Skocz do zawartości

[Zlot]Pierwszy ogólnokrajowy międzynarodowy Zlot Forumrowerowe.org


MarcinGoluch

Rekomendowane odpowiedzi

Robert cicho, kolejka będzie ale jakąś opłatę wprowadzimy.. tyle że ta kolejka to będzie "neverending dream" dla stojących w niej ;P

 

Co do gotowania.. myślę że nie ma sensu dla tylu osób. Nie wyrobi się kucharz/kucharka ;-)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Szczavik organizowałeś zlot emtb. Jak wyglądała u was komunikacja na szlaku? Bo rozumiem, że w różnym stopniu uczestnicy sobie radzili.

 

Ogólnie to jest tak, że co jakiś czas Ci co jadą z przodu czekają na resztę. Na drugim zlocie było tyle "kapci"(na zjazdach gdy dużo osób łapało "snejki") i innych defektów, że parę "bardziej rześkich" osób zebrała się i pojechała do przodu robiąc dłuższą trasę(po uzgodnieniu z resztą). Ogólnie kwestia ustalenia na trasie. Wiadomo, że jak ktoś ma szybsze tempo to niech jedzie nim ale jednak jako, że jedziemy w grupie, to w pewnym momencie wypada poczekać na resztę;) Tak czy owak telefonami wymieniliśmy się i kontakt był.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

co do noclegowania rowerow - ostatecznie w najgorszym przypadku mozna sie umowic na np godzinne dyzury nocne w swietlicy zeby ktos pilnowal sprzetu ;) przeca dwie noce to tylko - jak przyjedzie 40 osob to kazdy bedzie w najgorszym przypadku mial tylko jedną godzine przez calą noc wyrwaną z zyciorysu ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Temat noclegu rowerów uznałabym za zamknięty. Jest świetlica i klucz i wystarczy.

 

Wszystko fajnie z Kucharzeniem, bo w takim miejscu jest duża kuchnia i nie ma problemu, ci którzy w kuchni czują się oki mogą pomagać z 4 osoby stykną o ile jedna osoba zapanuje nad resztą. No ale pojawia się problem skąd wytrzasnąć produkty. Tu już znów kłania się zrzuta na jadło. No i do tego jak się znajdą wybredne paszczaki i nie będą chciały jeść tego co się im rzuci. No ale wszystko da się ustalić jeśli się zorganizujemy.

 

Jeśli chodzi o nocną wyprawę, to jestem za tym aby oznaczyć trasę jakimiś wstęgami odblaskowymi gdyby się zdarzyło pobłądzić. Ktoś z organizatorów w dzień przyjazdu klubowiczów rozwiesił co jakiś kawałek coś takiego i jak po sznurku by się jechało.

Po drugie jeśli będzie bardzo dużo chętnych, to ja bym podzieliła ludzi na mniejsze grupki, aby kontrolować czy nikt się nie zapodział.

 

W dużej gromadzie bardzo szybko można pogubić ludzi na trasie. a komórki nie zawsze mają zasięg i co wówczas?

Chodzi mi o to, aby trzymać się bardziej zbicie. to jest naprawdę ważne, jesteśmy z różnych terenów i nie wszyscy umieją zachować zimną krew w momencie, gdy zostaną sami. Czasem nawet samodzielny powrót może sprawić problem, ponieważ gdy jedzie się w gromadzie nie zwraca się tak bardzo uwagi na to jak się jechało.

No i każdy z nas powinien mieć jakąś podręczną apteczkę, bo wiadomo, że jedni są zwinni jak koty, a inni już nie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

co do znaczenia trasy - litosci. bez przesady....

 

co do gubienia sie:

1. rozwiazanie jest banalnie proste - jesli grupa sie rozrywa a czolowka dojezdza do jakiegos rozgalezienia - zatrzymuje sie i CZEKA. jesli to zlot a nie wyscig to tak powinno sie jechac wg mnie.

2. uwazam ze jako przewodnik nie powinienem - paradoksalnie - prowadzic grupy tylko ją zamykac zeby zebrac wszystkich.

3. co do apteczki - ja uwazam ze lepiej jechac bez przeginania. juz nie chodzi nawet o to ze ktos moze sie poharatac, tylko o to ze jego swirowanie moze oznaczac koniec wycieczki i koniecznosc eskortowania do noclegowni. JA wole w trudnym miejscu zejsc niz glebnąć i stac sie (tak czy inaczej) kulą u nogi grupie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tobo ja tylko proponuje :)

 

Jak zorganizujecie tak będzie :D

To z zamykaniem grupy to dobry pomysł, ja się z tym zgodzę :D

 

Czasem nie trzeba szaleć by sobie coś zrobić :D No, ale jak to chce. Ja byłam pod namiotami i kumpela poharatała sobie łokcie i kolana na betonie, bo sobie tylko szła...

 

Pozdrawiam :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

no tak tylko ze jest roznica miedzy chodzeniem i glebieniem a sprawdzaniem swoich umiejetnosci na bazie kozaczenia :) moim zdaniem malo rozsądne jest testowanie swoich mozliwosci w takich sytuacjach.

 

jeszcze co do zamykania grupy: na zjazdach prawie na pewno bede to ja bo cienko zjezdzam :D na podjazdach raczej az tak sie grupa nie rozerwie :) chyba.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

co do przesądow :)

 

w czasie zeszlorocznego bike challenge'u nocowalismy w agroturystyce razem z grupą z Poznania - czterech chlopakow i dziewczyna.

 

ekipa sie przygotowuje na nastepny dzien no i widze ze gosc przywiązuje pod siodlem szczytowke od wędki.

schodze na dol i pytam po co to robi, bo widze ze jeszcze mocuje do tego sznurek.

na to wychodzi dziewczyna i mowi "chlopak ktory mial jechac z moim kolegą niestety musial sie wycofac no i ja weszlam do pary na jego miejsce, a ze moj partner nie chce zebym go opozniala na podjazdach to bedzie mnie holowal"

:D

 

dwa dni pozniej na mecie w ladku przyjechala ekipa moich znajomych. no to pytam ich czy widzieli goscia na czerwonym cannonie ktory ciągnal dziewczyne na wędce. :) a oni na to ze ten koles tak zapier.... ze ciagle byl przed nimi. :D

no a na mecie etapu w gluszycy gosc z laską na wędce przyjechal chyba 20 minut przed najlepszym z mojej znajomej ekipy :D

 

nie ma to jak chlopaki z nizin :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z jadłem można też załatwić w ten sposób, że po prostu każdy sobie w schroniskowej kuchni zamawia/przyrządza, co chce - ewentualnie idziemy gdzieś do knajpy (jeśli takowa w pobliżu się znajduje). Jeśli stanie na przyrządzaniu własnoręcznie - można kolację podzielić na dwie lub więcej grup (czyt.: garnków).

Unikniemy wówczas problemów z rozbieżnymi gustami kulinarnymi :)

Pozdrówko na własną rękę :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kubusiowa co do twojego kucharzenia to zapomnij. Nie mam zamiaru stawiać nikogo przy garach. Dajcie spokój z takimi pomysłami, uważam to za co najmniej niepoważne. Przepraszam ale to ma być Zlot fr.org a nie plener kucharski ala Robert Makłowicz.

Poza śniadaniami i ogniskami myślę że każdy coś upoluje. Dwa dni w lesie przezyjemy :). Sklepy blisko.

 

Jeśli chodzi o ewentualne dyżury to popieram Tobo. Zobaczymy na miejscu jak to będzie wyglądało z zabezpieczeniem świetlicy ale warto pomysł zachować.

 

Co do komunikacji to zorganizujemy jakas listę numerów alarmowych :D.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam,

jako, że planuję przyjechać na zlot prosto z Hiszpanii, więc rower będzie przewieziony w częściach. Czy jakbym przyjechał to ktoś pomógłby mi złożyć rower (zwłaszcza pomóc z linkami, wrrr)?

Spoko, na pewno będę jakieś tam podręczne narzędzia miał ze sobą (multitool pewnie, ale prawie cały rower rozłożyć się da :) ). Poskłada się ekspresem, mogę wręcz ująć że potrwa to tyle co postój bolidu F1 w boksach na tankowaniu :D

 

Pilnowanie, jeśli ktoś się o sprzęt boi nie ma sprawy, na pewno się zorganizuje.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

FiFi damy rade :)

myślę/ że jakie kolwiek gotowanie jest poronionym pomysłem.. przyjechaliśmy się tam spotkać, poznać i pogadać a nie stać przy garach..

z tego co widziałem jadłospis jest dość rozwinięty także każdemu coś przypasuje..

zawsze można zjechać "do miasta" powiedzmy te 5 czy 6 osób zbierze zamówienie od wszystkich i pojedzie czy coś w tym stylu.. czy przy okazji jakiejś wyprawy można zahaczyć o spożywczaka. .

co do alkoholu.. myślę, że nie jest to zły pomysł, jeśli każdy będzie zachowywał umiar.. tylko mam nadzieje, że osoby które go spożyją potem nie pojada na wieczorną wycieczka po górach..

co do pilnowania to też o to mi chodziło.. chociaż miejmy nadzieje, że okaże się to nie potrzebne..

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie demonizujmy - to nie Warszawa :) ani żadne inne duże miasto... to schronisko w górach. Jeśli będzie solidny klucz, to raczej żadna dodatkowa warta nie będzie konieczna. Zobaczy się zresztą na miejscu. Ale póki co, jestem spokojna.

Pozdrówko bez stresu :D

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dlatego pisałem, jeśli ktoś się boi :) Też nie sądzę, aby cokolwiek mogło się stać. Jest świetlica, są jedne drzwi zamknięte na klucz i zamknięte okna. Zabezpieczenie dobre jak na odludzie. Dla wielkiej stopy czy innych lokalnych potworów rower i tak będzie zbyt delikatnym środkiem transportu :D

 

Co do alkoholu, proponuje zakończyć już ten temat. Każdy i tak ostatecznie zrobi co zechce i na własną odpowiedzialność. Po za tym, chyba każdy jakieś poczucie przyzwoitości ma :)

 

Co do samej jazdy, to nie traktujmy zlotu jako ekstremy czy innych zawodów DH. Ma być przyjemnie i ciekawie, a nie karkołomnie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Co do trasy, chyba sam nikt się nie odłączy (; poza tym, będzie trochę osób z tych okolic, a jak już koniecznie ktoś musi się gubić, to mapy są naprawdę niezłe. 8 zł w schronisku standardowo kosztują. Ja się gubić nie zamierzam, bo nie umiem (;

Rowery... hm, szczerze, to wątpię żeby komukolwiek chciało się kraść rowery z "orła" i z nimi dymać na dół :)

 

Omen, zjechać do miasta... hmm, wiesz, to jest, że tak to ujmę "dziura dechami zabita". Sklep z prawdziwego zdarzenia, bez ekstremalnych cen... może w Walimiu coś uświadczysz ;] kawałek.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...