Poprawili też zarządzanie oknami na dużych ekranach, mając nawet kilka wygodniejszych rozwiązań (np. dwukrotne kliknięcie przy wskaźniku rozciągania okna w pionie, powoduje rozciągniecie na maksa). Win11 to już kompletna porażka interfejsowa, jeszcze bardziej niespójna koncepcja, jeszcze bardziej niewygodny start. W zasadzie już kompletny brak możliwości dostosowania wyglądu okien, do własnych potrzeb i preferencji, coś co istniało przynajmniej od czasu Win3 zostało kompletnie uśmiercone. Nie wiem, może młodzi dobrze widzą, że lekko inny odcień tytułu okna, lekko zmienione obramowanie, to wyraźna oznaka aktywnego okna lub nie. Od kiedy pamiętam aktywne okno miało wyraźny kolor belki tytułowej, nieaktywne było wyszarzone lub inny wybrany kolor. Jasne i wyraźne, bez wpatrywania się co i jak. Mówiłem sobie, że Win7 to już ostatni na moich komputerach, ale niestety jestem jeszcze przywiązany do kilku aplikacji (między innymi BaseCamp), wiec jak modernizowałem to siłą rzeczy trzeba było podnieść się do 10. Tyle dobrego, że mam wersję Pro, więc jakąś kontrolę nad aktualizacjami mam. Na laptopie niestety jest 11, ale udało mi się równolegle postawić Debiana 12, więc głównie w nim siedzę. Linuksy niestety podążają podobną drogą, co Windows, też wszystko coraz bardziej ładne, proste i przyjemne. Prowadzi to do sytuacji, gdzie ustawienia graficzne nie współgrają z plikami konfiguracyjnymi, coraz trudniej dogrzebać się, gdzie te ustawienia siedzą (np. okienkowe zarządzanie siecią nie wszędzie ma przełożenie na pliki w etc, te które są dobrze znane i opisane w sieci). Psuć się zaczęło w okolicach Win8, jak wszedł Gnome3 i wepchnięto interfejs przystosowany do dotyku w komputery stacjonarne. Nie trawię braku normalnego pulpitu, gdzie mogą sobie powrzucać skróty czy podręczne pliki, nie trawię tego menu "start" gdzie ciężko coś znaleźć, bo trzeba wiedzieć jak wygląda ikonka lub wiedzieć jak się program nazywa. Na szczęście puki co jest Mate, czyli taki Gnome 2.5. Można mieć na wierzchu stare dobrze znane rzeczy, a pod spodem nowocześniej.
  14. W zeszłym roku miałem wywrotkę i pokrętło pękło. Przez stronę wyklikałem o jaki model chodzi, dodałem zdjęcie i w jakiś tydzień czy półtora odebrałem części do wymiany. @Mentos No ja przeważnie w terenie, a nie szosą. Buty mam już prawie 5 lat i poza tą wywrotką, to mi jedynie kilka razy linki się splątały w pokrętłach. Na szczęście mam w domu torxa 6, więc mogłem rozkręcić i poprawić. Potem się przyzwyczaiłem, żeby napinać linki/cholewki w pierwszej fazie dokręcania i jak na razie problem nie wrócił. Jak ktoś zdesperowany i chce tanio, to pewnie da radę dobrać odpowiednią żyłkę wędkarską.
  15. Bo gór nie mam ale serpentyny się znajdą:
  16. Sprawdź na stronie producenta, niestety trzeba przejść przez serię pytań, żeby cokolwiek zobaczyć. https://www.boafit.com/en-us/suport/spare-parts
  17. A może torba na bidon i prawie dowolny kubek termiczny?
  18. Bo wiślane rozlewiska: Próbował ktoś po takich łąkach pływać kajakiem?
  19. Bo skończyło się gładkie: Wiem, ale raz na 2 lata można. Ale jak asfalt i betonowe płyty za nudne, to można polecieć po zielonym
  20. Bo dlatego jeździ się górą:
  21. Jaka jest podstawa prawna? Piesi poruszają się od 2-3km/h do kilkunastu czy nawet okolic 20km/h jak biegną. Według mnie intencją piszących przepis była jazda z prędkością dostosowana do takich pieszych jakich się aktualnie spotyka, a nie jakiejś ogólnej średniej. W przeciwnym wypadku byłoby jasno zapisane np. te 5km/h. Jeżeli rowerzysta jest przed samochodem, to w obu przypadkach kierowca ma możliwość jego zauważenia. Jeżeli rowerzysta jest nieco z tyłu, dogania zwalniający i skręcający samochód, to w obu przypadkach kierowca ma duży problem z jego zauważeniem. Na samym środku zdjęcia. Od dołu masz jedną drogę, po lewej masz wylot innej i o tej pisałem. Żeby z niej skręcić w lewo i potem w prawo na główną, to trzeba przeciąć podwójną ciągłą. Ależ jest o prawie, skoro są dywagacje o dozwolonej prędkości, o geometrii drogi, o pierwszeństwie. Ta uwaga nie była tylko do ciebie, bo wiele razy się takie błędy przewijają. Miałbyś rację, gdyby większość kierowców nie była tymi ofermami. Mijam codziennie wiele skrzyżowań gdzie jest odstęp od krawędzi jezdni, większość kierowców nie potrafi dojechać do końca i blokuje przejazd lub przejście. Ba, większość nie rozgląda się czy ktoś nie jedzie drogą dla rowerów i się pcha mimo, że ma widoczność na główną, gdzie jedzie sznur samochodów. W tym jest głównie problem, że w zasadzie to klasyczne wymuszenia, bo kierowca zamiast najpierw popatrzeć na chodnik i drogę dla rowerów, to tylko wgapia się w jezdnię. Wiem, że są trudne wyjazdy i nie mam problemu jeżeli taki samochód stoi już od jakiegoś czasu. Mam problem jeżeli kierowca mógł mnie widzieć, a mimo to zablokował przejazd. Kwestia danego miejsca. Jak da się łatwo przejechać na drugą stronę i dotrze do wybranego miejsca, to ok. Jak są długie odcinki bez możliwości skrętu, to nadkłada się niepotrzebnie drogi. Przepis jest przepis, nie ma zwolnienia z ograniczeń prędkości dla rowerzystów. No i nie czarujmy się, w większości miejsc przekroczyć prędkość rowerem jest trudno. Zostają bardziej strome górki lub strefy zamieszkania. W obu przypadkach dosyć dobrze czuć nadmiar prędkości. Trzeba by być totalną ofermą lub intencjonalnie cisnąć. Nie testowałem fotoradarów. Te tablice przy przejściach jak jestem sam na drodze, to przeważnie dosyć dobrze pokazują, choć nie wszystkie łapią. @Mentos & rondo Ciężko po samym znaku dojść co ustalający znaki miał na myśli. Swoją drogą ciekawe ile osób poprawnie takie rondo pokonuje, ile pamięta o prawej wolnej.
  22. Taka ogólna uwaga, wklejajcie linki zamiast zrzutów ze StreetView. Będzie łatwiej zorientować się jak dane miejsce wygląda. Ani pięknie, ani po bożemu, to tylko niedorozwój zamawiającego i projektanta. Pięknie i po bożemu, to ścieżka szła by dalej prosto wzdłuż głównej drogi. Tak to robią np. w Lipsku (minus taki, że siłą rzeczy ścieżki są jednokierunkowe): https://www.google.pl/maps/@51.339487,12.3952576,3a,75y,210.57h,68.87t/data=!3m6!1e1!3m4!1srB16TUb7fHVSJTBvMaq2yA!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu Przykład ze zdjęcia wprowadza dodatkowe niebezpieczne elementy: - dodatkowy punkt kolizyjny z wyjazdem z osiedla - niejednoznaczność pierwszeństwa - niejasność w jakim kierunku jedzie rowerzysta, więc ciężej określić jego intencje Dodatkowo piesi zamiast mieć niecałe 10m skrzyżowania do pokonania, mają 30-40m bo muszą iść na około. W sumie, to z tej osiedlowej nie można skręcić na główną, bo ktoś wymalował podwójną ciągłą Jakby przejazd i przejście były poprowadzone po prostej: - intencje rowerzystów będą jasne, jadą wzdłuż głównej - kierowcy skręcający z głównej muszą ustąpić rowerzystom jadącym drogą dla rowerów, nie tylko będącym na przejeździe - nie ma dodatkowego krzyżowania z osiedlówką To kierowcy są ślepi i nie widzą co jest przed nim na drodze? Przed skrętem nie obserwują czy ktoś nie znajduje się na przejściu lub w jego okolicy? Niebezpieczny element, to przejazd dla rowerów, gdzie faktycznie ciężko o dobrą widoczność. Tutaj trzeba też dobrej woli samych rowerzystów, wyczucia czy kierowca ich widzi, czy lepiej jednak zwolnić i przepuścić. To co jest na zdjęciu tego problemu jednak nie rozwiązuje, nadal widoczność jest kiepska, dochodzi niejasność pierwszeństwa. Ludzie nauczcie się w końcu pisać poprawnie. Ulica, aleja, plac, skwer, rondo itp. to są nazwane drogi, miejsca w miejscowościach. Droga, jezdnia, chodnik, droga dla rowerów, to są elementy związane z ruchem, z przepisami. Jeżeli jest dyskusja o prawie, to warto używać tych ścisłych określeń, a nie potocznych. Odnośnie drugiej części, taaa jasne nie blokują. Babka stanęła na przejściu tylko dlatego, że w końcu mnie zauważyła, tak by zatarasowała również przejazd. Zielona strzałka, co z tego że na głównej ciągle jadą i nie da się skręcić, wjadę i zablokuję. Miejsca tyle, że nawet dostawczak się zmieści, ale po co dojechać do krawędzi i nie wystawać tyłkiem na przejeździe. Kolejny też nie może poczekać przed przejściem (owszem obecnie już mocno wytarte). Jeżeli to faktycznie pas rowerowy, to tak. Tyle że nie na ulicy, a jezdni. Na zdjęciu jednak pokazałeś drogę dla rowerów, a nie pas rowerowy. Tutaj przepisy jasno nie określają prędkości, więc jak nie ma znaku przy tej drodze, to można przyjąć standardowe 50 w zabudowanym. Z tego co wiem, to przepisy nie precyzują co oznacza prędkość zbliżona do pieszego, czy to wartość bezwzględna w okolicach tych 5km/h, czy to prędkość pieszych, którzy się obecnie na chodniku znajdują. Brak licznika nie zwalnia z przestrzegania prędkości. Był nawet kiedyś wyrok w takiej sprawie jak fotoradar złapał rowerzystę, a policjant/strażnik miejski rozpoznał sąsiada. Sąd uznał winę przekroczenia prędkości, ale odstąpił od ukarania.
  23. Bo mam nadzieję, że lato nie będzie deszczowe, ale woda w bajorkach się utrzyma:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...