Forum rowerowe

  • Jesteśmyna

* * * * * 4 głosy

[wypadki] Wasze gleby


1268 odpowiedzi w tym temacie

#1261 Baryla703

    Amator

  • Użytkownik
  • Reputacja: 1
  • 61 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Śląsk
  • Imię:Kamil
Garaż Rower

Napisano 22 maj 2012 - 20:20

Kolejny hak urwany... Czas zmienić przerzutkę.
Macie tu jakiś fanklub urywania haków? Chętnie się zapiszę :woot:

Użytkownik Baryla703 edytował ten post 22 maj 2012 - 20:21

ŁAMACZ HAKÓW :]
Sprzedam! http://www.forumrowe...ram-octane-one/

Rowery

  • admin

#1262 Biegan

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 35 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:OSW

Napisano 22 maj 2012 - 21:11

Jadąc chodnikiem gosciu wyjezdzal z parkingu (tak dziwnie mam parkigni porobione ) , nawet sie nie spojrzal... wyhamowalem przwednm zeby w niego nie uderzyc, kolo mi wpadlo do dziury kierownice wykrecilo i polecialem do przodu na ryj. Na kole zrobila sie mala osemka, a w czwartek kupilem rower...

#1263 Maniak

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • Reputacja: 17
  • 1054 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Lubuskie

Napisano 22 maj 2012 - 21:59

Chodnikiem się nie jeździ, raz ze nie wolno, dwa ze to mało wygodne a jeszcze mniej bezpieczne a trzy ze trzeba mieć przy tym naprawdę oczy dookoła głowy. Skoro wiesz że są tak porobione parkingi to po kiego kulałeś się chodnikiem?

#1264 ooloo8

    Świeżak

  • Nowy użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 6 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:cheltenham
  • Imię:marcin

Napisano 23 maj 2012 - 01:54

Wracajac kiedys z pracy tak dobrze znana mi trasa.Przy jednym barze wyskok na tak dobrze mi znanej goreczce,potem ladowanie w tak dobrze mi znanym miejscu i potem juz tylko z tak dobrze mi znana predkoscia przemknac miedz smietnikiem a klombem,a tu po miedzy tym smietnikiem a klabem kompletnie nie znany mi gosc,malo lub brak czasu na reakcje wiec spontan w ten klab,przednie kolo w murek,ja salto w powietrzu i pjekne lodowanie na plecy z tele markiem...pobutka opisy zyskow i strat,straty ja kompletnie nic roslinnosc zamortyzowala wszystko (ta na klabie i ta w moich plucach :icon_question: ) rower przednie kolo centra ,zyski banan na mojej twarzy i twarzach kierowcow aut ktorzy to widzieli .ten gosc nawet sie nie odwrocil

wracajac do poprzednich postow,a co jak by tam w tym klombie te wszystkie jamniki juz po tych wypadkach z wami z ta traumą.... :icon_question:

Wyświetl postUżytkownik ooloo8 dnia 23 maj 2012 - 01:43 napisał

Wracajac kiedys z pracy tak dobrze znana mi trasa.Przy jednym barze wyskok na tak dobrze mi znanej goreczce,potem ladowanie w tak dobrze mi znanym miejscu i potem juz tylko z tak dobrze mi znana predkoscia przemknac miedz smietnikiem a klombem,a tu po miedzy tym smietnikiem a klabem kompletnie nie znany mi gosc,malo lub brak czasu na reakcje wiec spontan w ten klab,przednie kolo w murek,ja salto w powietrzu i pjekne lodowanie na plecy z tele markiem...pobutka opisy zyskow i strat,straty ja kompletnie nic roslinnosc zamortyzowala wszystko (ta na klabie i ta w moich plucach :icon_question: ) rower przednie kolo centra ,zyski banan na mojej twarzy i twarzach kierowcow aut ktorzy to widzieli .ten gosc nawet sie nie odwrocil

wracajac do poprzednich postow,a co jak by tam w tym klombie te wszystkie jamniki juz po tych wypadkach z wami z ta traumą.... :icon_question:

Wracając kiedyś z pracy tak dobrze znana mi trasa.Przy jednym barze wyskok na tak dobrze mi znanej góreczce,potem lądowanie w tak dobrze mi znanym miejscu i potem już tylko z tak dobrze mi znana prędkością przemknąć miedz śmietnikiem a klombem,a tu po miedzy tym śmietnikiem a klabem kompletnie nie znany mi gość,mało lub brak czasu na reakcje wiec spontan w ten klab,przednie kolo w murek,ja salto w powietrzu i piękne lodowanie na plecy z tele markiem...pobudka opisy zysków i strat,straty ja kompletnie nic roślinność zamortyzowała wszystko (ta na klabie i ta w moich płucach rower przednie kolo centra ,zyski banan na mojej twarzy i twarzach kierowców aut którzy to widzieli .ten gość nawet się nie odwrócił

wracając do poprzednich postów,a co jak by tam w tym klombie te wszystkie jamniki już po tych wypadkach z wami z ta traumą...

Użytkownik ooloo8 edytował ten post 23 maj 2012 - 01:48


#1265 CrazyAsTuck

    Świeżak

  • Nowy użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Imię:Rafał

Napisano 23 maj 2012 - 10:40

Uwielbiam jeździć chodnikiem, oczywiście zawsze wtedy kiedy nie ma ścieżki rowerowej, właśnie dlatego, że trzeba mieć oczy wszędzie. Trzeba brać pod uwagę każdą bramę, klatkę schodową, każdy zakręt za budynek itp. Biorąc pod uwagę energiczność mojej jazdy - wyobraźnia popłaca. Nigdy na nikogo nie wpadłem ani nie przeszkadzałem w ruchu w miejskiej jeździe, czasami lepiej zejść z roweru.

Wkurza mnie, jak idąc pieszo zapier....ją rowerzyści jakby to tylko ich chodnik był. Spier..lać na jezdnię albo jeździć spokojnie! Tyle wywodów! :)

PS. Przyznam się, że najwięcej zdarzeń miałem jednak na jezdni przez nieuważnych kierowców i uwaga... rowerzystów.

Rowery

  • admin

#1266 Maniak

    Stały bywalec

  • Użytkownik
  • Reputacja: 17
  • 1054 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Lubuskie

Napisano 23 maj 2012 - 12:12

Wyświetl postUżytkownik CrazyAsTuck dnia 23 maj 2012 - 10:40 napisał

... Przyznam się, że najwięcej zdarzeń miałem jednak na jezdni...
Widocznie za wolno jeździsz : P

#1267 CrazyAsTuck

    Świeżak

  • Nowy użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Warszawa
  • Imię:Rafał

Napisano 23 maj 2012 - 12:29

Wyświetl postUżytkownik Maniak dnia 23 maj 2012 - 12:12 napisał

Widocznie za wolno jeździsz : P

Na pewno szybkość ma z tym związek... :P ;)

PS. Żeby nie było, głównie szczyle na makrokeszach robią chałę na jezdni.

Użytkownik CrazyAsTuck edytował ten post 23 maj 2012 - 12:33


#1268 Biegan

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 35 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:OSW

Napisano 23 maj 2012 - 18:13

dlatego jechalemn chodznikem zeby nie jechac pol miasta jednokierunkowymi...

#1269 adammat

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Reputacja: 0
  • 29 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Skąd:Toruń
  • Imię:Adam

Napisano 23 maj 2012 - 21:23

Moja gleba? Na 8nastę dostałem od rodziców rower... Trek 3700... Wstaję rano, wakacje, wszyscy w robocie, piękne słońce, więc co? Ogarnięcie się, śniadanko no i w drogę... Jadę... Ścieżka rowerowa (za chwilę skręt w prawo w osiedlową drogę, 300m i dom). Po lewej od ścieżki chodnik, a na nim matka, która prowadzi za rękę dziecko. No, ale idzie za rękę więc spoko... W tym momencie dzieciak się wyrywa i wyskakuje mi pod koło... Serce w gardle, odruch, odbicie kierownicą w prawo, a tam? Mały krawężnik, potem lekki spad po trawce i... droga... Podbija mnie na krawężniku i już wiem, że jest po wszystkiemu. Droga na szczęście dojazdówka do myjni samochodowej i jakiś punktów usługowo-handlowych, więc nic nie jechało... Lewa część twarzy cała zdarta. Wróciłem, Mama przemyła mi twarz wodą utlenioną i spoko. Niestety następnego dnia rano były wymioty... Pojechałem do lekarza, z miejsca skierowanie do szpitala... Tam już byli poinformowani, że zjawi się gość z urazem głowy i tu jest jedyny plus całej sytuacji... Poczułem się jak Papież bo w PAŃSTWOWYM szpitalu nie stałem w ŻADNEJ kolejce. Wszystko szybko, raz dwa, żeby sprawdzić czy nic się w głowie nie dzieje (chociaż od dawna wiedziałem, że jestem nieźle porąbany:D). Stwierdzili wstrząśnienie mózgu... Cała sytuacja 2 tygodnie przed datą 18 urodzin... Leżę na sali, wchodzi lekarz, patrzy w kartę, sprawdza datę urodzenia, przenosi wzrok na mnie i... "No nie mów...". Był to szpital dziecięcy, więc byłem najstarszym pacjentem w całej placówce :D. Pierwszy dzień pod kroplówką... Wieczorem byłem już tak głodny, że miałem ochotę zjeść tego chłopca co leżał obok, ale że to był mój druh, który też się na rowerze załatwił to nie mogłem... No i zaczęli mędrcy ze wschodu dywagować czy temu, co wygląda jak bliźniak Frankensztajna można dać kolację... Stwierdzili, że tak... Przynieśli... Legenda głosi, że ktoś się kiedyś tym najadł:D. Odprawiłem obrzęd przygotowywania kanapki z szynką mieloną... Już mam brać do buzi pierwszego kęsa... Jestem radosny, szczęśliwy, wiem że z racji wielkości posiłku ma radość nie będzie długa, ale... jednak się cieszę... W tym momencie wpada pielęgniarka... "NIE JEDZ!!! Zabierają Cię na tomografię do szpitala na Batorego!!" Myślę sobie: to po diabła daliście mi to... coś... Teraz to będzie leżeć obok i mnie kusić zanim ktoś nie przyjdzie i nie zabierze mnie na tę całą tomografię... No, ale zaliczyłem wycieczkę karetką, zrobili tomografię, wróciłem i nareszcie zjadłem!!!!!!!!!!!!!!!! Poleżałem kilka dni, aż przyszedł ordynator i zadał mi bardzo "mądre" pytanie: "Czy chcesz iść do domu?". Z trudem powstrzymałem się od odpowiedzi w stylu "Nie, wie Pan, całkiem fajny hotelik, a i jedzenie takie, że w 2 dni działa jak dobrze dobrana dieta stosowana przez 2 miesiące". No, więc dostałem życzenia urodzinowe od personelu szpitala (bardzo miłe to było:) ), potem przykazano mi leżeć 2 tygodnie na łóżku i się nie przemęczać i tyle... Po tygodniu jeździłem na rowerze :)




Podobne tematy Collapse