Skocz do zawartości

[Licznik MTB] Licznik do jazdy MTB Garmin czy Wahoo - porównanie


Rekomendowane odpowiedzi

Licznik do jazdy MTB Garmin czy Wahoo

Witam wszystkich.

Planuję zastąpić mojego wysłużonego Bolta nowym licznikiem rowerowy a ponieważ widzę, że pojawia się sporo zapytań co wybrać do mtb, to chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, może przydadzą się w momencie zakupu.

Kierując się informacjami zebranymi w internecie ale przede wszystkim swoim doświadczeniem, kupiłem dwa urządzenia, jedyne słuszne w moim odczuciu, Garmin 830 i Wahoo Roam.

Jeśli chodzi o mnie to jeżdżę na rowerze górskim w Szkocji. Na siodełku spędzam wiele godzin tygodniowo, bez względu na porę roku. Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyprawy w dzicz, jedno lub kilkudniowe, im trudniej, dalej, tym lepiej. Nie stronię od bike parków i lubię też od czasu do czasu znaleźć się na asfalcie i machnąć w towarzystwie trochę km. Cyferki i wszelkiego rodzaju analizy, które dostarczają mi urządzenia po treningach czy wyprawach mają dla mnie znaczenie i chętnie je przeglądam, ale nie rwę włosów jak pokonam poprzednią trasę 3 minut krócej.

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju gadżety sportowe ale jeśli chodzi o licznik z nawigacją, to najważniejsza jest użytkowość i niezawodność. Nie będę się rozpisywał o funkcjonalności każdego z urządzeń bo jest tego naprawdę sporo w internecie a moje odczucia z użytkowania podzielę na kilka dla mnie istotnych punktów.

Konfiguracja i przygotowanie do użytkowania:

Garmin - konfiguracja to po prostu męka lub jak kto woli droga przez piekło. Wszystko jest skomplikowane, nielogiczne i długotrwałe. Poustawianie i zrozumienie wszystkiego zajęło mi dobre kilka dni. Do dnia dzisiejszego gubię się w ich ekosystemie i nie wiem gdzie znaleźć szukaną rzecz.

Wahoo - to zupełnie inna bajka. Wszystko odbywa się przez aplikację zainstalowaną na telefonie. Aplikacja bardzo intuicyjna, przemyślana i prosta. 30 minut po wyjęciu licznika mogłem już iść na rower. Wszelkie zmiany po pierwszych jazdach nanosiłem w kilka minut. To naprawdę inny, logiczny świat.

Użytkowanie:

Garmin - Pamiętam dotykowy ekran z Garmina 820, jak zmieniałem ekrany lub szukałem czegoś na mapie to fizycznie czułem jak się starzeję. Ekran w 830 to zupełnie inna bajka, to kosmos. Jest przepiękny, bardzo responsywny. Klikanie, przesuwanie, to czysta przyjemność i co ważne jest szybko. Wyświetlanie naprawdę na najwyższym poziomie. Niestety wszystko się zmieniło na rowerze. Okazało się, że piękny ekran jest mało widoczny ( czytelny ), odbija promienie, łapie cienie, wszystko co w domu było plusem, na zewnątrz stało się minusem. Natomiast nocą jest perfekcyjnie, jest niezwykle ładnie i wyraźnie.

Kolejna sprawa to dotykowy ekran. Moje ręce na rowerze w zależności od pogody są: spocone, ubłocone, mokre ( kiedy pada deszcz ) lub w rękawiczkach. Taaa, ekran dotykowy to nieporozumienie w tego typu urządzeniach. Garmin chyba też to zrozumiał więc można dokupić pilota z fizycznymi przyciskami - :)

Miałem kilka mocnych zwiech na Garminie, kilka zamrożeń ekranu a raz się tak powiesił, że musiałem mu zrobić twardy reset ( oczywiście cały ślad i dane poszły w kosmos )

Zliczanie danych w Garminie działa. Garmin zlicza absolutnie wszystko i jeszcze więcej. Pokazuje to w mniej lub bardziej logiczny sposób ale pokazuje. Można to przeanalizować na ich platformie.

Niestety nie zawsze się zgadzam z tym co Garmin Connect wywnioskuje z moich treningów, a w sumie to nigdy się z tym nie zgadzam, ale to już inny temat.

Co prawda w tym porównaniu nie pisze o produktach Polara, ale platforma treningowa Polara nie ma sobie równych pod żadnym względem jeśli chodzi o analizę i planowanie treningów, ktoś z zacięciem sportowym będzie zadowolony z ekosystemu Polara.

Wahoo -  Ekran dużo fajniejszy niż w moim stary Bolt, nie tak ładny ja Garmin 830 chociaż to wszystko się zmienia na zewnątrz. Czytelność i efektywność znakomita, bez względu w jakich warunkach jechałem zawsze widziałem wszystko jasno i wyraźnie. To tak jak z czytaniem książki na ipadzie i kindle. Sterowanie przyciskami jest bardzo dobre i ma kilka fajnych ficzerów. Bólem dupy jest na pewno to, że ekrany przelatują tylko w jedną stronę ( ja mam ich 7 ), więc czasami trzeba się naklikać. Systemowo jest też nieźle, miałem w sumie jedną zwiechę i musiałem zrobić restart, ale wahoo odzyskał całą historię treningu i pojechałem po prostu dalej.

Wahoo danych pokazuje mniej niż garmin, i na pewno jest mniej konfigurowalny, ale w moim odczuciu ma absolutnie wszystko to co jest dla mnie niezbędne. Coś czego mi bardzo brakuje w Wahoo, to platforma treningowa jak Garmin Connect lub Polar Flow. To naprawdę wielki minus dla kogoś kto lubi analizować, przeglądać swoje treningi. W Wahoo zostajemy z czystymi cyferkami sami. Jak pisałem wcześniej Polar Flow był dla mnie najlepszy.

Ciekawostka związana z liczeniem - Kiedyś pisałem w tej sprawie już na forum, bo nigdzie nie potrafiłem znaleźć pomocy. Zrobiłem kilka przelotów treningowych gdzie na sobie miałem urządzenia Garmin, Polar i Wahoo. Wszystkie 3 urządzenia były podpięte pod pas tętna Polara. Polar i Wahoo pokazywały podobną wartość spalonych kalorii a Garmin tą wartość bardzo zaniżał. Czasami różnice wynosiły ponad 1000 kcal. W sumie do dnia dzisiejszego tak jest. Garmin pokazuje znacznie mniej niż wahoo, przykład ( Czarna trasa MTB 39 km - 2 dni temu, Garmin - 1471kcal, Wahoo - 2737kcal) . Założyłem że firma wahoo i polar korzysta po prostu z innego algorytmu niż Garmin. Pytanie który algorytm pokazuje prawdę ???? - do dnia dzisiejszego tego nie wiem.

Nawigowanie: - w sumie najważniejsza funkcja dla mnie.

Tu warto zaznaczyć, że wszystkie trasy rysuję na ridewithgps. Większość śladów rysuję sam w oparciu o mapę OSM lub zapożyczam ślady w formacie .gpx

Garmin - To naprawdę nawigacja w 95%, działa dobrze i szybko. Jest wypchana masą informacji takich jak adresy firm, ciekawe miejsca, etc. Bardzo fajną opcją jest to, że możesz wybrać rodzaj nawierzchni po jakiej ma Cię nawigować. Niestety nie zawsze to działa dobrze, i przy ustawieniu szosy czasami prowadziła mnie przez off road. Myślę, że to nie wina samego Garmina a po prostu złe oznaczenie drogi w bazie. W momencie zboczenia z drogi Garmin bardzo długo każe mi zawrócić zamiast przeliczyć trasę w oparciu o mój nowy wybór. Z Garminem zawsze dojechałem do celu bez większych problemów chociaż miałem też raz sytuację, że licznik w górach mi się zawiesił i po restarcie straciłem narysowany ślad i cała historię wyjazdu ( pisałem o tym wcześniej :). Nie wiem dlaczego ale z jakiegoś powodu uważam, że to lepsza nawigacja dla kolarza szosowego lub osoby która przemieszcza się po aglomeracjach miejskich.

Wahoo - Roam nawiguje równie dobrze co mój stary Bolt. Ma też kilka dodatkowych funkcji, które podbijają jego funkcjonalność jako nawigacja wyprawowa. Pojawiło się przeliczanie trasy po zjechaniu z kursu. Jest więcej możliwości ingerencji w samą trasę. Można wyznaczać kurs z poziomu urządzenia. Te funcie były już w Garmin wcześniej a w Wahoo tego brakowało. Tak jak przy Bolt widziałem wyższość urządzeń Garmin w nawigowaniu, tak teraz ta różnica się zaciera. Przy przeliczaniu i wszelkich zmianach w nawigowaniu, Roam robi to wolniej niż Garmin. 

Dwa razy zdarzyło mi się, że mam jechać w lewo ale komunikat informuje że w prawo :), więc trzeba jednak patrzeć na tą mapę. Tak jak z Garminem i rodzajem dróg, myślę że to problem danych samej mapy a nie urządzenia. W momencie zmiany kursu Wahoo jest bardziej tolerancyjny i inteligenty, po zasygnalizowaniu zmiany kursu odczeka chwile i przeliczy nową drogę. Mapa Wahoo na pewno nie zawiera tak wielu informacji jak mapa garmina, pytanie ile z tego ci potrzebne przy nawigowaniu. Ostatnio po zjechaniu ze szlaku wahoo wyznaczył objazd który kosztował mnie dodatkowe 2 km a Garmin po mimo iż widział tą samą ścieżkę co wahoo wyznaczył inną drogę o długości prawie 6 km. Dopiero jak przejechałem kilkadziesiąt metrów szlakiem Wahoo, Garmin również ją znalazł :) Ciekawostką jest to, że istniała trzecia droga, która nadkładała jedynie 430m do całej trasy( i była łatwiejsza ) a żadne z urządzeń jej nie wybrało :)?

Obie nawigacje mają swoje smaczki, jednak z Wahoo czuję się pewniej w górach i myślę, że to nie efekt samej nawigacji a całokształtu, który daje mi również większe poczucie niezawodności i bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo i funkcje: Wykrywanie zdarzeń i LiveTrack:

Ponieważ mieszkam w Szkocji a im dalej na północ tym bardziej dziko, bez dostępu do internetu i sygnału komórkowego, szlaki nie zawsze są dobrze oznaczone a nawet jak są to w nocy i tak tego nie widać. Pokładałem wiele nadzieji w tych funkcjach, które w trudnej sytuacji próbowały by ratować moje dupsko. Niestety czy to Wahoo czy Garmin, w obu przypadkach jest potrzebny telefon z dobrą jakością sygnału. Obie funkcje to dla mnie bezużyteczny ficzer, który ma podbić cenę i dać poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa.

Od lat na wszelkie wyjazdy zabieram PLB ( personal locator beacon ) i w dalszym ciągu zabierać będę a jeśli chcę aby telefon wysłał smsa o problemie do moich bliski, załatwię to darmową aplikacją ROAD iD.

Aktualizacje i serwis:

W tej sprawie jestem niezwykle wyczulony. Po tym jak kupiłem premium koła Mavica w cenie małego używanego auta i przez rok nie mogłem na nich jeździć, zrozumiałem, że obsługa klienta po zakupie to jedna z ważniejszych spraw. By the way gwarancja i obsługa serwisowa francuzów to kpina.

Garmin - oprogramowanie w nowych produktach zawsze jest beta i nigdy nie działa tak jak powinno, aktualizacje są rzadkie i również z błędami. Po zgłoszeniu błędów do Garmin, w następnej aktualizacji one dalej są. Do dzisiaj pamiętam minę mojego przyjaciela, który kupił sobie rakietkę do tenisa w postaci Garmina 1030 w dniu premiery. Po rozpakowaniu licznik był tak zwalony softwarowo, że nie działał w ogóle :), teraz działa :).

Komunikacja z firmą jest, ale miałem czasami wrażenie, że testują moją odporność i zrozumienie. Przykład - Mój poprzedni zegarek Garmin Fenix 5 plus sapphire źle zliczał dane, wysłałem dziesiątki maili z danymi, które jasno to pokazywały. Garminowi zajęła 8 miesięcy, aby to rozkminić i wymienić wadliwy egzemplarz na nowy.

Wahoo - Oprogramowanie jest dobrze dopracowane, chociaż zdarzają się wpadki, które szybko są naprawiane. Aktualizacje są bardzo często, czasami nawet za często. Zdarzało mi się stać pod domem kilka minut bo licznik po odpaleniu stwierdził że się zaktualizuje:). Serwis wahoo działa niezwykle szybko. Odpowiedzi na maile zazwyczaj dnia następnego. Jak jest jakiś problem, to pracownicy naprawę są pomocni, albo wyślą nowy produkt który masz w ciagu 2 dni ( np. moje uszkodzone sensory prędkości ) albo zaproponują korzystne rozwiazanie.

Dodatek - czujniki:

Czujniki to w sumie takie kompletne uzupełnienie licznika komputerowego, ale też potrafi skomplikować sprawę. Użytkowałem wielu czujników rowerowych różnych firm i na tą chwile zostałem z takim zestawieniem:

Sensor tętna - Polar H10 to najwygodniejsza i najlepiej pracująca opaska z jaką miałem styczność. ( u mnie w kolorze pomarańczowym ) Jeśli jeszcze pływasz to w sumie jedyna opaska która utrzymuje się dobrze na klacie podczas pływania.

Sensor prędkości - Uwielbiam sensory od wahoo za ich prostotę i wykonanie, ale co z tego, skoro wymienili mi już 6 razy sensor prędkości bo za każdym razem jak wracam z ciężkiego wyjazdu, czy to czarna trasa, czy mocne błoto to okazuje się, że na technicznym zjeździe leciałem z prędkością ponad 100 km. Załączam obrazek gdzie na technicznym odcinku czarnej trasy rozwinąłem prędkość 136.1 km/h ( gdyby te odczyty były prawdziwe byłbym bogiem enduro :)). Obecnie wróciłem do sensora prędkości Garmin speed 2. Działa i pokazuje prawdę :)

Sensor kadencji - nie miałem w sumie żadnych problemów z tym sensorem jeśli chodzi o odczyty, czy to wahoo, czy polar lub garmin ale…., polar jest zbyt wystający i zbiera błoto, w garminie urywają się gumki ( a wiadomo guma od garmina stoi wyżej niż złoto ), więc został wahoo, bo jest minimalistyczny w dobrej silikonowej obudowie i działa :)

Konkluzja:

Wybór nie jest jednoznaczny. Każdy producent ma swoje plusy i minusy więc jeśli szukasz licznika drogiego, pięknego, który policzy i zmierzy absolutnie wszystko ( nie zawsze dobrze ), masz stały dostęp do internetu. Twoje ręce są zawsze gładkie i suche a większość Twoich tras to asfalt i miasto, Garmin to strzał w dychę.

Jeździsz mtb, uwielbiasz wyprawy, czasami w trudnym terenie, potrzebujesz niezawodnego urządzenia, które pokaże wszystkie cyferki i zostawi Cię z tym, ale doprowadzi do celu zawsze i wszędzie. Będzie proste i czytelne w obsłudze, obsługa będzie wygodna bez względu na to w jakim stanie będą Twoje dłonie, Wahoo będzie lepszym wyborem.

Jeśli natomiast najważniejszym aspektem rowerowym jest sport, proponuję przyjrzeć się produktom firmy Polar.

Na koniec zaznaczam, że nie faworyzuję żadnej z firma a w momencie pisania mój zestaw elektroniki sportowej to już Wahoo Roam z czujnikami: ( tętno - Polar H10, prędkość - Garmin speed 2, kadencja - Wahoo) a na ręce Garmin 6 pro Sapphire i przy tym zestawie na pewien czas zostanę, chociaż czasami tęsknię za moim zegarkiem Polar V800.

Mam nadzieję, że komuś to pomoże :)

Pozdrawiam

P.S. Pojawił się Bolt 2, więc jeśli ktoś nie chce Roam z uwagi na gabaryty, to nowy Bolt jest mały, szybki jak błyskawica i posiada wszelkie funkcje Roam. Ja jednak poczekam na nową wersję Roam.

IMG_8570.jpg

  • +1 pomógł 5
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tam mam licznik Sigmy na kablu który mierzy mi podstawowe wartości jak prędkość, kadencja, odległość i inne pierdoły jak kalorie (dokładnie fizycznie,  a nie z nieba z gps) i  nie muszę go ładować codziennie bo bateria styknie na parę miesięcy. Ale jeżdżąc na wyprawy rowerowe czy na ultra maratony  potrzebowałem przede wszystkim niezawodnej nawigacji (niezawodnej znaczy, nie padnie po 12h bez ładowania, pokaże dokładnie trasę, nie zdechnie podczas deszczu zalana wodą).  Dlatego zamiast Garmina, Wahoo czy innych specjalnie dedykowanych do rowerów komputerków wolę zwykły telefon z aliexpress o pięknej nazwie F150 B2021 (robią xiaomi i robią też F150:)) Telefon to jeden z tych pancernych wyrobów które nie zepsują się jak upadną na ziemię z metra, jest wodo i pyło szczelny, ma baterię 8000mah więc naprawdę długo wytrzymuje. Telefon na mocowaniu GUB (zamiast kapsla na sterach) Do nawigacji  darmowa aplikacja Locus. Mapa jest bardzo dokładna i przejrzysta dzięki dużemu wyświetlaczowi i dzięki ustawieniom głosowym nie musi cały czas się świecić. Telefon jest na androidzie więc możesz sobie wgrać jakie tylko chcesz aplikacje, które będą ci mierzyły co tam tylko chcesz. Ważne jest to że jak jadę przez Pizdochlewice to nie potrzebuję internetu i zasięgu gsm (mapę wcześniej sobie ściągam na telefon). Chodzi mi głownie o to że lepszy i bardziej niezawodny jest dla mnie zwykły telefon z Locusem, który nawet w darmowej wersji ma naprawdę  sporo opcji niż drogie dedykowane komputery rowerowe. Do telefonu zawsze mogę sobie podłączyć słuchawki i posłuchać muzyki, albo w razie awarii zadzwonić po pomoc, czego nie zrobię z komputera rowerowego. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, radko10 napisał:

Nie napisałeś o widoczności ekranu komórki w słońcu rozumiem że świadomie.

O wielu rzeczach nie napisałem i to nieświadomie ale jakoś nie mam problemu z przejrzystością ekranu w słońcu. Nie pisałem wad telefonu używanego w ten sposób bo niektóre są oczywiste , waga rozmiar, czas ładowania baterii, potrzeba instalacji różnych aplikacji i jeszcze coś się tam znajdzie. Chcę tylko pokazać że nawet najprostszy telefon za parę stówek z odpowiednimi aplikacjami jest w stanie konkurować z drogim sprzętem dedykowanym pod rower i nawigację, a niejednokrotnie być lepszy. No chyba że ktoś nie potrafi korzystać ze zwykłego smartfona i ograniczony jest tylko do kliknięcia czerwona słuchawka, zielona słuchawka.

Godzinę temu, JWO napisał:

Mógłbys rozwinąc w jaki sposób mierzy?

Chodzi mi o prędkość, dystans, chyba wiesz jak działa to w zwykłym liczniku z magnesikiem a jak z gpsu. Pomiar takich rzeczy jak tętno, kalorie i poziom stolca w dupie to działają w takim liczniku tak samo jak na zwykłym telefonie. 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O wahoo trzeba dopisac jedna rzecz, bateria jest generalnie niewymienna,  1,5roku intensywnego uzytokowania powoduje znaczny spadek jej pojemnosci, Wahoo wymienia wtedy licznik na nowy..jesli tylko gw jest dalej wazna.... w garminie nawet po gwarancji mozna taka baterie wymienic... co przewaznie jest podobne do rozbierania telefonu komorkowego, ale da sie to zrobic jak i kupic baterie.

Tak czy siak biorac pod uwage ilosc generowanych elektrosmieci w obu tych pprzypadkach, warto wziasc garmina... ktory ma za to dosc duzo irytujacych bugow w porownaniu do wahoo :P

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, Troglodyta napisał:

Licznik do jazdy MTB Garmin czy Wahoo

Witam wszystkich.

Planuję zastąpić mojego wysłużonego Bolta nowym licznikiem rowerowy a ponieważ widzę, że pojawia się sporo zapytań co wybrać do mtb, to chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami, może przydadzą się w momencie zakupu.

Kierując się informacjami zebranymi w internecie ale przede wszystkim swoim doświadczeniem, kupiłem dwa urządzenia, jedyne słuszne w moim odczuciu, Garmin 830 i Wahoo Roam.

Jeśli chodzi o mnie to jeżdżę na rowerze górskim w Szkocji. Na siodełku spędzam wiele godzin tygodniowo, bez względu na porę roku. Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyprawy w dzicz, jedno lub kilkudniowe, im trudniej, dalej, tym lepiej. Nie stronię od bike parków i lubię też od czasu do czasu znaleźć się na asfalcie i machnąć w towarzystwie trochę km. Cyferki i wszelkiego rodzaju analizy, które dostarczają mi urządzenia po treningach czy wyprawach mają dla mnie znaczenie i chętnie je przeglądam, ale nie rwę włosów jak pokonam poprzednią trasę 3 minut krócej.

Bardzo lubię wszelkiego rodzaju gadżety sportowe ale jeśli chodzi o licznik z nawigacją, to najważniejsza jest użytkowość i niezawodność. Nie będę się rozpisywał o funkcjonalności każdego z urządzeń bo jest tego naprawdę sporo w internecie a moje odczucia z użytkowania podzielę na kilka dla mnie istotnych punktów.

Konfiguracja i przygotowanie do użytkowania:

Garmin - konfiguracja to po prostu męka lub jak kto woli droga przez piekło. Wszystko jest skomplikowane, nielogiczne i długotrwałe. Poustawianie i zrozumienie wszystkiego zajęło mi dobre kilka dni. Do dnia dzisiejszego gubię się w ich ekosystemie i nie wiem gdzie znaleźć szukaną rzecz.

Wahoo - to zupełnie inna bajka. Wszystko odbywa się przez aplikację zainstalowaną na telefonie. Aplikacja bardzo intuicyjna, przemyślana i prosta. 30 minut po wyjęciu licznika mogłem już iść na rower. Wszelkie zmiany po pierwszych jazdach nanosiłem w kilka minut. To naprawdę inny, logiczny świat.

Użytkowanie:

Garmin - Pamiętam dotykowy ekran z Garmina 820, jak zmieniałem ekrany lub szukałem czegoś na mapie to fizycznie czułem jak się starzeję. Ekran w 830 to zupełnie inna bajka, to kosmos. Jest przepiękny, bardzo responsywny. Klikanie, przesuwanie, to czysta przyjemność i co ważne jest szybko. Wyświetlanie naprawdę na najwyższym poziomie. Niestety wszystko się zmieniło na rowerze. Okazało się, że piękny ekran jest mało widoczny ( czytelny ), odbija promienie, łapie cienie, wszystko co w domu było plusem, na zewnątrz stało się minusem. Natomiast nocą jest perfekcyjnie, jest niezwykle ładnie i wyraźnie.

Kolejna sprawa to dotykowy ekran. Moje ręce na rowerze w zależności od pogody są: spocone, ubłocone, mokre ( kiedy pada deszcz ) lub w rękawiczkach. Taaa, ekran dotykowy to nieporozumienie w tego typu urządzeniach. Garmin chyba też to zrozumiał więc można dokupić pilota z fizycznymi przyciskami - :)

Miałem kilka mocnych zwiech na Garminie, kilka zamrożeń ekranu a raz się tak powiesił, że musiałem mu zrobić twardy reset ( oczywiście cały ślad i dane poszły w kosmos )

Zliczanie danych w Garminie działa. Garmin zlicza absolutnie wszystko i jeszcze więcej. Pokazuje to w mniej lub bardziej logiczny sposób ale pokazuje. Można to przeanalizować na ich platformie.

Niestety nie zawsze się zgadzam z tym co Garmin Connect wywnioskuje z moich treningów, a w sumie to nigdy się z tym nie zgadzam, ale to już inny temat.

Co prawda w tym porównaniu nie pisze o produktach Polara, ale platforma treningowa Polara nie ma sobie równych pod żadnym względem jeśli chodzi o analizę i planowanie treningów, ktoś z zacięciem sportowym będzie zadowolony z ekosystemu Polara.

Wahoo -  Ekran dużo fajniejszy niż w moim stary Bolt, nie tak ładny ja Garmin 830 chociaż to wszystko się zmienia na zewnątrz. Czytelność i efektywność znakomita, bez względu w jakich warunkach jechałem zawsze widziałem wszystko jasno i wyraźnie. To tak jak z czytaniem książki na ipadzie i kindle. Sterowanie przyciskami jest bardzo dobre i ma kilka fajnych ficzerów. Bólem dupy jest na pewno to, że ekrany przelatują tylko w jedną stronę ( ja mam ich 7 ), więc czasami trzeba się naklikać. Systemowo jest też nieźle, miałem w sumie jedną zwiechę i musiałem zrobić restart, ale wahoo odzyskał całą historię treningu i pojechałem po prostu dalej.

Wahoo danych pokazuje mniej niż garmin, i na pewno jest mniej konfigurowalny, ale w moim odczuciu ma absolutnie wszystko to co jest dla mnie niezbędne. Coś czego mi bardzo brakuje w Wahoo, to platforma treningowa jak Garmin Connect lub Polar Flow. To naprawdę wielki minus dla kogoś kto lubi analizować, przeglądać swoje treningi. W Wahoo zostajemy z czystymi cyferkami sami. Jak pisałem wcześniej Polar Flow był dla mnie najlepszy.

Ciekawostka związana z liczeniem - Kiedyś pisałem w tej sprawie już na forum, bo nigdzie nie potrafiłem znaleźć pomocy. Zrobiłem kilka przelotów treningowych gdzie na sobie miałem urządzenia Garmin, Polar i Wahoo. Wszystkie 3 urządzenia były podpięte pod pas tętna Polara. Polar i Wahoo pokazywały podobną wartość spalonych kalorii a Garmin tą wartość bardzo zaniżał. Czasami różnice wynosiły ponad 1000 kcal. W sumie do dnia dzisiejszego tak jest. Garmin pokazuje znacznie mniej niż wahoo, przykład ( Czarna trasa MTB 39 km - 2 dni temu, Garmin - 1471kcal, Wahoo - 2737kcal) . Założyłem że firma wahoo i polar korzysta po prostu z innego algorytmu niż Garmin. Pytanie który algorytm pokazuje prawdę ???? - do dnia dzisiejszego tego nie wiem.

Nawigowanie: - w sumie najważniejsza funkcja dla mnie.

Tu warto zaznaczyć, że wszystkie trasy rysuję na ridewithgps. Większość śladów rysuję sam w oparciu o mapę OSM lub zapożyczam ślady w formacie .gpx

Garmin - To naprawdę nawigacja w 95%, działa dobrze i szybko. Jest wypchana masą informacji takich jak adresy firm, ciekawe miejsca, etc. Bardzo fajną opcją jest to, że możesz wybrać rodzaj nawierzchni po jakiej ma Cię nawigować. Niestety nie zawsze to działa dobrze, i przy ustawieniu szosy czasami prowadziła mnie przez off road. Myślę, że to nie wina samego Garmina a po prostu złe oznaczenie drogi w bazie. W momencie zboczenia z drogi Garmin bardzo długo każe mi zawrócić zamiast przeliczyć trasę w oparciu o mój nowy wybór. Z Garminem zawsze dojechałem do celu bez większych problemów chociaż miałem też raz sytuację, że licznik w górach mi się zawiesił i po restarcie straciłem narysowany ślad i cała historię wyjazdu ( pisałem o tym wcześniej :). Nie wiem dlaczego ale z jakiegoś powodu uważam, że to lepsza nawigacja dla kolarza szosowego lub osoby która przemieszcza się po aglomeracjach miejskich.

Wahoo - Roam nawiguje równie dobrze co mój stary Bolt. Ma też kilka dodatkowych funkcji, które podbijają jego funkcjonalność jako nawigacja wyprawowa. Pojawiło się przeliczanie trasy po zjechaniu z kursu. Jest więcej możliwości ingerencji w samą trasę. Można wyznaczać kurs z poziomu urządzenia. Te funcie były już w Garmin wcześniej a w Wahoo tego brakowało. Tak jak przy Bolt widziałem wyższość urządzeń Garmin w nawigowaniu, tak teraz ta różnica się zaciera. Przy przeliczaniu i wszelkich zmianach w nawigowaniu, Roam robi to wolniej niż Garmin. 

Dwa razy zdarzyło mi się, że mam jechać w lewo ale komunikat informuje że w prawo :), więc trzeba jednak patrzeć na tą mapę. Tak jak z Garminem i rodzajem dróg, myślę że to problem danych samej mapy a nie urządzenia. W momencie zmiany kursu Wahoo jest bardziej tolerancyjny i inteligenty, po zasygnalizowaniu zmiany kursu odczeka chwile i przeliczy nową drogę. Mapa Wahoo na pewno nie zawiera tak wielu informacji jak mapa garmina, pytanie ile z tego ci potrzebne przy nawigowaniu. Ostatnio po zjechaniu ze szlaku wahoo wyznaczył objazd który kosztował mnie dodatkowe 2 km a Garmin po mimo iż widział tą samą ścieżkę co wahoo wyznaczył inną drogę o długości prawie 6 km. Dopiero jak przejechałem kilkadziesiąt metrów szlakiem Wahoo, Garmin również ją znalazł :) Ciekawostką jest to, że istniała trzecia droga, która nadkładała jedynie 430m do całej trasy( i była łatwiejsza ) a żadne z urządzeń jej nie wybrało :)?

Obie nawigacje mają swoje smaczki, jednak z Wahoo czuję się pewniej w górach i myślę, że to nie efekt samej nawigacji a całokształtu, który daje mi również większe poczucie niezawodności i bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo i funkcje: Wykrywanie zdarzeń i LiveTrack:

Ponieważ mieszkam w Szkocji a im dalej na północ tym bardziej dziko, bez dostępu do internetu i sygnału komórkowego, szlaki nie zawsze są dobrze oznaczone a nawet jak są to w nocy i tak tego nie widać. Pokładałem wiele nadzieji w tych funkcjach, które w trudnej sytuacji próbowały by ratować moje dupsko. Niestety czy to Wahoo czy Garmin, w obu przypadkach jest potrzebny telefon z dobrą jakością sygnału. Obie funkcje to dla mnie bezużyteczny ficzer, który ma podbić cenę i dać poczucie iluzorycznego bezpieczeństwa.

Od lat na wszelkie wyjazdy zabieram PLB ( personal locator beacon ) i w dalszym ciągu zabierać będę a jeśli chcę aby telefon wysłał smsa o problemie do moich bliski, załatwię to darmową aplikacją ROAD iD.

Aktualizacje i serwis:

W tej sprawie jestem niezwykle wyczulony. Po tym jak kupiłem premium koła Mavica w cenie małego używanego auta i przez rok nie mogłem na nich jeździć, zrozumiałem, że obsługa klienta po zakupie to jedna z ważniejszych spraw. By the way gwarancja i obsługa serwisowa francuzów to kpina.

Garmin - oprogramowanie w nowych produktach zawsze jest beta i nigdy nie działa tak jak powinno, aktualizacje są rzadkie i również z błędami. Po zgłoszeniu błędów do Garmin, w następnej aktualizacji one dalej są. Do dzisiaj pamiętam minę mojego przyjaciela, który kupił sobie rakietkę do tenisa w postaci Garmina 1030 w dniu premiery. Po rozpakowaniu licznik był tak zwalony softwarowo, że nie działał w ogóle :), teraz działa :).

Komunikacja z firmą jest, ale miałem czasami wrażenie, że testują moją odporność i zrozumienie. Przykład - Mój poprzedni zegarek Garmin Fenix 5 plus sapphire źle zliczał dane, wysłałem dziesiątki maili z danymi, które jasno to pokazywały. Garminowi zajęła 8 miesięcy, aby to rozkminić i wymienić wadliwy egzemplarz na nowy.

Wahoo - Oprogramowanie jest dobrze dopracowane, chociaż zdarzają się wpadki, które szybko są naprawiane. Aktualizacje są bardzo często, czasami nawet za często. Zdarzało mi się stać pod domem kilka minut bo licznik po odpaleniu stwierdził że się zaktualizuje:). Serwis wahoo działa niezwykle szybko. Odpowiedzi na maile zazwyczaj dnia następnego. Jak jest jakiś problem, to pracownicy naprawę są pomocni, albo wyślą nowy produkt który masz w ciagu 2 dni ( np. moje uszkodzone sensory prędkości ) albo zaproponują korzystne rozwiazanie.

Dodatek - czujniki:

Czujniki to w sumie takie kompletne uzupełnienie licznika komputerowego, ale też potrafi skomplikować sprawę. Użytkowałem wielu czujników rowerowych różnych firm i na tą chwile zostałem z takim zestawieniem:

Sensor tętna - Polar H10 to najwygodniejsza i najlepiej pracująca opaska z jaką miałem styczność. ( u mnie w kolorze pomarańczowym ) Jeśli jeszcze pływasz to w sumie jedyna opaska która utrzymuje się dobrze na klacie podczas pływania.

Sensor prędkości - Uwielbiam sensory od wahoo za ich prostotę i wykonanie, ale co z tego, skoro wymienili mi już 6 razy sensor prędkości bo za każdym razem jak wracam z ciężkiego wyjazdu, czy to czarna trasa, czy mocne błoto to okazuje się, że na technicznym zjeździe leciałem z prędkością ponad 100 km. Załączam obrazek gdzie na technicznym odcinku czarnej trasy rozwinąłem prędkość 136.1 km/h ( gdyby te odczyty były prawdziwe byłbym bogiem enduro :)). Obecnie wróciłem do sensora prędkości Garmin speed 2. Działa i pokazuje prawdę :)

Sensor kadencji - nie miałem w sumie żadnych problemów z tym sensorem jeśli chodzi o odczyty, czy to wahoo, czy polar lub garmin ale…., polar jest zbyt wystający i zbiera błoto, w garminie urywają się gumki ( a wiadomo guma od garmina stoi wyżej niż złoto ), więc został wahoo, bo jest minimalistyczny w dobrej silikonowej obudowie i działa :)

Konkluzja:

Wybór nie jest jednoznaczny. Każdy producent ma swoje plusy i minusy więc jeśli szukasz licznika drogiego, pięknego, który policzy i zmierzy absolutnie wszystko ( nie zawsze dobrze ), masz stały dostęp do internetu. Twoje ręce są zawsze gładkie i suche a większość Twoich tras to asfalt i miasto, Garmin to strzał w dychę.

Jeździsz mtb, uwielbiasz wyprawy, czasami w trudnym terenie, potrzebujesz niezawodnego urządzenia, które pokaże wszystkie cyferki i zostawi Cię z tym, ale doprowadzi do celu zawsze i wszędzie. Będzie proste i czytelne w obsłudze, obsługa będzie wygodna bez względu na to w jakim stanie będą Twoje dłonie, Wahoo będzie lepszym wyborem.

Jeśli natomiast najważniejszym aspektem rowerowym jest sport, proponuję przyjrzeć się produktom firmy Polar.

Na koniec zaznaczam, że nie faworyzuję żadnej z firma a w momencie pisania mój zestaw elektroniki sportowej to już Wahoo Roam z czujnikami: ( tętno - Polar H10, prędkość - Garmin speed 2, kadencja - Wahoo) a na ręce Garmin 6 pro Sapphire i przy tym zestawie na pewien czas zostanę, chociaż czasami tęsknię za moim zegarkiem Polar V800.

Mam nadzieję, że komuś to pomoże :)

Pozdrawiam

P.S. Pojawił się Bolt 2, więc jeśli ktoś nie chce Roam z uwagi na gabaryty, to nowy Bolt jest mały, szybki jak błyskawica i posiada wszelkie funkcje Roam. Ja jednak poczekam na nową wersję Roam.

IMG_8570.jpg

Dokładnie moje odczucia i wnioski ale z mniej ekstremalnych wyjazdów :D Wielki + za wysiłek opisania wszystkiego i poparcia doświadczeniem, na pewno pomoże wielu osobom, na pewno pomoże tez i mi. 

Edytowane przez ernorator
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, radko10 napisał:

Poużywaj Garmina lub Wahoo i wtedy napisz poemat pochwalny komórki. Nie napisałeś o widoczności ekranu komórki w słońcu rozumiem że świadomie.

Też używam na co dzień telefonu z locusem (i czujnikiem prędkości wahoo).
Mam telefon wodoodporny z wymienną baterią (samsung xcover4), a locus po wyłączeniu i włączeniu telefonu nie traci danych, więc mając dwie baterie mam zapas energii na kilkanaście godzin na szlaku. Mocowanie spigen gearlock nie ma istotnych wad.

Wadą jest totalny brak widoczności w pełnym słońcu oraz konieczność obsługi dotykowej. Przekonałem się podczas drugiego dnia na carpatia divide, że mnóstwo czasu traci się na wycieranie rąk i szukanie cienia, by sprawdzić ile jeszcze zostało do końca wypychu 😄

Przy kręceniu się na co dzień po okolicy ta wada jest mało odczuwalna, bo jednak trójmiejskie lasy dają dużo cienia i rzadko jeżdżę dłużej niż 6 godzin.

Myślę, że w moim przypadku dobry byłby zestaw telefon z locusem jako narzędziem do analizy i planowania (z uwagi na bezkonkurencyjną mapę z szlakami pieszymi, których konkurencja zwyczajnie nie pokazuje) i wahoo jako nakierownicowy wyświetlacz śladu przygotowanego w locusie.

Przekonam się może w przyszłym roku jak to zadziała.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, seczuan napisał:

" jest w stanie konkurować z drogim sprzętem dedykowanym pod rower i nawigację, a niejednokrotnie być lepszy. No chyba że ktoś nie potrafi korzystać ze zwykłego smartfona i ograniczony jest tylko do kliknięcia czerwona słuchawka, zielona słuchawka."

 

Jako użytkownik przez wiele lat komórki na rowerze a teraz turystycznego Garmina mogę Ci jasno i klarownie odpowiedzieć nie może. Te wycieczki osobiste to po co?
 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, radko10 napisał:

Poużywaj Garmina lub Wahoo i wtedy napisz poemat pochwalny komórki. Nie napisałeś o widoczności ekranu komórki w słońcu rozumiem że świadomie.

Używałem Mio 215, teraz mam Garmina 830 + Varia radar i super sprawa na szosie.

Ale jak jadę na wycieczkę do lasu to i tak zakładam smartfona na kierownicę, bo nawigacja w Garminie jest milion lat świetlnych za Locusem.

 

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako dodatek do moich wypocin - utnę temat w zalążku , dość radykalnie. Jeśli ktoś porównuje nawigowanie w terenie mtb lub na wyprawach za pomocą telefonu, to nie ma kompletnie pojęcia o czym mówi !

1. ciągłe nawigowanie na telefonie + podpięte czujniki wciągnie baterię telefonu jak Jimi Hendrix ścieżkę kokainy ( nie obrażając Jimiego Hendrixa którego uwielbiam ), lata temu próbowałem tego pomysłu - mój iPhone stracił kontakt ze światem chyba po 2 lub 3 godzinach przy ciągłej nawigacji. Oczywiście można się wspierać powerbankami - ale ile trzeba ich mieć aby załadować taką baterię w telefonie przez kilka dni. Próbowałem też z paneli solarnych, nawet mam takie rozkładane, które miały bardzo dobre opinie w internecie ( Syncwire - Slora Charger Panel - 24W ). To też poległo, słońce nie zawsze jest, a naładowanie do pełna telefonu naprawdę długo trwa. Miejmy też na uwadze że jeśli jedzie się na wyjazd ( jedno czy kilku dniowy ) to każdy gram się liczny.

2. jazda z telefonem na kierownicy :) ( zakładam że jest to jedyne miejsce skoro telefon zastępuje licznik )  jak zaliczysz w cięższym terenie glebę i rozwalisz telefon, to jesteś w dupie. Ktoś tu napisał, że telefon jest pancerny, pancerny to jest czołg :)

3. Telefon będzie zawsze gorzej świecił niż dedykowany licznik. Nawigowanie po ekranie dotykowym telefonu to ta sama bajka co u garmina jak nie gorsza ( pisałem wcześniej )

Oczywiście, na każdy wyjazd zabieram ze sobą telefon. Odpowiednio spersonalizowany do czasu wyjazdu, na którym mam wgrany ślady po którym jadę oraz kilka sprawdzonych aplikacji do nawigowania.

ale oczywiście, mamy demokrację - więc co kto lubi. Jak człowiek się postara to na gravelu trasę downhillową pokona. Pytanie jakim kosztem :)

 

 

 

 

 

 

  • +1 pomógł 1
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Radko10 - niestety nie bardzo mogę się z Tobą zgodzić. Zwykle w komórce jest GSM i GPS. GSM - odpowiedzialny za komunikację głosowo/tekstową/internet - wspierany głównie przez nadajniki naziemne. GPS - system nawigacji satelitarnej - wspierany przez satelity. Jeśli nie będziesz miał dostępu do GPS - to czy licznik z nawigacją czy telefon z nawigacją z nawigowania nic nie będzie.

Pocieszające jest to że GPS ma pokrycie 100%, ściślej ( prawdopodobieństwo widoczności przynajmniej 5 satelitów wynosi 99.96%), chyba że jesteś w głębokim lesie lub pod ziemią.

Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
  • Mod Team

Panowie skończcie już o tych komórkach. Miałem, używałem, nadal czasami używam, nie jest to złe rozwiązanie, jednak trzeba znać ich ograniczenia. A jest ich pełno. Zostawcie sobie te wypowiedzi w temacie nawigacja na rower co wybrać licznik czy telefon itd.

@Troglodytawielkie brawa dla Ciebie za tak rzeczowe opisanie, bez marketingowego bełkotu. Jestem w niemałym szoku, po przeczytaniu końcówki, gdzie piszesz co zostawiłeś. Połączenie Fenixa na ręku i Wahoo na rowerze, odważny krok :)

  • +1 pomógł 2
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...