Skocz do zawartości

[wyposażenie] sprzęt FOTO na rowerze - przewożenie, zabezpieczenie itp.


Rekomendowane odpowiedzi

  • Mod Team

Witam, mam pytanie do forumowiczów którzy zabierają ze sobą sprzęt fotograficzny na bike'a. Jak wozicie aparat, jak zabezpieczacie go przed wstrząsami i upadkami? Jakiego "kalibru" sprzęt się z waszych doświadczeń najlepiej sprawdza.

Domyślam się ze wożenie ciężkiej semi-pro lustrzanki z kilowym obiektywem albo co więcej z kilkoma innymi to raczej kiepski pomysł chodź przyznam się że nie mogę się wciąż oprzeć pokusie żeby takie coś ze sobą zabierać w plecaku :icon_wink:

Z drugiej strony po 6-8 dychach taki plecak będzie urywał ramiona i plecy. Wiec mam jeszcze do wyboru mniejsze "lekkie" lustro i marny kompakt.

Opiszcie swoje doświadczenia i patenty.

Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Tzn żeby było jasne, kompakt mam na tyle dziadowski że nie chciałoby mi się go w ogóle wozić, hehe jak już.. to raczej tylko lustro. Widziałem ze są na forum osoby które śmigają z lustrzanką. Widać daje radę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ważne czy sie nastawiasz na jazdę czy na pstrykanie. Ja na nowe trasy w terenie którego nie znam biorę "małpkę" tak samo jak zekker czyli przy pasie biodrowym - szybko można wyciągnąć i schować a ewentualne zniszczenie nie jest takie kosztowne. Lustro biorę tylko wtedy gdy wiem, że trasa będzie atrakcyjna widokowo (góry), łatwa (większość asfaltu) i mam pomysły na fajne zdjęcia bo nie ma sensu brać takiego sprzętu jeśli robimy zdjęcia "albumowe" - takie można zrobić kompaktem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Wybierając sie na wycieczke z lustrem nie mozna sie nastawiac głownie na jazde z prostej przyczyny - w zaleznosci jaki to aparat to jego waga moze siega kilka kg a jego wartosc czesto przekracza wartosc roweru. Pozatym biorąc taki aparat ja osobiście na robieniu zdjec spedzam zdecydowana wiekszość czasu a rower w tym wypadku traktuje jako tylko srodek transportu.

 

Skoro posiadasz lustrzanke i jakis zestaw obiektywow (dwóch, trzech lub wiecej, statyw, komplet filtrów etc.) powinienes sie zaopatrzes w specjalny plecak do tego przystosowany.

 

To nie cos w stylu jade sobie jade i nagle widze cos ładnego/ciekawego, wyciagam malego kompakta/telefon, klikam zdjecie i jade dalej.

Tak jak border napisał biorac lustro trzeba wiedziec ze sie przyda i bedzie uzywane bo inaczej nie ma sensu.

 

na pewno bym nie woził tskiego sprzetu na rowerowej ramie czy bagazniku bo sprzet za delikatny a drgania rowerowe zbyt duze.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Głowę dam, że był taki temat na forum, ale chyba w niewyjaśnionych okolicznościach wyparował bo nie mogę go znaleźć. Sam używam kompakta (Canon A610) i na rowerowe wycieczki w 90% wystarcza. Sporadycznie przydałaby się większa ogniskowa żeby przybliżyć sobie dziką zwierzynę :) A wożę go albo w plecaku rowerowym, albo w obszernej saszetce biodrowej, gdzie mam jeszcze jakieś inne drobiazgi np. pompkę czy niezbędnik. Aparat zawsze jest w grubym etui więc nawet w razie upadku nic nie powinno mu się stać. Niestety nie da się połączyć dobrego rowerowania z dobrym foceniem. Bo co to za jazda jak co kawałek trzeba się zatrzymywać, wyciągać sprzęt i pstrykać. Dlatego staram się z góry nastawić na jedno albo drugie. Ideałem byłby dla mnie telefon, z aparatem o takich parametrach jak mój Canon A610 :) Wtedy zawsze miałbym aparat przy sobie i nie musiałbym się zastanawiać czy go zabierać. Niestety często jak trafia się coś naprawdę ciekawego, to zwykle nie mam przy sobie aparatu i choćbym przez następne dni jeździł regularnie tą samą trasą to owe zjawisko się nie powtórzy. Albo też nie mam aparatu czy nie zdążę go wyciągnąć. I tak już z 3 lata poluję na żurawie w pobliskim rezerwacie. Pewnego dnia (oczywiście nie miałem aparatu), jeden z nich spacerował sobie po bagnach nie dalej jak 10m ode mnie, a na mój widok zaczął spokojnym krokiem się oddalać :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ja bym zabrał aparat (nawet porządny sprzet) do sakwy zawieszonej na bagażniku. Oczywiście musi być opakowany w solidne futerały wyłożone miękkkimi materiałami.

Od dwóch lat wożę w sakwie na bagażniku laptopa i nic mu nie jest. Jeżdzę raczej spokojnie i głównie po drogach, ale wysokie krawężniki się zdarzają. Gwarancji nie ma, ale solidnie zapakowany sprzęt fotograficzny powinien wytrzymać wstrząsy. W końcu jest to sprzęt, który z założenia nosi się ze sobą, nie stawia na biurku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W mtb to by się nie sprawdziło ;)

 

Też mam Canona A610 i dla niektórych on już jest klocem, a to tylko średni kompakt ;) U mnie aparat jeździ w plecaku, a na wierzchu w kieszeni mam zawsze komórkę - właśnie na nagłe okazje i szybko ulotne chwile :P

 

Burak, tak na marginesie - po co Ci laptop na rowerze :P ? Ja na rower chodzę między innymi po to, żeby się oderwać od kompa i pobyć na powietrzu, a nie żeby znowu ślepiać się w ekran :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Burak, tak na marginesie - po co Ci laptop na rowerze :( ? Ja na rower chodzę między innymi po to, żeby się oderwać od kompa i pobyć na powietrzu, a nie żeby znowu ślepiać się w ekran :)

Dobre, dobre..., ale na szczęście jeszcze mi nie wpadło do głowy laptopa na rowerze rozkładać. Też jeżdżę rowerem dla relaksu, tyle że do pracy i z pracy. 30 min w jedną stronę to w sam raz by się rano obudzić, a w powrotną stronę zapomnieć co się w głowie w dzień nagromadziło.

 

Zdjęcia na rowerze też robiłem, ale kompaktem. Są w galerii.

Pozdrawiam.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Laptop z założenia jest zaprojektowany to ciągłego noszenia, kładzenia, podnoszenia itd. I jak by nie klasyczny dysk twardy(pomijam napęd dvd) nie miałby części ruchomych.

 

Aparaty takie jak A630 czy inne kompakty wiem z doświadczenia sa raczej tanie i dosć odporne nawet na betonowe gleby z konkretnych wysokości.

 

W lustrzankach natomiast poza ich masą jest dość delikatny mechanizm lustra, sony mają stabilizacje w korpusie no i obiektywy ze stabilizacją.

 

Fakt ze aparaty tez do tego sa zaprojektowane ale czytałem testy kiedyś i żadna lustrzanka nie przeżyła upadku z 50cm (na płytki) co dla przeciętnego kompakta jest raczej nie groźne a i nawet dla laptopa jeżeli nie pracuje i nie stłucze mu sie wyświetlacz.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 1 miesiąc temu...

Właśnie szukam jakiegoś ciekawego rozwiązania na wożenie lustrzanki na rowerze. Jako że jednakową miłością darzę tak fotografowanie, jak i rower, nie mogę iść na żadne kompromisy. ;) Dotąd woziłam małego kompakta Canon A510, w futerale przy pasku albo w plecaku. Teraz jednak przestało mi to wystarczać, chcę pofocić lustrzanką podczas rowerowych wycieczek no i jestem w kropce. Wozić lustro w plecaku? Zanim ściągnę plecak, wyjmę aparat, zrobię zdjęcie, schowam aparat.. upłynie pewnie kilka minut. W torbie na kierownicy? Może się "utrząść". No i wymyśliłam sposób, na razie nieprzetestowany, ale powinien być dobry. Kilka dni temu byłam na Masie i widziałam, że jeden z rowerzystów miał aparat w fajnym plecaku "przednim" (wiem, że to głupio brzmi) - w sensie, że nie miał go na plecach, tylko "na klacie". :icon_mrgreen: Do tego miał pasek, więc całość się nie pałętała. Plecak był dość mały i na pewno nie przeszkadzałby zbytnio, aparat można szybko wyjąć, nie utrzęsie się.. Problem jest taki, że obszukałam sklepy i nigdzie czegoś podobnego nie widziałam. Klasyczny plecak nie bardzo nadaje się do noszenia "na odwrót", to musiałoby właśnie być coś specjalnego. No i mam zagwozdkę. :icon_wink:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kilka dni temu byłam na Masie i widziałam, że jeden z rowerzystów miał aparat w fajnym plecaku "przednim" (wiem, że to głupio brzmi) - w sensie, że nie miał go na plecach, tylko "na klacie".

 

 

A nie był to czasem plecak rowerowy zapięty z przodu i pasem biodrowym "ściągnięty"? Jakoś nie przypominam sobie o plecakach "przednich" :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja posiadam Canona A710. Pewnego razu jechałem asfaltową drogą, rozpiął się zamek w plecaku i aparat wypadł, był bez futerału. Myślałem że już po nim, ale oprócz otarć zupełnie nic się nie stało. Teraz wożę go w worku z folii bąbelkowej. Zapewnia minimum ochrony, jest wodoszczelny i nie zajmuje zbyt dużo miejsca w plecaku. Przydałaby się lustrzanka bo często nie sposób zrobić z ręki zdjęcie przy ISO100, poza tym zdjęciom brakuje przestrzeni, ale to trochę za delikatny/drogi/duży/ciężki sprzęt żeby wozić zawsze ze sobą. Warto natomiast wziać pod uwagę bezlustrowe aparaty z wymiennym obiektywem w systemie micro 4/3". Możliwościami i jakością niewiele ustępują lustrzankom, a są wyraźnie mniejsze i mają mniej ruchomych części. Ciekawy jest też Canon S90 - jakość serii G w obudowie kieszonkowej małpki.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

Pewnym rozwiązaniem są plecaki fotograficzne Lowepro - oznaczone numerem '100' Slingshot lub Fastpack. Mam ten ostatni i wożę w nim Canona 40d zwykle z obiektywem szerokokątnym - w komorze na sprzęt fotograficzny nic więcej się już nie zmieści, ale w komorze umieszczonej nad nią mam (jeśli trasa jest długa) np. pompkę, pieniądze, klucze, dętkę czy łatki (czyli to wszystko, co zwykle i tak obciąża rower...). Fastpack ma kilka rozwiązań szczególnie dla rowerzystów atrakcyjnych: boczna kieszeń ze ściągaczem (np. na butelkę z napojem) i kieszonka na telefon (albo mp3) na jednym z ramion. Aparat ładuje się tu w taki sposób, że jest natychmiast dostępny po przewieszeniu plecaka do przodu (to a propos wątku o "przednich plecakach"). Polecam filmy dotyczące tego modelu...

 

Ja biorę lustrzankę przede wszystkim dlatego, że zależy mi na dobrych zdjęciach, nie zaś zdjęciach jakichkolwiek. Dobre zdjęcia mają to do siebie, że warto się pomęczyć, by je zrobić : )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 miesiące temu...

Witam,

 

szukam jakiegoś patentu na używanie komórki jako aparatu fotograficznego podczas jazdy na rowerze.

 

Chodzi mi o to, żeby telefon był łatwo dostępny, idealnie jakby można było zrobić zdjęcie podczas jazdy (inna sprawa, że jakość takiego zdjęcia będzie niska). Jednocześnie powinien być zabezpieczony przed wilgocią (głównie pot, bo zakładam że podczas deszczu będzie schowany) i przed uderzeniem w razie upadku.

Jakość nie musi być super, chodzi o złapanie ciekawych zdjęć.

 

Wyobrażam sobie dwie możliwości. Pierwsza to że jest jakiś zmyślny futerał, który można łatwo "rozbroić" i robić zdjęcia - wtedy trzymam komórkę normalnie w kieszonce na plecach. Druga to jakieś opakowanie (plecaczek/futerał tylko na komórkę) - wtedy przypinam go z przodu do ramiączek plecaka (tylko czy wtedy nie będzie bardziej narażony na upadki?) lub np. jako biodrówkę (ale to pewnie będzie niewygodne).

 

Nie chciałbym kupować specjalnego aparatu wodo- i wstrząsoodpornego, bo to wydatek rzędu 1000zł i dodatkowy sprzęt do wożenia.

 

BTW jazda mtb.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Domyślam się ze wożenie ciężkiej semi-pro lustrzanki z kilowym obiektywem albo co więcej z kilkoma innymi to raczej kiepski pomysł chodź przyznam się że nie mogę się wciąż oprzeć pokusie żeby takie coś ze sobą zabierać w plecaku :P

Z drugiej strony po 6-8 dychach taki plecak będzie urywał ramiona i plecy. Wiec mam jeszcze do wyboru mniejsze "lekkie" lustro i marny kompakt.

Opiszcie swoje doświadczenia i patenty.

Jak ktoś fotografuje tylko pstryk-pstryk pamiątkowo jakiś kompakt pewnie wystarczy. Dla kogoś, kto ma nieco większe wymagania jest problem, bo kompakt mu nie wystarczy a wszystko inne będzie albo znacznie cięższe albo droższe, albo jedno i drugie. Jeżeli lustrzanka - żadne tam semi-pro, magnezowe obudowy i jasne szkiełka - za ciężkie i za drogie klamoty, a specyfika fotografii rowerowej jest IMHO taka, że nie potrzeba szybkostrzelności, jasnej optyki i innych cech sprzętu z takiej półki. Amatorskie lekkie lustro "entry level" z kitowym obiektywem w zupełności wystarczy - da świetną jakość obrazka i jest to jeszcze względnie lekkie. Ewentualnie do tego jakieś lekkie umiarkowane tele, jakby komuś brakowało ogniskowej. Z gadżetów - żadnych statywów, monopodów, warto mieć filtr PL, zapasową baterię, ew. sznurek do stabilizowania.

Sprzętu foto nie odważyłbym się wozić inaczej niż w plecaku - sakwy, torby na bagażniku czy kierownicy dla odpadają - za dużo wstrząsów, wibracji, w lustrzankach jest dużo mechaniki, optyka też nie najlepiej może znieść wstrząsy...

Fajnym rozwiązaniem na rower są nowe konstrukcje - aparaty z matrycami lustrzanek, ale bez luster z wymienną optyką - Peny Olka, G... Panasa, Nexy Sony. Małe, lekkie, bez zbędnej mechaniki, na rower wręcz idealny sprzęt, póki co jeszcze drogawy, jak to z nowościami bywa.

Co do plecaków na sprzęt foto - przerabiałem ich kilka i żaden z nich nie spełnił moich oczekiwań - system nośny nie był tak wygodny i nie miały takiej wentylacji jak plecaki typowo rowerowe czy sportowe. Najlepiej mieć więc sprzęt w plecaku rowerowym, np. w jakiejś kaburze z neoprenu lub czymś podobnym.

Ów, koniec elaboratu. Jak ktoś chce luknąć - trochę zdjęć sprzed kilku dni z w wypadu rowerowego na Spisz. TU i na kolejnych podstronach tego wątku. Sprzęt to Olek E-330 + ZD 14-42. Waga całości sprzętu foto, który miałem w plecaku to około 800 gram. Jest to względnie małe, nie czułem na plecach przy trasach od 50 do 110 km dziennie, po pagórkach i terenie. A i co dość ważne - koszt obecny takiego czegoś na rynku wtórnym to 500-600 zł, nawet mniej. Na rower jak znalazł.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...